Kochani, zacznijcie już teraz odkładać pieniążki do skarbonki, bo Wydawnictwo Kobiece postanowiło nas rozpieścić książkowymi nowościami do granic możliwości. Koniecznie dajcie znać, którą z nich macie w planach 😉 I która okładka podoba Wam się najbardziej 😍
Oto, co dla nas przygotowali ⬇⬇⬇
Robert Ziębiński
"Lockdown"
Premiera: 2 września 2020
Opis: 72 godziny w Warszawie ogarniętej chaosem.
W zdominowanej przez pandemię rzeczywistości zdeterminowana matka złamie każdą zasadę, żeby ocalić życie dziecka.
Olga ma wszystko. Miliony na koncie, wielki dom, firmę oraz córkę, którą kocha nad życie. Za miesiąc otworzy swój najnowszy biznes – gigantyczną galerię handlową w stolicy. Nigdy nie była ryzykantką. Zawsze potrafiła działać tak, by nic nie stracić.
Jest piątek. Olga dowiaduje się, że ktoś uprowadził jej córkę Dominikę. Porywacz żąda zapłacenia dziesięciu milionów euro do poniedziałku. Zdobycie tych pieniędzy nie byłoby dla Olgi wielkim problemem, gdyby nie lockdown. Odcięta od bankowych kont musi znaleźć sposób na zdobycie pieniędzy.
Na ulicach wybuchają zamieszki, a wirus zbiera śmiertelne żniwo. Zaczyna się rozpaczliwy wyścig z czasem. Olga będzie musiała wniknąć do przestępczego świata warszawskich gangsterów. Tylko tam może dostać to, czego szuka.
📚📚📚📚📚📚
Anna Langner
"Nie byłaś grzeczna w tym roku"
Premiera: 28 października 2020
Opis: Dorota jest spokojną dziewczyną, która ledwo wiąże koniec z końcem. Gdy kończy pracę w kawiarni i zrzuca skromny uniform, zaczyna swoje drugie życie. Wieczorami staje się Mademoiselle D. – bohaterką serwisu z seks-kamerkami. Ma oddane grono fanów, przed którymi występuje w kusej bieliźnie, flirtuje, wymienia pikantne wiadomości. Ma jeden warunek: żadnego pokazywania twarzy i spotkań w realu.
Jest jeszcze on – denerwujący i głośny sąsiad z budynku naprzeciwko. Ciągłe imprezy i przechadzające się po jego balkonie pijane dziewczyny działają Dorocie na nerwy. Na pierwszy rzut oka Norbert to nadziany, zarozumiały typ, który lubi się ostro zabawić. On, tak samo jak Dorota, ma jednak swoje drugie oblicze, które skrywa przed całym światem.
Gdy zbliżają się święta, przypadek sprawia, że tych dwoje poznaje się w dość niemiłych okolicznościach. Kilkanaście dni później, mimo sprzeciwu obu stron, los ponownie pcha ich sobie w ramiona. Wygląda na to, że Boże Narodzenie będą musieli spędzić wspólnie. W powietrzu wisi katastrofa, ale kto wie, może uda się jej uniknąć? Przecież w święta wszystko jest możliwe.
Anna Szczęsna
"Sztuka dawania prezentów"
Premiera: 28 października 2020
Opis: Boże Narodzenie spędzone w ogromnym domu z bali, tuż nad brzegiem jeziora… Kto by przypuszczał! A wszystko za sprawą tajemniczego listu od babci, który Amelia otrzymuje pewnego grudniowego popołudnia.
Na prośbę owdowiałej babki cała rodzina przyjeżdża do otoczonego malowniczym lasem drewnianego domu, by wspólnie spędzić święta i sylwestrową noc. Odcięci od świata i skazani na swoje towarzystwo, początkowo sceptycznie odnoszą się do pomysłu nestorki rodu, traktując go jako fanaberię starszej, samotnej kobiety. Skłócone od lat siostry nie mogą nawiązać nici porozumienia, a atmosfera gęstnieje niemal z godziny na godzinę.
Tymczasem Lucyna dopina na ostatni guzik świąteczne przygotowania, zastanawiając się, jak wyjawić zebranym w domu nad jeziorem najbliższym wstydliwy sekret jej zmarłego męża. Chce, aby skonfliktowane córki wreszcie się pogodziły i zrozumiały, że największą wartością jest rodzina. Najwyższy czas pogodzić się ze stratą, oczyścić atmosferę i rozprawić się ze wszystkimi mrocznymi tajemnicami.
Po drugiej stronie jeziora, w zaniedbanej chatce mieszka mężczyzna, który od wielu lat żyje sam, nie mogąc pogodzić się z przedwczesną śmiercią ukochanej żony. Za jedynego towarzysza ma psa Barona. W chwili, w której zostaje zatrudniony do opieki nad domem z bali i przygotowania wszystkiego na przyjazd córek pani Lucyny z dziećmi, losy samotnego mężczyzny ściśle splatają się z losem starszej pani.
Katarzyna Bester
"Świąteczne nieporozumienie"
Premiera: 28 października 2020
Opis: W Londynie roi się od choinek i bożonarodzeniowych dekoracji. Jednak Harper nie czuje magii świąt. Skupia się na pracy, bo to zawsze wychodzi jej najlepiej. Lekceważąc świąteczny klimat, przygotowuje się do wyjazdu z kraju i obiecanego awansu. Jednak w wyniku nieporozumienia Harper ląduje w jednym mieszkaniu z wrednym i – niech to szlag – pociągającym Amerykaninem. W dodatku w firmie zaczynają dziać się dziwne rzeczy. Czy ten rok skończy się dla niej tak, jak to sobie zaplanowała?
Holden przyjeżdża do Londynu w interesach. Ma tu zostać przez miesiąc, a później wrócić do spokojnego życia w Nowym Jorku, gdzie spędzi święta z rodziną. Wszystko jednak nieco się komplikuje, gdy na jego drodze staje pyskata Brytyjka, która uznaje go za włamywacza i wymierza mu cios parasolem. Między tą dwójką rodzi się niechęć, która szybko zmienia się w pożądanie.
Czy wzajemna fascynacja ma jakikolwiek sens? Teraz przez przypadek dzielą jedno mieszkanie, jednak za miesiąc każde z nich będzie na innym kontynencie. Ale… czy w magicznym przedświątecznym czasie można wierzyć w przypadki?
