poniedziałek, 15 lipca 2019

"Chłopak, którego nie było" Elżbieta Rodzeń - recenzja przedpremierowa.

  OMG! Co to było?!


  Najpierw zakochałam się w okładce. Potem zaintrygował mnie opis. Na koniec treść wprawiła w prawdziwe osłupienie. Śmiało mogę napisać, że to jedna z najpiękniejszych historii o miłości, jakie czytałam. Jednak nie jest ona dla wszystkich...


  Martyna, główna bohaterka najnowszej powieści Elżbiety Rodzeń, pracuje w nadmorskim pensjonacie swoich rodziców. Harując całymi dniami nie widzi dla siebie żadnej innej, lepszej perspektywy na przyszłość, mimo że jej jedyna przyjaciółka Ada nieustannie namawia ją na zmiany.
  Dziewczyna, kompletnie pozbawiona przez najbliższych poczucia własnej wartości nie ma w sobie jednak dość odwagi, by zawalczyć o siebie. Do dnia, w którym na plaży spotyka... swoją przeszłość.
  Od tej chwili w życiu Martyny wszystko zaczyna się zmieniać. Zanim to jednak w całości nastąpi, dziewczyna będzie musiała pokonać wiele przeciwności i stanąć twarzą w twarz z chłopakiem, którego nigdy nie było. 
 Brzmi absurdalnie? Jeżeli tylko zdecydujecie się na przeczytanie tej książki i trafi ona w Wasze ręce, od razu będziecie wiedzieć, o co chodzi.


  Do tej pory czytałam tylko jedną powieść Elżbiety Rodzeń i byłam nią zachwycona (zdjęcie i link do recenzji powyżej ⬆). Ale to, co autorka zafundowała mi tym razem po prostu zwaliło mnie z nóg!
 Na pierwszy plan wysuwają się bohaterowie. Zarówno Martyna, jak i tajemniczy James, wiele w życiu przeszli, co odcisnęło piętno na ich dorosłym życiu. Spodobało mi się to, że Martyna nie okazała się ani słodką, ani naiwną dziewczynką, która nagle zakochuje się w bajecznie bogatym biznesmenie (James) i świata poza nim nie widzi.
  I tutaj za pewne wielu czytelników pomyśli Phi! Gadasz głupoty. To przecież brzmi jak kolejna na wskroś infantylna historia o Kopciuszku. Muszę jednak wyprowadzić Was z błędu. Tu nic nie jest typowe, ani schematyczne. Jedyne, co łączy ze sobą te motywy, to miłość.
  Miłość... Takie piękne uczucie, które jedno słowo za dużo może przekreślić raz na zawsze. Bo wbrew pozorom o miłości wcale nie jest łatwo pisać. Trzeba stworzyć historię, w której się z niczym nie przesadzi, której się nie przesłodzi, bo kiedy wszystkiego jest za dużo, to można rzygać tęczą.
  Fakt, tu miłości jest sporo, ale autorka tak poprowadziła akcję, że nie jest ona taka nachalna. Bardziej liczy się relacja między postaciami i ich przeszłość (chociaż troszkę brakowało mi bardziej wnikliwej analizy bohaterów drugoplanowych) oraz zmaganie się z własnymi problemami, czy też kwestia podejmowania wreszcie własnych decyzji.
  I na koniec punkt kulminacyjny, czyli wątek.... A, tego już Wam nie zdradzę 😉 Zaznaczę tylko, że w powieści z gatunku fantasy taka sytuacja byłaby normalna. Natomiast w "Chłopaku, którego nie było" autorka stąpa po bardzo cienkim lodzie. Żeby wpleść "to" w powieść obyczajową trzeba mieć naprawdę dużo odwagi. I jeszcze więcej talentu, żeby nie uczynić przez to książki śmiesznej. A Elżbieta Rodzeń stworzyła prawdziwą literacką perełkę.

