Strony

czwartek, 29 czerwca 2017

Wydawnictwo Lira

-nowe wydawnictwo na polskim rynku wydawniczym 

 Już 5 lipca powieścią Przebudzenie Lukrecji zadebiutuje nowe wydawnictwo - Lira. Co czeka nas ze strony debiutanta na rynku wydawniczym? Zapraszam na krótki przegląd tego, co zaoferuje nam Wydawnictwo w najbliższym czasie. 


Laura Adori 
Przebudzenie Lukrecji
Premiera: 5.07.2017
Opis: Lukrecja wywróci do góry nogami twoje przekonania o tym, co znaczy „zmienić swoje życie”! Wydawnictwo Lira prezentuje perypetie miłosne singielki przed czterdziestką. Jest to miłość in spe, bo ciągle nieuchwytna. Jak się okazuje, o wiele łatwiej jest zrobić karierę za granicą, niż znaleźć człowieka, z którym można by się pięknie zestarzeć. Stanąwszy przed wyborem dalszej drogi, Lukrecja bez wahania porzuca słoneczną Italię i przyjeżdża do Polski, którą pamięta jak przez mgłę. A tu życie szykuje dla niej jeszcze wiele niespodzianek…
Kim jest Lukrecja? To pewna siebie i swojej kobiecości singielka przed czterdziestką, szczęśliwa posiadaczka wiernych przyjaciółek „od pierwszego wejrzenia” oraz matki, która konsekwentnie zadręcza ją swoimi poradami. Jest też kobietą niezwykle wrażliwą na świat smaków, zapachów, kolorów i dźwięków. Umiejętność zmysłowego postrzegania świata staje się dla Lukrecji kluczem do odkrycia własnej drogi życiowej. Czy pomoże jej także w odnalezieniu prawdziwej miłości?
Jeśli losy Bridget Jones i pasje wielbicielki smaków Julii Child są ci bliskie, przeczytaj koniecznie tę książkę!


Laura Adori
Owoce Lukrecji 
Zapowiedź! Premiera: ? 
Opis: Czy rzeczywiście możesz być z mężczyzną, którego pragniesz, jeśli robisz to, co kochasz? Lukrecja, która w pierwszej części powieści odnalazła swoją życiową pasję i wielką miłość, pragnie rozwijać i jedno, i drugie. O ile z rozwojem biznesu idzie jej coraz lepiej, to z miłością bywa trudniej. Są wzloty i upadki, a przede wszystkim nieporozumienia, które najczęściej wynikają z odmiennego spojrzenia na świat dwóch płci.
Jak poradzi sobie nasza bohaterka? Przekonaj się, sięgając po „Owoce Lukrecji”

Oskar Salwa
Wernisaż 
Premiera: lato 2017
Opis: Eleganckie galerie sztuki i klimatyczne, stare zaułki. Zbuntowani artyści i niedzielni malarze. Hipsterzy i biznesmeni. Mamy okazję zakręcić kołowrotkiem zdarzeń i znaleźć się na chwilę w samym centrum artystycznej Warszawy, towarzysząc Marcie w jej miłosnych rozterkach i poszukiwaniu siebie. Kto by sobie odmówił takiej przyjemności?
To miał być kolejny wernisaż w Arte Nuevo. Marta nie mogła nawet przypuszczać, że wywróci jej świat do góry nogami. Trudno jednak o spokój, gdy młoda historyczka sztuki kocha wielką sztukę i nieodpowiednich facetów. Lekcja plastyki zamienia się w lekcję uczuć. Czy Marta będzie umiała z niej skorzystać?

 Wydawnictwo Lira  przygotowało również coś dla fanów powieści historycznych. Więcej na ten temat przeczytacie w zapowiedziach :-)

 Mam dla Was dobrą wiadomość. Podjęłam współpracę z Wydawnictwem Lira :) A to oznacza, że na blogu pojawią się moje opinie o ich powieściach :)

 Zapraszam Was serdecznie do polubienia profilu Wydawnictwa na Facebooku Kliknij tutaj oraz zaobserwowania go na Instagramie Kliknij tutaj. Będziecie wtedy na bieżąco z informacjami i nowościami :) Oraz otrzymacie możliwość zobaczenia jak pięknie prezentują się egzemplarze prosto z drukarni :-)

 Koniecznie dajcie znać, czy któryś z powyższych tytułów szczególnie zwrócił Waszą uwagę :-)

wtorek, 27 czerwca 2017

"Przyjaciółki" A. Przybyłek & N. Sońska

 Sztorm, zarówno morski, jak i życiowy, niosąc ze sobą niemałe spustoszenie, potrafi odmienić ludzki los.*


 Ania i Miłka, przyjaciółki na dobre i na złe. Mogą liczyć na swoje wsparcie o każdej minucie, zarówno dnia jak i nocy. Służą sobie dobrymi słowami i cennymi radami. Kiedy trzeba, nie szczędzą sobie i tych przykrych słów. Wszystko to w dobrej wierze o tą drugą. 


 Ania, młoda mama, wiecznie samotna (choć nie sama) we własnym domu. Ciężkie jest życie żony marynarza. Samotne dnie i niekończące się noce. Wszystko to okupione ciągłym strachem o męża. A złe licho nigdy nie śpi i potrafi uderzyć w najczulszy punkt, w najmniej spodziewanym momencie. Anna przekona się o tym na własnej skórze  

 Miłka, żona właściciela restauracji, niespełniona fotograficzne artystka. Bardzo by chciała, żeby jej marzenia wreszcie się spełniły, ale ciągle coś idzie nie tak. A może największą przeszkodą w drodze do realizacji marzeń jesteśmy my sami. Wymyślamy wymówki, bojąc się zmian.*
Czy służbowy wyjazd okaże się dźwignią, która uruchomi lawinę zdarzeń w życiu Ludmiły? Nie trudno się domyślić, że tak właśnie będzie. Pytanie tylko czy będzie to początek dobrych, czy złych zdarzeń? 


 Ania i Miłka poznały się na studiach. Od tamtej chwili łączy je szczególna więź jaką jest przyjaźń. 
Co prawda pełna wzlotów i upadków, ale piękna. 
 Nawet tak szczególna więź zostaje wystawiana na nieliczne próby. Przed kobietami najcięższa z nich. 
 Małżeństwo. Związek na dobre i złe. W zdrowiu i w chorobie. W szczęściu i smutku. Podczas gdy Anna, po tragicznych wydarzeniach ratuje swoje za wszelką cenę, Miłka robi wszystko, aby swoje doprowadzić do upadku. A i przyjaźń między kobietami z każdym dniem staje się coraz bardziej skomplikowana i... trudna. 
 W życie przyjaciółek z całą swą siłą wdziera się sztorm. Silny i niszczący wszystko, co tylko spotka na swej drodze. Czy gdy wreszcie się uspokoi, zostanie po nim chociaż kropla nadziei? 

 Od razu przejdę do konkretów. 

 Według mnie, bardzo dobrze napisana książka. 
 Nie można w tym momencie, nie ocenić tego, jak wypadł duet autorek. Po bohaterkach praktycznie nie widać, że zostały stworzone, przez dwie różne osoby. Widać tylko subtelną  różnicę w stylu i sposobie opisywania osób i sytuacji. I napiszę Wam, że to duży plus. Zarówno Ania jak i Miłka, oraz Kamil i Piotr to zupełnie różne charaktery. Dobrze, że pisarki poświęciły konkretne rozdziały swoim postaciom. I udała im się trudna sztuka płynnego połączenia wątków, bo to przecież nie jest łatwe. 
 Nie mogę przejść również obojętnie obok okładki i całej prezentacji książki. Jak widzicie na załączonych zdjęciach, Przyjaciółki były wdzięcznymi modelkami :) 
 Brawo dla Wydawnictwa Czwarta Strona za poświęcenie większej ilości miejsca na przedstawienie autorek, Agaty Przybyłek i Natalii Sońskiej. Moim zdaniem, taki "zabieg" dodaje powieści atrakcyjności :)  Zresztą sami za sekundę przekonacie się, co mam na myśli :



 Jeszcze kilka słów o fabule. Chociaż wątek Kamila, męża Anny był bardzo poruszający, spodobał mi się jego pomysł. Pierwszy raz spotkałam się z takimi zdarzeniami w polskiej powieści. A i zagraniczny wątek Miłki, chociaż trochę przewidywalny, pozwolił mi na chwilę mentalnie wyrwać się z naszego kraju. Miłe urozmaicenie :) 
 No i przyjaźń. O niej po prostu trzeba przeczytać! 