📚📚📚📚📚📚
Ewelina Dobosz & Emilia Szelest
"Bardzo cicha noc"
Premiera: 28 październik 2020
Opis: Wybuchowy duet charakternych pisarek, który tej zimy przyspieszy bicie serca i rozpali policzki!
Kiedy lądujesz w odciętym od świata miejscu z byłym więźniem, możesz być pewna, że to będą niezapomniane święta.
Małżeństwo Igi nigdy nie było idealne. Mężowi zależy tylko na jej pieniądzach, bywa wobec niej brutalny, ale według jej rodziców stanowią idealną parę. Gdy kobieta przyłapuje go na zdradzie, nie jest specjalnie zdziwiona, ale widok Piotra między nogami sekretarki jej ojca przelewa czarę goryczy. Z pomocą swojej najlepszej przyjaciółki Kaśki i mocnego alkoholu obmyśla plan, jak pozbyć się niewiernego męża.
Wiktor, niegdyś rasowy podrywacz i bogaty biznesmen, po dwóch latach wychodzi z więzienia. Wrobiony w defraudację pieniędzy, wreszcie doczekał się sprawiedliwości. Kompletnie spłukany marzy tylko o kojącym widoku horyzontu, morskiej bryzie i usypiającym szumie fal na plaży w Gdyni.
Przypadkowe spotkanie Igi i Wiktora sprawi, że połączy ich gorąca namiętność i… zbrodnia. Przemierzą całą Polskę, żeby spędzić święta na bieszczadzkim odludziu, gdzie przyjdzie im się zmierzyć z największym zagrożeniem – własnymi uczuciami.
Co złego może się wydarzyć, kiedy nie uszanuje się tradycji wigilijnych? Do czego jesteśmy zdolni pod wpływem buzujących emocji?
L.H. Cosway
"Gorące dochodzenie"
Premiera: 28 październik 2020
Opis: Maisie Wilkins pracuje w prywatnym biurze detektywistycznym. Pomaga doświadczonym detektywom w zbieraniu informacji i rozwiązywaniu zagadek. Nawet jeżeli niektórzy jej współpracownicy wydają się dość gburowaci.
Zupełnie jak Cameron Grant, o którym prawie nikt nic nie wie. I co z tego, że jest największym ciachem, jakie chodzi po ziemi, a do tego najlepszym detektywem, skoro potrafi zmrozić jednym spojrzeniem?
Kiedy na firmowej imprezie świątecznej nieoczekiwania pojawia się Cameron, Maisie postanawia, że przynajmniej z nim porozmawia. Przecież w święta nikt nie powinien siedzieć sam. Nawet przy barze. Kilka drinków później bar nieoczekiwanie zmienia się w mieszkanie mężczyzny, a przyjazna rozmowa w coś bardziej gorącego i niegrzecznego.
Jak romans biurowy wpłynie na pracę Maisie? Czy uda się jej połączyć rosnące uczucie do detektywa z nieoczekiwanym awansem? Czy może to właśnie był ten świąteczny cud, na który czekała od tak wielu lat?
David Rosenfelt
"Świąteczny trop"
Premiera: 28 października 2020
Opis: Magia świątecznych cudów, kryminalna zagadka i cztery łapy!
„Jestem Andy Carpenter, sprawca dobrych uczynków”
Ekscentryczny obrońca sądowy Andy Carpenter dostrzega zwiniętych przy chodniku bezdomnego mężczyznę i jego psa. Nie waha się ani chwili i dzieli się pieniędzmi, które ma w kieszeni.
Niedługo po tym spotkaniu bezdomny i towarzysząca mu suczka Zoey zostają zaatakowani w środku nocy. Pies w obronie swojego właściciela gryzie napastnika, zmuszając go do ucieczki. Zwierzę – zgodnie z obowiązującym prawem – zostaje poddane kwarantannie. Jego opiekun, Don Carrigan, jest załamany.
Gdy Andy i jego żona postanawiają pomóc mężczyźnie, okazuje się, że Don od dwóch lat jest poszukiwany za morderstwo. Twierdzi, że jest niewinny. Tylko dlaczego dowody z miejsca zbrodni jednoznacznie wskazują na niego? Andy, chwytając się wszystkich dostępnych mu środków, postanawia zrobić, co w jego mocy, aby sprawiedliwości stało się zadość.
Wszystkie zapowiedzi Wydawnictwa Kobiecego zawsze znajdziecie pod tym linkiem ➡ http://www.wydawnictwokobiece.pl/kategoria-produktu/zapowiedzi/ 📚📚📚
czwartek, 30 lipca 2020
czwartek, 23 lipca 2020
''To tylko przyjaciel'' Abby Jimenez / recenzja
Zdarza Wam się czytać książkę od końca?
Już widzę Wasze miny i jestem pewna, że właśnie szykujecie stosy, na których jeszcze dziś za to spłonę 🙈 Ale zanim oficjalnie rozpoczniecie moje poszukiwania, przeczytajcie ten wpis do końca, a być może wtedy mnie zrozumiecie. A jak nie - trudno, jestem skończona i nie napiszę już więcej dla Was żadnej recenzji, a zaznaczę tylko, że mam jeszcze w zanadrzu kilka naprawdę dobrych książek więc mam cichą nadzieję, że mimo wszystko mnie oszczędzicie 😉
''To tylko przyjaciel'' Abby Jimenez to opowieść o Kristen, która prowadzi własną firmę, którą prężnie rozwija i wiecznie czeka na swojego chłopaka, Tylera, który zajęty robieniem kariery w armii przebywa na kolejnym zagranicznym kontrakcie. Właśnie trwają przygotowania do ślubu jej najlepszej przyjaciółki, Sloan.
Zbieg okoliczności sprawia, że panna Peterson zaprzyjaźnia się z drużbą pana młodego, Joshem. Znajomość ta sprawia, że Kristen coraz częściej zamiast o chłopaku myśli o nowym znajomym, co jest szczególnie trudne, bo jednego jest pewna- nigdy z nim nie będzie.
Zbieg okoliczności sprawia, że panna Peterson zaprzyjaźnia się z drużbą pana młodego, Joshem. Znajomość ta sprawia, że Kristen coraz częściej zamiast o chłopaku myśli o nowym znajomym, co jest szczególnie trudne, bo jednego jest pewna- nigdy z nim nie będzie.
