sobota, 22 września 2018

Już wkrótce...

...  w wydawnictwie MUZA SA 


Dziś chciałabym zaprezentować Wam dwie nowości, które już w październiku pojawią się na półkach w księgarniach oraz, mam nadzieję, na regałach w wielu polskich domach. Obydwie propozycje ukażą się nakładem Warszawskiego Wydawnictwa Literackiego  MUZA SA 


"W samym środku zimy"
Isabel Allende 
Premiera : 17/10/2018
Okładka ⬇
Opis ⬇
Chilijka Lucía Marez przybywa do Nowego Jorku z serią gościnnych wykładów. Jej przełożonym i gospodarzem jest profesor Richard Bowmaster, z którym spotykała się wcześniej na międzynarodowych konferencjach. Kobieta, mimo przekroczonej sześćdziesiątki, nie godzi się z upływającym czasem i nie wyobraża sobie, że kiedyś pokona ją starość. Chce żyć pełnią życia, a pragnienie to staje się tym silniejsze, im mniej lat ma przed sobą. Tęskni za porywami serca, pragnie miłości i wierzy, że jeszcze spotka kogoś, kto ją pokocha.

Richard jest ponadsześćdziesięcioletnim profesorem, który osiągnął szczyt kariery akademickiej i wydaje się, że czeka tylko na spokojną i wygodną emeryturę. Jest skryty, małomówny, nie uśmiecha się bez powodu. Mało kto wie, że ma za sobą dramatyczne przeżycia – dwa nieudane małżeństwa, tragiczną śmierć córki oraz samobójstwo ostatniej żony

W środku brooklyńskiej śnieżycy zwykła stłuczka samochodowa z udziałem młodej emigrantki z Gwatemali wywróci do góry nogami życie całej tej trójki.

„W samym środku zimy” to opowieść o szczęściu mimo życiowego bagażu, o poszukiwaniu swojego miejsca na ziemi i o nieprzewidywalnej naturze uczuć. Barwne, ale tragiczne losy bohaterów przedstawione są na szerokim tle obyczajowym i historycznym różnych epok. Oprócz historii Chile, dobrze znanej Allende z własnego doświadczenia, pisarka przedstawia również wydarzenia rozgrywające się w Brazylii i Gwatemali. Jak twierdzą recenzenci, książka ta jest jedną z najbardziej osobistych powieści tej autorki. Wkrótce się przekonamy 😉

Isabel Allende ma na swoim koncie ponad 65 milionów sprzedanych egzemplarzy, które przetłumaczono na 35 języków. „W samym środku zimy” potwierdza zgodne opinie krytyki i czytelników na całym świecie, że jest genialną pisarką. Wstyd się przyznać, ale jeszcze nie znam twórczości tej autorki 🙊

Isabel Allende (urodzona w 1942 roku), bratanica prezydenta Salvadora Allende, chilijska pisarka i dziennikarka. Należy do najpoczytniejszych autorek z kręgu literatury iberoamerykańskiej. Jej bestsellerowe książki, tłumaczone na około 30 języków, osiągają wielomilionowe nakłady w każdym kolejnym wydaniu. Do najbardziej znanych powieści, które ukazały się w wydawnictwie Muza należą: „Dom duchów”, „Córka fortuny”, „Portret w sepii”, „Miłość i cienie”, „Ewa Luna”, „Paula”, „Opowieści Ewy Luny”, „Podmorska wyspa”, „Dziennik Mai”, „Ripper”.

"Wszystko, co mamy"
Golnaz Hashemzadeh Bonde 
Premiera : 10/10/2018
Okładka ⬇
Opis ⬇
Czego potrzebujemy do szczęścia? Czy wystarczą wolność, bezpieczeństwo i stabilizacja? Jaką cenę płaci się za odseparowanie od ojczyzny, od bliskich? „Wszystko, co mamy” irańskiej autorki Golnaz Hashemzadeh Bonde to powieść o kolejach życia na emigracji, porównywana przez szwedzką krytykę do książek najwybitniejszych żyjących pisarek: Alice Munro czy Elizabeth Strout. Premiera już 17 października.

Rok 1979. Iran, czas rewolucji islamskiej. Nahid poznaje Masooda w trakcie przyjęcia wydanego na jej cześć. Właśnie została przyjęta na studia medyczne. Oboje mają po 18 lat. Plany młodych zakochanych niweczy jednak wybuch rewolty przeciwko szachowi. Dramatyczne wydarzenia tamtych dni położą się mrocznym cieniem na dalszych losach bohaterów. Zmuszeni opuścić Iran, za pożyczone pieniądze i posługując się fałszywymi paszportami, uciekają do Szwecji. Tam gdzie wolność, dobrobyt, bezpieczeństwo… Robią to, by się ratować, ale także po to, aby zapewnić godną przyszłość swojej małej córeczce.  

Trzydzieści lat później umierająca Nahid jest przepełniona złością – na wyniszczającą ją chorobę, na byłego męża, na życie, na swoją dorosłą już córkę. Analizuje koleje własnego losu, z nostalgią wspomina dzieciństwo, wraca myślami do dawnego, świeckiego i radosnego Iranu. Zastanawia się, gdzie zawiodła: czy jako matka, żona, córka, czy siostra. Jej przemyślenia to opis kobiecego bólu, przesyconego nienawiścią i zgorzknieniem. Bonde doskonale zna się na emocjach i potrafi o nich pisać.

„Wszystko, co mamy” jest powieścią o utracie, o samotności, o radości życia i o umieraniu. Bonde maluje poruszający obraz życia emigranta i uchodźcy, prezentując całą gamę sprzecznych uczuć towarzyszących tym, którzy musieli opuścić ojczyznę. Ta na pozór smutna i trudna opowieść o prawdziwym życiu niesie mimo to optymistyczne przesłanie.

„Podręcznik życia.Boleśnie piękny przedśmiertny pamiętnik. (…) Warto go przeczytać, zanim będzie za późno”, dziennik Dagens Nyheter

Golnaz Hashemzadeh Bonde – szwedzka pisarka irańskiego pochodzenia i działaczka społeczna, absolwentka prestiżowej Stockholm School of Economics. została zaliczona do grona pięćdziesięciu globalnych liderów przez Goldman Sachs. Jest założycielką i dyrektorką Inkludera Invest, organizacji non-profit wspierającej przedsiębiorców zaangażowanych w zwalczanie wykluczenia społecznego. Jako pisarka debiutowała w 2012 roku książką  „Hon är inte jag” („Ona nie jest mną”). „Wszystko, co mamy”jest drugą powieścią, sprzedaną do 20 krajów. Twórczość Bonde często porównywana jest do twórczości takich autorek, jak Alice Munro, Elizabeth Strout czy Majgul Axelsson. Mieszka w Sztokholmie z mężem i dziećmi.

Koniecznie dajcie znać, który 
z powyższych tytułów Was zainteresował i czy macie je w czytelniczych planach w sezonie jesień - zima 🍁🍁🍁

Trzymajcie się cieplutko, 
Ania 😘😘😘

niedziela, 16 września 2018

Co się stanie na leśnej polanie, czyli...

... gang w natarciu! 


Chyba nie ma osoby, która nie słyszałaby o Gangu Słodziaków dostępnym w sieci sklepów Biedronka, który wzbudza, tak jak poprzednie edycje ze świeżakami, ogromne emocje. Dziś nie będzie jednak o pluszakach, a o książce "Co się stanie na leśnej polanie, czyli wesołe przygody Gangu Słodziaków", której bohaterami są sympatyczne zwierzaki w składzie : jeż Jerzyk, sowa Zosia, bóbr Borys, zajęczyca Zuzia, lis Lucek oraz ryś Rysio, który (co zaraz zobaczycie na poniższym zdjęciu) postanowił strzelić sobie #selfie 😉 Jak sądzicie, udało mu się? 


