Strony

wtorek, 31 lipca 2018

"Pierścionek z cyrkonią" Krzysztof Piotr Łabenda

Recenzja patronacka. 


 W "Pierścionku z cyrkonią" 💍 Krzysztof Piotr Łabenda odpowiada na pytanie : Czy można przez całe życie szukać jednej kobiety?


 Jakiś czas temu na fanpage'u Książkowe Podróże Panny A  zadałam osobom obserwującym moją stronę kilka podstawowych pytań : Czy miłość ma jakiś termin przydatności do spożycia? Czy kochać można przez całe życie? A może w pewnym wieku nie wszystko już wypada?
 Miłośnicy literatury nie mieli najmniejszych wątpliwości. 100% uczestników dyskusji zgodnie stwierdziło : tak samo jak i kochać można całe życie, tak i zakochać się można w każdym wieku!

 "Na miłość nie ma ograniczeń wiekowych.Wydaje mi się , że im jesteśmy starsi tym miłość jest dojrzalsza, piękniejsza"- Barbara.

 Co na to autor, Krzysztof Piotr Łabenda i jego bohater, profesor Piotr Bonerski?

 "Pierścionek z cyrkonią" to opowieść nie tylko o młodzieńczej miłości. Historia zaczyna się w Gdańsku w roku 1967, gdy bohaterowie pobierają nauki w liceum, a potem przeskakuje do Paryża w roku 2008, kiedy spotykają się przypadkowo, już - jak to się mawia - jako osoby po przejściach.

 To sprawia, że jesteśmy świadkami (chociaż nie naocznymi, historię poznajemy z retrospekcji głównego bohatera) niemal całego wachlarzu miłości.
 Piotr jako młody chłopak przeżywa wszystkimi zmysłami pierwsze zakochanie. Któż nie zna tego uczucia? Ta bazująca w ciele endorfina. Te motyle w brzuchu. Można nie jeść, można nie spać, a i tak człowiek ma wrażenie, że unosi się w chmurach. 
 Potem każda taka miłość albo pozostaje tylko pięknym wspomnieniem, albo ewoluuje. Z każdym rokiem zmieniają się perspektywy, idee, zupełnie co innego ma znaczenie. Dochodzą codzienne zmartwienia, obowiązki. Przychodzi proza życia.  Niestety nie dana ona była Piotrowi i jego pierwszej miłości. Na pamiątkę pozostał mu tylko pierścionek z cyrkonią niczym świadectwo jego uczucia.

 Po bolesnym rozstaniu z Małgorzatą, Piotr związał się z Ewą, która urodziła mu pierworodnego syna. Profesor pękał z dumy. Wszak mówi się, że każdy mężczyzna powinien posadzić drzewo, zbudować dom i spłodzić syna. Nie każdemu się to udaje, a Bonerskiemu się to udało. Tylko czy naprawdę był szczęśliwy?

 Po wielu, wielu latach los postanowił dać Piotrowi i Gosi jeszcze jedną szansę. Zaaranżował ich przypadkowe spotkanie. A wszystko to w cieniu jednego z najbardziej romantycznych miast świata - Paryża.
 Tyle tylko, że on już nie jest tym młodym chłopcem, który kręcił film na jachcie, a dojrzałym mężczyzną, który niedawno pochował żonę, a ona nie jest już tą młodą dziewczyną, która chciała z nim spędzić resztę życia, tylko dojrzałą kobietą, która wiele już w swoim życiu wycierpiała. Zderzenie marzeń z rzeczywistością może okazać się bardzo bolesne.


 I tu pojawia się zasadnicze pytanie. Czy nie za dużo w literaturze już tego tematu? Czy warto sięgnąć po kolejną powieść o miłości i poświęcać jej swój cenny czas?
 Oczywiście! I już szybciutko wyjaśniam, czym ta książka różni się od innych i dlaczego warto jej dać szansę. 

 Przede wszystkim nie ma w niej cukierkowo - przesłodzonych bohaterów. Taki obraz głównych postaci możemy znaleźć w wielu książkach. Mnie osobiście to nie przeszkadza, ale nie ma co ukrywać, że w ostatnim czasie w literaturze panuje trend na powalająco przystojnych, młodych mężczyzn i zjawiskowo piękne dziewczęta, obok których nie można przejść obojętnie. 
 Krzysztof Piotr Łabenda swoimi bohaterami uczynił zwykłych ludzi, nie idealizował ich, nie zrobił z nich herosów. I właśnie to podobało mi się w nich najbardziej - fakt, że byli tacy... ludzcy (na pewno wiecie, co mam na myśli).

 Po drugie autor podjął się trudnego zadania zaprezentowania różnych odcieni miłości. Nie bał się opowiadać o tej miłości najczystszej, niewinnej, ale i nie owijał w bawełnę, kiedy miłość powoli zmieniała się w... nienawiść.
 Ukazał jak bezgranicznie można kochać dziecko i jak można je winić (niekoniecznie słusznie) za wszystko, co złe.
 Wreszcie pokazał, że los nawet w kwiecie wieku może spłatać figla i postawić na drodze człowieka miłość jego życia. Tyle tylko, czy ten człowiek jest już na tyle nauczony doświadczeniem, by tego nie przegapić?

Okładka wydania II pełnej krasie. 
Dostępne we wszystkich dobrych sklepach internetowych. 


Pierwsze wydanie "Pierścionka z cyrkonią" 
z 2013 roku. Obecnie niedostępne. 

 Po przeczytaniu ostatniego zdania jakiejkolwiek książki, chyba każdego czytelnika nachodzą różne myśli.
 Zastanawiamy się, co by było, gdyby...? Czasami przeżywamy tak zwanego kaca książkowego i wszystko traci sens (to głównie po zakończeniach bez happy endu). Zdarza się, że po skończonej lekturze jesteśmy szczęśliwi, radośni, w pełni usatysfakcjonowani lub wręcz przeciwnie - czujemy złość, gniew, rozczarowanie.
 Bywa też i tak, że jesteśmy tak wbici w fotel, że aż nie wiemy, co tak naprawdę mamy myśleć. 

 A wiecie, co ja pomyślałam sobie po przeczytaniu "Pierścionka z cyrkonią"? Że Paryż jest miejscem, w którym mogłabym pokochać deszcz...

/Ania.

"Pierścionek z cyrkonią"
Krzysztof Piotr Łabenda 
Wydawnictwo Psychoskok 
Powieść pod patronatem medialnym 

AVON - najatrakcyjniejsze oferty z katalogu 11/2018


W zeszłym miesiącu wpis z przeglądem katalogu cieszył się na blogu ogromnym powodzeniem, dlatego też postanowiłam, że i w tym miesiącu zaprezentuje Wam 10, według mnie, najatrakcyjniejszych ofert od AVON POLSKA.

 

OFERTA NUMER 1
Tego po prostu nie można przegapić! 
Perfumetka 10ml za 9,99!
Miej swój ulubiony zapach zawsze przy sobie 💚

OFERTA NUMER 2
8 nowych odcieni Twojej ulubionej szminki w płynie! Poznaj wszystkie nowe kolory, bo TERAZ każda tylko 19,99! W katalogu szukaj na stronach 2-5.

OFERTA NUMER 3
Daj się ponieśc magii letniej nocy! NOWOŚĆ! AVON Surreal Sky w fantastycznej cenie premierowej 49,99. Teraz również perfumowany balsam i dezodorant antyperspiracyjny w wyjątkowej cenie! W katalogu szukaj na stronie 11.

OFERTA NUMER 4
Woda toaletowa RARE PEARLS. 
Poznaj niesamowite połączenie magnolii (która nadaje subtelnej elegancji), drzewa różanego (które dodaje kompozycji zmysłowego ciepła) oraz drzewa sandałowego) które wnosi poczucie pewności siebie i wyrafinowania). Teraz w rewelacyjnej cenie : tylko 39,99 za 50ml. W katalogu szukaj na stronie 25.

OFERTA NUMER 5
Wiem, wiem. Truję Wam o tym zapachu za każdym razem, ale po prostu nie mogę się powstrzymać. EVE CONFIDENCE teraz w jeszcze niższej cenie - 39,99 (przy zakupach za min. 39,99 z katalogu). W katalogu szukaj na stronie 27.