Josh ma 6 sióstr i nie wyobraża sobie życia bez dużej rodziny. Sam otwarcie mówi, że chciałby mieć kilkoro dzieci. Kiedy między dwójką nowych znajomych zaczyna rozkwitać uczucie, Kristen wie, że to już koniec, bo ona nigdy nie spełni jego marzenia o gromadce dzieci, bowiem wkrótce ma przejść operację, po której będzie bezpłodna. I chociaż łudzi się, że może być inaczej, słowa Josha sprowadzają ją na ziemię.
Czy dla tej dwójki naprawdę nie ma szans na wspólną przyszłość?
" - Mogę zadać ci pytanie?
- Tak - wyszeptałam, otwierając oczy.
- Co Sloan myśli o Tylerze?
(...)
- Nienawidzi go.
- Dlaczego?
- Ponieważ uważa, że poszłam na kompromis.
Zmarszczył czoło.
- Na jaki kompromis? Coś z nim nie tak? Jest dupkiem?
Powoli wypuściłam powietrze.
- Nie. Po prostu nie chce mieć dzieci.
Josh parsknął z wyraźną dezaprobatą.
- No właśnie. Przecież dzieci są ważne. Jak można związać się z kimś takim?
Poczułam, jakbym dostała pięścią w brzuch. Ścianęło mnie w gardle i odwróciłam wzrok, by nie zobaczył, że zbiera mi się na płacz.
Teraz wszystko jasne. Powiedział to prosto z mostu."
Czy dla tej dwójki naprawdę nie ma szans na wspólną przyszłość?
Już dawno żadna powieść tak mnie nie wzruszyła i nie rozbawiła zarazem. Czytanie tej powieści było niczym jazda na rollercoasterze- albo się śmiałam, albo... płakałam. Co ja mówię! Ja nie płakałam. Ja wyłam! Aż normalnie bolała mnie głowa. Do tego stopnia, że w pewnym momencie już po prostu nie mogłam wytrzymać i zajrzałam na koniec. A potem tak czytałam po jednym rozdziale od końca. Wiem, wiem. To największy grzech książkoholika, ale ta powieść po prostu rozwaliła mnie emocjonalnie na kawałki. To, z czym musieli zmierzyć się bohaterowie literackiego debiutu Abby Jimenez po prostu rozbudziło we mnie takie emocje, że aż sama się sobie dziwię.
UWAGA!!! SPOILER!!! Nie jest tajemnicą, że po przeczytaniu opisu wiemy, jak ta powieść się skończy. Ale po drodze wydarza się tyle różnych rzeczy, że po prostu nie byłam w stanie oderwać się od tej książki. A to, co spotyka na koniec przyjaciół Kristen, Sloan i Brandona, to jest po prostu nie do opisania.
Mogłabym pisać o tej książce jeszcze długo, ale nie chcę odbierać Wam przyjemności z czytania. Za to napiszę Wam, co zrobiłam szalonego po skończeniu tej historii, a co, według mnie, będzie dla niej najlepszą rekomendacją. I dla autorki zresztą też.
Zamówiłam... jej kolejną książkę The Happy Ever After Playlist. A że w Polsce jeszcze jej nie ma, będę ją czytała w oryginale (co będzie dla mnie prawdziwym wyzwaniem), bo nie jestem w stanie wytrzymać do momentu, aż ukaże się ona na polskim rynku wydawniczym. Tym bardziej, że z tego, co wyczytałam w Internecie powieść ta skupia się na losach... Sloan!
Kiedy w głowie układałam sobie tę recenzję, w tym momencie planowałam napisać, że teraz to już wydawnictwo nie ma absolutnie żadnego wyboru i musi zakupić prawa autorskie do następnej książki Abby Jimenez, bo nie ukrywam, że orłem z angielskiego nie jestem i nie wiem, jak mi pójdzie, a w jakiś sposób będę musiała sprawdzić ile naprawdę zrozumiałam, a ile sobie dopowiedziałam. Ale tego nie napiszę. Wiecie dlaczego? Bo zaglądam wczoraj sobie na fp autorki i widzę informację, że oto prawa do publikacji The Happy Ever After Playlist w Polsce zostały sprzedane. Hurrrrraaaaaa!!!! Nie muszę chyba dodawać, jaka jestem z tego powodu przeszczęśliwa, prawda?
Recenzja powstała we współpracy z wydawnictwem MUZA S.A. Dziękuję 😘😘😘
sobota, 18 lipca 2020
"Podróż nieślubna" Christina Lauren / recenzja
Ciągle łapię się na tym, że zaczynając pisać recenzję, kombinuję. Matko! Jak ja strasznie kombinuję 🙈 Nad pierwszym zdaniem, nad konstrukcją. Nad tym ile powinnam miejsca poświęcić fabule, a ile bohaterom. Wstawić jakiś cytat, czy nie? A przecież najlepszy przekaz jest w prostocie, więc zdecydowałam, że tym razem (i każdym kolejnym) będę walić prosto z mostu 😉
"Podróż nieślubna" Christiny Lauren to historia, w której na pierwszy plan wysuwa się dwójka bohaterów : siostra bliźniaczka panny młodej oraz brat pana młodego. Taki wyjątek od reguły 😉
A wszystko zaczyna się od nieszczęsnego wesela szczęściary Ami i Dane'a, na którym wszyscy... Nie będę Wam tu opisywać szczegółów, ale sytuacja robi się naprawdę nieprzyjemna. Wszyscy chorzy oprócz druhny i drużby. A podróż poślubna czeka. Przełożyć się jej nie da. Naszym bohaterom, Olive i Ethanowi nie pozostaje nic innego, jak tylko udawać zakochanych i wyruszyć w podróż życia na Hawaje 🌴🌴🌴
Wydaje się, że nic lepszego nie mogło ich spotkać (bez urazy dla państwa młodych 😉), jednak jest jeden mały szczegół, który przygodę życia może zamienić w prawdziwy horror. Olive i Ethan szczerze się nie cierpią i w ogóle z trudem znoszą swoją obecność. Chociaż nie zawsze tak było...
Według Amazona jest to jedna z najlepszych książek obyczajowych 2019 roku. U nas miała swoją premierę w czerwcu tego roku, ale jestem pewna, że podbije ona niejedno czytelnicze serce.
