poniedziałek, 13 stycznia 2020

Pomoce naukowe dla pierwszoklasisty

  Tym razem zapraszam Was na troszkę inny wpis. Pomysł na niego już od dłuższego czasu chodził mi po głowie i wreszcie zdecydowałam się na jego zrealizowanie.

  Żyjemy w czasach, w których wiele rzeczy załatwiamy przez internet, nie wychodząc z domu. Dotyczy to również zakupów pomocy naukowych, o których będzie dzisiaj mowa.
  Na stronach księgarni internetowych widzimy przede wszystkim okładkę, opis nie zawsze przedstawia nam to, co znajdziemy w środku. Dlatego też tak ważne są recenzje, aby nie dokonać złego zakupu 😉
  I dziś pokaże Wam to, zarówno z czego jestem zadowolona, jak i to, co mnie rozczarowało lub po prostu w 100% nie usatysfakcjonowało.
  W skrócie - pogadamy sobie o naszych przygodach i doświadczeniach z pomocami naukowymi/ uzupełniającymi dla uczniów klasy pierwszej szkoły podstawowej.
  Postaram się to w miarę pogrupować, żeby nie powstał tutaj bałagan. I wstawić zdjęcia środków.
  Zapraszam do lektury 📚📚📚

  JĘZYK POLSKI

  Zaczęło się od tego, że w wakacje Oskar troszkę zaczął panikować, że sobie nie poradzi w pierwszej klasie, bo zacznie się prawdziwa nauka i trudne zadania.
  Żeby troszkę go na to wszystko przygotować i pokazać, że nie taki diabeł straszny, jak go malują, postanowiłam zakupić kilka różnych ćwiczeń.
  Postaram się to wszystko w miarę możliwości Wam podlinkować, ale cenowo to naprawdę były groszowe sprawy. Wszystkie produkty (oprócz jednego) zakupiłam na stronie www.empik.com.

  Na pierwszy ogień poszły dyktanda, bo nie będę ukrywać, że póki co ortografia sprawia nam największe problemy. Ja oczywiście wiem, że to w zasadzie dopiero początek szkolnej przygody młodego i na tego typu sprawy przyjdzie jeszcze czas, ale teraz przynajmniej wie, czego może się spodziewać 😉
  Z obydwu wersji jestem bardzo zadowolona. Są różne stopnie trudności dyktand. Na początku tylko pojedyncze uzupełnianie danej głoski, potem tego uzupełniania jest coraz więcej, a na koniec mamy dyktanda ze słuchu. Jak dla mnie zakup idealny.
  W obydwu wersjach mamy tutaj zasadę dyktando + krzyżówka, w której hasła pochodzą właśnie z dyktanda.
  Tutaj warto wspomnieć, że gdybym miała wskazać jedną, którą polecam bardziej byłyby to "Dyktanda z humorem". Co prawda nie różnią się one merytorycznie od "Radosnych", ale te z humorem są po prostu kolorowe 😉 I są wydane w formie książeczki, natomiast te drugie są wydane w formie notesu klejonego na górze strony, co jest bardzo niewygodne przy rozwiązywaniu krzyżówek, bo ciągle trzeba całość przekręcić. Aczkolwiek spodobają się one fanom kolorowania, bo na każdej stronie znajduje się jakiś rysunek do pomalowania.


"Dyktanda z humorem"

"Radosne dyktanda"

  Poniższa książka to już zakup Oskara (w naszym sklepie spożywczym 😉). Tutaj zadania są troszkę trudniejsze, ale mamy zawarte wszelkie zasady ortograficzne.
  U nas jeszcze to wszystko działa bardziej na zasadzie wzrokowej, ale myślę, że w przyszłości ta książka jeszcze nam posłuży. Póki co rozwiązujemy sobie w niej jakieś proste ćwiczenia, np. rebusy.




  MATEMATYKA

  Tutaj jestem troszkę na tak i troszkę na nie.
Ta mniejsza książeczka, czyli "Matematyka z wesołymi potworami" jest naprawdę świetna (przerobiliśmy już ją całą). Ma piękne kolorowe ilustracje, porządny papier i jest bardzo poręczna.
  Znajdziecie w niej zarówno zadania na dodawanie, jak i odejmowanie, ale również zadania z treścią, czy też takie, które ułatwią naukę zegarów lub liczenie pieniążków 😉
  Natomiast ta duża "Chcę liczyć" jest czarno-biała, aczkolwiek nie to jest w niej minusem, a to, że jest w niej bardzo dużo poprawiania po śladzie, czego Oskar po prostu nie cierpi 🙈, więc korzystamy z niej niewiele.
  Jeżeli miałabym wybrać coś, w czym naprawdę pomogła nam najbardziej, to w nauce umiejscowienia (czy coś jest na lewo, czy na prawo, u góry, czy na dole). Samego liczenia jest stosunkowo mało, więc wydaje mi się, że bardziej nada się ona dla przedszkolaków.
  Zakupiłam też taką dużą książkę z ćwiczeniami z kaligrafii polonistycznej - "Chcę pisać", ale powtarzały się w niej te same zadania, co w zerówce, czyli poprawianie liter po śladach itp. więc oddaliśmy ją mojemu bratankowi, żeby się nie zmarnowała.