  Jeżeli, tak jak ja, uwielbiacie powieści obyczajowe, w których miłość gra pierwsze, ale nie jedyne skrzypce, ta propozycja zdecydowanie powinna trafić w Wasze ręce.
  Jeżeli do nich jednak nie należycie, to co prawda wcale Wam nie zabraniam przeczytania tej książki, ale pamiętajcie, że robicie to na własną odpowiedzialność.
  Zdaję sobie sprawę, że jeżeli wolicie czytać pełnokrwiste kryminały, thrillery, czy też horrory, w których trup ściele się gęsto, a krew spływa strużkami ze ścian, powieść tego typu może nie być szczytem Waszych oczekiwań.
  Warto jednak (i to się tyczy wszystkich) mieć otwarty umysł, i dopuścić do siebie niemożliwe. 


  Ja jestem w tej powieści szaleńczo zakochana 💞 I tym oto wyznaniem pozwolę sobie zakończyć tę recenzję. Trzymajcie się cieplutko 😘😘😘 I dajcie koniecznie znać, czy zdecydujecie się na lekturę "Chłopaka, którego nie było" 📚 
  Zapomniałabym dodać, że premiera najnowszej powieści Elżbiety Rodzeń już 31 lipca 📚 
  Recenzja powstała dzięki współpracy z Wydawnictwem Znak (Między słowami) 💞💞💞


środa, 10 lipca 2019

"Więcej niż pocałunek" Helen Hoang

  Czy 45 000 osób mogło się pomylić?


  Jeżeli czytasz książki i interesujesz się tym, co dzieje się w szeroko pojętej literaturze, z pewnością wiesz, czym jest Goodreads. Wiesz zatem też, że co roku na tym portalu wybierana jest najlepsza książka - Goodreads Choice Awards. W 2018 ten zaszczytny tytuł przypadł powieści Helen Hoang "Więcej niż pocałunek". Na tę konkretną propozycję swój głos oddało aż 45 000 czytelników. I na tym, mam wrażenie, oparła się przede wszystkim promocja tej książki w Polsce. 
  Gusta są różne. I z tym absolutnie nikt nie powinien dyskutować. Każdy ma prawo mieć swoją ulubioną powieść. I może być to nawet najbardziej niedorzeczna historia, która w ogóle nie powinna pojawić się w sprzedaży. Ale jeżeli dana powieść otrzymuje blisko 50 tysięcy głosów, to powinno świadczyć to o tym, że jest co najmniej dobra, jeżeli nie rewelacyjna. Dlaczego zatem po jej przeczytaniu czuję tak ogromny niedosyt? Czy dziesiątki tysięcy czytelników mogło tak strasznie się pomylić lub oddać swój cenny głos zbyt pochopnie?


 Oficjalna premiera książki Helen Hoang w Polsce miała miejsce 5 czerwca. Jednak wydawnictwo MUZA SA już dużo wcześniej zaczęło promować tę książkę wśród czytelników i recenzentów wysyłając do "wstępnego" przeczytania trzy pierwsze rozdziały (recenzja ➡ https://ksiazkowepodrozeanny.blogspot.com/2019/05/wiecej-niz-pocaunek-helen-hong.html?m=1).
  Po ich przeczytaniu nie byłam może zachwycona historią Stelli, ale muszę przyznać, że  losy głównej bohaterki cierpiącej na zespół Aspergera* zainteresowały mnie na tyle, że byłam skłonna poświęcić swój czas dla całości, którą powoli zaczynały zachwycać się też polskie czytelniczki (chociaż na pewno i kilku panów przeczytało tę książkę). Powtarzam się, ale ja chyba jestem jakaś dziwna, bo kompletnie tych zachwytów nie rozumiem.

