środa, 13 maja 2020

GORMITI / PUZZLE 3D/ RECENZJA

  Prawdziwy hit dla wszystkich 

fanów GORMITI 👍


  Dawno temu wyspa Gorm była zagrożona przez strasznych wrogów – Postacie Ciemności. Mieszkańcy wyspy – Gormiti, pod przewodnictwem potężnych Lordów, postanowili stawić czoło temu zagrożeniu.
Wybuchła wojna...
  Gormiti odnieśli zwycięstwo. Dziś tę wojnę symbolizuje pozostała po niej starożytna Wieża, twierdza Gormiti.
  Przez lata każdy z młodych Gormiti, kiedy osiąga odpowiedni wiek, musi udać się na poszukiwanie Wieży, aby otrzymać dar męstwa i skutecznie stawić czoło siłom ciemności.
  Zły Lord Vidous chce bowiem zdobyć Wieżę i znajdujący się w niej Elastar – kryształ gromadzący energię i chroniący Gormiti.
Kiedy czterej młodzi bohaterowie, pochodzący z różnych plemion Gormiti (Riff – z Plemienia Ognia, Ikor – z Plemienia Lodu, Trek z Plemienia Kamienia i Eron z Plemienia Wiatru) odnajdują Wieżę, okazuje się, że wykorzystując zaćmienie Słońca, a co za tym idzie osłabienie Elastaru, Lord Viodus i jego podwładni z krainy Darkor są bliscy zdobycia kryształu.
  Proroctwa się spełniają i Postacie Ciemności powracają! Nasi bohaterowie, z pomocą Ao-ki – strażniczki Wieży, muszą uratować znany im świat – wyspę Gorm i lud Gormiti! - źródło tvpabc.pl


  Chociaż w nazwie mamy puzzle, to tak naprawdę z 13 elementów ukrytych w plastikowym posągu (który oczywiście później możemy wykorzystać do zabawy) budujemy najzwyklejszą, ale jakże efektowną figurkę jednego z lordów.
  Mój synek jest wprost zachwycony zabawką ; gdyby mógł, to chyba bawiłby się nią od rana do wieczora 😉 Wczoraj to nawet spał z nią pod poduszką 😉
  Tym, na co warto zwrócić uwagę jest też cena tego cudeńka. Na allegro znalazłam takie produkty po 25PLN. Ja naszego lorda zamówiłam na bonito.pl za... 8,90 😱 Teraz żałuję, że skusiłam się na tylko jednego jegomościa 😉
  Figurka ma ruchome elementy, ze złożeniem nie ma większych problemów. Jak dla mnie jest to idealny pomysł na prezent zarówno na zbliżający się Dzień Dziecka, jak i urodziny, imieniny, czy po prostu drobny upominek.
  Jakość za taką cenę jest rewelacyjna. Z pewnością zabawka posłuży dziecku przez lata.


  Czemu powstała ta recenzja?
  Bo szukając informacji na temat tej zabawki przed zakupem, nie mogłam nigdzie znaleźć jej realnych zdjęć. A takie rzeczy są bardzo ważne, prawda?

  Koniecznie dajcie znać, czy Wasze dzieciaki oglądają tę bajkę 👦👦👦

   

niedziela, 3 maja 2020

"Kierunek : noc" . Jeden z najlepszych seriali?

  Początkowo ten wpis miał nosić tytuł "2 miesiące na Netfixie i co dalej?". Bo szczerze mówiąc mimo zachwytów wielu osób, ja jakoś nie byłam do końca przekonana do tej platformy. Jednakże po wczorajszych trzech godzinach spędzonych na tym portalu streamingowym powinnam raczej nazwać ten post "To, co najlepsze na Netflix'ie". A najlepszy jest serial na motywach książki "Starość aksolotla" Jacka Dukaja.


 "Kierunek: noc" sezon 1, to 6 około półgodzinnych odcinków opowiadajacych o grupie ludzi i ich ucieczce... przed śmiercią! A ścisłej rzecz ujmując przed słońcem. Zabójczym słońcem.
  I tyle Wam w zupełności wystarczy, aby rozkoszować się porządną dawką dobrego "kina", bo tak naprawdę, jeżeli obejrzycie go na raz, to tak jakbyście obejrzeli film.
  Jakie są atuty tego serialu? Oprócz pomysłu i wykonania - jak się okazuje gra świateł, a w tym wypadku jej brak, wprowadza atmosferę niepokoju, strachu i ciągłej niepewności, największą zaletą "Kierunek : noc" jest gra aktorska.
  Nie spotkamy tu aktorów z pierwszych stron gazet (przynajmniej ja większości z nich nie kojarzę), a mimo to widać, że każdy z głównych 12 bohaterów dał z siebie wszystkie. I tu pojawia się pytanie : czy tyle głównych postaci to nie za dużo? Czy da się ich wszystkich poznać w ciągu trzech godzin? I tu Was zaskoczę, bo informacji o nich, tych prywatnych, jest jak na lekarstwo, a mimo to, wiemy wystarczająco dużo, aby rozumieć postępowanie i pobudki każdego z nich.
  Przyznam się, że nie czytałam pierwowzoru, ale uważam, że każde dzieło powinno obronić się samo w sobie. A ten serial, z genialnie zagraną rolą Ksawerego Szlenkiera, broni się w 100%. Obejrzyjcie koniecznie, a zapewniam Was że nie będzie żałowali.
  I już nigdy nie spojrzycie bez obaw na wschód słońca 🌄

