czwartek, 18 stycznia 2018

"Cztery płatki śniegu" Joanna Szarańska

 Święta, święta i po świętach. Na szczęście czytać można cały rok 😉



 Na początku wypada zastanowić się, czym  w zasadzie są te trzy świąteczne dni.
 Oprócz wymiaru religijnego i radowania się z narodzin Chrystusa, jest to czas, w którym reguły przy jednym stole spotyka się rodzina. Jest to czas pełen przygotowań, śpiewu, śmiechu dzieci, hałasu i chaosu. Zwłaszcza tego przedświątecznego.
 Przekonali się o tym mieszkańcy kamienicy przy ulicy Weissa. Oj, sytuacja wymknęła się spod kontroli. Czy to oznacza, że w tym roku Świąt nie będzie?!


 Zapraszam. Rozgośćcie się, a ja przedstawię Wam w skrócie naszych bohaterów.
 Poznajcie Zuzannę, która podejrzewa męża o romans. Mąż (Kajetan) z kolei zauważa niepokojące znaki świadczące o tym, że jego żona spędza czas nie tylko w towarzystwie najlepszej przyjaciółki. Czy to oznacza, że ich małżeństwo wisi na włosku? I jeszcze te przeklęte owady!
 Stasia natomiast nie cierpi swojego imienia. Nie potrafi odnaleźć się w nowej szkole, nie ma przyjaciół. Zapracowana mama dziewczynki nie dostrzega problemu. Czy wkroczenie do akcji nowego wychowawcy sprawi, że Marzena otworzy oczy i zobaczy cierpienie małej?
 Anna nie ma lekkiego życia z mężem, który potrafi przymierzyć pół miasta w poszukiwaniu mąki tańszej o 20gr od tej dostępnej w najbliższym sklepie.
 Monika stara się być najlepszą mamą na świecie, zapominając o tym, że to jej serce najlepiej wie, co jest dobre dla jej synka. Na domiar złego w ich domu zamieszkuje "potworna" teściowa wraz ze swoimi złotymi radami. Będzie gorąco.
 A nad wszystkimi czuwa samozwańcza dozorczyni, która za wszelką cenę chce nakłonić mieszkańców do wspólnego kolędowania.
 Mieszanka wybuchowa!


 "Cztery płatki śniegu" to najlepsza świąteczna powieść, jaką przeczytałam do tej pory. I to nie dzięki opisom pięknych choinek, zapachu makowców, czy smaku barszczu z uszkami, a dlatego, że autorka, Joanna Szarańska, postanowiła nie upiększać tego, co nas otacza.  Pokazała świąteczną atmosferę taką, jaka jest w rzeczywistości - pełną nerwów, oczekiwań, czasami potwornych kłótni. Łez i samotności.
Bo pod tą piękną otoczką z kolorowych bombek, lśniących lampek i dźwięków najpiękniejszych kolęd często chowa się cierpienie. Cierpienie skrzętnie ukrywane pod białą i niewinną warstwą śniegu. A w tym roku spadło go wyjątkowo mało.  Czy to oznacza, że na pozór obcy sobie ludzie zrzucą wreszcie maski i pokażą sobie swoje prawdziwe twarze?

 BOMBA! Tak w skrócie mogłabym podsumować tę historię. I tak właśnie czynię. Po lekkim i wyjątkowo zabawnym początku nie spodziewałam się tak wzruszającego i poruszającego zakończenia. Brawo! Ogromne zaskoczenie.
 Czy muszę dodawać, że tę książkę pochłonęłam jednym tchem?

/Ania.

"Cztery płatki śniegu"
Joanna Szarańska 
Wydawnictwo Czwarta Strona 

sobota, 13 stycznia 2018

"Potworna Michasia" Marlena Rytel

Chcę! Chcę! Chcę! I już!  


 Dziś przychodzę do Was z propozycją dla przedszkolaków i troszkę starszych dzieci, dzięki której poznacie Michasię. A ściślej rzecz ujmując "Potworną Michasię".

"Michasia miała siedem lat, blond włoski i duże, niebieskie oczka. Wyglądała niewinnie, niczym aniołek. Nie miała ani siostry, ani brata. Była jedynaczką. Rozpieszczoną jedynaczką. (...) Co prawda wkrótce miało się to zmienić, ale na razie była i liczyła się tylko Ona."

