niedziela, 24 września 2017

"Jutro będziemy szczęśliwi" Anna Dąbrowska

Życie pisze własne scenariusze. 


 Czy oznacza to, że mamy bezczynnie przyglądać się temu, co dzieje się wokół nas? Czy w takim razie mamy być tylko biernym uczestnikiem naszego życia? A może szczęściu trzeba... pomóc? 


 To był zimny dzień. Zuza chciała ochłonąć po nieprzyjemnym wydarzeniu, które miało miejsce w sklepie jej mamy. Wyszła na zewnątrz. Wtedy w jej życiu pojawił się on, Adam. Jeszcze tego samego dnia złożył jej obietnicę. Obietnicę, której nie dotrzymał. Po roku bez pożegnania zniknął z jej życia.

"Wtedy planowałam rozpocząć studia w Szczecinie. Chciałam się tam przeprowadzić, 
byłam nawet na etapie poszukiwań pokoju, ale  nagle zjawił się w moim życiu on i sporo w nim namieszał. A później zniknął, pozostawiając po sobie wiele pytań, na które nikt nie znał odpowiedzi... ". 

 Od tego momentu minęły trzy lata. Trzy trudne i długie lata zarówno dla Zuza jak i dla Adama.
 Dziewczyna postanowiła, że już nigdy nie będzie oglądać się za siebie. I chociaż Adam nadal mieszkał w jej sercu postanowiła, że czas już rozpocząć nowy etap.

"Nie chciałam więcej tęsknić za Adamem i wierzyć w to, że kiedyś wróci. To nie byłoby w porządku wobec Marcina, z którym próbowaliśmy lepić coś na kształt związku. 
(...) 
Nie była to jednak miłość. Na pewno nie. Była to forma stłumienia samotności - dwa bijące serca stojące obok siebie robiły więcej hałasu i zagłuszały te okropne dźwięki ciszy. Ta melodia brzmiała najżałośniej, choć czasami, przyznaję, działała jak lekarstwo".

 I wtedy Adam podjął decyzję. Decyzję o powrocie...

"- Nie masz gwarancji, że Zuza ponownie wpadnie w twoje ramiona. 
(...) 
- To prawda. Nie mam żadnej gwarancji, ale czy rodząć się, otrzymujesz gwarancję na udane życie? (...) Mamo, ja chcę tylko spróbować żyć inaczej. Z nią lub bez niej". 


 Od czasu przeczytania "W rytmie passady" z niecierpliwością czekałam na kolejną powieść Anny Dąbrowskiej. I wreszcie się doczekałam, chociaż muszę przyznać, że "Jutro będziemy szczęśliwi" jest utrzymana w zupełnie innych klimatach.  
 Tym razem autorka otula nas świąteczną magią i zimową (a może sercową) zawieruchą  ❄❄❄ Jest śnieg, są choinki, ciepłe skarpety i herbata z gwiazdką anyżu. Mogłoby się wydawać - prawdziwa idylla. Ale życie (i autorka) lubi rzucać swoim bohaterom kłody pod nogi.
 Jak Zuza zareaguje na powrót Adama? Czy Adam zdecyduje się na walkę o serce, które zranił? I wreszcie, co na to wszystko Marcin? Jedno jest pewne, w tym układzie jest o jedną osobę za dużo.

  Najważniejszym atutem tej powieści jest pierwszoosobowa narracja Zuzy i Adama, dzięki czemu możemy spojrzeć na całą historię z obydwu perspektyw i lepiej zrozumieć motywy, które kierują bohaterami.
 Kolejnym jest Nie zmieniający się styl autorki, który bardzo lubię.
 Autorka obawiała się trochę, jak świąteczna opowieść zostanie przyjęta... w lecie, bowiem premiera tej powieści odbyła się 4 września. Mogłoby się wydawać, że to trochę za wcześnie na to całe bożonarodzeniowe szaleństwo. A mnie tę książkę czytało się bardzo przyjemnie pod ciepłym kocem i z kubkiem gorącej herbaty z cytryną w wolnej dłoni ☺ Ja kocham takie klimaty, tak jak i kocham święta. Fakt, może już nie odczuwam tej dziecięcej radości na myśl o ubieraniu choinki, ale nie da się ukryć, że koniec roku jest takim magicznym czasem, w którym cuda się zdarzają. Czy wydarzą się one również w życiu Zuzy i Adama?