  Stella to trzydziestkolatka, której świat rządzi się jedynie prawami logiki. Wszystko ma perfekcyjnie poukładane. Wszystko, z wyjątkiem relacji damsko - męskich. W tym ma jej pomóc... mężczyzna do towarzystwa. To dzięki niemu nasza bohaterka pragnie stać się, może nie idealną kochanką, ale kobietą czerpiącą przyjemność z seksu.
  I na tym bezapelacyjnie skupiają się pierwsze trzy rozdziały tej książki. I chociaż na początku było strasznie monotematycznie, miałam nadzieję, że całość się rozkręci. Że będę miała okazję lepiej poznać bohaterów Helen Hoang. Że troszkę się pośmieję, bo przecież miało być błyskotliwie i zabawnie. Na nadziejach niestety się skończyło...


  Żebyśmy dobrze się zrozumieli, to nie jest tak, że ta książka jest jakoś wybitnie zła. Rozumiem doskonale dlaczego autorka (która tak jak jej bohaterka cierpi na zespół Aspergera) nadała całości takie, a nie inne tempo. Rozumiem też, że czasami opisy musiały być do bólu... pedantyczne, żeby pokazać, z czym muszą zmagać się osoby z Aspergerem - żeby czytelnik mógł się przekonać, że to, co dla zdrowego człowieka jest proste i logiczne, dla nich może być przeszkodą nie do pokonania. Tylko że mnie to wszystko strasznie męczyło.
  Całe szczęście, że autorka w pewnym momencie wreszcie skupiła się bardziej na "normalnym" życiu bohaterów (np. dlaczego Michael postanowił pracować jako żigolak - matko! jak to strasznie brzmi), bo w przeciwnym wypadku chyba bym tego nie zniosła.
  Jednak tym, co najbardziej mnie rozczarowało, był brak humoru. A przecież miało być zabawnie. Według mnie nie było.

  Może jest tak, że oczekiwałam od tej powieści zbyt wiele. W recenzji trzech pierwszych rozdziałów napisałam, że nie da się ocenić książki po początku. Teraz wiem też, że czasami nie warto zapoznawać się z dłuższym fragmentem, bo potem można się strasznie rozczarować.
  Niewykluczone, że gdybym od razu sięgnęła po całość oceniła bym tę propozycję lepiej, bo były momenty, w których powieść naprawdę przyjemnie się czytało. Były też takie, w których chciałam, żeby to wszystko już się skończyło.

  45 000 czytelników uznało tę książkę za najlepszą. Każdy z nich miał do tego prawo. Ale ja nie będę 45 001. Szkoda...

* więcej o zespole Aspergera przeczytacie tutaj ➡ Zespół Aspergera.

                  💠💠💠💠💠💠💠

czwartek, 4 lipca 2019

DRAGON w lipcu - zapowiedzi

  Widzieliście już, jakie premiery na 17 lipca przygotowało dla swoich czytelników Wydawnictwo Dragon? Nie? W takim razie zapraszam do lektury 📚 Tak? To koniecznie dajcie znać, czy macie w planach ich przeczytanie 👍

💠💠💠💠💠💠💠

Propozycja numer 1:
"Narzeczona z second-handu" 
Agata Bizuk 

  Michalina ma trzydzieści pięć lat, męża hipochondryka i mało prestiżową posadę w lokalnym brukowcu. Gdy odkrywa, że marudny małżonek regularnie ją zdradza, jej świat wywraca się do góry nogami. Zostaje samotną matką, w pracy czeka ją rewolucja, na horyzoncie pojawia się przystojny, młodszy mężczyzna... A to dopiero początek kłopotów.
  Czy Michalina odzyska kontrolę nad swoim życiem?
  Czy kobieta po przejściach ma jeszcze szansę na wielką miłość?
  Zabawna i romantyczna opowieść o życiu, które zmienia się w ułamku sekundy, sile kobiecości, na której odkrycie nigdy nie jest za późno, i drugiej szansie, którą warto dać przede wszystkim sobie.