 Lubię recenzować książki dla dzieci, bo w swoich opiniach mogę sobie pozwolić na więcej swobody. Nie muszę bać się, że nieopatrznie zdradzę zbyt wiele szczegółów, bo rodzice lubią wiedzieć, co zakupują dla swoich dzieci. Jakie przesłanie niesie dana książka. Czy pomoże poradzić sobie z danym problemem, a może po prostu przyniesie kilka chwil śmiechu.


 Tak jak przeczytaliście wcześniej, Michasia ma siedem lat i dostaje od życia (czyt. od rodziców i dziadków) wszystko, czego tylko zapragnie. Tym oto sposobem jest utrapieniem nauczycieli, a w jej pokoju zamieszkuje z nią... kotek. Urocze stworzenie, które powinno być kochane, głaskane i uwielbiane. Michasia może i kocha kotka, ale na swój sposób. Nie rozumie, że jej zwierzak czuje i rozumie, tak samo jak ona. Nie rozumie, że kotkiem trzeba się zajmować, a nie traktować jak zabawkę. Nie jest jeszcze w stanie pojąć, że zwierzę nie jest odpowiednim obiektem na wyładowanie swojej złości i frustracji.
 Czy sytuacja zmieni się w momencie, w którym Michasia dowie się, że będzie miała rodzeństwo? A może punktem zwrotnym będzie chwila, w której zamieni się miejscami z kotem? Kiedy to ona zostanie przywiązana do kaloryfera? Kiedy to jej, tym razem potworny kot, postanowi przywiązać puszki do ogona, nie dać jeść, ani pić?


"Potworna Michasia" autorstwa Marleny Rytel to dobra propozycja dla każdego dziecka. Doskonale zdaję sobie sprawę, że czasami mimo wielu godzin tłumaczenia dzieciom czegokolwiek (nie mam tu na myśli tylko i wyłącznie dobrego traktowania zwierząt), dziecko i tak nie postępuje właściwe.
 Ta krótka historia pomoże najmłodszym zrozumieć, że w życiu liczy się coś jeszcze oprócz nich. Że trzeba dostrzegać to, co dzieje się wokoło. Że posiadanie zwierzaka wymaga odpowiedzialności, a pojawienie się na świecie brata czy siostry to nie koniec świata, lecz początek czegoś wspaniałego.

 Polecam zakup tej książeczki nie tylko rodzicom, którzy posiadają w swoich domach zwierzęta. Dzieci spotykają się na każdym kroku z tymi słodkimi stworzeniami. Któż z nas nie spotkał na swej drodze kota sąsiadów, bezdomnego, przestraszonego psa, który potrzebuje pomocy. Czy zawsze w takich sytuacjach zachowywaliśmy się w porządku wobec tych stworzeń?
 Ta opowieść sprawi, że nasze dzieci będą rozumiały co wolno, a czego nie w stosunku do zwierząt. Ona sprawi, że rodzice zrozumieją, że dzieci potrzebują jasno określonych zasad i postawionych granic. Ta historia pokaże, że liczy się coś więcej, niż czubek własnego nowa. Także naszego.

/Ania.

"Potworna Michasia"
Marlena Rytel 
Wydawnictwo Psychoskok 

Za egzemplarz recenzencki dziękuję 


piątek, 12 stycznia 2018

3 x Z...

... czyli trzy zapowiedzi, na które warto zwrócić uwagę w najbliższym czasie. 



Beata Majewska 
"Baśnik"
Wydawnictwo Książnica 
Premiera: 31.01.2018
Opis: 
 Nigdy nie jest za późno, by szukać szczęścia.
 Trzydziestokilkuletnia Barbara mocno przeżywa niedawny rozwód. Nie poddaje się jednak i próbuje na nowo ułożyć sobie życie. Za namową
przyjaciółki postanawia zająć się zarządzaniem klubu fitness, który pozostawił jej były mąż. Wprowadza twórcze zmiany i zatrudnia nowych pracowników. Jednym z nich jest Marcin – młody fizjoterapeuta i instruktor, który zakochuje się w swej szefowej. Basia wciąż nie potrafi zapomnieć o nieudanym małżeństwie i obawia się związku z młodszym mężczyzną. Czy zdoła odbudować swoje poczucie wartości i otworzy się na nową miłość?