Nie ukrywam - nie jest to opowieść, po której miałam książkowego kaca. Nie jest to historia, która rozwaliła moje serce na milion małych kawałeczków. Nie jest to książka, która wcisnęła mnie w fotel.
Za to jest to powieść, przy której naprawdę miło i przyjemnie spędziłam czas. Dzięki niej odbyłam naprawdę szaloną książkową podróż na Hawaje bez ruszania się z tarasu 😉 Przygody Olive i Ethana naprawdę mnie rozbawiły. Może na pewne sytuacje nie reagowałam nagłym wybuchem śmiechu, ale pod nosem uśmiechałam się wielokrotnie.
I o to właśnie według mnie chodzi w lekturze idealnej na lato - żeby się odstresować i czerpać przyjemność z bycia z książką sam na sam 😉 A "Podróż nieślubna" w tej roli sprawdza się idealnie.
Dlatego też, jeżeli szukacie książki idealnej do czytania, czy to w hamaczku, czy na plaży, czy nad jeziorem, czy nawet w łóżku, śmiało możecie sięgnąć po książkę duetu ukrywającego się pod pseudonimem Christina Lauren (nie Aguilera, jak to sugeruje mi słownik 🙈😂). Gwarantuję, że będziecie się dobrze bawić. I te Hawaje...
Recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem Poradnia K, dziękuję 😘😘😘
"Podróż nieślubna" Christiny Lauren to historia, w której na pierwszy plan wysuwa się dwójka bohaterów : siostra bliźniaczka panny młodej oraz brat pana młodego. Taki wyjątek od reguły 😉
A wszystko zaczyna się od nieszczęsnego wesela szczęściary Ami i Dane'a, na którym wszyscy... Nie będę Wam tu opisywać szczegółów, ale sytuacja robi się naprawdę nieprzyjemna. Wszyscy chorzy oprócz druhny i drużby. A podróż poślubna czeka. Przełożyć się jej nie da. Naszym bohaterom, Olive i Ethanowi nie pozostaje nic innego, jak tylko udawać zakochanych i wyruszyć w podróż życia na Hawaje 🌴🌴🌴
Wydaje się, że nic lepszego nie mogło ich spotkać (bez urazy dla państwa młodych 😉), jednak jest jeden mały szczegół, który przygodę życia może zamienić w prawdziwy horror. Olive i Ethan szczerze się nie cierpią i w ogóle z trudem znoszą swoją obecność. Chociaż nie zawsze tak było...
"Trudno uwierzyć, że był taki czas, kiedy nie mogłam się doczekać, aż poznam Ethana. Związek mojej siostry z jej chłopakiem robił się coraz poważniejszy i Ami chciała przedstawić mnie rodzinie Dane'a. Postanowiliśmy spotkać się na dorocznym festynie Minnesota State Fair. Na parkingu ze swojego auta wysiadł Ethan; miał niewiarygodnie długie nogi i oczy tak niebieskie, że widziałam je z odległości dwóch samochodów. Z bliska okazało się, że ma więcej rzęs, niż ustawa dopuszcza u mężczyzn. Mrugał nimi powoli, z uroczą bezczelnością. Popatrzył mi prosto w oczy, uścisnął rękę i uśmiechnął się niebezpiecznie, krzywo. Nie muszę dodawać, że to, co poczułam, było dalekie od siostrzanego zainteresowania.
Z tym że potem najwyraźniej popełniłam ciężki grzech... ".
Według Amazona jest to jedna z najlepszych książek obyczajowych 2019 roku. U nas miała swoją premierę w czerwcu tego roku, ale jestem pewna, że podbije ona niejedno czytelnicze serce.
Nie ukrywam - nie jest to opowieść, po której miałam książkowego kaca. Nie jest to historia, która rozwaliła moje serce na milion małych kawałeczków. Nie jest to książka, która wcisnęła mnie w fotel.
Za to jest to powieść, przy której naprawdę miło i przyjemnie spędziłam czas. Dzięki niej odbyłam naprawdę szaloną książkową podróż na Hawaje bez ruszania się z tarasu 😉 Przygody Olive i Ethana naprawdę mnie rozbawiły. Może na pewne sytuacje nie reagowałam nagłym wybuchem śmiechu, ale pod nosem uśmiechałam się wielokrotnie.
I o to właśnie według mnie chodzi w lekturze idealnej na lato - żeby się odstresować i czerpać przyjemność z bycia z książką sam na sam 😉 A "Podróż nieślubna" w tej roli sprawdza się idealnie.
Dlatego też, jeżeli szukacie książki idealnej do czytania, czy to w hamaczku, czy na plaży, czy nad jeziorem, czy nawet w łóżku, śmiało możecie sięgnąć po książkę duetu ukrywającego się pod pseudonimem Christina Lauren (nie Aguilera, jak to sugeruje mi słownik 🙈😂). Gwarantuję, że będziecie się dobrze bawić. I te Hawaje...
Recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem Poradnia K, dziękuję 😘😘😘
poniedziałek, 13 lipca 2020
"Evvie zaczyna od nowa" Linda Holmes / zapowiedź
Już 29 lipca 2020r. na polskim rynku wydawniczym pojawi się podobno najbardziej romantyczna powieść tego roku, czyli "Evvie zaczyna od nowa" Lindy Holmes. Specjalnie napisałam podobno, bo czy tak faktycznie jest zdecyduję dopiero po lekturze tej książki 😊 Może dla mnie ta powieść okaże się najsmutniejszą historią tego roku? Kto wie...
Łapcie opis i koniecznie dajcie znać, czy lubicie tego typu literaturę, bo jeżeli o mnie chodzi, to wydaję mi się, że idealnie wpisuję się ona w mój czytelniczy gust 📚🌍
Kobieta, której świat w jeden dzień stanął na głowie. Mężczyzna, który stracił tak wiele.
Co się stanie, kiedy przypadek połączy ich losy?
Evvie pakuje walizki. Plan: nowe życie – solo, bez okropnego męża. Ale wszyscy wiemy, co robi Bóg, gdy opowiemy mu o swoich planach. Nowe życie Evvie będzie wyglądało zupełnie inaczej, niż to sobie wyobrażała.
Dean to facet idealny. Przystojny, bogaty gwiazdor sportu ma wszystko. I może mieć każdą kobietę. Lecz nagle, u szczytu kariery, traci to, co przez lata budował.