 Ogólny bilans mojego wypadu nad morze do Przyjaciółek prezentuje się następująco :
- dwie wypite kawy 
- trochę nadprogramowych kalorii (proszę, nie pytajcie ile :) 
- trzy godziny snu 
 Ale było warto! W tej chwili zastanawiacie się pewnie, czy ostatecznie polecam tę historię, czy też nie? Myślę, że powyższy bilans odpowie Wam na to pytanie :) 

/Ania. 

"Przyjaciółki"
Agata Przybyłek & Natalia Sońska 
Wydawnictwo Czwarta Strona 

*cytaty pochodzą z prezentowanej powieści 

poniedziałek, 26 czerwca 2017

Co w wydawniczej trawie piszczy?

Lipiec w Psychoskoku - Zapowiedzi 


 Dziś wyjątkowo prezentuję Wam lipcowe zapowiedzi jednego z Wydawnictw. Dodatkowa, dobra wiadomość jest taka, że recenzje trzech powieści przedstawionych w tym wpisie znajdziecie w najbliższym czasie na moim blogu :)
 Które to będą książki?
Niech to zostanie moją słodką tajemnicą :-)
 Zachęcam Was do polubienia fanpage'a bloga ->
Książkowe Podróże Panny A. Wtedy zawsze będziecie na bieżąco z blogowymi postami.

 Nie przedłużając, Panie i Panowie,
przed Państwem lipcowe zapowiedzi Wydawnictwa Psychoskok!
 Koniecznie dajcie znać, które propozycje najbardziej Was zaciekawiły :)



Data premiery: 03.07.2017
Kategoria: powieść fantasy
Opis: ,,Bądź czujna” Pauli Bartkowicz opowiada niezwykłą historię  młodej, pięknej nastolatki o imieniu Ann, która obdarzona została zdolnościami magicznymi.. Mieszka w królestwie Trytii – niezwykłej krainie, nad którą pieczę sprawuje Wielki Mistrz. Kraina ta zdominowana jest przez silnych mężczyzn. Największą zgrozę wśród podopiecznych niewątpliwie budzi Stars, nauczyciel wychowania fizycznego, który znany jest ze swojej bezwzględności. Wydawać by się mogło, że w takim otoczeniu Ann jest skazana na wieczne posłuszeństwo. Nic bardziej mylnego. Ta dziewczyna, mimo swojej drobnej postury, cechuje się siłą, walecznością i odwagą. Nie da się ukryć, że lektura jest obfita w wiele szokujących momentów. W książce nie brakuje mocnego słownictwa, co jednak ma znaczący wpływ na ogólny odbiór dzieła i dodaje pikanterii przedstawianym faktom. Czy bohaterka poradzi sobie w świecie z przewagą męskiego pierwiastka? Czy jest dostatecznie silna, aby przeciwstawić się fizycznie silniejszym od niej? Książka nie daje jasnych odpowiedzi, co jest niewątpliwie jej zaletą. Pasjonująca historia kończy się w najbardziej zaskakującym momencie i wymaga od każdego własnej interpretacji.


Data premiery: 10.07.2017
Kategoria: thriller psychologiczny
Opis: „Osobliwość ciszy” jest ostatnią częścią z entuzjazmem przyjętej przez czytelników „Trylogii ciszy”.  W tej odsłonie Masłowska-Burnos dzieli czas fabularny na dwie części, na przeszłość i teraźniejszość, co zdecydowanie buduje napięcie, a fabuła wciąż zachowuje swój logiczny przebieg i spójność narracji.
Początkowo w prologu poznajemy kilkunastoletnią Majkę, która jest po tragedii rodzinnej, co rzutuje na całe jej dorosłe życie, skomplikowaną naturę i postępowanie. Następnie mocno rozbudowany zostaje wątek osadzony w Opolu, w latach zanim Karewicz zaczęła pracę dla „Medicalu”. Poznajemy mechanizm działania układów i korupcji, napędzającej się niczym niezahamowaną pychą i bezkarnością Lenkiewicza i jego kompanów. Wszystkie elementy układanki zaczynają w przerażający sposób do siebie idealnie wręcz pasować, skłaniając tym samym do poważnej refleksji. Parę kochanków czeka niebezpieczeństwo oraz bardzo trudne doświadczenia…
Wątek sensacyjno-kryminalny mocno rozbudowany, a elementy pięknych choć czasami trudnych miłosnych opisów, idealnie w niego wkomponowane.


Data premiery: 14.07.2017
Kategoria: sensacyjna powieść historyczna
Opis: „Rachunek obcego sumienia” to pewnego rodzaju spowiedź bohaterów, jak również próba rozgrzeszenia oprawców, z rąk których ginęły ich najbliższe rodziny. Wojna nikogo nie oszczędziła, bo ci, którzy ją przeżyli zmienili się na zawsze. Bohaterowie ukazani w powieści pochodzą z zupełnie innych warstw społecznych. Poniekąd nigdy się nie spotkali, nawet nie wiedzieli o swoim istnieniu, a jednak los w pewien sposób łączy ich ze sobą. Jeden z bohaterów książki do okresu wojny odnosi się z sarkazmem. Czuje pogardę zarówno dla Niemców, którzy jako pierwsi wkroczyli na teren wsi, ale również dla Rosjan, którzy chcieli „naprawiać szkody”, tworząc nowoczesne „kołchozy”, budując spółdzielnie i bloki. Drugi, uczony profesor, próbuje wszystko wytłumaczyć w sposób naukowy, natomiast trzeci, potomek szlacheckiej rodziny Millerów widzi tylko zasługi narodu niemieckiego, a przede wszystkim swojego stryja, który był dowódcą SS.
Jednak „Rachunek obcego sumienia” to nie tylko powieść o tematyce czasu wojennego, ale również poruszająca ważniejsze, nadziemne wartości, takie jak poszukiwanie własnego „ja”, zrozumienie tego, kim naprawdę się jest i skąd się pochodzi. Dla kogo tak naprawdę jest ważne, gdzie się urodziliśmy i jakiej jesteśmy narodowości? Dawniej mogliśmy za to zginąć, a dziś nie ma to najmniejszego znaczenia. Książka w dość łagodny sposób, ukazując trudne czasy wojenne - głównie dzięki opowieściom starego człowieka z Czarnego Lasu, pomaga zrozumieć, w jaki sposób ludzie próbowali przetrwać wszystkie wydarzenia dziejące się wokół.


Data premiery: 19.07.2017
Kategoria: literatura psychologiczna
Opis: Zaburzenia osobowości typu borderline, zaburzenia odżywiania i schizofrenii, to choroby z jakimi zmagała się autorka w ciągu dwunastu lat swojego życia. Opisuje ciężką i długą drogę wychodzenia z tych chorób, wzloty i upadki z nimi związane oraz wielką gonitwę myśli towarzyszącą tym przypadłościom. Do jakich metod dopuszczała się, by nie jeść lub schudnąć i jak przez lata doskonale to ukrywała. Przebywając w szpitalu dowiedziała się, że cierpi na zaburzenia borderline czyli „osobowość z pogranicza” - zaburzenie na granicy nerwicy i psychozy. Opowiada o swoich przygodach z mężczyznami, ogromnej miłości i licznych przyjaźniach. Ukazany jest też moment wielkiej wiary w Boga, a także relacje z rodziną, jej niedowierzanie, buntowanie, aż w końcu ogromną miłość i wsparcie.


Data premiery: 28.07.2017
Kategoria: poradnik
Opis: Materiał „Nauka Biznesu Krok po Kroku” powstał z myślą o tych, którzy mają dość borykania się z problemami finansowymi, dotyczącymi prowadzenia firmy, inwestowania i szeroko pojętej wiedzy biznesowej. Jest przyjaznym przewodnikiem o zarabianiu. Uczy jak zyskać, z uwzględnieniem braku strat - pokazuje, jak uniknąć zagrożeń i zabezpieczyć się przed ewentualnymi problemami. Został stworzony z nastawieniem na odbiorcę, który niekoniecznie zna dogłębnie poruszane zagadnienia i nie do końca czuje się pośród nich komfortowo, ale jednocześnie stanowi ich część poprzez bycie elementem biznesowej machiny świata. Wiedza podana została w sposób przejrzysty i przystępny, a każde pojęcie i zagadnienie zostało wyjaśnione tak, aby móc przyswoić i zrozumieć informacje poprzez samo tylko zapoznanie się z materiałem.