źródło zdjęcia :  KLIK

💠💠💠💠💠💠💠

Propozycja numer 2:
"Zdrada Skorpiona"
Andrew Kaplan 

  Ekscytujący thriller szpiegowski autora bestsellerowego Homeland: Ścieżki Carrie.
  Szef egipskich Służb Bezpieczeństwa zostaje zamordowany przez tajemniczego „Palestyńczyka”, którego twarzy nie zna nawet CIA. Kairski zamach jest zaledwie przygrywką do serii spektakularnych aktów terrorystycznych. Wywiad amerykański zwraca się do jedynego człowieka, który potrafi rozszyfrować sprawcę: Skorpiona – owianego legendą agenta, który odszedł z szeregów CIA na własne życzenie.
  Zawrotny pościg za „Palestyńczykiem” prowadzi Skorpiona z Bliskiego Wschodu przez podziemne rewiry Hamburga, Utrechtu i Marsylii do ostatecznej konfrontacji z fanatycznym przeciwnikiem w Rzymie, w przededniu światowej konferencji. Na drodze agenta staje piękna Nadżla, a po piętach depcze mu FSB...

źródło zdjęcia : KLIK

💠💠💠💠💠💠💠

Zainteresowani? 
Koniecznie dajcie znać 📚
A poniżej znajdziecie jeszcze zestawienie miejsc (internetowych), w których zakupicie powyższe propozycje 👍👍👍

"Narzeczona z second-handu" 

"Zdrada Skorpiona" 




wtorek, 2 lipca 2019

AVON POLSKA - WYBRANE OFERTY - KATALOG 10/2019

  Tak sobie przeglądałam, o czym w ostatnim czasie pisałam i zauważyłam, że już bardzo dawno nie było wpisu odnośnie kosmetyków z AVONU, a te szczerze mówiąc cieszyły się niemal największym zainteresowaniem na blogu.
  Pomyślałam, że fakt, iż 4.07.2019 rozpoczyna się nowy katalog to idealna okazja, aby podrzucić Wam kilka propozycji. Wszystkie ceny podaję oczywiście w złotówkach.

  A zaczniemy od mgiełek do ciała, które w najnowszym katalogu będą dostępne po 7,99/szt. Ja aktualnie mam dwie : o zapachu magnolii oraz jabłka i kwiatu wiciokrzewu. Ale od najnowszego katalogu będzie dostępna również mgiełka o zapachu zielonej herbaty i werbeny (!), którą na pewno zamówię.


  A teraz przedstawię Wam jeden z moich ulubionych produktów dostępnych w ofercie AVON. Mianowicie odżywczy olejek do ust. Ja bardzo rzadko maluję usta, ale jeżeli już to robię, to wybieram właśnie ten kosmetyk, ponieważ nie dość, że ładnie wygląda na ustach, to jeszcze niesamowicie je nawilża. W najnowszym katalogu olejek będzie dostępny w zestawie z rozświetlającymi perełkami do twarzy za 26,99.


 A teraz czas na dwa produkty, których co prawda nie mogę Wam polecić, ale które wkrótce zakupię i przetestuję, bo jestem ich bardzo ciekawa.
 Pierwszym z nich jest woda toaletowa Scent Mix Pure Ocean za 19,99. Jest to połączenie cytrusów, białych kwiatów i jasnego drzewa. A AVON zapewnia, że ten zapach jest jak spacer nad brzegiem morza. A ja akurat szukam idealnego zapachu na lato, więc może wreszcie znalazłam nowego ulubieńca?
  Drugim natomiast jest nawilżająca mgiełka do twarzy z antyoksydantami za 10,99 (przy zakupie dowolnego produktu z katalogu). Według producenta powinniśmy jej używać :
- rano, by dodać skórze energii
- w ciągu dnia, by odświeżyć makijaż
- wieczorem, by zwiększyć nawilżenie skóry.
 Jeden kosmetyk, tyle zastosowań? To trzeba przetestować, prawda 😉?