Dwoje nieznajomych – oboje na życiowym zakręcie. Kiedy przypadek połączy ich losy, zawrą pakt: zero pytań o przeszłość. Ale zanim się zorientują, oboje złamią reguły, które ustalili.
Kiedy zaczną odkrywać swoje sekrety, przeszłość sama się odezwie. Czy znajdą siłę, by się z nią zmierzyć? I czy dadzą szansę uczuciu, które – choć nieproszone – puka do ich drzwi?
Rewelacyjna opowieść o tym, że nigdy nie jest za późno, by zacząć wszystko od nowa, a zmiana – choć często budzi lęk – może być początkiem czegoś wyjątkowego.
Powieść ukaże się nakładem wydawnictwa ZNAK, a ja na pewno napiszę o niej tutaj kilka słów. I na Bookstagramie @ksiazkowepodrozeanny również 😉
A jeżeli nie czujecie potrzeby czekania na moją opinię, książkę kupicie tutaj 😉 ⬇⬇⬇
Łapcie opis i koniecznie dajcie znać, czy lubicie tego typu literaturę, bo jeżeli o mnie chodzi, to wydaję mi się, że idealnie wpisuję się ona w mój czytelniczy gust 📚🌍
Kobieta, której świat w jeden dzień stanął na głowie. Mężczyzna, który stracił tak wiele.
Co się stanie, kiedy przypadek połączy ich losy?
Evvie pakuje walizki. Plan: nowe życie – solo, bez okropnego męża. Ale wszyscy wiemy, co robi Bóg, gdy opowiemy mu o swoich planach. Nowe życie Evvie będzie wyglądało zupełnie inaczej, niż to sobie wyobrażała.
Dean to facet idealny. Przystojny, bogaty gwiazdor sportu ma wszystko. I może mieć każdą kobietę. Lecz nagle, u szczytu kariery, traci to, co przez lata budował.
Dwoje nieznajomych – oboje na życiowym zakręcie. Kiedy przypadek połączy ich losy, zawrą pakt: zero pytań o przeszłość. Ale zanim się zorientują, oboje złamią reguły, które ustalili.
Kiedy zaczną odkrywać swoje sekrety, przeszłość sama się odezwie. Czy znajdą siłę, by się z nią zmierzyć? I czy dadzą szansę uczuciu, które – choć nieproszone – puka do ich drzwi?
Rewelacyjna opowieść o tym, że nigdy nie jest za późno, by zacząć wszystko od nowa, a zmiana – choć często budzi lęk – może być początkiem czegoś wyjątkowego.
Powieść ukaże się nakładem wydawnictwa ZNAK, a ja na pewno napiszę o niej tutaj kilka słów. I na Bookstagramie @ksiazkowepodrozeanny również 😉
A jeżeli nie czujecie potrzeby czekania na moją opinię, książkę kupicie tutaj 😉 ⬇⬇⬇
poniedziałek, 29 czerwca 2020
"Przy naszej piosence" / Klaudia Bianek / recenzja / + bonus
Cześć! Tytuł jest trochę mylący (nie chciałam go strasznie rozwlekać), ale tym razem, wyjątkowo, zapraszam Was nie na pojedynczą recenzję, a na opinię zbiorczą, w której opowiem Wam troszkę o aż trzech ostatnio wydanych powieściach Klaudii Bianek, czyli o "Życiu po Tobie", "Ocalało tylko serce" i przedpremierowo o "Przy naszej piosence".
Pozwolę sobie też zaprosić Was do wzięcia udziału w dyskusji, dlatego też proszę Was - przeczytajcie wpis do końca i wyraźcie swoje zdanie.
"Życie po Tobie" to wzruszająca opowieść o Elizie, samotnej matce dwójki dzieci, która mierzy się ze stratą męża i próbuje ułożyć sobie życie na nowo, co oczywiście nie należy do łatwych zadań.
Nie będę ukrywać, że ta powieść jest mi szczególnie bliska, bo doskonale wiem, z czym taka osoba musi się mierzyć. Doskonale wiem, jak boli widok własnego dziecka tęskniącego za ojcem, którego nigdy nie dane już będzie mu zobaczyć...
Natomiast "Ocalało tylko serce" to historia trudnej znajomości Klary Zegarek i Aleksandra Daliszewskiego, bohatera, który nie wierzy, że w życiu będzie jeszcze szczęśliwy.
Mówią, że miłość leczy rany, ale nie każdy wspomina, że blizny pozostają do końca życia.
Z kolei "Przy naszej piosence" (premiera 1.07.2020) to opowieść o znajomości Antka Zegarka, tak, tak - to brat Klary, i osiemnastoletniej Kornelii (cóż za przepiękne imię 💙), którą los doświadczył już nie jeden raz.
Powiem Wam, że chyba pierwszy raz tak bardzo bałam się o głównego bohatera płci męskiej 🙈, bo cały czas czułam, że zło jest dosłownie krok za nim. I nie ukrywam, że uroniłam kilka łez bliżej poznając Kornelię 🙈
A teraz przechodzimy do meritum.
Nie da się ukryć, że książkowa społeczność na Facebooku jest dosyć aktywna i generalnie orientuje się, co w wydawniczej trawie piszczy. Kto jest aktualnie na przysłowiowym topie, kto wydał nową powieść i tak dalej.
Ale jak wiemy, nie wszyscy czytający na bieżąco obserwują strony wydawnictw, autorów, czy blogerów książkowych. Część czytających nie zagląda na nie wcale, a część robi to od czasu do czasu. Ale do czego zmierzam?
Otóż jakiś czas temu znajoma zapytała mnie, po które z polskich pisarek według mnie warto sięgnąć. Podałam kilka nazwisk i nie będę ukrywać, że jedną z polacanych przeze mnie autorek była właśnie Klaudia Bianek. Po kilku dniach oczywiście zadałam pytanie, czy pomogłam i tak dalej. Finalnie doszło do tego, że moja znajoma napisała mi, że z polecanych przeze mnie nazwisk zdecydowała się na dwa. Z reszty zrezygnowała, bo autorki... miały w porównaniu z innymi mało lajków na Fb. I powiem Wam, że mnie zatkało.
Oczywiście nasza dyskusja trwała jeszcze baaaaaaaardzo długo. Nie będę tutaj przytaczać naszej rozmowy , bo to też nie o to chodzi, ale dało mi to bardzo dużo do myślenia.