Data premiery: 28.07.2017
Kategoria: poezja
Opis: Tomik poezji „Prawdzie w oczy”, to wiersze, które autor tworzył na przestrzeni wielu lat. Podzielone na cztery rozdziały, tworzą przepiękną spójną całość, opowiadając o najważniejszych wartościach, którymi autor kieruje się w swoim życiu. Leopold Trafny pisał jeszcze przed upadkiem tzw. socjalizmu, jednak w strachu, by nie dostać się w ręce „sprawiedliwości ludowej”. Dlatego w tomiku pojawiają się między innymi wiersze o charakterze politycznym, w których autor odzwierciedla swoją wrogość do panującego w naszym kraju, w latach pięćdziesiątych i latach kolejnych, ustroju politycznego. Rzeczywistość, którą utrwalił w swoich opowiadaniach - z akcentami satyry i humorem, a czasami po prostu gorzką prawdę, na którą człowiek jest bezsilny - jest taką, jaką widział i przeżył oraz z jaką się wielokrotnie i bezskutecznie zmagał. Czytelnik odnajdzie w nich miłość do bliskich, zaufanie Bogu, szacunek dla najbliższej rodziny, ale nie zabraknie w nich również żalu i złości na otaczający go obłudny ustrój, zakłamanych ludzi i wszechobecną rządzę pieniądza. Wiele prawd, które zawiera w swoich rymach, jest do dziś aktualnych, choćby te, dotyczące wszechobecnego kumoterstwa i przekupstwa.
W „Prawdzie w oczy” - zgodnie z tytułem autor próbuje przekazać czytelnikom nie tylko gorzką prawdę o otaczającej nas rzeczywistości, ale chce również nakierować nas na właściwy sposób postępowania, który może zniwelować lub nawet zaprzestać destrukcyjnych działań i decyzji ludzkich.


ebook
Kategoria: fantasy
Opis: DOLINA MGIEŁ. Cz I. „Droga Wojownika" to pierwsza część trylogii fantasy pt. „Dolina Mgieł” autorstwa R.D. Carpentera.
Książka napisana jest w sposób nieszablonowy, jednak docierający do czytelnika w samo sedno. Zawiera w sobie wiele wątków, podtekstów, mądrości życiowych, które dotknęły niejednego z nas - realnych ludzi.
„Droga Wojownika" to swoista podróż przez życie, zakamarki osobowości, decyzje, wybory, to wszystko, co znajduje się w każdym człowieku. To wszystko zostało skrzętnie wplecione w losy postaci - do szpiku kości przesiąkniętych mistycyzmem.
Jak przystało na ten rodzaj gatunku, jest to rodzaj bajki, przez którą prowadzi nas kilkunastoletni wojownik obdarzony zdolnościami, o których każdy mógłby jedynie pomarzyć.
Bohaterowie tej powieści poddawani są ciągłym próbom walcząc z bestiami, strzygami, nieziemskimi dziwadłami oraz ze swoimi słabościami. Błąkając się po mrocznych labiryntach z kości, magicznych lasach i podwodnych krainach uczą się przyjaźni, zrozumienia i tolerancji. Podążając wraz z nimi stopniowo ukazuje się nam główne przesłanie, po którym docieramy do sensu życia.
Jeśli chcesz dokładnie dowiedzieć się, co skrywa mgła, jakie niewiarygodne postaci czają się za plecami i lubisz fantasy to jest to książka dla Ciebie!


ebook
Kategoria: inne
Opis: „Kraftwerk i muzyczna rewolucja. Mała encyklopedia muzyki electro i electro-funk” autorstwa  Piotra Mulawki  to historia muzyki elektronicznej.
Zawiera krótkie informacje o twórcach, zespołach, wytwórniach muzycznych i filmach związanych z muzyką elektroniczną. Prezentuje  pionierów i kontynuatorów, niezapomnianych autorów hitów i twórców nowoczesnych brzmień. Na uwagę zasługują top-listy najpopularniejszych utworów w stylu: electro, miami-bass, freestyle music. Są udokumentowaniem dokonań twórców muzyki elektronicznej z lat 70. 80. i  90. XX wieku, które warto przypomnieć albo poznać np.”Trans Europe Express” zespołu Kraftwerk, „Planet Rock” Afrika Bambaaataa czy „Super Sonic” niemieckiej grupy Music Instructor. Ta publikacja zwiera również informacje  o polskich twórcach muzyki elektronicznej. Znakomity producent muzyczny Camey czyli Maciej Sierakowski to pionier muzyki electro-funk w Polsce. To w jego studiu powstały hity do tańce breakdance i electric-boogie.
„Kraftwerk i muzyczna rewolucja. Mała encyklopedia muzyki electro i electro-funk” to nie tylko przegląd list najpopularniejszych utworów z historii muzyki elektronicznej, to przede wszystkim ukłon w stronę twórców tego fascynującego gatunku muzyki.


WydawnictwoPsychoskok - Facebook
WydawnictwoPsychoskok - Strona Internetowa







"Zula i porwanie Kropka" Natasza Socha

 Poznajcie Zulę, prawdziwą... 


Co wyniknie z połączenia magicznych mocy i bardzo poważnej zagadki detektywistycznej?
 Wspaniała rozrywka dla małych i dużych!


 Zula ma dziewięć lat. Już wkrótce zamieszka u dwóch dziwnych ciotek, Heli i Meli, ponieważ rodzice dziewczynki muszą wyjechać do Afryki.
 Jak nowe otoczenie wpłynie na dziewięciolatkę?
Jakie przygody czekają na nią w nowym miejscu?
 Aby się o tym przekonać musimy obrać kierunek do bardzo... apetycznej miejscowości.
 Poziomkowo, nadchodzimy!


 I dopiero w tym miejscu zaczyna się prawdziwa zabawa i poważne sprawy. Okazuje się bowiem, że Mela i Hela są najprawdziwszymi czarownicami.
 Co więcej, Zula też jest czarodziejką. Jak taka nowina wpłynie na dziewczynkę? Czy magiczne moce pomogą w odnalezieniu psa pani Arlety?
 Jedno jest pewne. W tej historii ciągle coś się dzieje!

 Natasza Socha jest znana z literatury dla dorosłych. Z opowieścią dla młodszych czytelników poradziła sobie równie dobrze.
 Książkę czyta się szybko, nie ma problemu, aby podzielić ją na kilka części i czytać ją przez kilka dni. Czy to w dzień, czy przed snem :)

 Warto też zwrócić uwagę na ilustracje wykonane przez Agnieszkę Antoniewicz. Nie są to typowe, pełne kolorów rysunki. Wręcz przeciwnie. Dominuje tu żółć, szarość i czarny.
 O ile mnie absolutnie to nie przeszkadzało, myślałam, że mój synek będzie rozczarowany brakiem pełnej kolorystyki. O dziwo, bardzo taka forma mu się spodobała! I przede wszystkim pobudzila wyobraźnię. A to ogromny atut :-)


 Wiadomo, jak jest z historiami dla dzieci. Magia przenika do rzeczywistości, rzeczywistość miesza się z magią. Ale to jest właśnie piękne!

 Nie zapominajmy, że ta historia ma też duży walor edukacyjny. Poprzez opowieść o małej dziewczynce stworzonej przez autorkę, możemy podjąć pierwsze próby tłumaczenia dzieciom skomplikowanych relacji. Dlaczego rodzice zostawiają swoje dzieci i wyjeżdżają do innego kraju czy na inny kontynent ; czemu zdarza się tak, że rodziny ograniczają wzajemny kontakt, jaką magią jest przyjaźń?  I wiele innych aspektów, które dla dzieci mogą być trudne do zrozumienia.