OFERTA NUMER 6
Zestaw dla niej i dla niego.  
Zapachy idealny dla kobiety z aspiracjami  ambitnego mężczyzny. 
Dla niej Aspire Debut - kwiatowo - orientalny zapach idealny do pracy. Dla niego Aspire Man - świeży i wyrafinowany. Obydwa zapachy po 32,99. W katalogu znajdziesz je na stronach 54-55.

OFERTA NUMER 7
Ciesz się złocistą opalenizną znacznie dłużej! Dla Ciebie produkty AVON Care Sun wzmacniające opaleniznę i zapewniające pielęgnację po opalaniu każdy za 12,99!⌚💄 W katalogu szukaj na stronie 103.

OFERTA NUMER 8
 Torebka Noely za 39,99.
Mam i polecam! W ofercie dostępna szara, czarna lub koralowa. W katalogu tę i inne znajdziesz na stronach 114-115.

OFERTA NUMER 9
Bransoletka STOP PRZEMOCY 
Każdy sposób by pomóc jest dobry. 
Cena : 24,99.
Strona 117.

OFERTA NUMER 10
Żel pod prysznic Lagoon. Nieustannie jestem zakochana w ich zapachach i różnorodności zastosowań. Cena 11,99. W ofercie dostępne również inne zapachy po 15,99/szt. Szczegóły na stronach 146-147. 

OFERTA SPECJALNA!!! 
Zestaw 5 próbek + szósta gratis za 3 zł. 
W ofercie dostępne próbki : 
- zapachów dla niej i dla niego
 - szminek
- podkładów
-kosmetyków do pielęgnacji skóry. 
Zainteresował Cię konkretny produkt dostępny w katalogu 11/2018. Zapytaj, czy jest możliwość zamówienia jego próbki ☺ Wystarczy, że napiszesz na annajustynarosinska@gmail.com 📝
UWAGA!!! 
Istnieje możliwość zamówienia próbek nowości z następnego katalogu. 
Woda toaletowa Perceive Soul dla niego 
oraz 
woda perfumowana Perceive Soul dla niej 
za jedyne 2,50.

PEŁNA OFERTA DOSTĘPNA NA
💙www.avon.pl 💙

sobota, 28 lipca 2018

"Oblubienica morza" Michelle Cohen Corasanti, Jamal Kanj

 Nie Arab, nie Żyd, nie wróg lecz człowiek. Czemu ktoś stale o tym zapomina? 



 Sara, Yousef, Ameer i Rebeka. Czworo bohaterów, którzy przeszli w swoim życiu prawdziwe piekło.

 Sara ucieka z ojcem z Rosji z powodu żydowskiego pochodzenia. Próbuje ułożyć sobie nowe życie w Palestynie. Pracując jako pielęgniarka, poznaje lekarza, Yousefa. Na drodze ich miłości stają różnice w pochodzeniu i narastający konflikt palestyńsko-izraelski.
 Ameer mieszka w obozie dla uchodźców w Libanie. Udaje mu się wyjechać do USA, gdzie rozpoczyna nowe życie jako naukowiec. Wciąż jednak ścigają go echa przeszłości.
 Rebeka, osiemnastoletnia Żydówka, sprzeciwia się złemu traktowaniu arabskich społeczności przez jej rodaków. Zrywa ze swoim despotycznym narzeczonym. Nie spodziewa się jednak, jak straszne mogą być tego konsekwencje.

 "Z tacą w ręce rozejrzałam się po stołówce. Tam jest. Poszłam na sam koniec pomieszczenia. Siedział sam przy ostatnim stoliku - jeden Palestyńczyk w sali pełnej żydowskich Izraelczyków. Stanęłam przed nim i się uśmiechnęłam. 
- Cześć, jestem Rebeka. Z tego, co wiem, chodzimy razem na wykłady z islamu. (...) Obejrzał się, jakbym zwracała się do kogoś innego. 
 - Mogę się dosiąść? - zapytałam. (...) 
- Jasne. - Zerknął z wahaniem na Izraelczyków.(...) 
 Ktoś dotknął mojego ramienia i odwróciłam się. To był Doron (...). 
 - Możemy zamienić słówko? - zapytał, nie patrząc nawet na Marwana. (...) 
 - Co ty wyprawiasz? - zapytał, marszcząc nos. 
- Jem lunch - odparłam, nie chcąc przyznać, że próbowałam poznać lepiej palestyńską wersję wydarzeń. Po jego spojrzeniu wywnioskowałam, że on by tego nie zrozumiał. 
- Ci Arabowie to karaluchy. - Miał minę, jakby poczuł mocno nieprzyjemną woń. - Nie ma tu dla nich miejsca. To nasz kraj. (...) 
Marwin podniósł wzrok. Zamarł, wpatrując się w coś za mną. (...) W moją stronę zdecydowanym krokiem szedł Ze`ev. Dłonie miał zaciśnięte w pięści, twarz czerwoną jak ogień. (...) Studenci otoczyli nas kołem. 
 - Zabij Araba! 
- Rozerwij go na strzępy! 
Stołówkę wypełnił głośny śmiech". 

 Konflikt izraelsko - palestyński trwa od lat, pochłaniając tysiące ofiar, w dużej mierze kobiet i dzieci. Nienawiść widać wszędzie, nikt nigdzie nie może czuć się bezpiecznie. Nie chcę tutaj zbytnio rozpisywać o samym konflikcie, bo myślę, że każdy orientuje się mniej więcej jaka panuje tam sytuacja. Jeżeli jednak chcielibyście poznać ten problem bliżej polecam Wam odwiedzenie tej strony➡ https://pl.m.wikipedia.org/wiki/Konflikt_izraelsko-palesty%C5%84ski


 A ja przechodzę już do powieści.
 Przyznam szczerze, że nie spodziewałam się tak mocnej lektury. Nie ma co ukrywać, ani opis, ani tym bardziej z pozoru niewinna okładka, nie przygotowały mnie na tak drastyczne sceny, jakie tam ujrzałam.
 Byłam przekonana, że będę miała okazję spojrzeć na konflikt z punkt widzenia każdego z bohaterów, tymczasem chwilami miałam wrażenie, że znalazłam się w centrum prawdziwego piekła. Otoczona przez morderców, potykająca się o martwe ciała, słysząca przeraźliwy płacz i błagania o litość. Bo tego, co przeszła cała ta czwórka i ich bliscy nie sposób określić inaczej.

 Dlaczego tak mnie to dotknęło?
 Ktoś może powiedzieć, że to przecież tylko książka. Że prawdziwe życie i wojna toczą się każdego dnia tuż za drzwiami. Nie raz i nie dwa widziałam ogrom zniszczeń oczami prasy. Tylu i tyłu zabitych, tylu i tylu rannych. Ofiary. Dla mas mediów to statystyki, dla bliskich rodzina i przyjaciele, których już nigdy nie zobaczą. Nikt z "obcych" nawet nie będzie pamiętał jak mieli na imię...

 W "Oblubienicy morza" poznajemy ludzi z krwi i kości. Jesteśmy świadkami ich nadziei, miłości, ale i utraty tego, co miało dla nich sens. Jedno jednak łączy bohaterów - nie poddali się. Bez względu na blizny na ciele, czy duchu, walczyli. Z jakim skutkiem?


 Zawsze ciężko przychodzi mi ocena tego typu powieści. Jak mam zwrócić uwagę chociażby na styl, jakim posługuje się autorka, jeżeli to się wydaje takie niestosowne i małostkowe w obliczu cierpienia wylewającego się z każdej strony tej książki? Przecież ludzkiego życia nie sposób ocenić.
 Chociaż Sara, Yousef, Ameer i Rebeka żyją tylko na kartach powieści, tam - wiele kilometrów stąd, pod czujnym okiem Oblubienicy morza tysiące ludzi takich jak oni przeżywają w tej chwili piekło.
 Piekło, które w każdej sekundzie może ich pochłonąć. Współczujemy im, ale czy zdajemy sobie sprawę, że w tym momencie być może ktoś tam wydał właśnie ostatnie tchnienie? Może sześciomiesięczna Liam? Jakie to smutne...