  JĘZYK ANGIELSKI

  I tutaj mamy całkowitą porażkę 🙈
  Zacznijmy od słownika. Przejrzałam całą masę słowników i wreszcie wybrałam ten, z w miarę dużą liczbą słów i oczywiście w jak najbardziej korzystnej cenie. I to był błąd, bo on po prostu nie nadaje się dla tak małego dziecka. Jest mało przejrzysty, rozdziały są (w moim mniemaniu) niekorzystnie ułożone i jest bardzo niewygodny, bo jest mały, a gruby. Jeżeli mam być szczera, to sama nie lubię z niego korzystać. Zdecydowanie dla... nastolatków.
  A jeżeli chodzi o książeczkę z ćwiczeniami to... już ją oddaliśmy. Powiem Wam tak, jeżeli widzicie tytuł "Moje pierwsze angielskie słówka" to możecie mieć absolutną pewność, że to faktycznie będą pierwsze słówka 😉 Szkoda, że ja na to nie wpadłam.
  Ona jest dobra, ale dla dziecka, które dopiero rozpoczyna naukę języka angielskiego, więc myślę, że będzie dobra dla maluchów. Słówek jest dosłownie kilka. A jedyne zadanie do wykonania, to poprawienie danego wyrazu po śladzie i napisanie go samodzielnie. I dodatkowo jest, o ile się nie mylę, albo malutka kolorowanka, albo labirynt.
  Pierwszaki się zanudzą 😉


"Moje pierwsze słówka angielskie" 

  INNE

  Tutaj już nie będę się jakość szczególnie rozpisywać. Pokażę Wam tylko zdjęcia, co jeszcze postanowiłam kupić.
  Zarówno "Atlas Polski dla dzieci" jak i "Historia Polski dla dzieci" póki co zostały przejrzane i sobie spokojnie czekają na półce aż będą potrzebne. Mam jeszcze zamiar zamówić "Atlas świata dla dzieci", bo wydaje mi się, że zawarta tam wiedza na tę chwilę absolutnie wystarczy. A za dwa, trzy lata kupimy po prostu kolejne tego typu książki.


"Atlas Polski dla dzieci"

"Historia Polski dla dzieci"

  A te poniżej wynikają po prostu z zainteresowań Oskara, ale myślę, że przyjdzie taki czas, w którym przydadzą się też w szkole.


  A jakie są Wasze doświadczenia z takimi pomocami? Zawsze udało Wam się w 100% wstrzelić w to, czego potrzebowaliście? Jestem bardzo ciekawa Waszych doświadczeń 😊 Bo jak sami widzicie nasze są różne, ale najważniejsze, to wyciągnąć z tego odpowiednie wnioski 😉
  O swoich koniecznie dajcie znać w komentarzu, a tymczasem trzymajcie się cieplutko i do następnego wpisu 🙋🙋🙋

   Linki do zaprezentowych produktów

- "Dyktanda z humorem" ➡ dyktanda-z-humorem-do-klasy-1-do-uzupelnienia-i-pisania-ze-sluchu-opracowanie-zbiorowe... 
- "Radosne dyktanda" ➡ radosne-dyktanda-klasa-1-kurdziel-marta...
- "Matematyka z wesołymi potworami" ➡ matematyka-z-wesolymi-potworami-klasa-1_podreczniki-szkolne-p
- "Chcę liczyć" chce-liczyc-podreczniki-szkolne...
- Wspomniana "Chcę pisać"
- "Ilustrowany słownik angielsko - polski" ➡ ilustrowany-slownik-angielsko-polski-wozniak-tadeusz-p (akurat ten słownik kupiłam na www.bonito.pl, ale nie mogę go tam znaleźć, więc podrzucam link do Empiku)
- "Moje pierwsze słówka angielskie" ➡ moje-pierwsze-slowka-angielskie-zagninska-ksiazka-p
- "Atlas Polski dla dzieci" ➡ atlas-polski-dla-dzieci-opracowanie-zbiorowe_ksiazka-p
- "Historia Polski dla dzieci" ➡ historia-polski-dla-dzieci-opracowanie-zbiorowe_ksiazka-p
- "Ciekawe dlaczego gwiazdy migoczą i inne pytania na temat kosmosu" ➡ ciekawe-dlaczego-gwiazdy-migocza-stott-carole_ksiazka-p

środa, 8 stycznia 2020

"Czy krowy jeżdżą do weterynarza?" Łukasz Łebek /recenzja

  Święta, święta i po świętach.
Nowy rok w pełni. Wreszcie popaduje śnieg. Marzną nosy. A ja przychodzę do Was z recenzją książki dla dzieci, którą wiele osób nazwało tą "idealną" na święta.