 Mój synek ma 5 lat i już nie raz przeczytalismy Zulę i porwanie Kropka. Co prawda Oskarek nadal nie jest wielu rzeczy w stanie zrozumieć, ale takiej ilości pytań podczas lektury już dawno nie słyszałam :-)


 Moim zdaniem, po pierwsze, jest to idealna propozycja dla tych rodziców/ opiekunów, którzy mają w planach wprowadzenie dłuższych form, nie ograniczając się już tylko do jednej krótkiej bajki.
 Po drugie, jest to doskonała książka do rozpoczęcia samodzielnego czytania przez uczniów najmłodszych klas szkoły podstawowej.

 Co tu więcej można napisać?
Chyba tylko to, że warto zakupić tę książkę i uzupełnić o nią biblioteczki dzieci :-)
 Do dzieła!

/Ania. 

"Zula i porwanie Kropka"
Natasza Socha 
Wydawnictwo NASZA KSIĘGARNIA

czwartek, 22 czerwca 2017

"Bursztynowy Anioł" Anna Tabak

 Tylko strach może powstrzymać marzenie... 


 Z czego powinna składać się dobra powieść?
 Z bohaterów szytych na miarę? Z rewelacyjnego pomysłu na fabułę? Z perfekcyjnie skrojonej akcji? Z idealnie połączonych wątków?
 To wszystko prawda. Jest jednak jeszcze jeden składnik, bez którego dobra powieść nigdy nie powstanie : emocje.


 Autorką Bursztynowgo Anioła jest Anna Tabak,
twórczyni bloga annatabak.pl. Anna pochodzi z Podkarpacia, od kilku lat mieszka w Krakowie z mężem i synkiem. O miłości do książek mówi tak: Nie wyobrażam sobie dnia bez ciekawej lektury. Książki to mój sposób na odpoczynek, na naukę, na podróżowanie, na refleksję, na... Książki są dobre na wszystko! 
 Bursztynowy Anioł jest dla autorki czymś więcej niż zwykłą powieścią ; jest spełnieniem marzeń o pisaniu. I tu pojawia się pytanie: czy mamy prawo oceniać czyjeś marzenie? Jeżeli ma ono wpływ na innych ludzi, to nawet musimy!

 Nie będę ukrywać, że fabuła tej historii wydała mi się na początku taka... zwyczajna. Ciekawa, lekka (idealna na ciepłe wieczory), ale zwyczajna.
 Aśkę, studentkę ekonomii już na pierwszych stronach powieści rzuca chłopak. Cóż innego pozostaje bohaterce, jak tylko przeleżeć i przepłakać kilka dni? Ma do tego święte prawo ; przecież jej serce mocno krwawi, wszystko wydaje się beznadziejne i pozbawione sensu. Mija jednak czas rozpaczy i Asia wraca do świata żywych.
 No i się zaczyna! Wyjazd, który można nazwać mianem "zapominacza". Nowi znajomi płci męskiej. Pierwsza praca i... stare studia, na których studentka wcale nie chce być.
 Takie typowe perypetie młodej kobiety, w zasadzie dopiero uczącej się dorosłego życia pełnego decyzji, pułapek, rozczarowań, ale i uśmiechu, radości, nadziei i odpowiedzialności.


 Może to zabrzmi dziwnie, ale dla mnie to wszystko grało drugoplanową rolę. Komu więc przypadła w udziale główna? Otóż emocjom.
 Wbrew pozorom, wcale nie jest łatwo opisać takie stany jak smutek, żal, rozgoryczenie, radość, nadzieję, wreszcie miłość tak, aby poruszyć serce czytelnika. Ani się to udało. Momentami czułam to, co główna bohaterka. Łączyłam się z nią w smutku i uśmiechałam się do niej w tych jej lepszych chwilach. Czasami byłam na nią zła. Tak cholernie zła, że nie dostrzega pewnych "spraw".
 Gdybym była jej przyjaciółką, pomachałabym  jej ręką przed oczami i zapytała, czy jest ślepa, czy tylko udaje?! Ci, którzy są już po lekturze Bursztynowgo Anioła pewnie wiedzą o co, a raczej o kogo mi chodzi :-)

 Powieść przeczytałam bardzo szybko. Dużym atutem jest prosty (nie licząc ekonomicznych zagadnień :-) ) język, sporo różnych zdarzeń w życiu bohaterki i, oczywiście, jej nie tylko sercowe dylematy.
 Jeżeli na początku myślałam, że to zwykła historia, teraz już wiem, że ona jest niezwykła w swej prostocie. Ania dokonała rzeczy wielkiej, bo stworzyła przyjemną powieść pełną życiowej mądrości, z której wnioski wyciągną nie tylko osoby wykraczające w dorosłość.


 Według mnie, BARDZO udany debiut, który w niczym nie ustępuje powieściom starych wyjadaczy. Polecam wszystkim i każdemu z osobna :-)

/Ania. 

"Bursztynowy Anioł"
Anna Tabak 
Zysk i S-ka Wydawnictwo


Powieść przeczytana w ramach akcji BookTour 
zorganizowanej przez 
Magdalenę Erbel, autorkę bloga 
Save the Magic Moments, w Klubie Książki "Przeczytaj & Podaj Dalej". 

Za możliwość przeczytania
 "Bursztynowego Anioła" 
dziękuję autorce, Annie Tabak :-*

Klaudii Nadolnej, 
dziękuję za
słodkie chwile podczas lektury ;-) 

sobota, 17 czerwca 2017

Ta książka wstrząśnie literackim światem!!! - Zapowiedź

  Ostrzeżenie!!! 
 21 lipca Polska oszaleje! Przed księgarniami stacjonarnymi dojdzie do zamieszek. Księgarnie internetowe będą miały pełne ręce roboty. Wszystkie ławki w mieście będą zajęte przez Czytaczy! To samo będzie się działo na nadmorskich i miejskich plażach! W górach i na Mazurach! W domach, na tarasach, nawet w parkach. A wszystko to dzięki premierze, przed którą literacki świat padnie na kolana!
 Panie i Panowie, przed Państwem "Jak Feniks z popiołów" Grety Gulsen!!! 



"Jak Feniks z popiołów" to książka dwuwarstwowa. Jedna warstwa to świat medyczny: młoda lekarka Laura, główna bohaterka, inni lekarze i pacjenci szpitala, ich romanse, przyjaźnie, niechęci, tragedie i fascynacje. By pomóc czytelnikowi odkryć drugą warstwę i zmusić go do myślenia, Autorka nie waha się poruszać delikatnych tematów, stawiać bohaterów przed trudnymi wyborami czy wciąż zaskakiwać zwrotem akcji, często brutalnym. Po co? Oto jedna z lekcji:
Proszę cieszyć się życiem i brać z niego garściami. Nie każdy mój pacjent ma tyle szczęścia, by dostać nowe życie. Odrodzić się niczym Feniks z popiołów.

To wszystko zaś w atmosferze czasów międzywojnia i kina przedwojennego, przy akompaniamencie niezapomnianych piosenek. Iście niebanalne połączenie.



               Powieść ukaże się nakładem :

Greta Gulsen - Facebook
Wydawnictwo Czarna Kawa
Wydawnictwo Czarna Kawa - Facebook.

Patron medialny: 
Książkowe Podróże Panny A

czwartek, 15 czerwca 2017

"Pani mnie z kimś pomyliła" Ilona Łepkowska

 Po przeczytaniu kilkudziesięciu stron myślałam, że recenzja tej powieści będzie czystą, przyjemną formalnością. Opis fabuły, kilka słów o autorce i moje zachwyty nad całością. Bo przecież nie od dziś wiadomo, że zarówno życie, jak i Ilona Łepkowska piszą najlepsze scenariusze.
 W praktyce jednak wyszło troszkę inaczej...


 Joanna Malicka, tłumaczka z języka włoskiego, samotnie wychowuje nastoletnią córkę, z którą wiodą dość skromne życie, bo ojciec dziewczyny płaci alimenty bardzo nieregularnie, o ile w ogóle to robi.
 Pewnego dnia Asia przyjmuje zlecenia jako tłumacz na planie zdjęciowym, na którym powstaje nowy program stacji TVT. Jedna chwila sprawi, że kobieta ze zwykłej, szarej osoby zmieni się w prawdziwą gwiazdę telewizji. A to dopiero początek jej problemów.
  Czy Joanna odnajdzie się w nowej rzeczywistości? Jak przyjmie ją to środowisko?
Jedno jest pewne : sława prezentuje się pięknie tylko w telewizji...