 Szczerze polecam Wam tę książkę. W jednych obudzi ona nadzieje, innym otworzy oczy.  Chciałabym wierzyć, że dzięki jej treści ktoś wreszcie zamiast wroga, ujrzy w drugim człowieku przyjaciela. To chyba byłaby największa nagroda dla autorów tej powieści. Małe to pocieszenie, ale gdyby chociaż śmierć tych wszystkich ludzi nie poszła na marne... Obawiam się tylko, że ta spirala nienawiści nie potrafi się już zatrzymać 😢😢😢

/Ania.

"Oblubienica morza"
Michelle Cohen Corasanti, Jamal Kanj
Wydawnictwo Sine Qua Non - SQN

Recenzja powstała dzięki współpracy z Wydawnictwem SQNwww.wsqn.pl


Czy dusza jest czymś, co można dostroić do harmonii świata?

 Przekonamy się już wkrótce. "Stroicielka dusz" - Aldona Bognar - Wydawnictwo W.A.B - Zapowiedź - Premiera : 22-08-2018 📆



 Opis ⬇
 Julia to młoda kobieta kochająca taniec, której los zbyt wcześnie kazał dorosnąć. 
 Dagmara odreagowuje nudne korporacyjne życie i domowe zmartwienia tworząc nocami biżuterię. 
 Elizie, nauczycielce języka polskiego, wrodzona ambicja nie pozwala cieszyć się tym, co ma. 
 Łucja zaś próbuje odzyskać wewnętrzny spokój po śmierci męża, ale bycie samotną matką okazuje się zadaniem ponad jej siły. 
 Kiedy na lokalnym forum internetowym pojawia się tajemnicza oferta dostrajania duszy do harmonii świata, wszystkie cztery kobiety postanawiają z niej skorzystać.

 Czy wiedza o najskrytszych pragnieniach może odmienić życie? Jaką cenę przyjdzie zapłacić za tę zmianę? Cztery różne osobowości, cztery odmienne historie i nieoczekiwana przyjaźń rodząca się nad filiżanką najgorszej kawy na świecie.

 Dzięki Wydawnictwu W.A.B już wkrótce zaczynam lekturę tej powieści ☺
 A kto z Was wpisuje ją na listę must have? Koniecznie dajcie znać!

/Ania.

środa, 25 lipca 2018

"Tajemnice starego domu" Ilona Gołębiewska

Audiobook - recenzja - część I



 Każdemu z nas zdarzają się bezsenne noce. Takie, kiedy przewracamy się z boku na bok czekając na sen, który nie przychodzi. 
 Takie, w których włączamy telewizor w nadziei na to, że trafimy na coś ciekawego, po czym stwierdzamy, że jego dźwięki nas drażnią, więc go wyłączamy i nastaje błoga cisza. Ale do wschodu słońca nadal daleko... 
 Książka. Tylko ona może uratować książkoholika przed obłędem, ale i jej litery nagle jakby zaczęły żyć swoim życiem i nie chcą współgrać z naszymi oczami. O co chodzi?! 
 Tyk, tyk, tyk. Podobno czas to pojęcie względne, ale on nigdy nie chce szybko płynąć wtedy, kiedy powinien. Żyje własnym życiem. Ale zaraz, zaraz. Jest jeszcze jeden sposób na zajęcie myśli. To się może udać! 
 Audiobook - w tym wypadku "Tajemnice starego domu" Ilony Gołębiewskiej - i ten wyjątkowy głos Joanny Gajór, która opowiada o losach Alicji Pniewskiej. Nagle jakby wszystko staje się prostsze, a czekanie na pierwsze promyki słońca nie jest już wcale udręką, a przyjemnością.


 Zamiast ciemności oczami wyobraźni widzisz Alicję, która wiedzie szczęśliwe życie w swoim starym domu w Pniewie. Nagle na jaw wychodzą tajemnice z przeszłości jej rodziny. Musi się z nimi zmierzyć. Jej spokój burzy odnaleziony przypadkiem dokument. Podejmuje prywatne śledztwo. Czy po latach odnajdzie kobietę, która może być jej siostrą?
 Porywa się także na rzecz z pozoru całkowicie niemożliwą. Pragnie adoptować Michałka, którego pokochała już przy pierwszym spotkaniu. Czy w realiach polskiego prawa samotna kobieta, która zbliża się do czterdziestki, ma jakiekolwiek szanse w sądzie? Zdesperowana Alicja podejmuje bez wahania tę walkę. Wspiera ją przyjaciółka Dorota, wpadająca ciągle w nowe tarapaty, i ukochany Adam, który zupełnie się nie spodziewa, że życie kolejny raz z niego zakpi. 
 Pewnego dnia otrzymuje list z Berlina od nieznanego jej Jonasa Kleina. Okazuje się, że jest on wnukiem Elizabeth Bauer, z którą dziadek Alicji, Jan Pniewski, przebywał w obozie zagłady. Alicja i Jonas chcą razem rozwikłać zagadkę tajemniczych dokumentów, które Jan Pniewski tłumaczył w obozie dla Elizabeth, a po swoim cudownym ocaleniu ukrył gdzieś „pośród polskich drzew na polskiej ziemi.” Przy okazji Alicja dowiaduje się o sekrecie Henryka Sokolskiego. Czy okaże się, że był zdrajcą i przez niego omal nie zginęli Elizabeth i Jan?

 O nie! To już brzask? Dlaczego ta noc tak szybko minęła? Zostało tak wiele tajemnic do odkrycia. Tak wiele jeszcze musi się wyjaśnić. 
 Dlaczego wskazówki zegara nie chcą się zatrzymać? To takie niesprawiedliwe!

 Ciąg dalszy nastąpi...

wtorek, 24 lipca 2018

"To, czego nie widać" Agata Polte

 W każdej rodzinie dzieją się rzeczy, o których się nie mówi... A to, czego nie widać boli najbardziej! 



 Malwina jest zdolną nastolatką w maturalnej klasie. Jej życie wypełnia głównie nauka, zajęcia pozalekcyjne i konkursy. Dziewczyna robi wszystko, by zadowolić wiecznie narzekającą i krytykującą ją matkę, nawet jeśli oznacza to zrezygnowanie ze wszystkiego, co lubi.

 I chociaż radzi sobie najlepiej w szkole, w domu nieustannie słyszy jedną rzecz: że jest beznadziejna.

 Gdy wydaje się, że nic się nie zmieni, w życiu Malwiny pojawiają się nowe osoby. Poznaje Bartka, chłopaka o sarkastycznym poczuciu humoru, zaprzyjaźnia się z Natalią, która mimo własnej trudnej sytuacji staje się dla niej oparciem. Życie Malwiny nagle, wręcz brutalnie przyspiesza. Czy będzie gotowa zawalczyć o siebie?


 Kilka lat temu była świadkiem pewnej sytuacji. Trwała budowa drugiej linii metra. Kto był wtedy w Warszawie ten wie, że przejście od głównej siedziby Poczty Polskiej do Dworca Wileńskiego, zwłaszcza w godzinach szczytu, zajmowało dłuższą chwilę. Pamiętam, że wyszłam wtedy właśnie z poczty. Na rogu stały dwie nastolatki. Jedna płakała, druga pocieszała ją słowami, że wszystko będzie dobrze, że może na nią liczyć. Przede mną szły dwie dojrzałe panie. Też słyszały tę rozmowę. Wywiązała się między nimi dyskusja, która przebiegła mniej więcej tak :
- Widziałaś, jaka ta mała zapłakana?
- Taaa, pewnie chłopak ją rzucił.
- Ha, ha, ha. Wielka mi tragedia. Ta młodzież to życia nie zna!
- A żebyś wiedziała! Jak im przyjdzie za parę lat pracować, rodzić dzieci, to zobaczą, co to prawdziwe życie.
- Dopiero jak ją mąż zdradzi i pójdzie do młodszej siksy to się przekona, co to złamane serce. Ha, ha, ha...
 Reszty rozmowy już nie słyszałam.
Czemu o tym wspominam? Bo zdałam sobie wtedy sprawę, że łatwo przychodzi nam ocenianie innych po pozorach. Być może tamta dziewczyna faktycznie płakała, bo rzucił ją chłopak, a może dostała telefon, że stało się coś strasznego, że ktoś z jej bliskich trafił do szpitala? A może oblała ważny sprawdzian? Opcji jest wiele, jedno jest jednak pewne - dla tamtej nastolatki zawalił się świat. Nie ważne z jakiego powodu, miała prawo cierpieć.
 A że nie poznała jeszcze życia? Na to miała jeszcze czas. A może przeszła więcej niż się wydaje?