  Tym bardziej ucieszyłam się, kiedy na początku grudnia Wydawnictwo Dragon zaproponowało mi zrecenzowanie właśnie tego tytułu. Mimo pewnych obaw już widziałam te nagłówki "idealny pomysł na prezent pod choinkę", "albo ta, albo żadna", "prezent last minute". 
  Ale jak widzicie, opowiadam o niej dopiero po Bożym Narodzeniu. I to sporo. Wiecie dlaczego?
Bo uznałam, że to wcale nie jest dobry pomysł na podchoinkowy prezent...
  Jeżeli chcecie dowiedzieć się, dlaczego tak uważam, zapraszam do dalszej lektury.


  Czy w ogóle jest możliwe, żeby komuś udało się stworzyć uniwersalną powieść dla wszystkich dzieci? Sama jestem matką, w rodzinie też mam kilkoro smyków i doskonale wiem, że za najmłodszymi ciężko jest nadążyć.
  I uważam, że każde dziecko jest inne, ma inne zainteresowania i chyba niemożliwym jest znalezienie takiego produktu, który będzie odpowiadał wszystkim.
  Dlatego też bardzo się zdziwiłam, kiedy przed Bożym Narodzeniem zaczęły pojawiać się w sieci opinie, że książka "Czy krowy jeżdżą do weterynarza? " jest idealną książką dla każdego. I byłam ciekawa, czy wreszcie komuś się udało coś absolutnie uniwersalnego.
  Przeczytaliśmy ją z młodym i zgodnie uznaliśmy, że to niestety nie jest prawdą.

  Dla kogo zatem jest? Zanim do tego przejdziemy, zajmijmy się tym, czym w ogóle jest ta książka.

  "Czy krowy jeżdżą do weterynarza?" to zbiór 30 pytań i odpowiedzi, koncentrujących się wokół zawodu weterynarza. Jej autor, Łukasz Łebek, odpowiada na konkretne zagadnienia korzystając ze swojego wieloletniego doświadczenia.
  I to jest w tej książce największy plus, bo nie jest ona napisana takim sztywnym, terminologicznych językiem. Wręcz przeciwnie, ma się wrażenie, że jej autor z nami dyskutuje, nie skupiając się na wspomnianej przed chwilą trudnej dla osób nie związanych z tym zawodem terminologii, aczkolwiek tej tu oczywiście nie brakuje.

  Pytania są ciekawe ułożone. Zaczynamy od tego, czym w ogóle jest ten zawód, jak trzeba się do niego przygotować i z czym się można w nim spotkać. Potem przechodzimy do tych związanych z pielęgnacja zwierząt i kończymy na ogólnych zagadnieniach.

  Wydaje się więc, że to sympatyczna książka , prawda? Dlaczego więc uważam, że nie jest dla każdego? To proste - nie każdy marzy o byciu weterynarzem.
  Oczywiście, to nie jest tak, że wszystkie pytania są stricte powiązane z tym zawodem, bo padają one różne. Na przykład takie "typowe" dla tego zawodu jak :
- Kim jest weterynarz? 
- Jak działa szczepionka? 
Ale też luźniejsze, które zainteresują każdego:
- Jak dawniej żyły domowe zwierzaki? 
- Dlaczego nie można głaskać małych saren? 
- Czy 1 rok życia psa to 7 lat ludzkich? 

  Jeżeli chodzi o prezenty, to uważam (i to jest moje zdanie, więc absolutnie nie musicie się z nim zgadzać), że lepiej dać drugiej osobie taki, który w 100% wiąże się z zainteresowaniami obdarowanego, niż na siłę czegoś od niego wymagać.
  Oczywiście nie twierdzę, że tą książką nie da się zainteresować tym tematem młodego człowieka, ale to jest jednak kwestia bardzo indywidualna.

  Ja kocham zwierzęta. Zresztą moje dziecko również. Sami mamy psa, królika i kota. I gdybyśmy tylko mieli warunki, zamieszkałyby z nami kolejne. I chociaż napiszę to z bólem serca : nie oszukujmy się - czy nam się to podoba, czy nie, nie każdy musi je lubić.

  A tę książkę możemy kupić zawsze. Po prostu zawsze. Nie ważne, czy to będzie poniedziałek, środa, czy sobota. Styczeń, maj, czy wrzesień. Czy będzie świeciło słońce, czy będzie padał deszcz lub śnieg. Czy będą to urodziny, imieniny, pierwszy dzień szkoły, czy jeszcze coś innego.
  Spodoba się ona każdemu, kto lubi zwierzęta i się nimi interesuje. Będzie też pomocna w szkole, bo zawsze fajnie jest zabłysnąć dodatkową wiedzą 😉

  Jej cena względem samej treści, jak i wykonania (Pani Justyno, miała Pani rację - ilustracje Tomasza Pląskowskiego są rewelacyjne 😍) nie jest wygórowana. Zresztą sami się przekonacie, bo poniżej wyświetli się Wam porównywarka cen.