 Ilona Łepkowska jest osobą, której nikomu nie trzeba przedstawiać. Swoją karierę zaczynała jako statystka w filmach. A potem jakoś już poszło.
 Kto z nas nie zna kultowego filmu Kogel - mogel albo seriali  M jak miłość czy Barw szczęścia?  Długo można by wymieniać. Pani Ilona pisze również krótkie felietony do jednej z gazet. I właśnie na łamach tej gazety po raz pierwszy przeczytałam, że na rynku wydawniczym ukaże się jej powieść Pani mnie z kimś pomyliła. Następnie ukazały się, o ile się nie mylę, dwa dłuższe fragmenty. Zachęciły mnie one do przeczytania całości. Idealna okazja do zakupu nadarzyła się w kwietniu br. kiedy to w Tłuszczu odbyły się Biesiady z Książką, na których gościem była właśnie sławna scenarzystka, producenta, felitonistka, autorka. Jednak po samą powieść sięgnęłam dopiero kilka dni temu.


 Na początku przepadłam. Czytało się bardzo szybko. Podobał mi się ten cały galimatias, kiedy to nagle główna bohaterka przemieniła się z szarej myszki w prawdziwą księżniczkę telewizji. To zdziwienie bohaterki. Ona? W Wielkim Mieście Sławy? To jej się po prostu nie mieściło w głowie!!! Nagrania, spotkania ze znanymi osobami, występy w programach śniadaniowych, wywiady. Ciągle coś. Akcja pędziła jak szalona. Niestety, gdzieś od połowy, zaczęła się ona troszkę dłużyć.
 Fabuła bardziej skupiła się na stanie psychicznym Joanny. Zdaję sobie doskonale sprawę, że przez taki zabieg autorka chciała pokazać, że świat blasku i fleszy wcale nie jest taki kolorowy jak nam się wydaje. Jednak mnie zaczynało to trochę irytować, bo, szczerze mówiąc, nie polubiłam głównej bohaterki. Denerwowało mnie to, że wiele osób ją ostrzegało, a ona niczym ćma zafascynowana światłem, zatracala się coraz bardziej w szponach sławy.  A trzeba zaznaczyć, że była już dojrzałą kobietą po przejściach. I swój rozum powinna mieć.
 I w tym momencie wspomnę o drugoplanowej postaci, która skradła moje serce. Misia, córka Joanny. Tak wspaniała dziewczyna, że czasami aż nierzeczywista. Dojrzałością przerastała swoją matkę, i swojego ojca, o rówieśnikach nawet nie wspomnę. Córka - marzenie. Naprawdę. Trochę żałuję, że została ona przedstawiona tylko jako "dodatek" do Joanny. Ale cóż. Główna bohaterka w tym wypadku mogła być tylko jedna.


 Pani Ilona zawsze powtarza, że to nie jest powieść plotkarska. To powieść o wszystkich barwach sławy. O życiu kiedy gasną światła i kamery. Jednak w książce można odnaleźć pierwowzory epizodycznych postaci. To mnie chyba trochę zgubiło. Liczyłam, że tak będzie przez całą powieść, a nie tylko na początku. Kiedy fabuła zaczęła skupiać się na życiu Joanny, czegoś zaczęło mi brakować.
 A koniec? Nie rozczarował. Wręcz przeciwnie. Jestem pozytywnie zaskoczona, bo tak naprawdę mimo ostatniej kropki, wszystko się jeszcze mogło zdarzyć!!!

 Polecam!!! Bo to lekka opowieść o (momentami) gorzkim życiu.
 Warto doceniać to, co się ma. Bo to, czego się skrycie pragnie, może okazać się tylko zgubną iluzją...

/Ania. 

"Pani mnie z kimś pomyliła"
Ilona Łepkowska 
Wydawnictwo MUZA 

wtorek, 13 czerwca 2017

Z mojej perspektywy...

 Czy naprawdę cała Polska 

czyta dzieciom 20 minut dziennie? Codziennie? 


 Od kilku lat każdego dnia jesteśmy zasypywani milionem poleceń. Koniecznie rano zjedz śniadanie. Rusz się. Zainwestuj. Otwórz nowe mega konto. Zarezerwuj wakacje w słonecznej Hiszpanii już dziś. Pierz tylko w proszku, po którym Twoje pranie będzie trzy odcienie bielsze. Wymień stary samochód na nowy. Przenieś swój numer telefonu do nowej sieci. Bla, bla, bla. 
 Czasami można oszaleć. Wiadomo jednak nie od dziś, że człowiek to istota, którą łatwo manipulować. Trzeba tylko odpowiednio go podejść. Przekonać, że to jest dla niego dobre. 
 Więc słuchamy i... wierzymy!!! 


 Cała Polska czyta dzieciom. Na pierwszy rzut oka akcja jak marzenie. Wiadomo przecież, że czytanie rozwija wyobraźnię, poszerza horyzonty, ćwiczy pamięć, spostrzegawczość. Przenosi czytelnika w inny wymiar, w inną rzeczywistość. Same zalety, prawda? Czytanie rewelacyjnie wpływa na pracę mózgu zarówno u dorosłych jak i u dzieci. Szkoda tylko, że czasami wygląda to zupełnie inaczej w praktyce. 
 Ja, Anna, nieanonimowa książkoholiczka czytam prawie codziennie. Oczywistym było dla mnie to, że mogę swoją pasją zarazić również mojego synka. Wiadomo, czym skorupka na młodość nasiąknie itd. 
 Gdybym wtedy wiedziała, jakie to będzie miało fatalne konsekwencje...


 A zaczęło się tak niewinnie... 
 Nie czytałam mojemu synkowi kiedy nosiłam go jeszcze pod sercem. Chociaż zdarzały nam się wielogodzinne rozmowy, czytanie wydawało mi się takie absurdalne (chociaż absolutnie nie neguje takiego zachowania). 
 Kiedy wreszcie przyszedł na świat zaczął się szał. Szał zakupów. Pluszaki, gryzaki, itp. Potem przyszedł czas na pierwszą książeczkę. Potem drugą, piątą, dziesiątą. Och, czego tam nie było. I te milutkie w dotyku i te piszczace. I te kolorowe, i grube, i chude :-) Na początku służyły głównie do zjadania. Która z mam tego nie zna :-) Po tym etapie zaczęły pojawiać się pierwsze książeczki z literkami, cyferkami, zwierzątkami, pojazdami. Taka kolej rzeczy :-) 
 Wreszcie przyszedł czas na pierwsze krótkie bajki. Potem dłuższe. I nastał czas, kiedy mój syn zaczął słuchać czytanych przeze mnie historii już całkiem świadomie. Zadawał pytania. Interesował się. A ja byłam szczęśliwa. Do czasu... 

 Nie żebym była jakoś strasznie podatna na wpływy, ale pomyślałam sobie : przecież to oczywiste, że nie wszyscy rodzice/dziadkowie/opiekunowie czytają dzieciom codziennie. Takie czasy. Ciągle gdzieś się spieszymy. Nie mamy czasu spać, nie mówiąc już o codziennym czytaniu. Ale ja przecież nie pracuję, mam czas, nie ma ku temu żadnych przeszkód. 
 I się zaczęło. Chociaż jedna bajka/jeden rozdział/dosłownie kilka stron. Nie chciałam widzieć tej niechęci w oczach mojego dziecka. Nie chciałam słyszeć tych ciągłych pytań : Mamusiu, musimy? Nie musieliśmy, ale mama chciała, więc myślała, że dziecko też chce. 
 Aż nadszedł dzień kiedy usłyszałam : Mamo, pójdziemy dziś wcześniej spać? -Jesteś tak bardzo zmęczony? -Nie! Ja nie chcę czytać tych głupich książek!!! 
 Wreszcie do mnie dotarło. Na Boga, co ja zrobiłam?! Zamiast zachęcać dziecko do czytania, ja je do niego zmuszałam. Mój syn zamiast pokochać czytanie, był na najlepszej drodze do tego, aby je znienawidzić. Przeze mnie. Osobę, która tak bardzo kocha literaturę. 