Michael Grumley 
"Przełom"
Wydawnictwo NieZwykłe 
Premiera: 7.02.2018
Opis:
 W głębinach Morza Karaibskiego, atomowy okręt podwodny w tajemniczych okolicznościach zostaje nagle zmuszony do przerwania swojej misji. Na jaw zaczynają wychodzić niezwykłe fakty, a ich tropem śledczy, John Clay, dociera do niewielkiej grupy biologów morskich, która niepostrzeżenie znalazła się o krok od historycznego odkrycia. 
 Z pomocą potężnego systemu komputerowego, Alison Shaw i jej zespół szykują się do przetłumaczenia pierwszego dialogu z drugim pod względem inteligencji gatunkiem na kuli ziemskiej. Dowiadują się jednak od swoich delfinów znacznie więcej, niż kiedykolwiek się spodziewali, kiedy na dnie oceanu odkryty zostaje tajemniczy obiekt – obiekt, który nigdy nie miał zostać odnaleziony.
 Alison była pewna, że już nigdy nie zaufa wojsku. Jednak kiedy nieznana grupa okazuje nagłe zainteresowanie jej pracą, Alison zdaje sobie sprawę, że John Clay to prawdopodobnie jedyna osoba, której może zaufać. Wspólnie muszą rozwiązać niebezpieczną łamigłówkę, a jej najbardziej przerażający element to trzęsienie ziemi na Antarktydzie.
Jakby tego było mało, ktoś z zewnątrz próbuje ich powstrzymać. Czas ucieka... a nasze pojmowanie świata niebawem zmieni się na zawsze.

Alison G. Bailey 
"Present Perfect"
Wydawnictwo NieZwykłe 
Premiera: 21.02.2018
Opis: 
 Amanda Kelly chciała być doskonała. Próbowała kontrolować swoje życie. Zatraciła się w obsesyjnym dążeniu do perfekcji oraz poczuciu własnej bezwartościowości. I tylko jedną rzecz uznawała za doskonałą – więź, która łączyła ją z najlepszym przyjacielem, Noahem.
 W życiu bohaterki wszystko toczyło się zgodnie z planem, aż do momentu, kiedy pewnego dnia wstała z łóżka i coś sobie uświadomiła. Kochała Noaha. Nie tylko jako przyjaciela.
 Nie potrafiła opanować uczuć, które w niej wywoływał. Mógł obdarzyć ją dozgonnym szczęściem, ale przy tym mógł także ją zniszczyć. Był doskonałością, jakiej Amanda od zawsze pragnęła. A jednak nie dopuszczała do siebie myśli o byciu z nim razem.
 I w tym właśnie momencie świat Amandy zaczyna się walić. Nieprzewidywane sytuacje przejmują nad nią kontrolę; zmuszają, by zrezygnowała z marzeń. Bohaterka musi się nauczyć, że człowiek nie jest w stanie przejąć kontroli nad sytuacjami, które napotyka na swojej drodze. Może jednak kontrolować, jak na nie zareaguje. Czy zdoła to zrozumieć nim będzie za późno? Czy uda jej się uratować swoją przyjaźń?
 „Present Perfect” to historia o tym, w jaki sposób wydarzenia z przeszłości wpływają na teraźniejszość. Uświadamia nam, jak doskonałe mogłoby być nasze „teraz”, gdybyśmy płynęli z prądem życia, zamiast nieustannie z nim walczyć.

 Koniecznie dajcie znać w komentarzach czy macie w planach przeczytanie powyższych propozycji? 

/Ania. 

sobota, 6 stycznia 2018

"Pudełko z marzeniami" M. Witkiewicz & A. Rogoziński

  Magia może trwać przez cały rok... 


 Wiecie, co najbardziej denerwuje mnie w komediach romantycznych? To, że :
a) wcale nie są romantyczne
b) "niby" humor jest tak nachalny, że przynosi efekt zupełnie odwrotny od zamierzonego.
 Dwa powyższe punkty sprawiają, że zamiast miłej rozrywki, męczę się niesamowicie, czy to nad książką, czy to przed telewizorem. I myślę sobie : co oni wszyscy w tym widzą?!
 A jakie okazało się wspólne dzieło Magdaleny Witkiewicz i Alka Rogozińskiego?


 Zacznijmy od początku.
 Michał - mężczyzna bez konkretnie zaplanowanej przyszłości, za to z bolesną przeszłością. Zdradzony i oszukany przybywa do Miasteczka, w którym zamierza odnaleźć skarb. Taki prawdziwy! Jest tylko malutki problem. Musi znaleźć odpowiednią kapliczkę.
 W ten oto sposób trafia na Malwinę, młodą kobietę, która pewnego dnia postawiła wszystko na jedną kartę i postanowiła wyjechać wraz z ukochanym Radosławem w NieBieszczady 😉 W tym celu zakupiła restaurację wraz z małym mieszkaniem i dość... intrygującą piwniczką pełną wina, w której znalazł schronienie ktoś jeszcze. Miał to być raj na ziemi, szkoda tylko, że ten cały Radzio gdzieś przepadł.