  I na koniec zostawiłam coś dla najmłodszych. Na zdjęciu poniżej zobaczycie co prawda żel pod prysznic oraz szampon z odżywką, ale te produkty nie będą dostępne w najnowszym katalogu.
  Natomiast w katalogu 10/2019 z serii Avengers będzie dostępna woda zapachowa dla chłopców (połączenie orzeźwiającej morskiej bryzy i energetycznych cytrusów) w sam raz dla młodego dżentelmena 😉


 O, matko! Zapomniałabym Wam napisać o moim najnowszym odkryciu. Z ręką na sercu przyznaję, że do tej pory odmawiałam wszystkim zamawianie w AVONie szamponów do włosów, chociaż tak naprawdę nigdy ich nie stosowałam. Ale nie da się ukryć, że nie miały one jakichś specjalnie pozytywnych opinii.
 Ale ostatnio skusiłam się na szampon do włosów z objawami łupieżu (wyświetlił mi się w dodatkowych propozycjach dla konsultantek) i powiem Wam, że jestem tak zaskoczona efektami, że aż normalnie nie dowierzam, a stosowałam go dopiero dwa razy.
  Myślę, że za jakiś czas zamieszczę tu, na blogu, oddzielną opinię poświęconą temu produktowi, bo to, co zrobił z moimi włosami, to po prostu jakaś magia ❤❤❤ Aktualnie szampony kosztują po 8,99/szt. przy zakupie dowolnego produktu z katalogu.

💠💠💠💠💠💠💠💠💠

  OK, to by było na tyle. Koniecznie dajcie znać, co Was najbardziej zainteresowało 👍👍👍
  Trzymajcie się cieplutko 😘😘😘

poniedziałek, 1 lipca 2019

"Podaruj mi jutro" Ilona Gołębiewska

  O tym, że uwielbiam twórczość Ilony Gołębiewskiej chyba nikogo nie muszę przekonywać. Autorka zauroczyła mnie cyklem o starym domu w Pniewie (wszystkie linki do recenzji znajdziecie na dole), do którego mam ogromny sentyment, bo to są w zasadzie moje strony i miejsca, które dobrze znam. 
  Akcje kolejnych dwóch powieści były osadzone w Warszawie, w której też często bywam, więc naturalnie jest mi, powiedzmy bliska.
  Natomiast "Podaruj mi jutro" to historia, która rozgrywa się na Podlasiu. Czy odnalazłam się zatem w obcych stronach, na Lipowym Wzgórzu?


  Podlasie opisane w "Podaruj mi jutro" ma swój klimat i charakter. Oprócz pięknych, pełnych nostalgii opisów, ogromna w tym zasługa samych bohaterów, ich histori i wzajemnych relacji, które bywają dość trudne i skomplikowane. Wydawać by się mogło, że Lipowe Wzgórze to taka ostoja spokoju, w której można schronić się przed... światem i życiem. Ale tak nie jest - nawet w najspokojniejszym miejscu zawsze rozgrywają się ludzkie dramaty. 
  A utwierdzi Was w tym już genialny prolog, który wprowadza taką nutkę... tajemnicy. Ja już po pierwszych stronach wiedziałam, że to będzie świetna opowieść. Obawiałam się tylko tego, czy polubię się z bohaterami. 

  I już Wam mogę powiedzieć, że nie wszystkich polubiłam, a przynajmniej nie od początku. Niektórzy zyskali w moich oczach dopiero pod sam koniec powieści. Myślę, że to był taki sprytny zabieg autorki - nie odkrywać wszystkich kart od razu, aby czytelnik z niecierpliwością czekał na dalszą część historii, pełną emocji. 

  A skoro już o emocjach mowa - mam wrażenie, że Ilona Gołębiewska ma naturalny dar pisania o nich. Jej, już śmiało mogę powiedzieć, charakterystyczny styl sprawia, że to nie są tylko puste słowa. Te wszystkie uczucia (miłość, radość, ale też strach i niepewność) po prostu ożywają na kartach powieści. Wszystko jest tak realistycznie i lekko opisane (co nie znaczy wcale, że sama historia jest lekka i przyjemna), że przebieg akcji śledziłam dosłownie z wypiekami na twarzy. 