 Schowałam wszystkie książki. Skończyło się cowieczorne czytanie. Nastała przerwa. Oglądaliśmy bajki, graliśmy w różne gry. Do czasu, aż mój syn sam zaproponował, abym mu coś przeczytała. Tylko coś fajnego, nowego. Wybraliśmy się do księgarni. Sam mógł wybrać to, co chciał przeczytać. Bez przymusu, za to z radością w oczach. 
 Po kilku dniach zapisałam go do biblioteki. To był strzał w dziesiątkę! Teraz odwiedzamy naszą bibliotekę raz w tygodniu. Oskar jest zadowolony i jednocześnie zaskoczony tak ogromną możliwością wyboru :-)


 Może i cała Polska czyta dzieciom. Może robi to 20 minut dziennie, a może i 30. Może czyta codziennie, a może tylko w weekendy. I wiecie co?
Niech cała Polska to robi. Ja nie muszę. 

 Owszem, chciałabym, żeby moje dziecko w przyszłości kochało książki równie mocno jak ja. 
Ale jeżeli tak się nie stanie, świat się nie zawali. Nie będzie mniej kolorowy, mniej wartościowy. 
 Pozwolę dokonać mu wyboru, jakkolwiek to teraz brzmi. Niech czytanie sprawia mu radość. Niech kojarzy mu się z czymś przyjemnym. Nawet jeżeli będzie się to odbywało tylko raz w tygodniu...

 /Ania. 

niedziela, 11 czerwca 2017

"Odważona" Danuta Awolusi

 Dziewczyna minus 70kg. 

Kobieta plus 99% pewności siebie.

  I od razu nasuwa się pytanie, dlaczego tylko 99%, a nie 100? Jeżeli chcecie poznać odpowiedz, koniecznie przeczytajcie całą recenzję. 


 Danuta Awolusi. Rocznik '86. Rodowita Ślazaczka, mieszkająca od kilku lat w Warszawie, copywriterka i pisarka. Zakochana w muzyce gospel. Na co dzień pisze o podróżach, redaguje i prowadzi blogi. 
 Danuta Awolusi, osoba, którą śledzę w sieci. Spokojnie, nie jestem jakąś psychofanką. Podoba mi się po prostu jak pisze i co sobą reprezentuje.  Nie jest jedną z tych osób, które zyskując ładną figurę, nagle ma się za alfę i omegę w dziedzinie odchudzania i żywienia. Ona po prostu dzieli się swoim doświadczeniem, nie zmuszając nikogo do takiego samego toku myślenia. Nawet więcej, autorka Odważonej namawia do szukania własnej drogi wiodącej ku lepszej, lżejszej przyszłości, a nie kopiowania cudzych pomysłów, które zadziałają u kilku osób, a u kolejnej setki przyniosą odwrotny skutek, każdy bowiem jest inny i potrzebuje zupełnie innych rzeczy i innych składników (nie tylko tych spożywczych, ale i tych życiowych). 


 Nie przeczytacie więc w tej książce o tym, że aby schudnąć musicie rano robić to i tamto, na obiad musicie zjeść koniecznie to, a nie coś innego i, broń Boże, nie jeść po 18.00/ 20.00/ trzy godziny przed snem. Chociaż znajdziecie tu m.in. kilka ciekawych, fit przepisów na dania, które towarzyszyły autorce przez minione kilka lat, i które towarzyszyć jej będą pewnie i przez kolejne. 
 W Odważonej poznacie drogę Danuty Awolusi. Drogę, którą przemierzyła, by stać się tą osobą, którą jest w tej chwili. Świadomą.
 Świadomą tego, że aby gdzieś dojść, nie uniknie się błędów. Świadomą tego, że chcieć, to móc. Świadomą tego, że nie ma rzeczy niemożliwych. Świadomą tego, że wszystko tkwi w głowie. Jej, mojej i Waszej. Świadomą tego, by nie używać słowa "nigdy". 
 To nie jest pamiętnik osoby, która pozbyła się 70kg. To historia Dzikiej Kobiety, która wyruszyła w niesamowitą i piekielnie trudną podróż w poszukiwaniu lepszego życia. Życia, w którym wreszcie poczuje się w pełni szczęśliwa. Życia, które da jej radość i satysfakcję. 

 Danuta Awolusi schudła 70kg. Doskonale wie, że to ogromny sukces. A mimo to nadal się boi : 
(...) Nie tak łatwo wyrzucić za okno lęki. Ciągle się czegoś boję. Patrzę w lustro i się boję. 
 I póki autorka Odważonej ten lęk odczuwa, pozostanie zwyczajną kobietą, chociaż jak sama twierdzi dziką, która każdego dnia zdaje sobie sprawę, że chociaż nie zapomni o "ciężkiej" przeszłości, to tak naprawdę właśnie dzięki niej, jest teraz w tym miejscu, w którym jest szczęśliwsza. 
 Ten jeden malutki procent niepewności, który nadal w niej tkwi sprawia, że jest nam bliższa, niż niejedna ekspertka (czy ekspert) w dziedzinie zdrowego życia, która pięknie uśmiecha się do nas z pierwszych stron modnych gazet.


 Polecam lekturę Odważonej wszystkim, nie tylko osobom na diecie. Danuta Awolusi stoczyła swoją wojnę z kilogramami. Ale Wy też  toczycie swoje bitwy, tyle że na innych polach każdego dnia. Może warto podejrzeć, jak taką wojnę można wygrać? 

/Ania. 

"Odważona. Dziewczyna minus 70kg"
Danuta Awolusi 
Wydawnictwo Pascal 

     P.S.
  Na koniec trochę prywatny :
 Być może część z Was wie, że ja też od kilku miesięcy jestem na diecie. Chociaż podobnie jak autorka, staram się nie traktować tego jak kary.
  Ja nie liczę kalorii. Nie odmierzam, nie ważę, chociaż nie wykluczam, że kiedyś tak będzie. 
 Ja zmieniam. Zmieniam siebie. Zmieniam żywność, z której przygotowuję posiłki. Zmieniam postrzeganie świata. Nie mogę biegać, bo wysiadłyby mi stawy. Ale to nie przekreśla tego, że mogę spacerować,prawda? 
 Do zrzucania kilogramów podchodziłam... już nawet tego nie zlicze. Ale teraz jest inaczej. Bardziej świadomie. Do wszystkiego trzeba dojrzeć. Nawet do odchudzania. Czy był jakiś impuls, który skłonił mnie do ostatecznej decyzji?  Oczywiście, i to nie jeden. Te impulsy były też wcześniej, ale wtedy być może nie byłam na ten pierwszy krok gotowa. Teraz już wiem, że się nie poddam, chociaż doskonale zdaje sobie sprawę, że przede mną jeszcze bardzo długa i trudna droga, pewnie niejednokrotnie mokra od łez. 
 Odważonej nie odkładam na półkę. Chcę, żeby towarzyszyła mi w chwilach zwątpienia. Żeby była blisko, kiedy pomyślę, że nie dam już rady. 
 Niech będzie obok... Zawsze. 

czwartek, 8 czerwca 2017

"Nie pytaj dlaczego" Magdalena Trubowicz

 Są w życiu człowieka takie chwile, kiedy jego słońce zostaje zasłonięte ciemnymi chmurami nie zwiastującymi niczego dobrego. Tych chmur nie jest w stanie przepędzić nawet najsilniejszy wiatr. W sercu zaczyna panować mrok i chłód. Na twarzy coraz częściej (o ile w ogóle) gości sztuczny uśmiech. Bo tak trzeba. Przecież jakoś trzeba żyć dalej. Stwarzać pozory normalności. Jakoś się trzymać. Ale jak? Jak żyć, a nie tylko egzystować, kiedy ukochany syn jest daleko?!  Jak nie zwariować, kiedy nie wiadomo, czy jest szczęśliwy, czy często się śmieje, czy niczego mu nie brakuje?
 Nie jestem w stanie wyobrazić sobie sytuacji, w której ktoś rozdzieliłby mnie siłą z moim dzieckiem. Matylda nie miała tyle szczęścia. Jej nikt nie pytał o zdanie...