 Nie jest to jednak opowieść tylko o zapachu piernika i świątecznym zabieganiu w kuchni szykując kolejne potrawy. Jest to opowieść o decyzjach, które źle, lub za późno podjęte, mogą zniszczyć nasze życie. A może tak naprawdę "przyszłości nie da się zmienić, bo ona już się wydarzyła, tylko my jeszcze do niej nie dotarliśmy? (...) Może rodzimy się z zapisanym scenariuszem życia, którego nie można już zmienić (...)?". 
 O tym jak jest w rzeczywistości, już wkrótce przekonają się nasi bohaterowie i, mam nadzieję, Wy razem z nimi.

 Polecam, polecam i jeszcze raz polecam.
Na teraz, na Święta, na kolejny rok. Bo prawda zawarta w tej powieści nie ma daty przydatności 🕛

/Ania. 

"Jutro będziemy szczęśliwi"
Anna Dąbrowska 
Zysk i S-ka Wydawnictwo 

Za egzemplarz recenzyjny dziękuję 
Zysk i S-ka Wydawnictwo (www.zysk.com.pl). 

30 komentarzy:

  1. Z przyjemnością zapoznam się z ową powieścią :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Książka nie jest w moim guście czytelniczym. Ostatnio skupiam się głównie na fantastyce albo powieściach, w których krew leje się strumieniami. ;)

    Pozdrawiam Iza
    Niech książki będą z Tobą!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, zauważyłam właśnie, że Ciebie ludzkie mięcho i urwane głowy są na porządku dziennym 👍

      Usuń
  3. Niestety, takie babskie powieści nie są dla mnie, więc po nią nie sięgnę :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem ☺
      Dziękuję za odwiedziny ☺
      Pozdrawiam cieplutko 🌞

      Usuń
  4. Bardzo lubię takie powieści obyczajowe, a jeszcze świąteczne klimaty totalnie do mnie przemawiają :) Zapisuję na listę!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, ja też uwielbiam takie klimaty 💖 A teraz wydawnictwa i autorki szykują wiele świątecznych niespodzianek, więc będziemy w siódmym niebie ☺

      Usuń
  5. Naprawdę zapowiada się cudna książka :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Twoja opinia tylko zachęca do przeczytania tej książki. I z chęcią to zrobię.
    Serdecznie pozdrawiam.
    Www.nacpana-ksiazkami.blogspot.de

    OdpowiedzUsuń
  7. Może zapoznam się z tą powieścią w któreś Święta :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Miałam możliwość ją przeczytać, ale w końcu nie przyciągnęła jednak jakoś mojej uwagi, a wolałam, by inni dostali egzemplarze i ucieszyli się.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiadomo, że nie ma możliwości, aby każda książka idealnie wpisała się w nasze gusta ☺

      Usuń
  9. Zastanawiałam się nad nią, jednak jakoś do mnie nie przemawiała. Myślę, że przy najbliższej okazji się z nią zapoznam. :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Dziwi mnie, że Zysk wydało coś z taką okładką. Zawsze kojarzyłam ich z większą starannością do opraw graficznych :\

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Są osoby, które zaliczają tę okładkę do najpiękniejszych.
      Są takie (wśród nich ja), które uważają ją za ładne.
      I takie, jak Ty, które uważają ją za pomyłkę.
      Wszystko jest kwestią gustu ☺

      Usuń
  11. Brzmi naprawdę intrygująco, może kiedyś sięgnę :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Książka idealna na długie, zimowe wieczory. Lubię zagłębić się wtedy w takie ciepłe historie. Chyba zainwestuję w tę książkę :D
    Pozdrawiam :P
    http://czytaniejestmagiczne.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, tak. To właśnie taka ciepła, i wbrew pozorom, przyjemna historia ☺

      Usuń
  13. Przekonałaś mnie! Przeczytam na pewno :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Rzadko sięgam po polskich autorów ale może tą pozycją w końcu się przełamię ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Książka zapowiada się ciekawie, jednak jakoś nie mam ochoty żeby po nią sięgnąć ...

    OdpowiedzUsuń

"Pierścionek z cyrkonią" Krzysztof Piotr Łabenda

Recenzja patronacka.   W " Pierścionku z cyrkonią" 💍 Krzysztof Piotr Łabenda odpowiada na pytanie : Czy można przez całe...