 Nie bez powodu przywołałam tę rozmowę i całą sytuację.

 Często przeglądając opinie różnych książek moją uwagę przykuwają stwierdzenia (zresztą zdarza się, że sama ich używam w swoich recenzjach), że dana książka jest dla wszystkich - i dla młodych czytelników i dla tych dojrzałych. Że chociaż książka opowiada o losach, powiedzmy, starszej pani, która wiedzie spokojne życie emerytki, również kobiety rozpoczynające dopiero dorosłe życie wyniosą z tej historii coś dla siebie. I na odwrót - że chociaż jest to opowieść o młodych ludziach, spodoba się ona i starszym, doświadczonym życiowo czytelnikom.

 Sama czytam książki, w których rozpiętość wiekowa głównych bohaterów jest duuuuża. Sięgam przecież po książeczki, w których główny bohater jest... słodkim przedszkolakiem, ale i też po takie powieści, w których główna bohaterka jest już szczęśliwą babcią, którą otaczają ukochane wnuki. Każda taka przygoda uzmysławia mi jedno - nie wszystko jest dla wszystkich!
 I chociaż faktycznie są powieści, które przypadną do gustu czytelników bez względu na wiek, są też i takie, które skierowane są do konkretnej grupy odbiorców i to właśnie wśród niej powinny być promowane. Jedną z nich, według mnie, jest literacki debiut Agaty Polte.



 Historia Malwiny porusza, bo przyszło jej się zmierzyć z domowym piekłem. Nikt z otoczenia co prawda tego widzi, ale nie oszukujmy się - tak jest w wielu domach.
 Oceniając "To, czego nie widać" muszę zwrócić jednak uwagę na fakt, że to nie jest idealny debiut. Jest dobry, ale przed młodą autorką jeszcze wiele pracy. On nie powala na kolana. Przynajmniej na początku. Początku, który może zostać źle odebrany przez czytelników, którzy mają podobne spojrzenie na młodzież, jak dwie panie, które odbyły kilka lat temu przywołaną powyżej rozmowę.

 Na początku Malwina "narzeka" na swoje życie. Tyle tylko, że czytelnik widzi dziewczynę, od której co prawda wymaga się wiele, ale i też taką, która ma "fajne" życie. Bogaci rodzice, dodatkowe zajęcia (przecież są rodziny, których nie stać na to, aby zapisać swoje pociechy na dodatkowe, płatne zajęcia), dobre ciuchy, wystawne kolacje - żyć! nie umierać!
 Jestem przekonana, że są osoby, które po zapoznaniu się z kilkudziesięcioma stronami pomyślałyby sobie, że Malwina jest... niewdzięczna. Że nie potrafi docenić tego, co robi dla niej matka. A że jest wymagająca - nie ona jedna.

 Dlatego też uważam, że ta powieść powinna trafić przede wszystkim w ręce nastolatków, którzy utożsamią się z główną bohaterką i w 100% będą ją rozumieć i bezapelacyjnie wspierać.  Nastolatków, którzy często są przekonani, że to, czego nie widać, spotyka tylko ich. Że tylko ich rodzice ich zaniedbują, że tylko ich ojciec pije, że tylko ich matka przegrywa wszystkie pieniądze, że tylko oni mają problemy.
 Każdy nastolatek przechodzi przez swoje własne, małe piekło, bez względu, czy ma ono odór alkoholu, kolor siniaków czy głos wiecznych awantur. Dla niektórych piekłem będzie brak sukienki w ulubionym kolorze, czy zakaz wyjścia na mecz ulubionej drużyny, czy brak zgody na uczestnictwo w koncercie ukochanej kapeli. Każdy nastolatek z czymś się boryka. Z większymi i mniejszymi problemami, które tworzą jego świat, do którego zwykle dorośli nie są wpuszczani.

 Debiut Agaty Polte pokazuje, że nawet pieniądze nie są w stanie uchronić nas przed złem, przed poniżeniem, przed utratą poczucia własnej wartości.
 Jednak Malwina znajduje wreszcie w sobie ten malutki ognik, która roznieca wielki ogień. I staje do walki.

 Myślę, że nastolatka może być taką iskierką nadziei, która uzmysłowi młodemu czytelnikowi, że nie ma sytuacji beznadziejnych, a z każdego bagna można się wydostać!
 I pokaże, że są na świecie osoby, którym można bezgranicznie zaufać. Bo przyjaźń, ta prawdziwa, i pierwsza miłość to niesamowicie ważne przeżycia.

 Jeżeli chodzi o mnie, czekam na kolejną powieść Agaty Polte. Jestem bardzo ciekawa, w jakim kierunku pójdzie i jak rozwinie się jej pisarka kariera. Debiuty zawsze ciężko się ocenia, bo nie pokazują one w pełni możliwości debiutanta.  Zatem na ostateczną ocenę twórczości tej autorki jeszcze przyjdzie pora 😉

/Ania.

"To, czego nie widać"
Agata Polte 
Zysk i S-ka Wydawnictwo
www.zysk.com.pl

Za egzemplarz recenzencki dziękuję autorce, Agacie Polte 😘😘😘

Źródło zdjęć : wszystkie zdjęcia użyte w recenzji pochodzą z fp autorki ➡ https://www.facebook.com/polteagata/


poniedziałek, 23 lipca 2018

"Paleta marzeń" Małgorzata Falkowska

"Nikt nie urodził się wielkim zwycięzcą, nawet jeśli miał cholerne szczęście".



 Magda Lubraniecka właśnie wzięła rozwód i rozpoczyna nowy etap w życiu bez despotycznego męża, za to z ukochaną córką Polą u boku. Chociaż wie, że przed nią jeszcze wiele ciężkiej pracy, podświadomie czuje, że kiedyś nadejdzie dzień, w którym się usamodzielni i wreszcie będzie w pełni szczęśliwa. Gdyby tylko tak odważyła się zacząć spełniać marzenia...

 Alek Gruszczyk to uliczny artysta - malarz. Na pozór wiedzie beztroskie życie singla, którego nikt i nic nie ogranicza. Jak wiadomo, pozory potrafią mylić, a tylko sam Alek wie, ile już musiał przejść.
 Pewnego dnia kumpel podrzuca mu informację o konkursie, w którym można zdobyć konkretne pieniądze. Alek czuje, że to może być jego szansa; i na wzbogacenie się, ale też i na zaistnienie. Skąd tu tylko wziąć natchnienie? Wreszcie szczęście się do niego uśmiecha.

 Magda nie kryje oburzenia, kiedy w gazecie znajduje zdjęcie zwycięskiej pracy, na której znajduje się jej ukochana córka. Wie, że nie może tego tak zostawić. Zakłada w sądzie sprawę, aby dochodzić praw swoich i córki w imię sprawiedliwości. Przecież nie może być tak, że ktoś bezpodstawnie i bez jej zgody wykorzystuje wizerunek Poli do osiągnięcia własnych celów.

 Wkrótce Magda i Alek stają po przeciwległych stronach barykady na sali sądowej. W zasadzie wszystko wskazuje na to, że sprawiedliwości stanie się za dość, a uliczny malarz poniesie karę. Tyle tylko, że dzieje się coś przedziwnego. Sędzia zgadza się na spontaniczną propozycję Alka, który prosi, aby zarówno sąd, jak i Magda dali mu ostatnią szansę. Chce, aby Magda spędziłam z nim tydzień i poznała jego życie. Jeżeli po tym czasie matka Poli spojrzy na niego łaskawszym okiem, wtedy każde z nich pójdzie w swoją stronę. Jeżeli jednak Magda zdecyduje, że zdania nie zmieni, wtedy Alek podda się karze. Jak te siedem dni zmieni życie bohaterów?