  Bonus

  A co jeszcze warto (lub nie) zobaczyć według mnie na Netflix'ie? 
1. Cisza białego miasta. - Ekranizacja pierwszej części trylogii "Białego miasta" Evy Garcii Saenz de Urturi. Film warty zobaczenia zarówno dla tych, którzy książkę już czytali, jak i tych, którzy nie mają w planach tego robić.
2. Toy Boy. - Intrygujący serial o mężczyźnie skazanym za morderstwo, który po latach spędzonych za kratkami próbuje udowodnić swoją niewinność.
3. W lesie dziś nie zaśnie nikt. - Pierwszy polski slasher. Niestety film mocno mnie rozczarował. Początkowo cieszyłam się, że w Polsce wreszcie ktoś wziął się za coś innego. Niestety finalnie sporo scen... ominęłam 🙈
4. Bad Boy. - Mam wrażenie, że pan Vega nie zrobił filmu, a konkurs, pt. kto więcej razy przeklnie. Nie dałam rady obejrzeć do końca. W sumie to nawet nie dotrwałam do połowy.
5. To hot to handle. - Wybaczcie, ale mam słabość do tego reality show 🙈
6. Sex Education. - Warto obejrzeć ten serial chociażby dla dość specyficznej roli Gillian Anderson.
7. The Riverdale. - Pierwszy sezon był naprawdę świetny. Niestety każdy kolejny okazał się coraz gorszy.
8. Il Processo. - Ambitna i bezkompromisowa pani prokurator dostaje sprawę, która zmieni jej życie.
9. 365 dni. - Musiałam obejrzeć ten film, żeby wreszcie przekonać się, o co chodzi. Przekonałam się. Nie żałuję, ale i nie czuję satysfakcji.
10. Zaginione dziewczyny. - Bardzo smutny obraz cierpienia matek i braku sprawiedliwości.
11. Platforma. - Nazwałabym ten film bezdusznym obrazem społeczeństwa. Niestety zabrakło mi kilku elementów, które wyjaśniłyby kilka dosyć istotnych spraw. Mimo to uważam, że warto go zobaczyć.

  A Wy co uważacie o Netflix? Korzystacie z jego dobrodziejstw? A może coś mi polecicie? 

wtorek, 21 kwietnia 2020

"Gruzińskie wino" Anna Pilip / Zapowiedź

  Premiera 6.05.2020 📆



  Kiedy Ana, trzydziestoletnia rozwódka niespodziewanie dostaje propozycję wyjazdu służbowego do Tbilisi, w pierwszej chwili ma ochotę zrobić wszystko, żeby tam nie jechać. Sama konieczność dzwonienia do byłego męża i ustalenia z nim opieki nad córeczkami wywołuje w niej paraliż. Poza tym Gruzja była dotychczas jej azylem, pachnącą kolendrą odskocznią od codzienności, a nie miejscem na służbowe kolacyjki… Jedna z takich kolacyjek okazuje się dla Any przełomowa. Nie dość, że poznaje Timara, to jeszcze w wyniku dramatycznych wydarzeń trafia do szpitala. Tam pojawia się Giorgi – lekarz, który ratuje jej życie.  Obaj mężczyźni  mają swoje  tajemnice, które próbuje zgłębić Ana. Co ich spotkało 10 lat temu, kiedy w Osetii Południowej wybuchła wojna? Kogo stracili? Ana ma rozdarte serce…

  Wraz z Aną przemieszczamy się pomiędzy Polską a Gruzją , popijając pyszne gruzińskie wino, poznając uroki wioski Uszguli i balansując między codziennością, a pragnieniami.