 Z Matyldą Nowicką po raz pierwszy spotkałam się w okolicach Sylwestra. Okazała się całkiem sympatyczną kobietą. Miałam również przyjemność poznać jej synka, Oskara i niezbyt sympatycznego męża. Tu przyjemność była już oczywiście trochę mniejsza, bo według mnie od samego początku był to nieciekawy typ. Ale Matylda zapewniała mnie, że jest z nim szczęśliwa. Cóż miałam robić? Chciałam jej wierzyć. Zwłaszcza, kiedy widziałam jak bardzo się stara. Jak walczy o szczęście dla swojej rodziny. Ale przyszedł czas, kiedy pan Nowicki pokazał na co go stać. Te wszystkie wydarzenia miały miejsce w Drugim życiu Matyldy. Później niestety straciłyśmy kontakt.

 Po raz drugi spotkałyśmy się w maju. Te kilka miesięcy bardzo Matyldę zmieniły.  Opatulona w ciepły koc, bo przecież majowe wieczory były jeszcze chłodne, poznałam historię jej heroicznej walki o odzyskanie syna.
 To straszne, jak wiele krzywdy wyrządza człowiek drugiemu człowiekowi. Matylda miała to szczęście, że w tych trudnych chwilach nie była sama, że mogła liczyć na wsparcie. Ale nie mogę zdradzić Ci, kto jej pomagał. Proszę, nie pytaj dlaczego... To wcale nie było takie proste jak się wydaje. Przecież doskonale wiesz, że życie lubi rzucać ludziom kolejne kłody pod nogi. Zupełnie jakby mieli za mało zmartwień...


 Kontynuacja losów Matyldy Nowickiej poruszyła mnie jeszcze bardziej niż pierwsza część.  W Drugim życiu Matyldy w zasadzie poznawałam bohaterów i ich przeszłość. Obserwowałam, jak zmagają się z codziennością. Jak popełniają mniejsze lub większe błędy. Jak bardzo pragną Żyć. Tak naprawdę. Pełną piersią.
 W Nie pytaj dlaczego miałam już okazję poznać ich bliżej. Okazało się np. że Matylda, ta spokojna kobieta, pragnąca jedynie dobra i szczęścia dla swoich bliskich, potrafi być wybuchowa. Miałam szansę przyjrzenia się bliżej również Rafałowi. I teraz już wiem, że dobry z niego facet.
 O reszcie już Wam nie opowiem. Możecie śmiało pytać dlaczego :-) Po prostu, musicie poznać ich wszystkich sami :-)

 Powieść czyta się szybko, bo akcja pędzi coraz szybciej z każdą kolejną stroną. Bohaterowie w sytuacjach kryzysowych nie zawsze podejmują odpowiednie i racjonalne decyzje. Ale to napięcie i oczekiwanie tylko podsyca ogień ciekawości jak zakończy się ta historia. Tutaj do ostatniej strony nic nie jest przesądzone. Zdarzyć się może dosłownie wszystko; zarówno wielkie szczęście jak i gorzkie łzy.

 Spodobało mi się również samo zakończenie - krótkie i rzeczowe. Bez zbędnych opisów. Bez długich morałow. Takie, w którym sami możemy dopowiedzieć sobie pewne elementy tej opowieści. Wyobrazić sobie swój scenariusz biegu wydarzeń. Ciekawe rozwiązanie.
 Jak ja wyobrażałam sobie te chwile niepewności?
To już niech pozostanie moją słodką tajemnicą :-)

 Gorąco zachęcam Was do przeczytania powieści Nie pytaj dlaczego. Ale jeżeli nie znacie pierwszej części, czyli Drugiego życia Matyldy, to najpierw koniecznie nadróbcie zaległości, bo ciężko będzie Wam się zorientować we wzajemnych, często skomplikowanych, relacjach bohaterów.

 Pamiętajcie, moi drodzy, że w życiu czeka Was wiele wyzwań, ale musicie czerpać z życia garściami. Nigdy nie zadowalajcie się ochłapami rzucanymi pod nogi. Szukajcie swoich pragnień, realizujcie marzenia, walczcie o szczęście. Życie macie tylko jedno. Żyjcie - nie egzystentujcie... *

/Ania.

"Nie pytaj dlaczego"
Magdalena  Trubowicz 
Wydawnictwa Videograf 

 Za egzemplarz tej wyjątkowej powieści 
z całego serca dziękuję autorce. 
 Magda wie dlaczego :-) 

* cytat pochodzi z powieści Nie pytaj dlaczego Magdaleny Trubowicz, str. 55 i został lekko zmodyfikowany na potrzeby recenzji.

wtorek, 6 czerwca 2017

"Nie oddam dzieci" Katarzyna Michalak

 To dziesiąta książka autorki, którą miałam okazję przeczytać. Mogę więc śmiało stwierdzić, że mam już rozeznanie w jej twórczości. Wiem, jak radzi sobie pisząc powieści obyczajowe, czy te dla dorosłych. Tajemnicą pozostaje dla mnie nadal umiejętność kreowania przez panią Katarzynę świata fantastycznego, ale do niego, szczerze mówiąc, wcale mnie nie ciągnie.
 Wracając do meritum, zapraszam Was serdecznie do zapoznania się z moją opinią na temat wydanej w roku 2015 nakładem Wydawnictwa Literackiego książki pt. Nie oddam dzieci. 


 Michał Sokołowski jest cenionym chirurgiem, mężem i ojcem dwójki (a wkrótce trójki) dzieci.
 Marta, jego żona jest... dobra i cierpliwa. Nie mogę napisać o niej nic więcej, bo (nie jest to żadną tajemnicą) ginie ona w tragicznym wypadku już na samym początku tej historii.
 Jest jeszcze Tadek Marszak, kierowca tira, który męczy zwierzęta, które przewozi na rzeź i regularnie tłucze swoją matkę.
 Wreszcie poznajemy również Alfreda, syna polityka. Alfred jest pasożytem i nierobem, a do tego sadystą. Za wszystkie swoje czyny nie ponosi żadnej odpowiedzialności, gdyż ratuje go kasa i wpływy tatusia.
  I na koniec (choć na początku powieści) jest ten cholerny wypadek, który zmienia życie Michała w piekło, dla Tadka jest pierwszym gwoździem do trumny, a dla Alfreda satysfakcją.
 Żeby nie wprowadzać zamieszania, skupię się na tej historii z perspektywy chirurga.
 Po śmierci żony, doktor Sokołowski popadł w depresję. Można to oczywiście zrozumieć. Mężczyzna trochę się zagubil. Więcej czasu poświęcał pracy niż rodzinie, więc kiedy dochodzi do tragedii, o wszystko obwinia siebie. Zaczyna pić, przestaje jeść. A na wszystko patrzą jego córka i syn. Noworodek, uratowany z wypadku przebywa w szpitalu. Ojciec nie potrafi, a może nie chce go pokochać, więc maluszek czeka spokojnie, aż tatuś łaskawie zabierze go do domu.
 Ok, taki stan rzeczy jestem w stanie zaakceptować. Facet w żałobie nie myślał po prostu racjonalnie. Ale tego, że rodzina nie interesowała się losem małego dziecka to już nie pojmuję. I nie pojmuję, jak mogła przemilczeć to autorka. Myślałam, że wojna o dzieci będzie toczyć się właśnie o najmłodszego Stasia. Tymczasem miałam wrażenie, jakby został on zepchniety na dalszy plan.
 Wracając jednak do tematu. Tytuł Nie oddam dzieci sugeruje ciężką batalię, a jak się okazuje, dochodzi tylko do jednej rozprawy. Trochę za mało walki w walce. Często oglądamy w tv reportaże o ludziach, którym, chociaż nie powinno, odbiera się dzieci, a oni heroicznie walczą o ich odzyskanie. Robią wszystko, żeby ich kochane dzieci do nich wróciły. Starają się o lepsze warunki mieszkaniowe, intensywnie szukają pracy. Walczą, walczą, walczą. I tej walki tu mi zabrakło, niestety.