Autorką historii jest Renata Piątkowska, autorka ponad 30 (!) książek dla dzieci i młodzieży. Ilustracje natomiast wykonał Wojciech Stachyra, którego talent możemy podziwiać m.in. w książkach belerystycznych, poradnikowych, edukacyjnych oraz w grach i animacjach. Osobiście, jeżeli chodzi o ilustracje z "Gangu Słodziaków" najbardziej podoba mi się ta ⬇ Po prostu rewelacja! 


Niestety, stała się rzecz straszna. Po skończonej lekturze zostałam nazwana przez moje dziecko okropną oszustką. I naprawdę dłuższą chwilę trwało wytłumaczenie Oskarkowi, że to nie ja zawiniłam. 
Nie była to też wina autorki, bo bajeczki (każdy bohater ma własną przygodę) są piękne. Proste, ale piękne. W każdej  jest fajnie ukryty morał, który dzieci mogą bez problemu same odkryć. 
Nie była to też wina pana Wojciecha, bo w ilustracjach nie ma nic, do czego można by się było przyczepić. Więc czyja? 
Otóż osoby odpowiedzialnej za pomysł na reklamę tv. Myślę, że większość z Was widziała spot, w którym tata zaczyna czytać książkę swoim dzieciom. Rozpoczyna od słów : "Pewnego razu gang słodziaków zorganizował wielki wyścig... " Jeżeli jeszcze nie posiadacie książki, a Wasze dzieci czekają aż ją zakupicie (cena regularna to 9,99. Jest również opcja wymiany 15 naklejek na książkę), bo marzą o poznaniu wyniku wyścigu, to Was muszę rozczarować. Żadna z historyjek nie opowiada o wyścigu. To takie niby nic, ale nie ma co ukrywać : ludzie, a już zwłaszcza dzieci są bardzo podatne na reklamę, a tu klops. Miał być wyścig i go nie ma. 
Tutaj pozwolę sobie na mały apel, chociaż niestety wątpię, aby moje słowa dotarły do twórców reklamy - nie pokazujcie czegoś, czego nie ma. Bo zawiedzenie dzieci to największa zbrodnia. Cała ta sytuacja przyniosła swego rodzaju plusy, bo historię o wyścigu koniec końców stworzyliśmy sami i mieliśmy okazję porozmawiać na temat prawdy w reklamach, ale moim zdaniem taka sytuacja nie powinna mieć w ogóle miejsca. 


Jeżeli chodzi o całość - jesteśmy z Oskarem bardzo zadowoleni. Książkę przeczytaliśmy już kilka razy. Młody próbuje też już czytać sam - wielkość czcionki na szczęście jest wystarczająca ☺ Odbyliśmy też kilka bardzo ciekawych (nie licząc kwestii tego nieszczęsnego wyścigu) rozmów na temat poszczególnych historii. Dokonaliśmy ich analiz. I chętnie przeczytalibyśmy więcej. Dużo, dużo więcej. 

Obydwoje gorąco polecamy! 

/Oskar i Ania. 

sobota, 15 września 2018

Książki, które chciałabym przeczytać i...

... dowiecie się za chwilę 💙


Dzień dobry 🌞
W ten niedzielny poranek chciałabym Was serdecznie zaprosić na w 100% spontaniczny wpis o trzech premierach, na które czekam. W tajemnicy zdradzę Wam, że to również takie moje... top 3 jeżeli chodzi o listę must have - must read 💚💚💚
Zatem kawka w dłoń i zapraszam do króciutkiej lektury 📖 Wszystkie opisy pochodzą ze stron wydawców 📝 

"Nie ma jak u mamy" 
Magdalena Witkiewicz 
Premiera 19/09/2018
Wydawnictwo FILIA 

Tęskniliście za Milaczkiem? Młodą kobietą, która nieustająco poszukuje miłości swojego życia? Milenka, którą pokochały polskie czytelniczki wraca po dziesięciu latach!
Sprawdźcie co wydarzyło się przez ten czas u ekscentrycznej Zofii Kruk, jak potoczyły się losy Milaczka i na kogo wyrosła rezolutna sąsiadka zwana Bachorem.
Kiedy tak naprawdę zaczyna się kryzys wieku średniego, czy jedwabna piżama to odpowiedni strój by wystąpić przed własnym szefem i czy łatwo jest zwolnić nianię i wdrożyć „Projekt Matka” to tylko niektóre z wyzwań, przed którymi staną bohaterki bestsellerowej serii o Milence.
Po przeczytaniu tej książki zapragniesz przytulić wszystkich, których kochasz!
Magdalena Witkiewicz jak zwykle uroczo, mądrze i z humorem opowiada o kobietach i ich życiowych rozstajach. O sile, która w nich tkwi i o wielkiej potrzebie happy endu. Daje swoim czytelniczkom to, co najcenniejsze: PRZYJAŹŃ, WSPARCIE I NADZIEJĘ, że  wierzyć w dobre zakończenie.
To najlepszy prezent jaki pisarka mogła zrobić swoim czytelniczkom na dziesięciolecie pracy twórczej!
źródło zdjęcia: 

"Z każdym oddechem"
Nicholas Sparks 
Premiera 10/2018
Wydawnictwo Albatros 

Nicholas Sparks powraca z nową romantyczną opowieścią, w której miłość mieni się wszystkimi kolorami tęczy!
Hope jest w rozterce. Skończyła 36 lat, od sześciu lat ma chłopaka, ale na ślub raczej się nie zanosi. Tymczasem u jej ojca właśnie zdiagnozowano poważną chorobę. Hope postanawia więc odciąć się od wszystkiego, spędzić tydzień w wakacyjnym domku w Sunset Beach i zastanowić się nad swoją przyszłością.
Tru, urodzony w Zimbabwe przewodnik safari, pojawia się w Sunset 
Beach, by poznać ojca i dowiedzieć się więcej o młodości matki.
Gdy ścieżki dwojga obcych sobie ludzi niespodziewanie się krzyżują, 
wybucha pomiędzy nimi żarliwe uczucie. Wkrótce oboje staną przed 
trudnym wyborem: oddać się miłości czy spełnić obowiązek wobec 
rodziny? Posłuchać głosu serca czy rozsądku?
źródło zdjęcia: 

"Życie na zamówienie, czyli espresso z cukrem"
Karolina Wilczyńska 
Premiera 3/10/2018
Wydawnictwo FILIA 

Przypadkowe odwiedziny całkowicie zmieniły jej życie…
Miłka trafiła do „Kawiarenki za rogiem” zupełnym przypadkiem. W pierwszej chwili poczuła się zniechęcona - mrukliwy barman i niemiła kelnerka nie nastrajali pozytywnie do tego miejsca. Wtedy jednak dziewczyna skosztowała pysznej herbaty jaśminowej w towarzystwie pewnej wróżki, poznała egzotycznego bluesmana Bogdana, a także zaprzyjaźniła się z kotem Włóczęgą. 
No i stało się – Miłka zdecydowała się zostać w Kawiarence na dłużej. Co z tego wyniknie?
Kobieta wciąż musi uporać się z prześladującym ją Rafałem, zmierzyć z rodzinną tajemnicą powierzoną jej przed śmiercią babci, a także przekonać się, jakie miejsce w jej życiu zajmie mały Franek. 
"Życie na zamówienie, czyli espresso z cukrem" to opowieść pełna miłości, ważnych życiowych problemów i rodzinnych tajemnic. 
Uśmiechniesz się, wzruszysz, ale przede wszystkim odnajdziesz w Miłce cząstkę siebie!  
źródło zdjęcia:

A na jakie książkowe premiery Wy czekacie? 
Są wśród nich takie szczególne tytuły, które chociażby jutro miał się skończyć świat (ok, dzień po premierze 😉) chcielibyście przeczytać ? 