 Nie trudno się domyślić, że w tym oto punkcie powinna rozpocząć się komedia pełna pomyłek i romantycznych uniesień. Ale czy autorzy sprostali zadaniu, jakie sami przed sobą postawili?

 Przyznaję, tych "uniesień" nie było co prawda zbyt wiele i... chwała im za to, bo gdyby było zbyt słodko, mogłoby to przynieść fatalne skutki  Na szczęście w "Pudełku z marzeniami" było, i spokojno- romantycznie, i zabawnie, i co najważniejsze, nigdy nie było nijako. Uff 😉 Ciągle się coś działo.
 Tam, gdzie miało być śmiesznie - było. Ze smakiem. Bogu dzięki. Nie lubię takich rozśmieszaczy dodawanych na siłę, które zamiast wywołać uśmiech na twarzy czytelnika, wpędzają go w konsternację. Co do romantyzmu - na szczęście nie ma tu picia z dziubków, akcji typu "ja cię kocham a ty z nim /śpisz". Owszem, jest chytry plan wyswatania głównych bohaterów, ale pozostaje pytanie czy to przyniesie zamierzony efekt?
 Podsumowując : jest po prostu miło (gdyby wszyscy odnosili się do drugiego człowieka z takim szacunkiem i życzliwością - świat byłby naprawdę pięknym miejscem) pomimo tego, że autorzy postanowili wprowadzić do swojej opowieści też czarny charakter.
 Dodatkowy plusik u mnie za dystans do własnej osoby 😉 Brawo!

" - Z Kamila powstał Kamilek, a potem Kamiluś - wyjaśnił niechętnie. - Potem kiedyś, jak mama mnie  wołała na podwórku, echo obcięło pierwszą sylabę i wyszedł Miluś, a od tego powstał Milaczek. Podobno jakaś pisarka napisała książkę, która nosi taki tytuł i wszystkim się to zdrobnienie bardzo spodobało. A ja go nienawidzę. I w związku z tym nie lubię tej pani pisarki i na pewno nigdy nie przeczytam jej książki"

 Warto też wspomnieć o całej plejadzie postaci drugoplanowych, która odegrała bardzo ważne role w życiu dwójki głównych bohaterów. W zasadzie... mam wyrzuty sumienia, że panią Wiesie, babcię i siostrę Malwiny, czy dzieciaki nazywam postaciami drugoplanowymi, bo ja bardzo ich polubiłam. I zapewne nie tylko ja 😉 Bohaterów tak kolorowych i intrygujących jak oni można życzyć każdemu autorowi, naprawdę. Ale mam wrażenie, że gdybym zaczęła każdą z postaci analizować, nie dotrwalibyście do końca tej recenzji.
 Napiszę więc krótko - warto ich poznać!
Wszystkich!


  Spędziłam naprawdę przyjemny i zabawny wieczór z bohaterami tej powieści. Fakt, czasami łapałam się za głowę, kiedy Michał wpadał na coraz to oryginalniejszy pomysł dostania się do skarbu. Trzeba mu przyznać, że jego pomysłowość nie znała granic. Ale w sumie to dobrze. Dużo się przynajmniej działo. Nie było martwych punktów, które często zmuszają nas do odłożenia lektury na później. A to najważniejsze.
 Autorzy dobrze wykonali swoje zadanie oddając w nasze ręce prawdziwą komedię romantyczną. Nie tylko z nazwy, ale i też z treści.
 Może warto byłoby pomyśleć nad ekranizacją?

 Jaki morał płynie z tej historii?
 Warto być ..... i ......... i to nie tylko od święta.
Jeżeli jeszcze tego nie zrobiliście, przeczytajcie "Pudełko z marzeniami" i sami uzupełnijcie brakujące wyrazy 😉

/Ania. 

"Pudełko z marzeniami"
Magdalena Witkiewicz 
Aleksander Rogoziński 
Wydawnictwo FILIA 

"Cztery płatki śniegu" Joanna Szarańska

 Święta, święta i po świętach. Na szczęście czytać można cały rok 😉  Na początku wypada zastanowić się, czym  w zasadzie są te trzy świ...