 Pamiętam, że kiedy zobaczyłam informację, że na rynku wydawniczym pojawi się ta książka, od razu wpisałam ją na listę tych do przeczytania. Wiadomo jednak jak to bywa. Czas mijał, a mnie zawsze było z tą książką nie po drodze. Kiedy więc zobaczyłam ją ostatnio w bibliotece, nie wahałam się nawet chwili. Już wiedziałam, jaka książka będzie towarzyszyć mi w najbliższych dniach. Trochę się pomyliłam, bo przeczytałam ją w jeden dzień. Bez wątpienia jest to jedna z tych historii, od których nie można się oderwać, póki się ich nie skończy. Jestem prawie pewna, że gdybym przeczytała ją tydzień, miesiąc, nawet pół roku po premierze, oceniłabym ją dużo, dużo wyżej. Jednak teraz, po lekturze Leśnej Polany po prostu wiem, że autorkę stać na więcej. Dużo więcej. Nie zmienia to jednak faktu, że powieść przypadła mi do gustu, chociaż zaskoczeniem było dla mnie to, że podczas jej lektury nie uronilam ani jednej łzy, a szczerze mówiąc myślałam, że będę ryczała jak bóbr. Czy to o czymś świadczy?

/Ania.

"Nie oddam dzieci"
Katarzyna Michalak 
Wydawnictwo Literackie 

Bajka o Czytaczach

  Za górami, za lasami... 
 w dużych miastach i w małych wioskach mieszkają Czytacze. Dla niewtajemniczonych : Czytacze to taki gatunek, który czyta książki. Naprawdę? Zdarzają się takie cuda na świecie.


 Czytacze dzielą się na trzy podstawowe grupy :
 Grupa 1:
Czytacze nadzwyczajni
 Grupa 2:
Czytacze zwyczajni
 Grupa 3:
Czytacze statystyczni (o, to są dopiero cwane  ananaski).

  Czytacze nadzwyczajni 
 Ich doba trwa zdecydowanie dłużej niż doba zwykłego śmiertelnika. Czytają wszędzie. Rano w trakcie golenia. Przy śniadaniu. Przy obiedzie. Przy podwieczorku. Przy kolacji. Ponadto : przy robieniu prania, przy odkurzaniu, przy wieszaniu firanek. A także: w drodze do pracy, w pracy, w trakcie zakupów. I podczas miliona innych czynności.
 Ale ich rezultat jest imponujący : Czytacze nadzwyczajni czytają ponad 100, 200, a nawet 300 książek rocznie!!! Szacun. Ciekawe tylko, czy pamiętają, o czym czytali miesiąc wcześniej? I skąd na to wszystko biorą pieniądze?

  Czytacze zwyczajni 
 Ich tydzień ma za mało dni. Doba za mało godzin. Godzina ma za mało minut. A minuta za mało sekund. Czytają głównie w komunikacji miejskiej, podmiejskiej i wiejskiej. A także kiedy rozbrykane dzieci smacznie śpią, żony są w pracy, a mężowie u... Ok, nie wnikajmy w szczegóły. Biorą udział w wyzwaniach. Jednych, drugich, piątych, dziesiątych, po to, aby wyrobić normę. I wyrabiają. Ok 52 przeczytane książki w roku. Uff, ginący gatunek uratowany!!!

  Czytacze statystyczni 
 Najgorszy typ Czytacza. Czytacz statystyczny czyta jedną książkę rocznie. Rzeczywistość jest jednak brutalna. Statystyczny nie przeczytał ani jednej książki w ciągu 365, a co cztery lata 366 dni. Żeruje on na wynikach Czytaczy nadzwyczajnych i Czytaczy zwyczajnych uśmiechając się chytrze nad poranną, codzienną  gazetą. Ciekawe, o czym dzisiaj napisali? Czyje życie sprzedali?

  Morał z tej bajki taki...
A zresztą! Do cholery z morałami.
Każdy i tak zrobi po swojemu!!!

  A Ty? Jakim typem jesteś?
Tylko szczerze!!!

*post z przymrużeniem oka!!! 
Nie jest to wpis informacyjny.
Nie jest to wpis mający na celu dyskryminację jakiejkolwiek z grup.
Nie jest to wpis mający na celu obrażenie jakiegokolwiek człowieka.
Jest to wpis mający na celu wywołanie uśmiechu przynajmniej na jednej smutnej dotąd twarzy :-)

poniedziałek, 5 czerwca 2017

"Czerwień Jarzębin" Katarzyna Michalak

  Trylogia rządzi się swoimi prawami.
 Część pierwsza powinna wprowadzić czytelnika w historię, przedstawić głównych bohaterów, nie zdradzając jednak wszystkich szczegółów dotyczących ich przeszłości po to, aby czytelnik z przyjemnością chciał sięgnąć po tom II.
 Środkowa część moim zdaniem jest najtrudniejszym zadaniem dla autora.
Musi on zdradzić już trochę więcej informacji o postaciach, dobrze by było, gdyby dodał jakiś pikantny szczegół z ich przeszłości, rozwinąć akcję, wymyślić nowe wątki, których zakończenie w trzeciej części wciśnie odbiorców w fotel.
 Czy Katarzynie Michalak udała się ta trudna sztuka stworzenia wyjątkowego II tomu, po którym z niecierpliwością czekam na Błękitne sny, zakończenie  Leśnej trylogii? 
 Zapraszam Was na moją opinię o Czerwieni jarzębin. 



  W kontynuacji Leśnej Polany poznajemy dalsze losy dobrze już nam znanych trzech przyjaciółek: Gabrysia, Majki i Julii oraz trzech braci Prado: Wiktora, Patryka i Marcina.
 Leśna Polana  (której recenzję znajdziecie klikając w link -> Leśna Polana - recenzja ) zakończyła się w bardzo dramatycznym momencie dla bliskich Gabrieli. Dlatego też nie będę zdradzać tu, jaki finał miała ta sytuacja, żeby nie odbierać przyjemności czytania tym, dla których Leśna Polana jest jeszcze tajemnicą. Ale zdradzić Wam mogę, że taki pomysł autorki bardzo mnie zaskoczył. Z jednej strony poczułam ulgę, z drugiej zaś ... lekkie rozczarowanie.
 Za pewne w tym momencie osoby, które czytały rozpoczęcie tej historii są tym faktem zaskoczone. Jak to rozczarowana? Wszystko się wyjaśniło, więc o co może jej chodzić? Już szybko wyjaśniam. Gdyby to było prawdziwe życie, byłabym bardzo szczęśliwa, że losy Gabrysi potoczyły się tak, a nie inaczej. Jednak po dramaturgii towarzyszącej bohaterom w pierwszej części liczyłam na coś więcej. Cieszyłam się, że mam chwilę czasu, żeby ochłonąć po lekturze Leśnej Polany. Bałam się po prostu, że moje oczy mogłyby nie wytrzymać kolejnej dawki takich emocji. Tymczasem emocji, jak dla mnie, w drugiej części było może nie za mało, ale zdecydowanie mniej.
 Nie zmienia to oczywiście faktu, że książka sama w sobie była dobra. Postaci są bardzo intrygujące i troszkę nadal tajemnicze. Akcja toczy się bardzo szybko, niczym w filmie gangsterskim - nie ma najmniejszej chwili na nudę. Czytało się ją więc bardzo szybko. Wątki były ciekawie rozwinięte chociaż momentami denerwowały mnie wszechobecne zbiegi okoliczności, których było po prostu za dużo. Mam tu na myśli chociażby podróż jednej z bohaterek i tragiczne wydarzenia jakie miały miejsce na trasie jej podróży.


 Zawsze mocno trzymam kciuki za głównych bohaterów. Życzę im, aby ich stwórca (czyt. autor)  koniec końców obszedł się z nimi łagodnie i napisał dla nich piękny happy end. Ale uwierzcie mi, że jeżeli Pani Katarzyna w tomie III uratuje pewną piękną kobietę, będę totalnie rozczarowana. Jedno cudowne ocalenie można zaakceptować. Ba! Trzeba się z niego cieszyć. Dwa zrozumieć, ale trzy to już by była przesada. Pożyjemy, zobaczymy jak zakończy się ta historia.


 W ogólnym rozrachunku powieść zajmuje wysokie miejsce, chociaż jak dla mnie była słabsza od swojej starszej siostry. Mimo kilku detali, które nie przypadły mi do gustu, z niecierpliwością czekam na zakończenie tej historii.
 Pani Katarzyna zasiała w moim umyśle kilka ziaren niepewności. Jestem ciekawa i zaintrygowana, co też z nich wykiełkuje.

 /Ania. 

"Czerwień jarzębin"
Katarzyna Michalak 
Wydawnictwo Znak LiteraNova