/Ania. 

P. S. Na zdjęciu clickbaitowym wykorzystano:
"Sekrety i kłamstwa"
Sylwii Trojanowskiej
 (Wydawnictwo Czwarta Strona) 💙

piątek, 14 września 2018

Wybrane oferty z najnowszego katalogu AVON


Najnowszy katalog AVON trwa w najlepsze od 6/09/2018, a tu wpisu brak. Wstyd, Rosińska, wstyd 😉 Już szybciutko się rehabilituję i podrzucam Wam kilka najciekawszych ofert z "Początku Jesieni"  


OFERTA NUMER 1
!NOWOŚĆ!
Chyba nie mogłabym zacząć tego wpisu od innej propozycji niż pogrubiajacego i wydłużającego tuszu do rzęs MARK BIG & EXTREME, swoją drogą okrzykniętego premierą sezonu. Jeżeli jest tak dobry, jak pokazuje to reklama dostępna w tv (ja dopiero będę go testować), to chyba warto zainwestować te 19 złotych, prawda? 

OFERTA NUMER 2
!Nowość!
 Woda perfumowana FAR AWAY REBEL (50 ml, 49,99) to długotrwały zapach, otwierany przez nutę likieru porzeczkowego i soczystych czerwonych owoców, dopełnionych przez kwiat pomarańczy i jaśmin Sambac w nucie serca, na kuszącej bazie słonego karmelu z czekoladą. Ja jestem na tak, a Wy? W ofercie dostępna również perfumetka 10 ml za 15,99 oraz balsam do ciała 150 ml za 9,99. 

OFERTA NUMER 3 
LAKIERY DO PAZNOKCI za 9,99 w 6 supermodnych metalizowanych odcieniach. Ja wybrałam dla siebie Frosten Peach. A Ty, jaki wybierzesz dla siebie?

 OFERTA NUMER 4 
PODKŁADY Z SERII LUXE, każdy za 32,99. Powiem Wam szczerze, że z moją cerą dobór odpowiedniego podkładu to była walka z wiatrakami. Więc postanowiłam przetestować właśnie te z serii LUXE. Wiadomo, trochę szkoda wydać ok 35 złotych (ceny różnią się w zależności od katalogu) i nie być zadowolonym. Dlatego też zamówiłam kilka próbek i dziś już wiem, że to jest to, czego szukałam 💜 

OFERTA NUMER 5 
TORBA + PŁASZCZ W KRATĘ = IDEALNA STYLIZACJA NA JESIEŃ 🍁🍁🍁 Torebka - 99,99. Płaszcz - 149,99. Pamiętajcie, aby przed zakupem dokładnie zapoznać się z tabelą wymiarów. 

OFERTA NUMER 6 
AVON PLANET SPA - naturalna moc morskich minerałów dla głębokiego oczyszczenia. Każdy kosmetyk do twarzy za jedyne 7,99. 

OFERTA NUMER 7
 LAWENDOWY PŁYN DO MYCIA CIAŁA NA DOBRANOC. W ofercie dostępne również inne warianty płynów do mycia i kąpieli, każdy tylko 8,99. 

OFERTA NUMER 8 
MIESZAJ I ŁĄCZ wszystko ze stron 210-215. 1 za 9,99, drugi za 6,99 💙 W ofercie dostępne kosmetyki do stóp, ciała i pod prysznic.

 Ale, ale. Nie zapominajmy o męskiej części klientów AVON 😏

OFERTA NUMER 9 
Zestaw kosmetyków FULL SPEED za 49,99. Full Speed to śmiały męski zapach, który przyprawi go o szybsze bicie serca świeżym połączeniem jałowca i cyprysu, wsparty silną bazą z piżma. W skład zestawu wchodzą : dezodorant antyperspiracyjny w kulce, woda toaletowa oraz żel do mycia ciała i włosów. 

OFERTA NUMER 10 
AVON CARE MEN Chciałoby się rzec - do wyboru do koloru 😉 W ofercie między innymi balsamy po goleniu (każdy 7,99), pianka w żelu i szampony. 

 A teraz czas na garść informacji
- aktualny katalog zawsze jest dostępny na 
➡ www.avon.pl
- katalog 13/2018 trwa od 6/09 do 26/09 
- zamówienia zbieram najpóźniej do 25/09
- na wszystko z katalogu głównego obowiązuje 10% rabat 
- przy zakupach za minimum 100 złotych  upominek GRATIS 😏
- możliwy bezpłatny odbiór osobisty na terenie Tłuszcza, Radzymina i Wyszkowa. Wysyłka zamówienia prosto z hurtowni do Twojego domu 🏡  to jedynie 4,90
- chcesz dołączyć do grona konsultantów AVON? Nic prostszego! Napisz do mnie, a ja skieruję Cię do Oli, naszej liderki 
- w przypadku jakichkolwiek wątpliwości jestem do Waszej dyspozycji. Wystarczy, że napiszecie wiadomość na annajustynarosinska@gmail.com 
- wszystkie ceny podane są w złotówkach 💙

Ślę pozdrowienia, 
Anna Rosińska
Konsultantka AVON 


poniedziałek, 10 września 2018

"Stroicielka dusz" Aldona Bognar

 Idealna książka na jesień 🍁🍁🍁


 W zasadzie te cztery słowa składające się na podtytuł recenzji doskonale opisują "Stroicielkę duszAldony Bognar, ale możecie być spokojni. Ta opinia będzie miała więcej niż jedno zdanie 😉


 "Stroicielka dusz" opowiada o losach czterech kompletnie różnych kobiet, które połączy ze sobą postać stroicielki. Takich przeciwieństw świat literacki jeszcze nie widział 😉

 Julita to dwudziestolatka, która dopiero powinna wkraczać w dorosłość. Tymczasem od dawna dźwiga ciężar, z którym na pozór świetnie sobie radzi. Prawda jest jednak taka, że nikt nie powinien dorastać zbyt szybko. W tym miejscu pozwolę sobie zaznaczyć, że Julita była bohaterką, która najczęściej wyprowadzała mnie z równowagi. O, matko! Jak ta dziewczyna grała mi na nerwach. Aż dziwne, że nie zajmowała się tym zawodowo. Myślę, ba! ja to wiem, że pozostałe bohaterki miały o niej podobne zdanie.
 Druga z bohaterek, Dagmara, to pracownica korporacji, która stres odreagowuje tworząc biżuterię. W przypadku tej bohaterki od początku przed oczami miałam obraz kobiety eleganckiej, wiecznie zabieganej, może nawet trochę... sztywnej. Czy słusznie?
 Eliza z kolei to ambitna nauczycielka polskiego. Taka wiecie, z piekła rodem. Aż strach pomyśleć, jak wyglądałaby ta recenzja, gdyby wpadła w jej ręce 🙈🙊🙉
  Łucja, ostatnia z głównych bohaterek to matka dwóch córek, będąca w kompletnej rozsypce po śmierci ukochanego męża. Nagle jej życie zamieniło się w piekło na ziemie. Ale co z dziewczynkami?
 Kiedy na lokalnym forum internetowym pojawia się tajemnicza oferta dostrajania duszy do harmonii świata, wszystkie cztery kobiety postanawiają z niej skorzystać. Czy prawda je wyzwoli?