  Nam się bardzo spodobała, bo oprócz wiedzy teoretycznej, dostarczyła nam wielu tematów do bardzo ciekawych dyskusji, aczkolwiek młody czeka, aż ukaże się książka powiązana z zawodem... nauczyciela 🙈 Przyszli rodzice, strzeżcie się - moje dziecko będzie uczyło Wasze matematyki 😉



  A jeżeli już jesteśmy przy Dragonie, to korzystając z okazji chciałabym zwrócić Waszą uwagę na dwie propozycje tego wydawnictwa dla dorosłych czytelników.

  Mianowicie na "Szepty gwiazd" Anny Łajkowskiej oraz na "Odkąd Cię poznałam" Iwony Sobolewskiej. Spokojnie, nie będę się teraz o nich rozpisywała, bo już i tak pewnie macie dość. Dobra informacja jest taka, że nie będę też ich polecała fanom fantastyki, horrorów, czy kryminałów.
  Ale jeżeli lubicie dobre powieści obyczajowe z ciekawie naszkicowanymi bohaterami i wciągającą fabułą, miejcie na nie oko 😉

niedziela, 8 grudnia 2019

"Czas wojny, czas miłości" Victoria Gische / Wydawnictwo Kobiece / Recenzja

  Jeżeli chodzi o książkowe premiery, to w listopadzie i grudniu jesteśmy wręcz zasypywani świątecznymi propozycjami (nie, żebym miała coś przeciwko temu).
  Wydawnictwo Kobiece postanowiło jednak wyjść naprzeciw również tym, którzy niekoniecznie lubią takie klimaty i zaserwowało swoim czytelnikom połączenie wątków, które nigdy się nie nudzą : wojny i miłości.


  Tęsknota za prawdziwą miłością jest zawsze taka sama, niezależnie od czasów.
  Poruszająca saga rodzinna, w której niezwykłe historie miłosne rozgrywają się na tle prawdziwych wydarzeń z przełomu wieków.
  Historia rodu, którego seniorką jest Róża von Goch. Razem z synem Henrykiem i wnuczkami – Leną i Norą – mierzy się z trudnymi wyborami i uczuciami, które powiązane są ze zdarzeniami piszącej się historii. W trudnych czasach wojny rodzina nieustannie szuka swojego miejsca. Dokąd poprowadzą ich drogi z ukochanego rodzinnego Nieczujowa?
  Poczuj cudowny zapach przepysznych cytrynowych ciasteczek, stań twarzą w twarz z Marią Skłodowską-Curie, daj się porwać niezwykłym historiom miłosnym, które nie pozwolą ci odłożyć książki ani na chwilę. Ten wzruszający romans pełen zaskakujących zwrotów akcji to cudowna podróż w czasie: od ostatnich lat dziewiętnastego wieku i pierwszych dekad dwudziestego aż do wybuchu II wojny światowej. - Opis wydawcy.


  Edit (11/12/2019) : W tym miejscu chciałabym wytłumaczyć Wam jedną kwestię, bo mam wrażenie, że nieświadomie wprowadziłam Was w błąd. "Czas wojny, czas miłości" nie jest powieścią historyczną.
  Część bohaterów co prawda faktycznie żyła, ale główni bohaterowie, to postacie fikcyjne, co zresztą na początku książki jest wyszczególnione.
  Zatem zanim sięgnięcie po tę książkę pamiętajcie, że najnowsza powieść Victorii Gische, to powieść obyczajowa.

  Twórczość Victorii Gishe poznałam przy okazji spotkania z "Brzydką królową. Elżbietą Rakuszanką żoną Kazimierza Jagiellończyka". Była to podróż fascynująca, aczkolwiek z racji sporej dawki historii, zdaję sobie sprawę, że nie była (i nie jest) to książka dla każdego, bo tak jak chwilami czytałam ją z wypiekami na twarzy, tak momentami robiło się po prostu nużąco.

  A wiecie, co najbardziej podoba mi się w tej historii? Często powieści kierowane są do określonej grupy odbiorców. To, co spodoba się nastolatkom, niekoniecznie przypadnie do gustu ich mamom, czy babciom i na odwrót. Opowieść o Róży i jej najbliższych jest na tyle wyjątkowa, a jej przesłanie ponadczasowe, że spodoba się wszystkim pełnoletnim (lub prawie pełnoletnim) kobietom.

  I ktoś może powiedzieć, że przecież to już było. Że połączenie wojny i miłości było wałkowane już tyle razy, że nie da się wymyślić już nic nowego. Być może jest w tym ziarno prawdy.
  Ale warto też pamiętać, że tak, jak każdy z nas jest inny, tak samo i bohaterowie na kartach powieści różnią się od siebie i tylko od autora zależy, czy poprowadzi ich niepowtarzalną drogą, ktorej my, czytelnicy, długo nie zapomnimy.
  A warto dodać, że w "Czasie wojny, czasie miłości" te fikcyjne drogi krzyżują się z prawdziwymi, co czyni tę książkę jeszcze bardziej intrygującą.

  I tak jak nie mogę z czystym sumieniem polecić Wam "Brzydkiej królowej", tak "Czas wojny, czas miłości" mogę polecić Wam z pełną odpowiedzialnością.
  Teraz, za rok, i za pół wieku (mam przynajmniej taką nadzieję 😉).