 "- Zrobiłaś w życiu coś szalonego? - zapytałem, mając w głowie wizję kilku pomysłów rozluźnienia jej podczas naszego tygodnia.
Jakoś nie wyobrażałem sobie jej skaczącej na bungie czy biegającej boso po świeżo powstałych kałużach. Była statyczna, niewychylająca się przed szereg, na pewno nie szalona. Jedynie jej ubiór wskazywał, że mogłaby być inną osobą - bardziej barwną. Była moją paletą. Paletą marzeń, której nie mogłem mieć ".

 Uwielbiam twórczość Małgorzaty Falkowskiej, bo za każdym razem totalnie mnie zaskakuje!
Najpierw komediową serią o grupie przyjaciółek, potem dramatyczną historią walki o dziecko, a teraz piękną opowieścią o miłości. Dobrze czytacie - ta powieść nie jest ani fajna, ani przyjemna, ani sympatyczna. Ona jest po prostu piękna. Myślę, że chyba każdy chciałby przeżyć tak wyjątkowe chwile, jakie Magdzie podarował los. Tylko czy ten tydzień nie okazał się zbyt krótki? Czy można pokochać kogoś bezgranicznie znając go tak krótko? Zwłaszcza kiedy wszystko dzieje się pod czujnym okiem Marcina, byłego męża Magdy, który robi wszystko, aby odzyskać swoją rodzinę? Jedno jest pewne - ten wspólnie spędzony czas zmieni i Magdę, i Alka.

 I chociaż w tej powieści podobało mi się wszystko (i fabuła, i bohaterowie, i sceneria, i styl, i poczucie humoru, i wyczucie smaku, i przecudowna okładka) jest jednak jedna kwestia, która nie daje mi do końca spokoju - wyrok sądu.
 Abstrahując już od tego, że raczej w naszym państwie nie miałby on racji bytu, zaskoczyło mnie zachowanie Magdy. Generalnie przyjęła go ona ze stoickim spokojem. Nie walczyła, nie wyraziła swojego oburzenia. Ja wiem, powieści rządzą się swoimi prawami, czasami dla nas kilka stron więcej / mniej nie zrobiłoby różnicy, podczas gdy dla autora i jego zamysłu jest to zmiana niedopuszczalna. Ale mnie tutaj zabrakło dosłownie strony, może dwóch takiego... urzeczywistnienia. Niby główna bohaterka jest właśnie na etapie rozpoczynania wszystkiego od nowa, podejmuje walkę o siebie i Polę, nie waha się ani chwili w kwestii wytoczenia procesu Gruszczykowi, a potem nagle pozwala, żeby decyzja została podjęta za nią. Gdyby Magda wybuchła na tej sali sądowej, gdyby dostała upomnienie od sędziego, gdyby zrobiło się "gorąco", wybuchła awantura między bohaterami na sto fajerek, wszystko wyglądałoby bardziej realnie. A tak pozwany rzucił spontaniczny pomysł spędzenia siedmiu dni razem, matka Magdy (!) od razu się zgodziła, a sędzia jak gdyby nigdy nic odroczył sprawę o tydzień (!) podczas gdy w realnym świecie bywa, że sprawę sąd odracza i na kilka miesięcy (wiem, co mówię, bo sama kilkakrotnie w sądzie niestety bywałam).


 Doskonale wiem, że w tej powieści chodzi o coś więcej - przede wszystkim o relację między Magdą i Alkiem. O spotkanie dwóch różnych światów. O pokazanie skrajności i tego, że przeciwieństwa się przyciągają, i że nie ma przeszkód, których prawdziwa miłość nie pokona, a ten abstrakcyjny wyrok sądu jest tylko pretekstem do rozwinięcia akcji, ale nie każdy to zaakceptuje. Ja należę do czytelników, którzy dopuszczają do siebie różne scenariusze. Rozumiem, że autorka miała taki, a nie inny pomysł i po prostu postanowiła go zrealizować robiąc z niego fundament swojej powieści, na którym ustawiała kolejne cegiełki wydarzeń. Ale są i tacy czytelnicy, którzy potrafią się przyczepić do najmniejszego błędu logicznego. Ba! Dla niektórych literówka jest najcięższym grzechem i obawiam się, niestety, że część z osób, które sięgną po tę powieść, może przez to (wyrok) źle odebrać tę historię. Realizm jest tym, co jak podejrzewam, wywoła największą dyskusję wokół tej powieści.

 "Już wtedy, kiedy ujrzałem ją pierwszy raz, czułem, że nasza historia powinna trwać dłużej. (...) Nigdy nie wierzyłem w przeznaczenie, ale to, że byliśmy w jednej sali rozpraw, nie mogło być niczym innym. Musiałem tylko dobrze to rozegrać i właśnie wtedy trafiła się szansa. Nawet nie wiem, jak na to wpadłem i co kierowało mną, kiedy prosiłem o te siedem dni, ale wewnętrzny ja bił brawo temu Alkowi, który się na to odważył".

 Sięgaj więc po tę książkę, odrzućcie na bok wszelkie uprzedzenia, uwierzcie, że niemożliwe może stać się możliwe, a osiągnięcie 100% satysfakcji! Jakkolwiek to brzmi 😉

/Ania.

"Paleta marzeń
Małgorzata Falkowska 
Wydawnictwa Lira

Recenzja powstała dzięki współpracy z autorką, Małgorzatą Falkowską oraz Wydawnictwem Lira  www.wydawnictwolira.pl👍

P.S. W środowisku czytelniczym krąży opinia, że generalnie każdy autor powinien być specjalistą w swojej dziedzinie. Skoro pisze kryminały, to spod jego pióra powinny wychodzić dzieła pełne zagadek i tajemnic. Skoro specjalizuje się w powieściach obyczajowych, powinien pisać wyłącznie o (nie)zwykłym życiu. Jeżeli w dorobku ma same dramatyczne dzieła powinien robić to, co wychodzi mu najlepiej i wciąż pisać o ludzkim cierpieniu. Odstępstwo od schematu wydaje się ogromnym wykroczeniem przynoszącym więcej szkody niż pożytku.
 Moim zdaniem ta opinia nie jest do końca prawdziwa - co swoją twórczością udowadnia Małgorzata Falkowska. W przypadku tej autorki każde odstępstwo od schematu jest jednocześnie podniesieniem sobie poprzeczki. Postawieniem przed sobą nowych wyzwań. Dlatego też za każdym razem z niecierpliwością czekam na kolejne książki Małgosi, bo nie mam pojęcia, czego tak naprawdę mogę się spodziewać.  Polecam Wam nie tylko "Paletę marzeń", ale też pozostałe powieści Małgorzaty Falkowskiej - zaskoczenie gwarantowane za każdym razem 😉

sobota, 21 lipca 2018

"Pierwsza na liście" Magdalena Witkiewicz

 Niepozorna, ale mocna.


 Właśnie tymi słowami określiła "Pierwszą na liście" pani Małgosia, nasza bibliotekarka. Doskonale wiedziała, co mówi!



 "Historia przyjaźni, która po latach rodzi się na nowo, miłości, która wybucha gwałtownie i niespodziewanie. Opowieść o trudnych wyborach, które mogą podarować komuś życie, o przebaczeniu i zrozumieniu oraz o wielkiej nadziei i sile kobiet" - fragment opisu wydawcy. 

 Patrycja i Karolina (zwana dalej Iną) były kiedyś najlepszymi przyjaciółkami. Wiecie, takimi od serca. Mogły liczyć na siebie w każdej sytuacji. Jednak los postanowił wystawić je na najcięższą z prób, której ich przyjaźń nie przetrwała. Tylko czy jest siła, która naprawdę może pokonać prawdziwą przyjaźń?