"Czasem życie po prostu źle się układa. Starasz się, jak możesz, robisz wszystko, co należy, jednak wciąż nie jesteś szczęśliwa. Potrzebujesz wskazówek, potrzebujesz pomocy, potrzebujesz życzliwego zrozumienia. Umiem dostrajać duszę do harmonii wszechświata. Siły przeznaczenia zaczną pracować na Twoją korzyść, osiągniesz to, co jest dla Ciebie najważniejsze. Dzwoń o każdej porze, nawet w nocy. Umów się na spotkanie."

 Jest jeszcze oczywiście postać stroicielki, ale aby dowiedzieć się o niej czegoś więcej, będziecie musieli już sami sięgnąć po najnowszą powieść Aldony Bognar. 



 Kiedy zaczęłam czytać tę powieść (nie licząc pierwszego rozdziału, który napisany był z perspektywy Julity - czytając go, miałam ochotę cisnąć książką o ścianę), trochę obawiałam się, że za dużo będzie w niej magii. Wiecie, jakichś magicznych kul, skomplikowanych rytuałów itp.
 Z czasem odkryłam, że to piękna powieść obyczajowa o kobietach, które w swoim życiu troszkę się pogubiły. A wiadomo, że kiedy już raz zejdzie się z tej właściwej ścieżki, kolejne błędy to tylko kwestia czasu.
 W tej powieści wszystko dzieje się powoli. Poznajemy główne bohaterki i ich problemy z ich perspektyw, bo to one są tutaj narratorkami. Potem jesteśmy świadkami ich pierwszego spotkania (kobiety postanowiły się spotkać, bo coś im się nie zgadzało 😉). Następnie obserwujemy próby zrozumienia. A to bywa czasami najtrudniejsze.  Nie będę mydlić Wam oczu, próbując wmówić Wam, że akcja pędzi tu jak szalona, a zwroty akcji pojawiają się tu co kilka stron, bo według mnie to po prostu nieprawda. Jednak ta historia, a raczej te historie, mają coś w sobie, co sprawia, że chcemy (a przynajmniej ja chciałam) być w tym świecie jak najdłużej.

Tak właśnie wyobrażam sobie idealną scenerię do jesiennego zaczytania. Źródło zdjęcia : TUTAJ

 Recenzję "Stroicielki dusz" rozpoczęłam od zdania, że to idealna książka na jesień. I będę bronić tej opinii niczym lwica.
 Ta książka to doborowe towarzystwo na długie, być może wkrótce deszczowe, jesienne wieczory. Historie tych kobiet zasługują na głębszą refleksję. Na poczucie tego, co czują one. Właśnie na próbę zrozumienia. Zastanowienia się, co my byśmy zrobili na ich miejscu. Czy postąpilibyśmy tak, jak one? Czy zdecydowalibyśmy się na "zabieg" nastrojenia duszy? Przecież dusza to nie gitara, której brzmienie można poprawić. A może jednak?  Rozwiązanie z pewnością Was zaskoczy.

/Ania. 

"Stroicielka dusz"
Aldona Bognar 
Wydawnictwo W.A.B 

Recenzja powstała dzięki współpracy z Wydawnictwem W.A.B  www.gwfoksal.pl 💙






poniedziałek, 3 września 2018

Dorota Gąsiorowska powraca z nową powieścią

Zapowiedź 


 Powieść Karminowe serce to ciepła, emocjonalna oraz romantyczna książka. Dorota Gąsiorowska z typową dla siebie wrażliwością opisuje jak za pomocą gorącej czekolady, odczynić los i osłodzić sobie chwilę zwątpienia w to, że szczęście gdzieś tam na nas czeka.


 Laura główna bohaterka Karminowego serca skrzywdzona przez mężczyznę postanawia uciec od codzienności i schronić się w Bukowej Górze. Liczy, że otoczona wrzosowymi polami odzyska utraconą cząstkę siebie.
 Przypadek sprawia, że dziewczyna trafia do urokliwej manufaktury czekolady pod wdzięczną nazwą „Złote serce”. Nie wie jednak, że miejsce to skrywa tajemnicę i jest związane z jej przeszłością…
 Czy rozwikłanie zagadki Złotego serca pomoże Laurze zmierzyć się z jej własną przeszłością?
I kto uratuje jej serce – magia sprzed lat czy ktoś, kogo spotka w realnym życiu?

 Kto z Was ma w planach tę książkę? 
Lubicie twórczość tej autorki? Czekam na Wasze komentarze :) 

/Ania.

P.S. Powieść ukaże się nakładem Wydawnictwa Między Słowami już 3 października 🍁 📆 🍁

niedziela, 26 sierpnia 2018

"Łódź Charona" Vladimir Wolff

 "Dawne zbrodnie, jak stare drzewa, rzucają bardzo długie cienie". 


 Oglądałam kiedyś wywiad z najbardziej cenioną przez czytelników rodzimą autorką powieści kryminalnych, która w rozmowie z panią redaktor powiedziała (nie cytuję, bo nie potrafię przytoczyć wypowiedzi słowo w słowo, ale sens pozostaje ten sam), że nie jest filozofią zabijanie kolejnych osób na co drugiej stronie, ale umieszczenie trupa dopiero na 120 przy jednoczesnym zatrzymaniu czytelnika w pełnym napięciu aż do tego momentu.  Czy zatem Vladimir Wolff umieszczając go w zasadzie w pierwszym zdaniu (powieść rozpoczyna się od słów : "Pierwsze zwłoki zobaczył, gdy miał dwanaście lat") nie strzelił sobie przypadkiem w kolano?


 Powieść "Łódź Charona" rozpoczyna się dosyć spokojnie, nawet mimo tych wszystkich trupów.  Poznajemy komisarza Pawła Tomczyka, takiego typowego gliniarza, ani dobrego, ani złego, który rozpoczyna śledztwo w sprawie wyjątkowo brutalnego morderstwa dokonanego na starszym mężczyźnie. Szybko okazuje się, że jest jeszcze jedna ofiara, która absolutnie nie pasuje do żadnego schematu.
 Wkrótce zaczynają ginąć kolejne osoby, w tym przyjaciel komisarza, a i sam Tomczyk igra ze śmiercią. Śledztwo trwa, pytań pojawia się więcej niż odpowiedzi, a rozwiązania nie widać. Czy uda się je odnaleźć w przeszłości?

 W trakcie lektury miałam wrażenie, że powieść podzielona jest na trzy etapy.
 Etap pierwszy : akcja, akcja, akcja. Oj, wiele się tu działo. Jeden trup, drugi trup, trzeci, czwarty.
 Etap drugi : teoria, teoria, teoria. Nie powiem, że ten etap nie był ciekawy. Pojawiło się kilka interesujących smaczków dotyczących naszego państwa (pamiętajcie, że ta książka jest reklamowana jako "Fascynująca podróż w śmiertelnie groźną dziś przeszłość, w powieści, w której znalazło się więcej faktów niż w niejednej teczce IPN-u", a to daje do myślenia), ale według mnie, trochę to zatrzymało tempo. W pewnym momencie nawet sam komisarz był znudzony i powoli tracił nadzieję na zakończenie śledztwa.
 I wreszcie etap trzeci : akcja, akcja, akcja. Tutaj to już wszystko działo się w zawrotnym tempie. I zdecydowanie za szybko się skończyło.