  Ilona Gołębiewska kocha tamte strony. To się czuje. Mnie do tej miłości jeszcze daleko, ale z przyjemnością powrócę na Lipowe Wzgórze, by poznać historię kolejnej bohaterki. Póki co, chcę tam co jakiś czas bywać. 
  Czy kiedyś pomyślę sobie - fajnie byłoby zamieszkać w takim miejscu i wieść tam (nie)spokojne życie? Zobaczymy 😉

  Zaskoczył Was brak opisu? To nie przypadek. Zrobiłam to z premedytacją 😉 Bo czy zawsze trzeba znać opis, by sięgnąć po książkę? Decyzja należy do Was! 

                    💠💠💠💠💠💠💠

 Recenzje:
"Powrót do starego domu"https://ksiazkowepodrozeanny.blogspot.com/2017/05/powrot-do-starego-domu-ilona-goebiewska.html?m=1
"Tajemnice starego domu"https://ksiazkowepodrozeanny.blogspot.com/2017/12/tajemnice-starego-domu-ilona-goebiewska.html?m=1
"Pamiętnik ze starego domu" https://ksiazkowepodrozeanny.blogspot.com/2018/05/pamietnik-ze-starego-domu-ilona.html?m=1

                     💠💠💠💠💠💠💠

"Podaruj mi jutro" 

czwartek, 27 czerwca 2019

"Królik i Misia", czyli trochę zimy w środku lata.

Dziś chciałabym Was zaprosić do zapoznania się z krótką opinią o bardzo fajnej historii skierowanej przede wszystkim do najmłodszych odbiorców. 


Dawno już się tak dobrze nie bawiliśmy z młodym podczas wieczornego czytania. Książka duetu Julian Gough & Jim Field wprawiła nas (a już zwłaszcza Oskara) w doskonały nastrój. Oskarek do tego stopnia zainteresował się przygodami "Królika i Misi", że ani myślał przegapić chociażby jedno zdanie i dzielnie wytrwał do końca opowieści, a zbliżała się już 23 (!). 

Spodobało mi się to, że fabuła i akcja tej książki były poprowadzone tak, że młody od razu sam zauważył, że nie chodziło w niej tylko o to, żeby pośmiać się, kiedy zarozumiały Królik przyznał się do... A tego już Wam nie zdradzę 😉 Ale powiem Wam, że to był naprawdę niesmaczny zwyczaj. 
Tu przede wszystkim chodziło o narodziny przyjaźni. Pięknej przyjaźni, która pokona nawet najwyższe wzgórze (i niebezpiecznego wilka, który szczerze mówiąc bardziej przypominał mi lisa, ale to szczegół 😉). 


"Królik i Misia. Niesmaczne zwyczaje Królika" to pierwszy tom z serii o przygodach nietypowych przyjaciół. W Empiku znalazłam kolejne dwie, które oczywiście od razu zamówiłam, bo zarówno ja, jak i Oskar, bardzo polubiliśmy naszych bohaterów. 

Jeżeli macie dzieci, to uważam, że jest to pozycja może nie obowiązkowa, ale na pewno godna polecenia. My bawiliśmy się świetnie i mam nadzieję, że przy kolejnych przygodach zwierzaków będziemy bawili się równie dobrze. 


Jeżeli śledzicie mój instagram 
to w dzisiejszym wpisie mogliście znaleźć informację, że zakupiłam tę książkę w Biedronce. I jest to prawda 😉 Dałam za nią 12,99. Natomiast cena okładkowa to 19,99. W Empiku jednak cena jest identyczna, jak w Biedrze - poniżej podrzucam linki. Koniecznie skorzystajcie i dobrze się bawcie!


wtorek, 25 czerwca 2019

Falkowska razy dwa plus ktoś jeszcze...