  Powieść ukaże się nakładem wydawnictwa Lira 📖 Zainteresowani? Bo ja BARDZO 😉😉😉

środa, 15 kwietnia 2020

Omlet cesarski / Przepis

  Czy macie czasami tak, że jak zobaczycie jakąś potrawę w tv, to chociażby się paliło i waliło wiecie, że prędzej czy później ją przyrządzicie? Ja tak mam 😉
  Więc jak usłyszałam w jednym z odcinków "Doktora z alpejskiej wioski" (tak, tak, mam straszną słabość do tego serialu 🙈) o omlecie cesarskim, to po prostu wiedziałam, że go zrobię, bo mi narobili takiego smaka że szok. I o to jest - austriacki (deser) omlet cesarski w (autorskiej) wersji z jagodami 💟 Idealny pomysł na podwieczorek 🌜

  Czym jest omlet cesarski, czyli austriacki Kaiserschmarrn zdecydowanie lepiej ode mnie wyjaśni Wam niezawodna Wikipedia ➡ https://pl.m.wikipedia.org/wiki/Kaiserschmarrn


  Z tą autorską wersją tak naprawdę jest tak, że zamieniłam powidła śliwkowe z przepisu na jagódki z lasu (zapas zawsze mam w zamrażalniku). Reszta pozostała bez większych zmian.

  W skrócie : 3 żółtka mieszamy w misce z 1/2 szklanki mąki i 1/2 szklanki mleka. Dodajemy cukier wanilinowy (w przepisie jest to łyżeczka, ale myślę, że można tę ilość dostosować wedle własnego upodobania). Następnie dodajemy ubite ze szczyptą soli białka, delikatnie mieszamy i całość wykładamy na rozgrzaną patelnie, na której powinno pięknie skwierczeć masełko. Całość smażymy do momentu aż spód się zarumieni, następnie przekręcamy na drugą stronę i po chwili... rozrywamy na kawałki.
  Ja usmażony omlet również posypuję cukrem pudrem i podaję całość z jagodami wcześniej ugotowanymi z małą ilością wody i łyżeczką cukru - wszystko zależy od tego, ile akurat jagód przygotowuję.
  Taki omlet od czasu do czasu może być fajnym  daniem na drugie śniadanie lub podwieczorek. Ja robię go dwa, trzy razy w miesiącu, więc nigdy się nie nudzi 😉  A młody zjada go ze smakiem 😊

  A jak wyglądają Wasze przygody z "telewizyjnymi" przepisami? Zdarza się Wam eksperymentować w kuchni? 

  Oryginalny przepis na omlet cesarski znajdziecie tutaj ⬇
https://www.kwestiasmaku.com/przepis/kaiserschmarrn-omlet-cesarski

  Ale żeby nie było, że na książkowym blogu nie ma nic o książkach, to tylko wspomnę, że na zdjęciu oprócz słodkości znajdziecie również fragment fotografii przedstawiającej  jeden z najpiękniejszych zakątków Austrii - Schonbrunn -  z letnią siedzibę Habsburgów.
  Więcej niesamowitych miejsc wartych zobaczenia i informacji o nich znajdziecie w "Europa. 1000 miejsc, które musisz zobaczyć" od Wydawnictwa Dragon.



piątek, 10 kwietnia 2020

"Bliżej, niż myślisz" Ewa Przydryga / Zapowiedź

 „Bliżej, niż myślisz” w księgarniach już 20 maja.  

  Nika Wermer, właścicielka niewielkiego pensjonatu w Gdyni, jest przekonana, że była świadkiem morderstwa. Na ekranie monitoringu widziała jak ktoś wynosi z wynajmowanego pokoju ciało młodej kobiety. Natychmiast dzwoni na policję. Jednak jej zeznania wydają się mało wiarygodne – wskazany przez nią pokój wygląda na niezamieszkany, zniknęło również nagranie z monitoringu. Widząc, że policjanci nie są zainteresowani ta sprawą , Nika sama postanawia dotrzeć do prawdy. Kim była tajemnicza dziewczyna? Kto ją zabił? Czy mordercą jest ktoś, kogo zna?


  „Bliżej, niż myślisz” to wypełniony napięciem i silnymi emocjami thriller psychologiczny. Autorka po mistrzowsku prowadzi narrację, zagląda w zakamarki ludzkiej duszy i wyciąga na światło dzienne wszystkie najgłębiej skrywane tajemnice swoich bohaterów. Wiarygodnie sportretowane postaci, nieprzewidywalna i zaskakująca fabuła oraz przejmująca niepewność, co jest jawą, a co jedynie wytworem wyobraźni – to największe atuty tej powieści .
  A jakie będą moje wrażenia po lekturze tej powieści? O tym już wkrótce 😉

  A Wy? Jesteście zainteresowani?

wtorek, 4 lutego 2020

BOOKHAUL / STYCZEŃ 2020

  Jest! Pierwszy bookhaul (i nie tylko) na ksiazkowepodrozeanny.blogspot.com. Zanim zapomnę: chciałabym poprosić Was, abyście dali mi znać, czy lubicie w ogóle tego typu wpisy i czy chcecie więcej 😊