 Przyznam szczerze, że to była miła, chociaż mocna odskocznia od powieści obyczajowych.  Świetny kryminał i odwaga autora, nie bojącego się nacisnąć komuś na odcisk (kiedy przeczytacie zrozumiecie, co mam na myśli), to jest to, co robi na mnie wrażenie.
 Miejscami pojawiła się nawet szczypta humoru "Podobno diamenty to najlepsi przyjaciele każdej dziewczyny. W przypadku facetów na pewno chodziło o browar".
 Poza tym, chociaż nie to jest tu najważniejsze, powieść jest ładnie wydana - twarda oprawa, idealna jak dla mnie czcionka. Super!

 Nie jest to typ powieści, który wypuściłabym do mojego czytelniczego życia kilka razy w tygodniu, ale raz na jakiś czas zatopieniu się w taki świat mówię jak najbardziej TAK.
 I co najważniejsze, chociaż może ta powieść nie jest mistrzostwem świata, zrobiła na mnie na tyle dobre wrażenie, że mam ochotę na poznanie kolejnych historii spod pióra Vladimira Wolffa, a to chyba największy komplement, prawda?

/Ania. 

"Łódź Charona"
Vladimir Wolff 
www.warbook.pl

Recenzja powstała dzięki współpracy z www.warbook.pl 👍👍👍



piątek, 17 sierpnia 2018

" #wawskie14 " Jakub Pawełek

 Powstanie Warszawskie w czasach internetu? 


 Czasami zastanawiam się, czy są wśród nas osoby, które pamiętają wszystko z zakresu historii. Imiona władców, dokładne daty, wszystkie bardziej lub mniej ważne wydarzenia itp?
 Pewnie tylko jacyś geniusze lub zapaleni historycy, dla których przeszłość nie ma najmniejszych tajemnic.
 Są jednak w naszej historii takie daty, które każdy Polak, bez wyjątku, powinien znać. Chrzest Polski, Bitwa pod Grunwaldem, rozbiory Polski, wybuchy wojen, odzyskanie niepodległości, Powstanie Warszawskie. To tylko niektóre z nich. I właśnie o tym ostatnim wydarzeniu poniekąd przeczytacie w dzisiejszym tekście.


 Jednak zanim to nastąpi chciałabym, abyście zapoznali się z poniższym, oficjalnym opisem powieści #wawskie14 Jakuba Pawełka.

 "Warszawa, rok 2014. Niemcy od kilku lat okupują polską stolicę. Po ulicach krążą patrole, a akty terroru i brutalne represje na obywatelach miasta stały się codziennością. Cały zachodni świat nie robi nic, by wyrwać Polskę z rąk okupanta.

 Do Warszawy zbliża się Armia Czerwona. Udręczona stolica ma nadzieję na odzyskanie wolności, a Armia Krajowa przygotowuje się do powstania. Na Facebooku, Twitterze i Instagramie(!) pojawiają się relacje ukazujące to, co się dzieje w kraju nad Wisłą. Do reszty świata zaczyna docierać, jaki los zgotowali warszawiakom Niemcy.

 Polacy szykują się do ostatecznej rozgrywki. Jaki będzie jej finał?".


 Brzmi niedorzecznie? Śmiesznie? A może wręcz absurdalnie? Może troszkę tak. Ale wiecie dlaczego? Bo czytając powyższy opis pierwsze, co przychodzi nam na myśl to tamte czasy, tamci bohaterowie. Nie potrafimy wyobrazić ich sobie ze smartfonami w dłoniach. I nie musimy. Ważne, abyśmy nie zapomnieli, ile im zawdzięczamy.
 Ale czy chociaż przez chwilę zastanowiliście się, co byście zrobili, gdyby powstanie wybuchło teraz? Czy bylibyście gotowi stanąć na barykady i walczyć o wolność kraju? Technologia idzie do przodu, tylko czy sieć byłaby jedynym narzędziem do walki z okupantem?

" - Żołnierze! - zaczął dowódca kampanii. - Za kilka chwil nasi hakerzy sparaliżują niemiecką sieć i wprowadzą chaos w komunikację wroga. To będzie nasz sygnał. Nie jesteście już w podziemiu. Od tej chwili reprezentujecie legalne władze Rzeczypospolitej Polskiej. Czas, w którym chowaliśmy się po piwnicach, dobiegł końca. Wybiła siedemnasta. W tej chwili tysiące podobnych nam ludzi chwyta za broń, by odzyskać utraconą pięć lat temu stolicę. Pokażcie światu, że nad Wisłą wciąż trwa duch. Wiatr zmian dotarł do Warszawy, a wy jesteście jego podmuchem. Załóżcie opaski, niech się zacznie! "

 Kiedy byłam na początku tej powieści pomyślałam sobie, że to będzie wyjątkowo chwalebna recenzja.
 Fabuła naprawdę mnie zaciekawiła. Autor zrobił najpierw małe wprowadzenie ; nie  wrzucił mnie od razu w sam środek walk.
 Bohaterowie byli naprawdę różnorodni i dobrze skonstruowani (jakoś ostatnio coraz mniej lubię to słowo).
 Akcja była poprowadzona w fajnym tempie ze stopniowymi zrywami.
 Poszczególne wydarzenia były przedstawione bardzo brutalnie, co tylko, niestety po raz kolejny, uzmysłowilo mi jak wiele zła może wyrządzić człowiekowi drugi człowiek.
 Książka pięknie wydana.. Całość urozmaicona została wyjątkowo ciekawymi ilustracjami.
 A tekst? Nawet nie chcecie wiedzieć, ile cytatów zaznaczyłam (myślałam, aby zrobić oddzielny wpis z samymi fragmentami, ale uznałam, że autor może mnie oskarżyć o udostępnienie treści jego książki, a przynajmniej jej połowy).


 Absolutnie nie mam zamiaru krytykować książki Jakuba Pawełka. Dlaczego więc nie chwalę?
 Myślę, że ilu będzie czytelników, tyle pojawi się opinii. Jedni będą nią zachwyceni, inni uznają, że jest obrazą dla tamtych wydarzeń, kolejni podejdą do niej sceptycznie, pozostali uznają, że była to po prostu bardzo, bardzo dobra lektura, która na długo pozostanie w pamięci (bez wątpienia do tej grupy należę ja).
 Wiecie jednak czego bym chciała? I autor na pewno też? Aby ta powieść stała się takim zapalnikiem do zastanowienia się, co byśmy zrobili, gdyby to nam przyszło wziąć karabiny w dłonie i wyjść na ulicę. Czy bylibyśmy w  stanie zabić wroga? Czy bez mrugnięcia okiem oddalibyśmy własne życie za Polskę? Jak byśmy sobie poradzili? Co by się działo z naszymi bliskimi?

 Patrząc na to, co się dzieje, czy tego chcemy, czy nie, obawiam się, że kiedyś nadejdzie taki dzień...

/Ania.

"#wawskie14"
Jakub Pawełek 
Warbook.pl

 Recenzja powstała dzięki współpracy z www.warbook.pl






czwartek, 16 sierpnia 2018

AVON POLSKA - WYBRANE OFERTY Z KATALOGU 12/2018


Ostatnim razem przedstawiłam Wam 10, według mnie, najatrakcyjniejszych ofert od AVON POLSKA. Tym razem wybrałam z katalogu 12/2018 troszkę mniej propozycji, za to dodatkowo mam dla Was dwie oferty specjalne "Kto pierwszy, ten lepszy" + informację o konkursie, w którym do wygrania piękne kolczyki (dostępne po raz pierwszy w najnowszym katalogu). Zatem do dzieła!