  Recenzja powstała dzięki współpracy z Wydawnictwem Kobiecym www.wydawnictwokobiece.pl 📚📚📚


czwartek, 28 listopada 2019

Wydawnictwo Kobiece / Styczeń 2020 / Zapowiedzi / + Bonus

  Dziś mam dla Was mega szybki wpis, czyli trzy noworoczne premiery od Wydawnictwa Kobiecego + malutki bonus, czyli interesującą zapowiedź od Wydawnictwa NieZwykłego 📚
  Koniecznie dajcie znać, czy macie w planach którąś z prezentowanych poniżej propozycji 😊

  "Słodki kłamca" 
  Katarzyna Bester 
  Premiera: 15/01/2020
  Opis wydawcy: Mówią, że kłamstwo ma krótkie nogi.
  W tym przypadku – uwodzicielski wzrok i przyciągający magnetyzm.
  Świat Stelli legł w gruzach, kiedy zastała byłego już chłopaka między nogami innej kobiety. Teraz z pomocą przyjaciółki Victorii próbuje uporządkować sobie życie od nowa. Gdy tylko postanawia zrobić przerwę od facetów, los stawia na jej drodze przeszkodę. Podwójną.
  Robert jest seksownym właścicielem sieci kawiarni słynącej z najlepszej szarlotki w mieście. Z kolei Adam, jej nowy sąsiad, niezwykle pomocnym i kuszącym przystojniakiem. Każdy z nich może okazać się kolejnym kłamcą.
  Mimo obaw i natury romantyczki w Stelli budzi się ogromne pożądanie. Szukanie miłości w świecie pełnym niedomówień jest trudnym wyzwaniem. I zaskakująco podniecającym.




📆📆📆📆📆📆📆

  "Stażystka" 
  Alicja Sinicka 
  Premiera: 29/01/2020
  Opis wydawcy: Zakazany układ i seria tajemniczych zbrodni.
  Wciągający thriller psychologiczny Alicji Sinickiej.
  Marek Skalski szuka stażystki. Pomaga mu w tym Ewa Skalska, która bardzo dobrze zna swojego męża. Wie, która kandydatka go zaintryguje. Wie, jakie będzie miała włosy i kolor oczu. Wie, że Marek ponownie ją zdradzi.
  Klaudia Neter nie ma wątpliwości, że ten staż jest jej szansą na lepszą przyszłość. Z czasem odczuwa jednak coraz większy niepokój. Zostaje uwikłana w niebezpieczny trójkąt, lecz zamierza się z niego wycofać.
  W Oławie zostaje znalezione ciało jednej z dwóch zaginionych młodych kobiet. Każda z nich wcześniej odbywała staż u Skalskiego. Klaudia zaczyna obawiać się o własne życie. Nie wie jednak, z której strony może nadejść niebezpieczeństwo.



📆📆📆📆📆📆📆

  "Zniszcz mnie"
  Anna Langner 
  Premiera: 29/01/2020
  Opis wydawcy: On i ona.
  Pogubiony imprezowicz i zbuntowana outsiderka.
  Nie spodziewają się siły rażenia gorącego uczucia, które ich połączy.
  Barry uchodzi za prawdziwą duszę towarzystwa, ale to tylko pozory. Tak naprawdę czuje się samotny i ma wiele kompleksów, które ukrywa pod tatuażami, piercingiem i ekscentryczną fryzurą. Nie jeździ motocyklem i nie zalicza panienek jak jego kumple.
  Pewnego dnia zauważa tajemniczą nieznajomą, która na jego widok w panice ucieka i gubi swój szkicownik. Barry odkrywa, że dziewczyna ma wielki talent i ze zdziwieniem zauważa, że… każdy rysunek przedstawia jego.
  Amy, którą wszyscy mają za dziwoląga, chce odzyskać swoją własność. Ma jednak pewien plan, w którym to właśnie Barry może jej pomóc.




📆📆📆📆📆📆📆

  Bonus 😊 Nie będę ukrywać, że póki co oceniam tę książkę po okładce 😊 Wybaczcie 😊
  "Dama Paxtona"
  Agniesza Siepielska
  Premiera: 12/02/2020


📆📆📆📆📆📆📆

P.S. Przypominam, że na blogu dostępne jest darmowe opowiadanie 😊


poniedziałek, 4 listopada 2019

Oryginalne pomysły na prezent / Empik

  Odkryłam ostatnio z przerażeniem, że strasznie dużo czasu spędzam na empik.com. Ma to jednak swoje plusy, bo trafiłam na naprawdę kilka fajnych perełek, w bardzo atrakcyjnych cenach, które idealnie nadadzą się na prezent na zbliżające się Mikołajki, Boże Narodzenie, ale także na urodziny, imieniny i inne święta okolicznościowe.