Nie da się ukryć, że teoretycznie korzystniej wypada autorka, która wydała 3 książki i ma sto, czy ileś tam tysięcy polubień, od powiedzmy osoby, która wydała 10 powieści, ale obserwuję ją, dajmy na przykład 500 osób (liczby przypadkowe), ale...
Czy naprawdę żyjemy w takich czasach, w których o tym, jak postrzegają nas inni decydują lajki na Facebooku czy serduszka na Instagramie?
Wiadomo, każdy przy wyborze lektury kieruje się innymi kryteriami. Kiedy ja zaczęłam "świadomie czytać" nie będę ukrywać, że początkowo nie było moich rodziców stać, żeby kupować mi to, co chciałam, więc jak już troszkę pieniążków uzbierałam to starałam się kupować jak najgrubsze książki, w jak najniższej cenie 🙈
Dopiero z czasem zaczęłam kierować się opisami, gatunkami, nazwiskami - wiadomo, chętnie sięgamy po to, co już znamy. Wreszcie opiniami innych. Ale powiem Wam że nigdy nie kierowałam się polubieniami na fanpage.
Nie ukrywam, że zdarza mi się zerknąć, ile dany autor ma polubień, ale z doświadczenia już wiem, że nie jest to wyznacznik tego, czy twórczość danego autora przypadnie mi do gustu czy też nie.
Jest autorka, która na fb ma kilkadziesiąt tysięcy polubień i jej twórczość jest dla mnie po prostu nie do przebrnięcia, a Klaudia Bianek tych polubień ma "tylko" 1100, a ja i tak wiem, że w przyszłości sięgnę po wszystko, co tylko wyjdzie spod jej pióra.
A jak to jest z Wami? Czym kierujecie się przy wyborze kolejnej książki? Czy lajki mają dla Was jakiekolwiek znaczenie? A może uważacie tak jak ja, że nie powinno się ich brać pod uwagę, bo przecież każdy z nas ma własny gust?
Komentarze są jak zawsze Wasze 📝
A ja jeszcze standardowo podrzucę Wam info o miejscach, w których możecie zamówić sobie książki Klaudii Bianek - link przekieruje Was do powieści "Przy naszej piosence".
I dodam tylko, że wpis w żaden sposób nie jest sponsorowany. Nie powstał też we współpracy z wydawnictwem. Wszystkie trzy książki, o których wspominałam powyżej zakupiłam z własnej kieszeni.
Pozwolę sobie też zaprosić Was do wzięcia udziału w dyskusji, dlatego też proszę Was - przeczytajcie wpis do końca i wyraźcie swoje zdanie.
"Życie po Tobie" to wzruszająca opowieść o Elizie, samotnej matce dwójki dzieci, która mierzy się ze stratą męża i próbuje ułożyć sobie życie na nowo, co oczywiście nie należy do łatwych zadań.
Nie będę ukrywać, że ta powieść jest mi szczególnie bliska, bo doskonale wiem, z czym taka osoba musi się mierzyć. Doskonale wiem, jak boli widok własnego dziecka tęskniącego za ojcem, którego nigdy nie dane już będzie mu zobaczyć...
Natomiast "Ocalało tylko serce" to historia trudnej znajomości Klary Zegarek i Aleksandra Daliszewskiego, bohatera, który nie wierzy, że w życiu będzie jeszcze szczęśliwy.
Mówią, że miłość leczy rany, ale nie każdy wspomina, że blizny pozostają do końca życia.
Z kolei "Przy naszej piosence" (premiera 1.07.2020) to opowieść o znajomości Antka Zegarka, tak, tak - to brat Klary, i osiemnastoletniej Kornelii (cóż za przepiękne imię 💙), którą los doświadczył już nie jeden raz.
Powiem Wam, że chyba pierwszy raz tak bardzo bałam się o głównego bohatera płci męskiej 🙈, bo cały czas czułam, że zło jest dosłownie krok za nim. I nie ukrywam, że uroniłam kilka łez bliżej poznając Kornelię 🙈
A teraz przechodzimy do meritum.
Nie da się ukryć, że książkowa społeczność na Facebooku jest dosyć aktywna i generalnie orientuje się, co w wydawniczej trawie piszczy. Kto jest aktualnie na przysłowiowym topie, kto wydał nową powieść i tak dalej.
Ale jak wiemy, nie wszyscy czytający na bieżąco obserwują strony wydawnictw, autorów, czy blogerów książkowych. Część czytających nie zagląda na nie wcale, a część robi to od czasu do czasu. Ale do czego zmierzam?
Otóż jakiś czas temu znajoma zapytała mnie, po które z polskich pisarek według mnie warto sięgnąć. Podałam kilka nazwisk i nie będę ukrywać, że jedną z polacanych przeze mnie autorek była właśnie Klaudia Bianek. Po kilku dniach oczywiście zadałam pytanie, czy pomogłam i tak dalej. Finalnie doszło do tego, że moja znajoma napisała mi, że z polecanych przeze mnie nazwisk zdecydowała się na dwa. Z reszty zrezygnowała, bo autorki... miały w porównaniu z innymi mało lajków na Fb. I powiem Wam, że mnie zatkało.
Oczywiście nasza dyskusja trwała jeszcze baaaaaaaardzo długo. Nie będę tutaj przytaczać naszej rozmowy , bo to też nie o to chodzi, ale dało mi to bardzo dużo do myślenia.
Nie da się ukryć, że teoretycznie korzystniej wypada autorka, która wydała 3 książki i ma sto, czy ileś tam tysięcy polubień, od powiedzmy osoby, która wydała 10 powieści, ale obserwuję ją, dajmy na przykład 500 osób (liczby przypadkowe), ale...
Czy naprawdę żyjemy w takich czasach, w których o tym, jak postrzegają nas inni decydują lajki na Facebooku czy serduszka na Instagramie?
Wiadomo, każdy przy wyborze lektury kieruje się innymi kryteriami. Kiedy ja zaczęłam "świadomie czytać" nie będę ukrywać, że początkowo nie było moich rodziców stać, żeby kupować mi to, co chciałam, więc jak już troszkę pieniążków uzbierałam to starałam się kupować jak najgrubsze książki, w jak najniższej cenie 🙈
Dopiero z czasem zaczęłam kierować się opisami, gatunkami, nazwiskami - wiadomo, chętnie sięgamy po to, co już znamy. Wreszcie opiniami innych. Ale powiem Wam że nigdy nie kierowałam się polubieniami na fanpage.