OFERTA NUMER 1.
 Perfumetka 10ml Far Away Rebel. 
Nowy zapach od AVON Polska, który w stałej ofercie pojawi się w katalogu 13/2018. Już teraz możecie zamówić perfumetkę za 9,99, aby przekonać się, czy spodoba Wam się połączenie zapachów : likieru porzeczkowego, kwiatu pomarańczy i słonego karmelu z czekoladą. Istnieje również możliwość zamówienia próbki 0,6ml za 1,50. 

Oferta numer 2.
Wody perfumowane i toaletowe (wszystkie o pojemności 30ml) po 19,99/szt. I tyle w temacie. W katalogu ofertę znajdziecie na stronach 52-53.

OFERTA NUMER 3.
Kosmetyki do pielęgnacji twarzy od 5,99/szt. W ofercie kremy do twarzy, woda różana oraz żele do mycia twarzy i maseczki (osobiście polecam rozświetlajaca maseczkę z ekstraktem z dzikiej róży i drobinkami różanych płatków). W katalogu znajdziecie je na stronach 110-111. 

OFERTA NUMER 4. 
Sukienki od 89,99/szt.  Dlaczego chciałabym zwrócić na nie Waszą uwagę? Bo są dobre jakościowo, więc jeżeli Wam się podobają - nie ma się, co zastanawiać, tylko zamawiać! Pamiętajcie jednak, aby przed zakupem dokładnie zapoznać się z tabelą rozmiarów. W katalogu znajdziecie je na stronach 136-137. 

OFERTA NUMER 5. 
Spinka do włosów w kształcie kwiatka za 7,99. Dostępna wersja srebrna lub różowe złoto. W katalogu znajdziecie ją na stronie 159. 

OFERTA NUMER 6.
 Ta oferta skierowana jest do miłośniczek BEAUTY BOX' ów. Zestaw 7 specjalnie wyselekcjonowanych kosmetyków za 89,00. Szczegóły na 207 stronie katalogu 12/2018. 

Podwójna oferta specjalna
"Kto pierwszy, ten lepszy".
 Już teraz możecie zamówić dwie nowości z katalogu 13/2018 w wyjątkowych cenach. 
 Nowość 1 :
 Woda toaletowa My Attitude za 19,99. Jest to połączenie zapachów skórki pomarańczy, irysu i mleka kokosowego. Uwaga! Na tej butelce możecie wyrazić swój styl! Bo to pierwsza butelka od AVON, po której możecie pisać. 
Nowość 2 : 
Woda perfumowana Far Away Rebel za 34,99 (opis zapachu znajdziecie w ofercie numer 1). Mogę zamówić po jednej sztuce każdego zapachu, dlatego też Kto pierwszy, ten lepszy! 

I na koniec już obiecana informacja o konkursie, w którym do wygrania kolczyki (w katalogu znajdziecie je na stronie 124). 

DODATKOWE INFORMACJE

- Aktualny katalog zawsze jest dostępny na www.avon.pl
- Zamówienia składamy poprzez e-mail 
annajustynarosinska@gmail.com 
lub 
ksiazkowepodrozeanny@gmail.com 
- Możliwy bezpłatny odbiór osobisty (Radzymin, Wyszków, Tłuszcz) lub wysyłka Pocztą Polską za 4,90 bezpośrednio z hurtowni.
- Rabat 10% obowiązuje na wszystkie produkty z katalogu głównego 12/2018.
Rabat nie obowiązuje w przypadku oferty Kto pierwszy, ten lepszy. 
- Zamówienia z katalogu 12/2018 zbieram od dziś, tj. 16-08-2018 do 04-09-2018. 
- Chcesz dołączyć do grona konsultantów i konsultantek AVON Polska? Odezwij się do mnie, a ja skieruję Cię do Oli, naszej liderki, która krok po kroku wszystko Ci wytłumaczy 🌞
- W przypadku jakichkolwiek wątpliwości zapraszam do kontaktu 😉

poniedziałek, 13 sierpnia 2018

"Uwikłani. Tom I" Adriana Rak

 Recenzja patronacka 


 Dziś nie będzie nudnego wprowadzenia. Nie będzie też przydługiego wstępu. Od razu przechodzimy do konkretów!


 Powieść pt. "Uwikłani. Tom I" Adriany Rak rozpoczyna się dosyć niewinnie. Ot, Agata, młoda kobieta, która próbuje ułożyć sobie życie na nowo po bolesnym rozstaniu z Michałem, dostaje bukiet róż z okazji walentynek. Róż, których szczerze nie cierpi, ale to tylko szczegół.
 Mogłabym teraz zadać masę pytań typu : ojej, od kogo mogły być te kwiaty? Jednak sobie daruję i od razu zdradzę Wam, że Agata otrzymała je od Piotra, który jest bibliotekarzem i ojcem uroczego Jasia. Niby nic, prawda? Przecież każdy mężczyzna ma prawo sprawić kobiecie tak miłą niespodziankę. Jednak historia jest dużo bardziej skomplikowana, niż się wydaje!

 Bardzo ucieszyłam się, kiedy Adriana Rak napisała do mnie z propozycją objęcia przez mój blog patronatu medialnego nad jej debiutancką powieścią.
 Zawsze szczerze kibicuję debiutantom, bo premiera literackiego debiutu to przełomowy moment w ich życiu. Poza tym to niesamowite uczucie być naocznym świadkiem spełniania się czyichś marzeń. Zatem pełna entuzjazmu, po krótkim namyśle i zapoznaniu się z opisem, zgodziłam się :)

 Powiem Wam jednak szczerze, że kiedy emocje opadły, poważnie zaczęłam obawiać się dwóch absolutnie skrajnych efektów pracy debiutującej autorki : że albo będzie nudno, a szczegóły nie będą dopracowane, albo wręcz przeciwnie, że wszystko będzie na tip top, w rezultacie czego uznam, że powieść była... przyzwoita.
 Po setkach przeczytanych książek teraz już wiem, że to najgorsze określenie jakim można obdarzyć jakąkolwiek książkę.
 Książka nie ma być przyzwoita czy poprawna; ona ma wzbudzać emocje. Uwierzcie mi, nie ważne, czy pozytywne, czy negatywne. Jeżeli w jakikolwiek sposób nas porusza, wzburza, irytuje, pobudza - wiemy, że to jest TO, co czyni daną powieść wyjątkową.

 Jaka zatem okazała się pierwsza powieść w dorobku autorki bloga tajemniczeksiazki?


 Nie będę ukrywać, że ona nie jest idealna. Już nawet nie jako recenzentka, ale czytelniczka wprowadziłabym kilka zmian, chociażby w szyku zdań. Może gdzieniegdzie dodałabym jakiś opis, może gdzieś tam odjęłabym kilka zdań.
 Ale wiecie, co mnie najbardziej cieszy w kwestii stylu Adriany Rak? On nie wymaga poprawek ani żadnych drastycznych zmian, a jedynie doszlifowania umiejętności tak, aby stał się niepowtarzalny. I autorka "Uwikłanych" jest na najlepszej drodze do sukcesu w tym temacie.