Kochani, 
zapraszam Was na mega szybki wpis, w którym podrzucam Wam trzy zapowiedzi powieści, na które czekam z niecierpliwością. 
Zaczniemy od Małgosi Falkowskiej i drugiej części "Palety marzeń". Potem zwinne przeskoczymy do Katherine Center i jej "Miliona nowych chwil" po to, aby zakończyć wpis... Małgosią Falkowską, która ostatnio rozszalała się na dobre niczym burza, co mnie zresztą bardzo cieszy 😁
Korzystając z okazji zapraszam Was również do zapoznania się z poprzednimi wpisami - znajdziecie tam kilka ciekawych książkowych propozycji na ciepłe, letnie wieczory 📚


Tak jak przed sekundą wspominałam zaczynamy od drugiej części "Palety marzeń", czyli "Zgubionego szczęścia" Gosi Falkowskiej
I tutaj mam dla Was dwie mega ważne informacje. 
Po pierwsze - przedsprzedaż już ruszyła i powieść możecie nabyć tutaj ➡ KLIK w, moim zdaniem, bardzo atrakcyjnej cenie. 
Po drugie - w Empiku trwa rewelacyjna promocja na pierwszą część, więc jeżeli chcecie poznać historię Magdy i Alka od początku, lepsza okazja może się już nie powtórzyć. "Paletę" za 15 złotych(!) kupicie tutaj ➡ KLIK. Taniej już raczej nie będzie 😉 Więc naprawdę warto skorzystać. 
A jeżeli nie jesteście pewni, czy w ogóle rozpocząć książkową przygodę z naszymi bohaterami, odsyłam do mojej recenzji pierwszej części ➡ https://ksiazkowepodrozeanny.blogspot.com/2018/07/paleta-marzen-magorzata-falkowska.html?m=1
A teraz czas już na opis ⬇

Nawet największe szczęście jest w stanie zniszczyć ktoś trzeci…
Spokojne i pełne miłości życie Magdy, Alka i Poli zostaje gwałtownie przerwane wiadomością o zniknięciu dziewczynki. Zakochani dobrze wiedzą, kto za tym stoi, a Magda dla dobra dziecka musi zgodzić się na propozycję byłego męża. Kiedy jednak Pola znów znika, Magda zdaje sobie sprawę, że tym razem jej eks nie miał z tym nic wspólnego. Jest gotowa poruszyć niebo i ziemię, by odnaleźć córkę. Kto stoi za porwaniem Poli? Czy ponowne pojawienie się byłego męża w życiu Magdy zaważy na jej związku z Alkiem?

Premiera już 10 lipca. Zainteresowani? Bo ja już przebieram nóżkami 😉 Powieść ukaże się nakładem Wydawnictwa LIRA ❤


💠💠💠💠💠💠💠

Ok, lecimy dalej. 
Chyba każdy z nas chciałby chociaż raz na jakiś czas przeczytać coś, co nas poruszy, co nami wstrząśnie, co nie pozwoli o sobie zapomnieć. I książka, o której za chwilę przeczytacie podobno właśnie taka jest. A zapewnia o tym sama Nina George następującymi słowami "Jeżeli zamierzasz w tym roku przeczytać tylko jedną książkę, wybierz „Milion nowych chwil” (Katherine Center - przyp.). Jeśli masz przyjaciela, który jest zagubiony w życiu, zrób mu przysługę i wręcz mu tę powieść"