Nie ukrywam, że zdarza mi się zerknąć, ile dany autor ma polubień, ale z doświadczenia już wiem, że nie jest to wyznacznik tego, czy twórczość danego autora przypadnie mi do gustu czy też nie.
Jest autorka, która na fb ma kilkadziesiąt tysięcy polubień i jej twórczość jest dla mnie po prostu nie do przebrnięcia, a Klaudia Bianek tych polubień ma "tylko" 1100, a ja i tak wiem, że w przyszłości sięgnę po wszystko, co tylko wyjdzie spod jej pióra.
A jak to jest z Wami? Czym kierujecie się przy wyborze kolejnej książki? Czy lajki mają dla Was jakiekolwiek znaczenie? A może uważacie tak jak ja, że nie powinno się ich brać pod uwagę, bo przecież każdy z nas ma własny gust?
Komentarze są jak zawsze Wasze 📝
A ja jeszcze standardowo podrzucę Wam info o miejscach, w których możecie zamówić sobie książki Klaudii Bianek - link przekieruje Was do powieści "Przy naszej piosence".
I dodam tylko, że wpis w żaden sposób nie jest sponsorowany. Nie powstał też we współpracy z wydawnictwem. Wszystkie trzy książki, o których wspominałam powyżej zakupiłam z własnej kieszeni.
niedziela, 14 czerwca 2020
"To, co bliskie sercu" Katherine Center / recenzja
To nie powieść. To apel do wszystkich kobiet.
Najnowsza powieść Katherine Center opowiada o losach Cassie Hanwell, ratowniczki pracującej w straży pożarnej w Austin (o mieście poczytacie m.in. Tutaj), w Teksasie. W wyniku splotu wydarzeń zostaje ona przeniesiona do jednostki w okolice Bostonu, która w niczym nie przypomina jej dotychczasowych miejsc pracy.
Pracującym tu mężczyznom ciężko jest się przyznać, że "panienka" może być w czymś od nich lepsza. Co tu dużo mówić - już sama jej obecność nie wszystkim jest na rękę. Tylko pewien uroczy frycek, który rozpoczyna pracę w tym samym dniu, co Cassie, nie ma nic przeciwko jej obecności w jednostce.
Na pierwszy rzut oka "To, co bliskie sercu" zdaje się być zwykłą obyczajówką, w której główna bohaterka próbuje udowodnić swoją wartość i pokazać, że kobieta może odnaleźć się w męskim środowisku.
Zaczęłam tę książkę czytać przy porannej kawie, a potem przez cały dzień, jeżeli tylko mogłam, podczytywałam ją chociaż po kilka stron, finalnie kończąc ją prawie o 2 w nocy. Losy dzielnej Cassie naprawdę mnie wciągnęły. Jej walka o uznanie, o odbudowanie dawno zerwanej więzi z matką, wreszcie o przebaczenie samej sobie nie pozwoliły mi odłożyć lektury na później.
"Owszem, na świecie jest mnóstwo niewyobrażalnego cierpienia. Ale nie będzie dobrze, jeśli z tego powodu nie pozwolimy sobie na nadzieję, miłość, odczuwanie rozkoszy. Przeciwnie, należy cieszyć się każdą drogocenną sekundą tych uczuć, kiedy na nas spłyną.
Reakcją na zło tego świata nie powinien być strach... "
W rzeczywistości jednak pod płaszczykiem tej lekkości ukryty jest apel do wszystkich kobiet tego świata.
Po pierwsze, aby głośno mówić o krzywdzie, która nas dotyka. Aby dążyć do sprawiedliwości. Milczenie nie jest oznaką słabości, lecz lękiem. Lękiem, z którym prędzej czy później przychodzi nam się zmierzyć.
Po drugie, aby nie dać się zaszufladkować. Kobiety absolutnie w niczym nie ustępują mężczyznom. I możemy być, kim chcemy.
Bohaterka Katherine Center przez wiele lat zmagała się z bólem, który ukształtował jej osobowość. Zamknięta szczelnie w swojej skorupie nie dopuszczała do siebie nikogo. Mimo to jej udało się przeżyć. Ale nie wszystkie kobiety mają w sobie tyle siły, by odbyć najcięższą walkę w życiu... Pamiętajmy o tym.
/A.
Recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem Muza www.muza.com.pl
sobota, 30 maja 2020
#nicniebędziedobrze
Nóż w kieszeni mi się otwiera, kiedy widzę hasztag #wszystkobędziedobrze. Wiadomo, w jakiej sytuacji obecnie się znajdujemy. Umierają setki tysięcy osób, miliony są zarażone, a tak naprawdę to dopiero wierzchołek góry lodowej, bo chorych jest o wiele, wiele więcej.
Wspomniany wyżej hasztag ma oczywiście na celu podtrzymywać wszystkich na duchu i przypominać, że jeszcze będzie normalnie. Że będziemy mogli się spotkać, pogadać, pośmiać i pobawić.
Że przyjdzie dzień, w którym wejdziemy na pokład samolotu i polecimy na drugi koniec świata wygrzewać się pod palmami i zwiedzać najpiękniejsze zakątki świata.
Tak będzie i temu absolutnie nie przeczę, ale #nicniebędziedobrze! Ten wpis powstaje po przeczytaniu "Motywu ukrytego", ale tak naprawdę dziś z czytaniem nie ma on nic wspólnego. Książka Katarzyny Bondy i Bogdana Lacha jest tylko iskierką, od której zapalił się we mnie lont i po prostu wszystko wybuchło.
Wmawiamy sobie, że kiedy wreszcie wyjdziemy z domu bez maseczek, kiedy aktorzy wrócą na plan, dzieci do szkół, kiedy wreszcie podamy sobie ręce wszystko będzie dobrze. A nie będzie....
Ludzie dalej będą mordować za marne 5 złotych. Bezduszne kreatury dalej będą wykorzystywać bezbronne dzieci i bezkarnie chodzić po tym świecie. Ludzie dalej będą walczyć i nienawidzić. Będą kupowali sobie niewinność. Będą umieszczali zwłoki w miejscach niedostępnych dla ludzi, a ofiary latami będą gnić w ziemi. Ludzie nadal będą katować i dzieci i starców, żony i mężów. Ludzie nadal będą wywozić tony śmieci do lasów i zanieczyszczać naszą planetę. Obcokrajowcy nadal będą prześladowani ze względu na kolor skóry i wyznanie. Kierowcy nadal będą wsiadać po pijaku do samochodów i będą udawać bogów życia i śmierci.