 Jeżeli chodzi o fabułę - jest napięcie! Może nie takie, jak w kryminałach czy powieściach sensacyjnych, ale moim zdaniem, w fajny, kompletnie niewymuszony sposób autorka dawkowała emocje. Nie było od razu przysłowiowego wyłożenia kawy na ławę.
 Historię Agaty i Piotra poznajemy powoli. Autorka w odpowiednich momentach ukazuje nam trudną przeszłość bohaterów, ale robi to stopniowo, przez co chcemy jak najszybciej poznać przyczyny, motywy i skutki, w rezultacie czego nie sposób oderwać się od lektury 😉

 Jeżeli już o bohaterach mowa, chciałabym zwrócić Waszą uwagę na ich... zwyczajność.  Absolutnie nie chcę wrzucać wszystkich powieści do jednego worka, bo byłoby to z mojej strony strasznie niesprawiedliwe i po prostu kłamliwe, ale często w powieściach główni bohaterowie są osobami zajmującymi wysokie stanowiska (prawnicy, lekarze, prezesi, pracownicy korporacji itp.) lub po prostu dziećmi bogatych rodziców. Zdarza się, że bohaterowie dziedziczą domy, firmy, ogromne majątki. Mogą pozwolić sobie na drogie ciuchy, jeszcze droższe kosmetyki, wyjazdy kilka razy w roku.
 W przypadku Agaty i Piotra nie jest już tak kolorowo. Piotr jest bibliotekarzem, a wiadomo, że ten zawód kokosów nie przynosi. A kiedy jeszcze trzeba wysłuchiwać od własnej żony (!), że jest się nieudacznikiem, to tak jakby jeszcze tracił na znaczeniu.
 Z kolei Agata zostaje nauczycielką w przedszkolu. Nie muszę chyba dodawać, że zbytnio jej się nie przelewa, prawda? Nie mieszka w willi z basenem, nie ma wypasionego auta.
 Ta ich zwyczajność zbliża ich do nas lub nas do nich (jak kto woli). Ludzi z krwi i kości, którzy też często borykają się z przyziemnymi, codziennymi problemami.

 Fajnym pomysłem okazało się osadzenie akcji powieści w małej, w sumie niczym niewyróżniającej się miejscowości, w której niemal każdy zna każdego.
 Szczerze mówiąc, czasami już mam serdecznie dosyć tych popularnych, dużych, wiecznie głośnych miast, które stają się miejscem akcji w co piątej powieści. Taka odmiana dobrze mi zrobiła, bo poczułam się, jak u siebie :)

 Na koniec pozostaje już tylko kwestia najważniejsza - główny wątek - uwikłanie w trudną i skomplikowaną relację.
 Zarówno Agata jak i Piotr staną przez poważnym dylematem : czy postąpić tak, jak się od nich wymaga, czy jednak tak, jak podpowiada im serce?  W przypadku tych dwojga jedno jest pewne : bez względu na to, co postanowią, mogą skrzywdzić wiele osób. Ze sobą na czele!

 Czy ta historia może w ogóle dobrze się skończyć? To już zagadka do rozwikłania dla Was!

/Ania.

"Uwikłani. Tom I"
Adriana Rak 
Wydawnictwo WasPos 
Powieść pod patronatem medialnym 
ksiazkowepodrozeanny.blogspot.com 📖🚗⛵🌍



niedziela, 5 sierpnia 2018

"Piekielna miłość" K.N.Haner

Drugie spotkanie... 


 Być może część z Was pamięta, że moje odczucia co do pierwszej części serii mafijnej ("Zakazany układ") były, delikatnie mówiąc mieszane.
 Nie byłam pewna, czy mam ochotę sięgać po kontynuację. Decyzja została poniekąd podjęta po prostu za mnie. Z racji tego, że recenzowałam pierwszą część, dostałam od Wydawnictwa Editio Red drugą. I tak po raz drugi wkroczyłam do świata bohaterów K.N.Haner.


 Na początek krótkie przypomnienie historii.
 Nicole postanowiła popełnić samobójstwo. W ostatniej chwili została "uratowana" przez Marcusa, bezwzględnego mafioso, który postanowił, że na złość dziewczynie zatrzyma ją przy życiu. Po pewnym czasie tych dwoje zawarło pewien układ, a potem ich losy potoczyły się tak, że w pewnym momencie nie potrafili bez siebie żyć. To tak w skrócie, jeżeli chodzi o część pierwszą.
 W części drugiej Nicole doszła do wniosku, że chce żyć. Że chce się podnieść z kolan i walczyć o to, co najcenniejsze, bo ma dla kogo to robić.  Niestety w pewnym momencie wydawało się, że dziewczyna była już niemal na samym dnie, a pomoc ze strony Marcusa nie nadchodziła.  Pomocna dłoń została jednak wyciągnięta niespodziewanie przez osobę, która pod żadnym pozorem nie powinna była tego robić. Najgorsze było to, że w zaistniałej sytuacji każde rozwiązanie wydawało się złe. Licho bowiem nie spało!

 Historia sama w sobie nie była zła.
Mafijne układy i wojny nie są tym, w czym codziennie uczestniczymy, ale jedno jest pewne - ten świat nie zna litości. W nim liczą się wyłącznie wpływy, pozycja, pieniądze i władza.
 Uczucia? W środowisku, w którym nie szanuje się nikogo (a na podstawie tej powieści mam wrażenie, że zwłaszcza kobiet, które są traktowane wręcz instrumentalnie) nie ma na nie teoretycznie miejsca. A jednak. Komuś udało się skraść serce groźnego gangstera, Marcusa. Tylko, czy w tym świecie miłość ma w ogóle jakąkolwiek rację bytu?

 Tak jak pisałam kilka zdań wcześniej - pomysł na fabułę nie był zły. Historia była intrygująca i wciągająca. Kolejne rozdziały zostały skonstruowane tak, aby utrzymać przy sobie czytelnika, ale...

 O ile w pierwszej części tolerowałam język jakim posługiwali się bohaterowie (rozumiałam, że ma być dobitnie i brutalnie), o tyle w drugiej zaczęło mi to strasznie przeszkadzać.
 Niezliczona ilość słów na k, ch, s itd. momentami przyprawiała mnie dosłownie o ból głowy. Nie jestem święta - i mnie zdarza się rzucić mięsem, ale jednak chyba są jakieś granice.
 Ja wiem, że literatura erotyczna (wbrew zapewnieniom, że K.N.Haner jest mistrzynią dramatu, ta seria nie była dla mnie niczym innym, jak właśnie erotykiem) rządzi się swoimi prawami, ale od minimalnej delikatności jeszcze nikt nie umarł.

 Poza tym (i nie mam tu na myśli tylko tej książki) nie rozumiem tej coraz częstszej tendencji do obsadzania ról postaciami zagranicznymi i umiejscowienia akcji poza granicami Polski.
 Ok, rozumiem - czasami tamte realia są po prostu prostsze do ukazania (część akcji "Piekielnej miłości" rozgrywa się w Meksyku, a chyba każdy ma jako takie pojęcie o tamtejszym życiu i wpływach karteli narkotykowych), ale kiedy sytuacja powtarza się w piątej, dziesiątej, dwudziestej powieści, to, przynajmniej dla mnie, staje się to lekko denerwujące i irytujące.
 Czy naprawdę Polska jest taka zła? Kurcze, przecież poprzez fikcję literacką możemy wreszcie pokazać ją taką, jaką byśmy chcieli, żeby była w ogóle lub tylko na potrzeby powieści. Ale ok, zostawmy już ten temat, bo podejrzewam, że stąpam po cienkim lodzie i nie każdemu moje zdanie na ten temat może się spodobać 😉
 Ilu czytelników, tyle opinii.