  Pomyślałam, że podzielę się z Wami kilkoma pomysłami, z których warto skorzystać, bo często są to produkty przecenione, niekiedy będące końcówką kolekcji, a te niestety szybko znikają z oferty. Taki spontaniczny wpis, pod wpływem empikowego impulsu 😊
  I jeżeli coś Wam przypadnie do gustu, moja rada - kupujcie od razu, bo jak będziecie zwlekać, to w końcu, tak jak ja, dostaniecie powiadomienie, że produkt jest już niedostępny.
  A uwierzcie mi - ja tak strasznie chciałam ten niebieski kubek z kolekcji Colors of Paradise 😢 Mam jednak nadzieję, że on jeszcze kiedyś wróci do oferty Empiku. A ja wtedy będę pierwszą osobą, która go zakupi 😉

  Ale ja tu gadu gadu, a Wy przecież czekacie na pomysły. Przy każdym produkcie będzie podana cena (stan na 4/11/2019) oraz link - sprawdzajcie sobie zatem dostępność, bo to naprawdę może zmienić się w każdej chwili 😉

  EDIT - 5/11/2019 - Moi Drodzy, dostałam właśnie powiadomienie, że zarówno etui na okulary, jak i biały kubek są już niedostępne. Postanowiłam, że linki zostawię, tak na wszelki wypadek, gdyby te produkty znów trafiły do oferty Empiku.

  Na pierwszy ogień idzie prawdziwy hicior, czyli etui na okulary dla taty z napisem Tata rządzi! 
  Powiem Wam, że jak je zobaczyłam, to mnie to mega rozbawiło, bo od razu pomyślałam o moim tacie, który faktycznie jest takim trochę rządzicielem 😂 Znacie to, prawda? Tu tego nie stawiaj! To powinno stać tam! Nie dotykaj pilota! 
  Takie etui sprawdzi się naprawdę na każdą okazję. Pochodzi ono co prawda z kolekcji na Dzień Taty, ale będzie też idealne na urodziny, imieniny, święta, czy nawet bez okazji. I ta cena - 7,99 PLN 💙


  Prezent - nie prezent.
  Brzmi dziwnie? Już Wam wszystko tłumaczę 😊
Każdy z nas lubi dawać (jak i pewnie dostawać) prezenty ładnie zapakowane. Ale wiadomo jak to bywa - torby prezentowe z reguły są drogie, a papier, nawet najbardziej ozdobny, szybko ląduje w koszu.
  Ciekawym rozwiązaniem jest zatem pudełko prezentowe, którego ceny (w zależności od modelu i rozmiaru) wahają się od kilku do kilkudziesięciu złotych. Może się wydać, że jak na zapakowanie jednego prezentu to drogo, ale można potraktować takie pudełko jako dodatkowy prezent, bo można je przecież później wykorzystać.
  Dziecko z przyjemnością będzie przechowywać w nim swoje skarby, a i dorośli znajdą dla niego jakieś fajne zastosowanie (tutaj ograniczeniem może być tylko wyobraźnia). Podoba się Wam taki pomysł? Poniżej te, które spodobały mi się najbardziej.




  Było coś dla taty, było coś dla wszystkich, teraz czas na nasze kochane mamy.
  Możecie się domyślić, że według mnie najlepszym pomysłem na prezent zawsze i wszędzie jest książka, ale dzisiaj postanowiłam, że wyjątkowo książek polecać nie będę. Szok 😱
  Co zatem innego? Moje ukochane kubki 💚 Zdradzę Wam, że jak jestem na zakupach, zwłaszcza w Pepco, to nie wracam do domu bez nowego kubka lub szklanki 😅 Ale okazało się, że Empik w swojej ofercie kubeczki też ma i to jakie.
  Mojego niebieskiego już nie ma (nie wiem, jak to przeżyję), ale jest równie śliczny, tyle tylko, że biały za całe 7,50 PLN. Kawa, czy herbata z takiego kubaska będzie wyśmienita.


  Korzystając okazji, z tej samej kolekcji polecam przepiękną kosmetyczkę. Myślę, że taki prezent przypadnie do gustu każdej kobiecie. Cena : 5,99 PLN. 



  A co dla dzieci? Uuu, tu mamy temat rzekę. Ja, jako drobne upominki lubię dawać dzieciom prezenty praktyczne, ale takie, które spodobają się najmłodszym.
  Takim pomysłem może być np. teczka na prace plastyczne dla młodych artystów. Mnie osobiście urzekła ta z kolekcji Kubuś Puchatek. Teczek na rysunki nigdy nie jest za dużo - wiem to z własnego doświadczenia 😉 Cena tej to 4,99 PLN.


  Prawie na koniec coś dla książkoholików. Tak, wiem, miało nie być książek i nie będzie 😉
  Za to będą podpórki za całe 12 PLN. I to jakie?! Z kaktusami 🌵🌵🌵 Czy potrzeba do życia czegoś więcej 😉?