Wiecie dlaczego? Bo ludzie się nie zmieniają. Jesteśmy gatunkiem, który myśli, że skoro jest silniejszy, to może pakować szczeniaki do worków i topić je w pierwszym lepszym strumyku, bo jest silniejszy, a kara i tak będzie śmiesznie niska.
Jesteśmy gatunkiem, który myśli, że jeżeli ma pieniądze i władzę to może poniżać innych. Może wycinać lasy, przeprowadzać eksperymenty, eksterminować. Jesteśmy gatunkiem, który chce podbić kosmos. Po co? Bo pragnie władzy, a potem i tak wszystko zniszczy.
Mam nadzieję, że nie urazi Was ten wpis, bo nie taki był jego cel. Nie wrzucam wszystkich do jednego worka. Wiem, że na tym świecie są ludzie dobrzy, którzy poświęcają swoje życie dla innych. Którzy pomagają, walczą o dobro, sprawiedliwość i wspierają.
Chcę tylko, żebyście zrozumieli (a jestem pewna, że wielu z Was podzieli mój pogląd), że nie chcę akceptować świata, w którym młoda dziewczyna jest wypchnięta przez okno, umiera na miejscu, a winny nigdy nie zostaje ukarany. Nie chcę akceptować świata, w którym bezbronny staruszek jest wręcz torturowany i głodzony na śmierć, a potem upchnięty w walizce dryfuje po rzecze. Nie chcę akceptować świata, w którym ojciec zabija syna, dokonując na nim rzezi, a potem wmawia policjantom, że to... samobójstwo.
Idąc dalej nie akceptuję naszej samozagłady. Bo właśnie do tego dążymy...
Wspomniany wyżej hasztag ma oczywiście na celu podtrzymywać wszystkich na duchu i przypominać, że jeszcze będzie normalnie. Że będziemy mogli się spotkać, pogadać, pośmiać i pobawić.
Że przyjdzie dzień, w którym wejdziemy na pokład samolotu i polecimy na drugi koniec świata wygrzewać się pod palmami i zwiedzać najpiękniejsze zakątki świata.
Tak będzie i temu absolutnie nie przeczę, ale #nicniebędziedobrze! Ten wpis powstaje po przeczytaniu "Motywu ukrytego", ale tak naprawdę dziś z czytaniem nie ma on nic wspólnego. Książka Katarzyny Bondy i Bogdana Lacha jest tylko iskierką, od której zapalił się we mnie lont i po prostu wszystko wybuchło.
Wmawiamy sobie, że kiedy wreszcie wyjdziemy z domu bez maseczek, kiedy aktorzy wrócą na plan, dzieci do szkół, kiedy wreszcie podamy sobie ręce wszystko będzie dobrze. A nie będzie....
Ludzie dalej będą mordować za marne 5 złotych. Bezduszne kreatury dalej będą wykorzystywać bezbronne dzieci i bezkarnie chodzić po tym świecie. Ludzie dalej będą walczyć i nienawidzić. Będą kupowali sobie niewinność. Będą umieszczali zwłoki w miejscach niedostępnych dla ludzi, a ofiary latami będą gnić w ziemi. Ludzie nadal będą katować i dzieci i starców, żony i mężów. Ludzie nadal będą wywozić tony śmieci do lasów i zanieczyszczać naszą planetę. Obcokrajowcy nadal będą prześladowani ze względu na kolor skóry i wyznanie. Kierowcy nadal będą wsiadać po pijaku do samochodów i będą udawać bogów życia i śmierci.
Wiecie dlaczego? Bo ludzie się nie zmieniają. Jesteśmy gatunkiem, który myśli, że skoro jest silniejszy, to może pakować szczeniaki do worków i topić je w pierwszym lepszym strumyku, bo jest silniejszy, a kara i tak będzie śmiesznie niska.
Jesteśmy gatunkiem, który myśli, że jeżeli ma pieniądze i władzę to może poniżać innych. Może wycinać lasy, przeprowadzać eksperymenty, eksterminować. Jesteśmy gatunkiem, który chce podbić kosmos. Po co? Bo pragnie władzy, a potem i tak wszystko zniszczy.
Mam nadzieję, że nie urazi Was ten wpis, bo nie taki był jego cel. Nie wrzucam wszystkich do jednego worka. Wiem, że na tym świecie są ludzie dobrzy, którzy poświęcają swoje życie dla innych. Którzy pomagają, walczą o dobro, sprawiedliwość i wspierają.
Chcę tylko, żebyście zrozumieli (a jestem pewna, że wielu z Was podzieli mój pogląd), że nie chcę akceptować świata, w którym młoda dziewczyna jest wypchnięta przez okno, umiera na miejscu, a winny nigdy nie zostaje ukarany. Nie chcę akceptować świata, w którym bezbronny staruszek jest wręcz torturowany i głodzony na śmierć, a potem upchnięty w walizce dryfuje po rzecze. Nie chcę akceptować świata, w którym ojciec zabija syna, dokonując na nim rzezi, a potem wmawia policjantom, że to... samobójstwo.
Idąc dalej nie akceptuję naszej samozagłady. Bo właśnie do tego dążymy...
Subskrybuj:
Posty (Atom)
"Pierścionek z cyrkonią" Krzysztof Piotr Łabenda
Recenzja patronacka. W " Pierścionku z cyrkonią" 💍 Krzysztof Piotr Łabenda odpowiada na pytanie : Czy można przez całe...
-
Pod Białymstokiem znaleziono ciała dwóch modelek - ofiar handlarzy narządami. Do międzynarodowego śledztwa zostaje włączona agentka CBŚ, p...
-
Psycholog Zygmunt Rozłucki znalazł się w złym miejscu, o złym czasie. A może wręcz przeciwnie? To powinien być dzień, jak każ...
-
OMG! Co to było?! Najpierw zakochałam się w okładce. Potem zaintrygował mnie opis. Na koniec treść wprawiła w prawdziwe osłupienie....




