źródło zdjęcia :

 I teraz, już na zakończenie, prawdziwa bomba - rozczarowało mnie zakończenie! Poważnie. Liczyłam na więcej dramatu. Być może dlatego, że jakoś nieszczególnie zżyłam się z bohaterami.  Nicole, chociaż niewyobrażalnie poturbowana przez los nie wzbudziła we mnie współczucia (!).
 A Marcus? Hmm... To nie jest postać, którą chciałabym spotkać na swojej drodze w realnym świecie. Po tym wszystkim co zrobił jego los był mi całkowicie obojętny. Jeden trup mniej lub więcej już i tak nie zrobiłby mi większej różnicy .

 Nie żałuję, że przeczytałam "Piekielną miłość", ale jest to powieść, po którą z pewnością drugi raz nie sięgnę. Spędziłam w jej towarzystwie kilka godzin i na tym nasza znajomość się zakończyła.

/Ania.

"Piekielna miłość"
K.N.Haner 
Wydawnictwo Editio Red

Recenzja powstała dzięki uprzejmości Wydawnictwa Editio Red http://editio.pl



sobota, 4 sierpnia 2018

"Wszystko, czego pragnęliśmy" Emily Giffin

  "Żyj i daj żyć innym". Czy to tak wiele? 



 Dziś chciałabym zaprosić Was na "właściwą" recenzję najnowszej książki Emily Giffin, "Wszystko, czego pragnęliśmy", bowiem tekst, który ukazał się ➡ TUTAJ ⬅ powstał jedynie w oparciu o tę powieść.

 Nina należy do elity i u boku bogatego męża prowadzi wygodne życie, jakiego zawsze pragnęła. Ich syn Finch właśnie dostał się na wymarzone studia w Princeton.
 Tom jest samotnym ojcem i pracuje od rana do nocy. Rozpiera go duma, gdy jego córka Lyla dzięki stypendium zaczyna naukę w prywatnym liceum. Dziewczyna usilnie stara się dopasować do obcego jej otoczenia, choć latynoska uroda odziedziczona po matce wcale jej w tym nie pomaga.
 Światy Niny i Toma zderzają się gwałtownie, gdy w szkole wybucha skandal obyczajowy z udziałem ich dzieci.
 Pośród piętrzących się kłamstw bohaterowie będą musieli przemyśleć relacje z najbliższymi i odpowiedzieć sobie na ważne pytanie: czego naprawdę pragną?

 „– Synu, zachowałeś się dzisiaj wyjątkowo nieodpowiedzialnie i naraziłeś na szwank swoją przyszłość. Musisz zacząć myśleć...
– Nie tylko myśleć. Czuć – przerwałam mu. – Nie wolno ci traktować ludzi w ten sposób.
– Nie traktuję, mamo. Ja po prostu...
– Źle oceniłeś sytuację – dokończył za niego Kirk.
– Cóż, niestety to nie jest takie proste – stwierdziłam.       
Ponieważ w głębi ducha wiedziałam, że nawet gdyby wszyscy, którzy otrzymali zdjęcie, usunęli je z telefonów, gdyby Lyla, jej rodzice i administracja Windsor o niczym się nie dowiedzieli i nawet gdyby Finch naprawdę żałował swojego postępku, to i tak od dzisiaj nic już nie miało być takie samo. Przynajmniej dla jednego z nas". 

 Ci, którzy znają twórczość Emily Giffin doskonale wiedzą, że pisze ona o kobietach i dla kobiet. I to właśnie one i ich uczucia grają w jej powieściach pierwsze skrzypce. W najnowszej powieści "Wszystko, czego pragnęliśmy" nie mogło być więc inaczej.


 W najnowszej książce Giffin skupiła się przede wszystkim na szeroko komentowanych w ostatnim czasie tematach, czyli na hejcie i nadużyciach wobec kobiet.

 Chyba nie ma osoby, która nie słyszałaby o akcji #metoo, w trakcie której wiele sławnych kobiet przyznało się do tego, że były w przeszłości molestowane. Że mężczyźni składali im pewne propozycje, jedne na to przystały, inne miały w sobie dość siły, aby powiedzieć stanowcze NIE. A ile kobiet zostało wykorzystanych wbrew ich woli i milczy?! To po prostu nie mieści się w głowie!
 Jednak takie zachowanie nie jest spotykane tylko wśród sławnych i bogatych. I myślę, że każda kobieta, która przez to przeszła zgodzi się ze mną. Niby zwykły klaps w pupę, niby niewinne położenie ręki na kolanie, niby nic nieznaczący głupi tekst - ale to wszystko uderza w godność kobiet. Godność, której nikt nie ma prawa zaburzyć.

 Drugą, szeroko omówioną kwestią we "Wszystko, czego pragnęliśmy" jest hejt.
 W zasadzie nie ma tygodnia, żebyśmy nie słyszeli o tym, że ktoś jest prześladowany w szkole, czy na ulicy ze względu na kolor skóry, wyznanie, poglądy. W mediach społecznościowych wręcz leje się on litrami. Często hejterzy czują się po prostu bezkarni i wylewają wiadra pomyj na innych ludzi. Może żeby sobie ulżyć, może żeby pokazać, że są silni (- tylko że w rzeczywistości pokazują, jak bardzo są słabi).
 Za każdym razem pozbawiając te osoby godności i poczucia własnej wartości. Bo nawet jeżeli ofiary chcą zachować kamienną twarz i udają, że nic ich to nie obchodzi, gdzieś tam w głębi cierpią. A gdy to cierpienie przekroczy pewną granicę, śmierć jest blisko...

źródło zdjęcia : 

 Lyla, Nina oraz Polly (a także, nie ma się co oszukiwać, miliony kobiet na całym świecie) musiały się zmierzyć z trudną i bolesną rzeczywistością. Z brutalnością ze strony mężczyzn ; z fałszywymi oskarżeniami. Przykład każdej z tych kobiet pokazuje, że najważniejsze to nie zostać samej w takiej sytuacji, nie zamknąć się na pomoc. Nie każda z bohaterek tą pomoc otrzymała. Jak to się skończyło?

"Klamka zapadła. Nienawidziłam swojego życia. I to po całości. Pewnie, wiedziałam, że mogłoby wyglądać znacznie gorzej. Mogłabym być bezdomna, albo śmiertelnie chora, albo mieszkać w kraju, gdzie bojówkarze oblewają kwasem dziewczyny w drodze do szkoły. (...) ostatnio nie umiałam znaleźć niczego, za co czułabym wdzięczność wobec losu".

 Jeszcze nigdy nie zawiodłam się na żadnej książce autorstwa Emily Giffin.
 Ale dopiero ta powieść, moim zdaniem, pokazuje w jak świetnej formie jest pisarka i jak w pozornie prosty i przyjemny sposób (powieść czyta się błyskawicznie) ukazuje strasznie trudne tematy.

 Polecam! Nie tylko kobietom!

/Ania.

"Wszystko, czego pragnęliśmy"
Emily Giffin 
www.emilygiffin.com
Tłumaczenie : Martyna Tomczak
Wydawnictwo OTWARTE
www.otwarte.eu

Recenzja powstała dzięki uprzejmości Wydawnictwa OTWARTEGO! 




"Pierścionek z cyrkonią" Krzysztof Piotr Łabenda

Recenzja patronacka.   W " Pierścionku z cyrkonią" 💍 Krzysztof Piotr Łabenda odpowiada na pytanie : Czy można przez całe...