  I jeszcze kilka innych propozycji 😉

  Coś dla fanów flamingów, portfeli i piórników 💙

Cena: 5,99 PLN 

Cena: 9,99 PLN 

Cena: 12,49 PLN 

  I oczywiście nie mogłam zapomnieć o skarpetoholikach 😉 Wreszcie coś, co nada się dla nastolatków płci męskiej 😉

Cena: 12,49 PLN 

  Jak Wam się podobają takie propozycje?
  Koniecznie dajcie znać, czy jesteście na TAK, czy raczej na NIE. Wszystkie opinie (ale też i propozycje) są zawsze mile widziane 😊

piątek, 1 listopada 2019

WIELKIE TESTOWANIE Z AVON

  Akcja HotNoty 


  W ostatnim czasie do bogatej oferty AVON, dołączyło sporo nowych produktów, które miałam okazję przetestować w ramach akcji HotNoty
 Jesteście ciekawi, które z kosmetyków zasługują, według mnie, na najwyższe noty, a które należy omijać szerokim łukiem? W takim razie zajrzyjcie poniżej. 

  Pomyślałam, że zaczniemy od zapachów, bo tutaj nie mam żadnych większych zastrzeżeń. 
  Miałam okazję przetestować trzy zapachy damskie i dwa męskie i wszystkie spełniają swoje zadanie. 
  Pięknie pachną i długo utrzymują się na skórze. Zarówno te z serii Attraction Sensation, jak i Maxima (Maxime dla niego) są nieco mocniejsze i bardziej wyraziste, dlatego też idealnie sprawdzą się np. na wieczorowe wyjście, natomiast Perceive Sunshine fajnie sprawdzi się na codzień. 
  W tym miejscu chciałabym jednak zaznaczyć, że wydaję mi się, że Maxime (for him) ładniej pachnie, kiedy już troszkę wywietrzeje. Początkowo, nawet w małej ilości, jest troszkę duszący. 
  Oczywiście to tylko moja opinia. W ogóle zapachy jest ciężko polecić, bo każdemu podoba się co innego. 
  Należy jednak zawsze pamiętać o jednej bardzo ważnej rzeczy, czyli o umiarze, bo nawet najpiękniejszy zapach w nadmiarze, zamiast wzbudzić zainteresowanie, może odstraszyć. 



  Dalej lecimy do produktów brązujących Avon True BRONZE & GLOW i niestety tutaj należy uważać, bo o ile paletką jestem zachwycona, tak zarówno produkt w płynie jak i w sztyfcie, to dla mnie jakieś nieporozumienie.
  Może to dlatego, że ja po prostu maluję się sporadycznie i nie umiem używać poszczególnych kosmetyków. Więc o ile na brązer w płynie mogę przymknąć oko, tak na sztyft już nie, bo dotarł do mnie popsuty i nijak nie dało się go naprawić. 
  Podsumowując - Paletka jak najbardziej jest HOT, natomiast reszta zdecydowanie NOT. 


  Teraz czas na dwa produkty z serii Avon True Nutraeffects, czyli krem nawilżająco - koloryzujący oraz nawilżającą mgiełkę z antyoksydantami. 
  Co do kremu nie będę ukrywać, że mam mieszane uczucia, bo co prawda faktycznie dobrze nawilża, aczkolwiek nie zauważyłam u siebie tego efektu koloryzującego. Być może to dlatego, że nie używałam go systematycznie. 
  Natomiast jeżeli chodzi o mgiełkę, to jest to jeden z lepszych produktów proponowanych przez Avon. Skóra po nim jest naprawdę nawilżona, pięknie pachnie i możemy go używać o każdej porze dnia, nawet na makijaż. Ja jestem zachwycona.


 Zapomniałabym! Do produktów brązujących (o ile dobrze pamiętam 😉) była również dołączona oczyszczająca maska bąbelkowa do twarzy z algami i przyznaję się bez bicia, że jeszcze jej nie przetestowałam, ale jak tylko to zrobię, dam Wam znać. 
  Ogólnie zapowiada się dobrze, bo jest to kosmetyk koreański, a one mają bardzo dobre opinie. Więc jestem nastawiona pozytywnie. 


  Uff, powolutku zbliżamy się do końca. 
Zostało nam już do omówienia niewiele produktów, a wśród nich tuszddo rzęs oraz stempelek z linii Mark
  Co do maskary, to może nie robi ona spektakularnej roboty jeżeli chodzi o mocniejsze makijaże, ale ja jestem z niej bardzo zadowolona. Lekko podkręca i minimalnie pogrubia rzęsy i mnie to w zupełności wystarcza. I, co najważniejsze, możecie śmiało w niej ryczeć, w ogóle się nie rozmazuje 😉
  Jeżeli chodzi o stempelek (ja mam gwiazdkę), to nie ma co ukrywać, że jest to produkt, którego raczej nie używamy codziennie, ale jeżeli ktoś lubi wieczorem zaszaleć, albo użyć go do makijażu na YouTube, to polecam. Ani Hot, ani Not.


  Do tych produktów był również dołączony rozświetlacz w płynie SPOTLIGHT, ale z racji tego, że był dosyć mocno błyszczący, oddałam go koleżance, która go sobie bardzo zachwala.