 Minęło wiele lat. Patrycja ma dwie wspaniałe córki. I niedawno stworzyła specjalną listę, na której to właśnie Ina zajmuje pierwsze miejsce. Ina, która pragnąc zapomnieć o bolesnej przeszłości przeniosła się do stolicy i rzuciła w wir pracy. Strasza z córek Patrycji, Karola, postanawia dotrzeć do wszystkich osób z tajemniczej listy, również do tej, która zajmuje na niej pierwsze miejsce. Ile serc odmieni to spotkanie?

 "Zdałam sobie sprawę, że w bliskości (...) nie chodzi o to, by na Fejsie ustawiać status związku i wyznawać sobie miłość publicznie. Nie chodzi o to, by na siłę za rękę chodzić przez pół miasta, całować się w tramwaju i obserwować kątem oka zdegustowane miny starszych pań. Te zabawy zupełnie mi nie pasowały. Ja potrzebowałam mężczyzny. Mężczyzny, który będzie mnie wspierał, popychał do przodu, a gdy upadnę, podniesie z ziemi".

 Ta powieść naprawdę przepełniona jest dobrocią. To piękne i budujące, zwłaszcza teraz, kiedy na każdym kroku jesteśmy świadkami ludzkiego bólu i wszechobecnego cierpienia. Bohaterki  tej historii udowadniają, że jeżeli tylko chcemy, możemy kogoś uratować. A przynajmniej spróbować.

 Chociaż na pierwszy rzut oka może wydawać się, że tematem przewodnim tej książki jest utracona przyjaźń, to jednak tą, która trzymała mnie przy tej powieści wcale nie była pierwsza na liście, a Karola - nastolatka, której odwagi mógłby pozazdrościć niejeden osiłek. Dziewczyna, która zrobi wszystko, aby uratować swoją matkę. Osoba, która jest w stanie poświęcić wszystko, aby jej młodsza siostra nie musiała patrzeć na śmierć ukochanej mamy.


 Wszyscy doskonale wiedzą, jaki jest stereotyp nastolatków - osób, dla których kumple są ważniejsi od rodziny, a impreza w gronie młodych ludzi nie porównuje się z uroczystością rodzinną.  Cóż, młodość rządzi się swoimi prawami. Ileż to razy rodzice nastoletnich dzieci słyszą, że ich pociechy ich nienawidzą, że woleliby już mieszkać sami, żeby tylko nie musieć ich oglądać. Z biegiem lat nastolatek, który nastolatkiem już nie jest zdaje sobie sprawę, że jednak (na przykład) ojciec miał rację nie chcąc kupować mu motocyklu na któreś tam urodziny ; że jednak mama miała rację nie chcąc puszczać ukochanej, nieletniej córki samej na dłuższą wyprawę. Nie wszyscy ci młodzi ludzie mają okazję podziękować za troskę swoim rodzicom. Czasami jest już na to za późno...

 Karola przeczy wszystkim tym stereotypom. A może jest po prostu wyjątkiem potwierdzającym regułę? Tak, czy inaczej jej postawa jest godna naśladowania i może służyć za wzór współczesnym nastolatkom, którzy czasami marzą tylko o tym, żeby ich starzy wreszcie zniknęli i dali im święty spokój. Karola nie wstydzi się miłości...

 Myślę, że fani twórczości Magdaleny Witkiewicz lekturę tej powieści mają już dawno za sobą, ale być może wśród Was są jeszcze osoby, które "Pierwszej na liście" jeszcze nie znają. Zachęcam Was do sięgnięcia po tę książkę.
 Dlaczego? Bo w 100% zgadzam się ze słowami Janusza L. Wiśniewskiego, który napisał, że "po tej książce chce się natychmiast stać lepszym człowiekiem".
 Ja, i wszystkie osoby, które tę powieść mają już za sobą wiedzą, że to prawda. Teraz czas na Was!

/Ania.

"Pierwsza na liście"
Magdalena Witkiewicz 
Wydawnictwo FILIA

piątek, 20 lipca 2018

"Do raju idą tylko grzeczne dziewczynki, a niegrzeczne tam, gdzie chcą" Elie Grimes

 W czyim towarzystwie najlepiej spędzić letni wieczór? Odpowiedź znajdziecie poniżej ☺



 Poznajcie Zoey Westwood, trzydziestoletnią Amerykankę prowadzącą własną firmę cateringową, która (podobno) jest zabawna i wyluzowana niczym Bridget Jones oraz wyzwolona i samodzielna jak Carrie Bradshow z Seksu w wielkim mieście. Szkoda tylko, że to... nie do końca jest prawda.

 Nie rozumiem (zresztą z każdym dniem przekonuję się, że nie tylko ja) tej dziwnej tendencji porównywania nowych bohaterów do dobrze znanych postaci. W przypadku Zoey jest to nawet... krzywdzące. Czemu? Bo panna Westwood ma wystarczająco dużo charyzmy, żeby obronić się sama.
 Nie musi brać przykładu ani z Bridget, ani z Carrie. Zoey jest po prostu sobą. I to jest jej największy atut. Owszem, czasami bywa zagubiona, czasami przygnębiona, by po chwili zmienić się w bizneswomem, z którą się nie dyskutuje tylko słucha. To prawda, że przeistacza się chwilami w wyrodną córkę (według Fran :) ), wredną siostrę (według Daltona) i przyjaciółkę, która zamiast pomóc, potrafi dobić (to już zdanie Adriana). Z uśmiechem na twarzy, of course :) Fakt, jej włosy są w wiecznym nieładzie, lubi gotować boso, bywa zazdrosna (chociaż nie chce się do tego przyznać), toczy bitwy i wojny (głównie z rodziną) i nie potrafi oprzeć się pewnemu przystojnemu krytykowi kulinarnemu. Ale właśnie to czyni ją wyjątkową w tym wielkim mieście, jakim jest Nowy Jork. To i jej talent kulinarny, który potrafi powalić na kolana nawet najbardziej wymagające podniebienia.
 Dlatego też sięgając po tę książkę przygotujcie się na zupełnie nowe doznania!


 Pozostałe informacje podane przez Wydawcę, są już jak najbardziej prawdziwe. Ta historia naprawdę jest zabawna. Niejednokrotnie przygody Zoey wywołały uśmiech na mojej twarzy. Z nią i jej bliskimi nie sposób się nudzić!
 Autorka, Elie Grimes, stworzyła naprawdę przyjemną komedię, którą pochłania się błyskawicznie! Czy stworzony przez nią świat idealnie odzwierciedla życie w centrum i na przedmieściach? Nie mnie to oceniać. Jednak jestem pewna, że udało jej się w ciekawy sposób przedstawić mentalność mieszkańców, zwłaszcza na przykładzie rodziców Zoey. Tak naprawdę, sąsiedzi wszędzie są tacy sami. A wyjątki tylko potwierdzają regułę :)

 Na koniec pozostaje już tylko jedno pytanie : Czy Zoey pójdzie do raju, czy tam, gdzie chce? Ja już wiem :) Teraz czas na Was! Co powiecie na szaloną przygodę u boku nowej bohaterki, która ma olbrzymie predyspozycje, aby podbić niejedno serce? Zaryzykujcie?

/Ania.

"Do raju idą tylko grzeczne dziewczynki, a niegrzeczne tam, gdzie chcą"
Elie Grimes 
Wydawnictwo MUZA SA

Recenzja powstała dzięki współpracy z Warszawskim Wydawnictwem Literackim MUZA SA. - www.muza.com.pl

poniedziałek, 16 lipca 2018

"Serc naszych winy" Łukasz Załustowski

Recenzja patronacka 


 Jak mogliście zauważyć, poezja gości na moim blogu niezwykle rzadko. Czy to oznacza, że również rzadko po nią sięgam? Nie! Chociaż może faktycznie powinnam to robić częściej. Jednak uważam, że poezja bywa dużo intymniejsza od powieści. Często autor przekazuje między kolejnymi wersjami swoje najbardziej skryte przemyślenia, marzenia, a czasem nawet nadzieje. A i odbiór bywa... różny.
 Pamiętam czasy szkolne, gdzie każdy uczeń musiał rozumieć poszczególny utwór tak samo. Prawie trzydziestu młodych ludzi myślących tak samo? Przecież to niemożliwe. Ale takie było życie, człowiek musiał trzymać się utartych schematów. 
 Teraz, kiedy wreszcie mogę interpretować poezję "po swojemu" po prostu wolę pewne przemyślenia zachować dla siebie. W czasach kiedy wszystko jest na sprzedaż, kiedy brakuje intymności pragnę, by były tylko moje.