A opis przedstawia się następująco :
Niezapomniana historia miłosna, która pokazuje, że nawet w najtrudniejszych okolicznościach jest miejsce na chwile radości
Piękna i pełna mocy powieść o przetrwaniu
Młoda, piękna i zdolna Margaret właśnie skończyła studia i zaraz rozpocznie wymarzoną pracę. Do tego jest w szczęśliwym związku z Chipem – przystojniakiem, który wkrótce ma otrzymać licencję pilota. Są walentynki i spodziewa się, że podczas wycieczki samolotem Chip jej się oświadczy. Potem wezmą ślub i będą żyli długo i szczęśliwie.
Jednak najpiękniejszy dzień w jej życiu zamienia się w koszmar. Romantyczny lot cessną kończy się wypadkiem, a Margaret odnosi poważne obrażenia i jest sparaliżowana. W jednej chwili traci wszystko. W szpitalu musi zmierzyć się z bolesną prawdą, że nic już nie będzie takie samo jak dawniej. Czy będzie potrafiła znaleźć własny sposób na życie, a po drodze zmierzyć się z rodzinnymi tajemnicami, uleczyć złamane serce i zrozumieć, że miłość można znaleźć w najmniej oczekiwanym miejscu?
Poruszająca fabuła, bohaterka, z którą łatwo się utożsamić, romantyczna historia miłosna, zabawne dialogi i odpowiednia dawka czarnego humoru czyni z tej powieści fantastyczną feel good novel.

Jak sądzicie, ta powieść naprawdę zapowiada się tak dobrze? Cóż, wkrótce się przekonamy. Premiera 17 lipca. Już teraz mogę zapewnić Was, że dzięki uprzejmości Wydawnictwa MUZA SA na blogu na pewno pojawi się recenzja tej książki. Natomiast Wy możecie już teraz zamówić ją tutaj ➡ KLIK


💠💠💠💠💠💠💠

I dotarliśmy do zakończenia. Szybko nam poszło, prawda? Chyba podobają Wam się takie krótsze wpisy, prawda? Czy jednak się mylę? 
Ale do brzegu. Powiem Wam, że Małgorzata Falkowska chyba nie robi nic innego jak pisanie, bo nie pozwala swoim czytelnikom długa czekać na swoje kolejne powieści. Mnie to bardzo cieszy, bo nie ukrywam, że jest to jedna z moich ulubionych autorek. Dlaczego? Bo zawsze mnie czymś zaskakuje i nie pisze, jak to się mówi, na jedno kopyto. A ja lubię, jak autor jest nieprzewidywalny. Wy również? 
W ogóle zachęcam Was do odnalezienia fp Małgosi na Facebooku - tam znajdziecie więcej informacji dotyczącej jej twórczości. 
A czym zaskoczy nas w powieści, której premiera będzie miała miejsce jeszcze w tym roku? 
To chyba najlepiej ocenić po opisie 😉

Spełniając marzenia innych, spełniasz się i Ty! 
To miał być zwyczajny projekt na studia. 
Dominika, Maciej, Julian mieli pomysł, by spełniać marzenia. Zaczęło się od listów dzieciaków z pobliskiego Oratorium, jednak dzięki determinacji trójki przyjaciół i z pomocą profesora Kellera, swoją działalność rozpoczęła Fundacja Spełniacze.
12 miesięcy w roku - 12 marzeń do spełnienia.
Małgorzata Falkowska zaprasza was, czytelników, w niezwykłą podróż pełną dobra, miłości i wzajemnej tolerancji. 12 wyjątkowych listów, 12 wyjątkowych historii, wielu naprawdę życzliwych ludzi. Poznaj Fundację Spełniacze, jej założycieli i dzieciaki, którym pomogli.
Niektóre marzenia spełniają się same, innym trzeba trochę pomóc. 

Co Wy na to? 
Bo ja jestem jak najbardziej na TAK! 
Powieść zamówicie w przedsprzedaży tutaj ➡ KLIK, jednak musicie pamiętać, że na wysyłkę niestety będziecie musieli chwilkę poczekać. 

💠💠💠💠💠💠💠

Koniecznie dajcie znać, która z powyższych powieści najbardziej Was zainteresowała 📚
Albo podeślijcie tytuły tych, na które Wy najbardziej czekacie 🍀

Trzymajcie się cieplutko, Ania 😘😘😘

"Pierścionek z cyrkonią" Krzysztof Piotr Łabenda

Recenzja patronacka.   W " Pierścionku z cyrkonią" 💍 Krzysztof Piotr Łabenda odpowiada na pytanie : Czy można przez całe...