  Jak widzicie, nie wszystko jest dla wszystkich. 
  Jeżeli chodzi o moją osobę to moje top3 z przetestowanych kosmetyków przedstawia się następująco: 
Miejsce 3- tusz BIG & MAGICAL oraz paletka brazująca BRONZING BRICK Bronze & Glow 
Miejsce 2- zapach ATTRACTION SENSATION (zarówno wersja dla niej, jak i dla niego) 
Miejsce 1- Nawilżająca mgiełka do twarzy z antyoksydantami.


  Jeżeli używacie powyższych kosmetyków, koniecznie dajcie znać, jakie są Wasze wrażenia :)

  Tymczasem trzymajcie się cieplutko i do szybkiego zobaczenia 😘😘😘

czwartek, 26 września 2019

"Oszukana" Magda Stachula / Edipresse Książki / recenzja

 Czy książka przeczytana przez jeden dzień może być zła?


  Z reguły szybko czytamy te książki, które wciągają nas już od pierwszych stron swoją wartką akcją, interesującą fabułą i (zazwyczaj) skomplikowanymi, aczkolwiek intrygującymi bohaterami.
  W przypadku "Oszukanej" nie było inaczej. Czy jednak fakt, że przeczytałam ją przez jeden dzień świadczy o tym, że była perfekcyjna?


  Lena ma 23 lata. Wraz z dużo starszym chłopakiem i psem mieszka w ogromnej willi nad jeziorem otoczonej lasem. Nie ma znajomych, nigdzie nie pracuje i do perfekcji opanowała grę aktorską. Tak, tak, bo chociaż nasza tytułowa "Oszukana" została wprowadzona w błąd (jego wagę i konsekwencje będziecie musieli ocenić sami), sama też nie gra fair. Tylko czy w jej sytuacji można mieć jej to za złe?

  Na początku zadałam pytanie : czy książka przeczytana przez jeden dzień może być zła? Kto mnie czyta, ten wie, że najwyższe noty dostają ode mnie właśnie te książki, od których nie mogę się oderwać. Od tej też nie mogłam, a jednak nie jest ona perfekcyjna...

  Przez pierwsze 100 stron miałam wrażenie, że czytałam ją na jednym wdechu. Panował tam tak idealny, dopracowany pod każdym względem chaos, że w ogóle nie wiedziałam, o co chodzi. I absolutnie nie jest to wadą tej powieści, bo czułam, że tak właśnie miało być. I cel autorki został zrealizowany - historia absolutnie mnie pochłonęła.
  Potem chwilowo, i też jestem absolutnie pewna, że celowo, zostałam wprowadzona w błąd. I już myślałam, że wszystko wiem, a tu BACH! Autorka znów znów mnie zaskoczyła. I niestety tu lista zaskoczeń się kończy.
  Ta historia, przynajmniej dla mnie, za wcześnie się wyjaśniła. Nie chcę Was oszukać, ale gdzieś po 2/3 powieści wszystko w zasadzie było już jasne. Co, gdzie, jak i dlaczego. Ma to niby swoje plusy, bo ja często w swoich opiniach zaznaczam, a raczej narzekam, że powieści za szybko się kończą i po rozwiązaniu zagadki nie ma już nic, to jednak tutaj troszkę było tego za dużo.
  Kto już czytał tę książkę ten wie, że nie skończyła się ona ani wyraźnym happy endem, ani dramatem (a może jeden trup więcej byłby tu jak najbardziej na miejscu). Ale dla mnie brakowało jakiegoś wybuchu, i wcale nie mam tu na myśli materiałów łatwopalnych. I o ile przez, powiedzmy, połowę książki czytałam ją z wypiekami na twarzy, tak druga część nie zrobiła na mnie większego wrażenia.

  Nie zmienia to jednak faktu, że ta powieść jest dobra,bo jest w niej wszystko, co w dobrym thrillerze powinno się znaleźć :
- dobrze wymyślona fabuła poprowadzona w fajnym kierunku,
- skrajni bohaterowie, z których żaden nie jest krystalicznie czysty, 
- akcja budująca napięcie (szkoda, że zabrakło jej na samym końcu), 
- zagadka. I to jaka!

Źródło zdjęcia :fp Magda Stachula

  W ogólnym rozrachunku jestem jak najbardziej na TAK i daję tej książce łapkę w górę 👍. O! Może teraz tak będę oceniać powieści? Jak jest warta uwagi to 👍, a jak nie, to 👎. Co Wy na to? 

  Pamiętajcie jednak, że ZAWSZE warto wyrobić sobie zdanie o danym tytule samemu, bo każdy jest inny i oczekuje od lektury zupełnie czegoś innego. Moje oczekiwania wobec "Oszukanej" Magdy Stachuli zostały zaspokojone w... 85%, więc uważam, że to całkiem przyzwoity wynik. A Wy? Uważacie, że to wystarczająco? 


"Pierścionek z cyrkonią" Krzysztof Piotr Łabenda

Recenzja patronacka.   W " Pierścionku z cyrkonią" 💍 Krzysztof Piotr Łabenda odpowiada na pytanie : Czy można przez całe...