 Dlaczego więc w tym wypadku postanowiłam podzielić się z Wami moimi odczuciami co do zbioru "Serc naszych winy" Łukasza Załustowskiego? Powody są dwa. 
 Po pierwsze tomik ukazał się pod patronatem medialnym Książkowych Podróży Anny, więc to poniekąd mój obowiązek. 
 Po drugie uważam, że powinien on dotrzeć do szerszego grona odbiorców, bo jest po prostu dobry. A wiadomo, że w ostatnim czasie to właśnie internet jest najlepszym przekaźnikiem danych, dlaczego więc miałabym z tego nie skorzystać?

 Postrzeganie miłości bywa różne. 
 Są osoby, które w imię tego uczucia byłyby w stanie poświęcić sobie. Zrezygnować z własnego ja, ze swoich pasji, pragnień, marzeń. Niekiedy są w stanie nawet posunąć się o jeden krok za daleko poświęcając to, co najcenniejsze - własne życie. 
 Są osoby, które potrafią docenić to, co mają. Dbają o tę swoją miłość, pielęgnują ją niczym najpiękniejszy kwiat i każdego dnia dziękują za to, że dane jest im doświadczać czegoś tak cudownego. 
 Są też i takie osoby, dla których miłość jest czymś nierealnym, może nawet... śmiesznym. Nie potrafią docenić starań, myślą, że to jest coś, co ich nie dotyczy. A nawet jeżeli, to myślą często miłość z pożądaniem.

"z gwiazd nas wymażą 
przeklną na wieki 
za miłość 
skazaną 
na 
wieczne udręki"

 Miłości bywa wiele. Chyba śmiało mogę napisać, że jest tyle miłości, ile ludzi na tej planecie. Każdy kocha inaczej, z inną intensywnością, kierując się innymi priorytetami.

 I właśnie tym wszystkim miłościom Łukasz Załustowski poświęcić swój debiutancki tomik "Serc naszych winy". Bo serce, w przeciwieństwie do rozumu, bywa nieprzewidywalne. I niczym kot podąża swoimi ścieżkami. 
 Bywa, że na złość wszelkiej logice, a czasami w idealnej synchronizacji z nią. Czasami idzie twardo po wyznaczonej drodze, a czasami miota się na różne strony w zależności od tego, w którą stronę poniesie je wiatr.

 Nie będę tutaj rozkładać utworów na czynniki pierwsze chociaż może właśnie tego ode mnie oczekujecie. Nie będę pisać, czym one dla mnie są, jak je rozumiem, jakie emocje we mnie rozbudzają.  
 Bo dla każdego poezja jest czymś innym. To jest tak, jak z chmurami. Kiedy na nie patrzymy każdy widzi co innego. Dla jednych obłok, który właśnie wolno sunie się wysoko nad głową przypomina serce, dla innych jest to głowa krokodyla, a dla reszty to tylko nic nie znaczące kropelki wody, które spotkały się na chwilę.

 "Serc naszych winy" pokazują wszystkie te kształty. Sięgnijcie po ten zbiór i zdecydujecie, jakim staną się dla Was. Dla mnie wiersze te przybrały kształt... prawdy! Czasami tej przynoszącej ukojenie, a czasami brutalnej do bólu. 

/Ania.

"Serc naszych winy"
Łukasz Załustowski 
Wydawnictwo Lucky 
Tomik pod patronatem medialnym ksiazkowepodrozeanny.blogspot.com
oraz ZakładkiMadeByA, LottaCzyta, WrocławiankaCzyta, nie-oceniam-po-okladkach.blogspot.com oraz LiterackaFantazja. 

czwartek, 12 lipca 2018

National Geographic Kids - Koty Joan Marie Galat

 Zostań superczytelnikiem z National Geographic!


 Wreszcie po kilku tygodniach przerwy mam dla Was propozycję dla najmłodszych czytelników.


 Koty. Któż nie lubi lub nie podziwia tych stworzeń? Bywają słodziutkie, rozczulające, ale też drapieżne i niebezpieczne. Potrafią walczyć o swoje, nie ważne, czy to kot domowy, mieszkaniec pustyni czy lokator dzikiej dżungli.

 Książeczka z serii National Geographic Kids przybliża najmłodszym w przystępny sposób zwyczaje tych ssaków.

 Treść jest podzielona na dwie części.
Tę przeznaczoną dla rodziców, gdzie czcionka jest mniejsza, a wyrazów więcej. I na tę dla dzieci, które rozpoczęły naukę czytania - tu czcionka jest większa, a wyrazów jest mniej. Dodatkowo w tej części najmłodsi na pewno nie natrafią na wyrazy, której mogą stanowić trudność nie do pokonania. Te są zarezerwowane dla rodziców.


 Dodatkowo po każdej części następuje sprawdzenie wiedzy dziecka, dlatego też książka z tej serii oprócz ćwiczenia czytania stanowi idealną bazę do rozpoczęcia nauki czytania ze zrozumieniem.


 Jak dla mnie jest to również idealna propozycja dla dzieci, które po prostu kochają koty. Oprócz oczywistej korzyści płynącej z czytania, dzieci poznają też podstawowe informacje dotyczące tej konkretnej grupy zwierząt. Dowiedzą się, gdzie występują koty, w jaki sposób poszczególne rasy różnią się od siebie, lub co oznacza mowa ich ciała.

 Całość opatrzona jest pięknymi zdjęciami, które zwracają na siebie uwagę i młodszych i starszych.


 Ostatnio jedna z ulubionych książek Oskara. Skoro on poleca, ja nie mam innego wyboru, jak tylko dołączyć się do niego.

 W serii National Geographic Kids ukazały się również, m.in. :
- Dinozaury
- Roboty
- Dzikie Zwierzęta
- Planety

/Ania

National Geographic Kids Koty
Joan Marie Galat
Wydawnictwo Olesiejuk
www.olesiejuk.pl

   P.S. Przy wyborze książeczki dla Waszego dziecka warto zwrócić uwagę na oznaczenia, które informują, do którego poziomu nauki czytania dostosowana jest treść.

  • Poziom 0: Zaraz zacznę czytać. 
  • Poziom 1: Zaczynam czytać. 
  • Poziom 2: Czytam sam. 
  • Poziom 3: Czytam płynnie.

czwartek, 5 lipca 2018

"Życie o smaku umierania" Artur Żak

 Od chwili narodzin każda sekunda przybliża nas do śmierci...



"Życie o smaku umierania" to zbiór trzynastu opowiadań autorstwa Artura Żaka, w których motywem przewodnim jest właśnie śmierć.  Śmierć, która przychodzi niespodziewanie, bez żadnej zapowiedzi. Kostucha, która nie liczy się z nikim i niczym; za nic ma uczucia, łzy. Czasami przybierająca ludzką twarz. Wreszcie będąca najlepszym rozwiązaniem. Alternatywą dla szarego, trudnego życia pełnego bólu, cierpienia, niesprawiedliwości.

"Czasami właśnie w śmierci człowiek rodzi się na nowo. Tworzy swoją historię bez bólu życia. Kto powiedział, że pośmiertny obraz jest gorszy od samego życia? "

 Żadne z tym opowiadań nie jest optymistycznym obrazem ludzkości. Wręcz przeciwnie. Wszędzie aż roi się od zła, które ogarnia i bohaterów i czytelnika niczym natrętne mrówki, które zadają ból, a których nie sposób się pozbyć. I ten krzyk. Krzyk, który rozrywa nasze wnętrzności, a którego prócz nas nikt nie słyszy...

 "Jak tu cicho. Nic nie dociera z zewnątrz. Żadnego hałasu. Tylko cisza. Dawno nie słyszałem ciszy. Od wczoraj wreszcie ją słyszę. Jest tak intensywna, że mógłbym ją pokroić nożem na małe kromki, włożyć do zamrażarki, żeby mieć zapas na resztę życia. Na wiosnę mógłbym się nią delektować z masłem i świeżutkim pomidorkiem delikatnie posypanym czarnym pieprzem. Jeszcze lepsza byłaby z jajeczkiem ugotowanym na twardo, pokrojonym na równe plasterki i obsypanym zielonym szczypiorkiem z odrobiną soli. Zamarzniętą kromkę włożyłbym do mikrofali, aż zaczęłaby skwierczeć. Wtedy wziąłbym ją w dłonie i posmarował masłem. Masło ściekałoby po palcach i mógłbym je bez końca zlizywać, jak kiedyś zlizywałem twój słony pot z brzucha. Wtedy też otaczała mnie cisza. Była tylko twoja skóra. Wąchałem ją, aż byłem w stanie z zamkniętymi oczami odróżnić odcienie zapachów każdego milimetra twojego ciała. Twój zapach odurzył mnie tak mocno, że nic nie było w stanie wyrwać mnie z jego mocy. Trwałem w nim. Do wczoraj. Do jedenastej trzydzieści osiem rano czasu środkowoeuropejskiego. Ktoś krzyknął : "Człowieku, co ty robisz?!", a ja uświadomiłem sobie, że już nie czuję ciebie ".

 Ten zbiór obnaża wszystkie najgorsze cechy człowieka. Jad sączy się z każdej strony. Wylewa się całymi litrami. Przenika do krwiobiegu, dociera do serca i mózgu pozostawiając po sobie pytanie : Dlaczego? Czy naprawdę musimy tacy być? Czy musimy ranić innych i sobie?


 Mimo pesymistycznego przekazu, tak naprawdę "Życie o smaku umierania" skłania do refleksji i zastanowienia się nad życiem. Może warto czasami bardziej się postarać? Może nawet w najgorszej sytuacji należy spojrzeć na wszystko z innej perspektywy? Może zamiast stać i biernie się przyglądać krzywdzie rozgrywającej się na naszych oczach lepiej wyciągnąć pomocną dłoń?

 Te historie mogłyby przytrafić się każdemu z nas. Chociaż w każdym przypadku zakończyłyby się inaczej, bo los bywa przewrotny - jednemu da wszystko czego tylko dusza zabraknie, drugiemu zabierze nawet ostatnią kromkę czerstwego chleba.

 Czytelniku, przeczytaj ten zbiór i odpowiedz sobie na jedno pytanie : Czy naprawdę chcesz, żeby tak wyglądał kraj, w którym żyjesz?

 P.S. Panie Arturze, z tym "Listonoszem" to jednak pojechał Pan trochę po bandzie!

/Ania.

"Życie o smaku umierania"
Artur Żak 
www.arturzak.pl
Wydawnictwo Poligraf

 Za egzemplarz recenzencki dziękuję autorowi! 




środa, 4 lipca 2018

AVON - 10 wyjątkowych ofert!

Zapraszam na szybki przegląd 10 wyjątkowych ofert AVON dostępnych w katalogu 10/2018 💟


OFERTA 1
Nowość w ofercie AVON. Dwa nowe zapachy w rewelacyjnej cenie 29,99/szt!
LAUGH MORE - OPTYMISTYCZNA I ŚWIEŻA (orzeźwiająca mandarynka i konwalia z przejrzystym bursztynem) oraz LOVE NOW - RADOSNA I ROMANTYCZNA (soczysta gruszka i słodka truskawka na ciepłej bursztynowej bazie). Każda perfumowana mgiełka do ciała z serii AVON AQUAVIBE dostępna w szklanym flakonie o pojemności 100ml.
Uwaga! Dla trzech pierwszych osób, które zdecydują się na zakup obydwu zapachów mam wyjątkową i niepowtarzalną ofertę specjalną. Po szczegóły zapraszam na priv (annajustynarosinska@gmail.com).
Katalog ➡ strona 3.

OFERTA 2
Żele pod prysznic w zaskakująco niskiej cenie. Tylko 3,99zł  za 250 ml przy zakupie dowolnego produktu z katalogu. Korzystajcie. Taka okazja może się już nie powtórzyć!
Katalog ➡ strona 14.

OFERTA 3
Dwa wyjątkowe zapachy : AVON Cherish (kobieca kompozycja kwiatów wiśni, piżma i ciepłych, kremowych nut drzewnych) oraz Rare Gold (bogata kompozycja kwiatów pomarańczy, nut bergamotki i szlachetnej ambry) w promocyjnej cenie 29,99/szt. 
Uwaga! Przy zakupie dwóch sztuk rabat 15%! 
Katalog ➡ strony 20-21.

OFERTA 4
Zestawy AVON za 59,99.
Dostępne warianty EVE ALLURING (kwiat Neroli, eliksir z czerwonych owoców, drzewo sandałowe, piżmo) oraz EVE CONFIDENCE (kwiat Frangipani, eliksir z czerwonych owoców, wanilia z Madagaskaru). 
W skład każdego zestawu wchodzi 
-woda perfumowana 50ml
-balsam do ciała 150ml
-perfumetka 10ml
Ja oczywiście polecam zestaw EVE CONFIDENCE 💟 Dlaczego? Przeczytacie ➡TUTAJ
Katalog ➡ strony 28-29.

OFERTA 5
AVON CARE MEN. Chłodząca męska pielęgnacja z dodatkiem mentolu. Nowa seria kosmetyków dla mężczyzn ACTIVE SPORT prysznic/golenie/ukojenie. Każdy produkt 7,99zł. W ofercie dostępne również kosmetyki dla skóry wrażliwej (Sensitive) i skóry normalnej (Essentials) od 8,99zł. 
Katalog ➡ strony 56-57.

OFERTA 6
Absolutny must have! Kosmetyki różane po 7,99/szt. Oczyszczająco - tonizująca woda różana teraz w nowych opakowaniu. Mam i polecam 💟 Maseczkę też już mam i wkrótce zaczynam testować 😉 
Katalog ➡ strona 99.

OFERTA 7
Coś dla małej damy. 
Lekka woda zapachowa Hello Kitty Candy Dream za 21,99zł .
Katalog ➡ strona 154.

OFERTA 8
Promocja Happy Hours! 
Żel pod prysznic + balsam za 11,49zł ! 
Każdy o pojemności 200ml.
Sami musicie przyznać - żal nie skorzystać! Wybierz wariant dla sobie 💟
Katalog ➡ strony 174-175.

OFERTA 9
AVON  for Kids. Produkty, które umilą kąpiel każdemu maluchowi. W ofercie szampony i płyny w cenie 6,99/szt. 
Mamy i polecamy 😉
Katalog ➡ strona 182

OFERTA 10
Zamawiaj kiedy chcesz! 
Mówimy STOP kosztom małego zamówienia. Nie musisz już czekać do momentu, aż zbiorę odpowiednią ilość zamówień, aby uniknąć dodatkowego kosztu realizacji małego zamówienia. Bo on już nie istnieje! Od teraz zamawiasz kiedy chcesz i ile chcesz! Super, prawda?

UWAGA! Ceny podane powyżej to ceny katalogowe. Jednak u mnie masz stały rabat 10% na każde zamówienie (*z wyłączeniem oferty numer 3- przy zakupie dwóch sztuk rabat 15%). Bezpłatny odbiór osobisty (Radzymin / Tłuszcz) lub wysyłka Pocztą Polską 4,90 zł prosto z hurtowni. Kwestia płatności za zamówione kosmetyki omawiana jest indywidualnie 😉

Jeżeli chcecie być na bieżąco z najbardziej ciekawymi ofertami AVON koniecznie zajrzyjcie na mój fanpage ➡ AVON - wyjątkowe oferty - KAROLEW lub wpadnijcie na Instagram ➡ www.instagram.com/ksiazkowepodrozeanny

Trzymajcie się cieplutko 🌞🌞🌞
Dobrego dnia 🌞🌞🌞
I koniecznie dajcie znać, które oferty Was zainteresowały 👍👍👍