  Do tej pory nie publikowałam tego typu postów, ale ostatnio sama często takie czytam i oglądam i okazało się, że są one niekończącym się źródłem... inspiracji 😉 Nie będę jakoś szczególnie rozpisywać się na temat produktów, więc możecie być spokojni - wpis pod względem długości będzie w sam raz 😉
  Jeżeli będziecie chcieli o konkretnych produktach poczytać coś więcej, podrzucę Wam niżej wszystkie niezbędne linki. Prawie wszystkie zakupy dokonały się (ja w tym rąk nie maczałam, naprawdę 😂) na www.empik.com, ale nie jest to wpis sponsorowany 😉 Chyba będzie dzisiaj tutaj dużo emotek 🙈 Zdjęć też będzie sporo, nie wspominając o linkach 🙊

  Zaczniemy od tego, co dotarło do mnie od wydawnictw.

1. "Stacja Miłość" Zoe Folbigg od W.A.B
Recenzja dostępna tutaj ➡ TUTAJ.
2. "Światło w środku nocy" Jojo Moyes od ZNAK'u. Recenzja jeszcze w tym tygodniu. Link do opisu ➡ TUTAJ.
3. "Zaczekaj na miłość" Ilony Gołębiewskiej od wydawnictwa MUZA. Recenzja na początku przyszłego tygodnia. Link do opisu ➡ TUTAJ.
4. "Siostra mojej siostry" Izabelli Frączyk od księgarni internetowej www.inverso.pl. Wygrana w konkursie na pytanie do autorki. Link do wywiadu ➡ TUTAJ. Nie jestem pewna, czy recenzja tej powieści ukaże się na blogu, ale to była bardzo dobra książkowa podróż. Polecam 👍 Link do opisu ➡ TUTAJ.



  A teraz zakupy własne 😉

1. "Gdzie śpiewają raki" Delii Owens z polecenia Olgi z Wielkiego Buka. Mówię Wam : ten kanał to zło 🙈 Ile ja mam książek do kupienia przez jego autorkę, to normalnie szok 😂 Jeżeli chodzi o powieść zdradzę Wam, że innym postawiła poprzeczkę naprawdę wysoko 💜 Link do opisu ➡ TUTAJ.
2. "Mały Książę" Antoine de Saint-Exupery. Wstyd, że dopiero teraz ta historia zagościła na mojej półce 🙈. Ale już jest i wkrótce będziemy czytać z młodym. Link do opisu ➡ TUTAJ.
3. "Alicja w krainie czarów" z serii czytam po polsku i angielsku. Recenzję innej książeczki z tej serii, czyli o "Jasiu i łodydze fasoli" przeczytacie tutaj ➡ TUTAJ. O tym tytule się jeszcze nie wypowiem, bo póki co jeszcze do niej nie zajrzeliśmy. Link do książki ➡ TUTAJ.
4. " Uczę się angielskiego - krzyżówki i inne zadania. I tym razem był to zakup trafiony 👍 O tych mniej trafionych poczytacie tutaj ➡ TUTAJ. Książeczka już nam się przydała przed sprawdzianem z angielskiego do powtórzenia i utrwalenia materiału. Myślę, że w przyszłości napiszę o niej coś więcej. Link ➡ TUTAJ.
5. Notatnik lamy i leniwce - co prawda to nie jest książka, ale w czymś te do przeczytania trzeba zapisywać, prawda? 😉 A ten notes nie dość, że jest przesłodki, to jeszcze jest dobrze wykonany i ma wstążeczkę do zaznaczania. W regularnej cenie kosztuje 19,99. Ja kupiłam go na promocji za 9,99 i uważam, że to idealna cena 👍 Link do notatnika ➡ TUTAJ.





  Inne 💜

1. Tradycją już stało się, że przynajmniej raz w miesiącu zamawiam młodemu kilka Super Zings'ów. Nie pytajcie mnie, co w nich jest takiego wyjątkowego, bo ja kompletnie nie rozumiem zachwytu dzieci nad tymi figurkami. Ale fakt jest taki, że Oskar faktycznie się nimi bawi, i to czasami całymi godzinami; i w szkole na przerwach też Zingsy są w użyciu, więc chyba są ok 👍 Link do saszetek ➡ TUTAJ.
2. Skusiłam się też na mini komodę i szkatułkę na biżuterię po 5,99/szt. Póki co nie wyglądają atrakcyjnie, ale jak tylko zrobi się ciepło, to potraktuje je farbą i będą ok 👍
3. Ostatnim zakupem (a w zasadzie przedostatnim) jest film "Power Rangers", bo nie wiem czemu ciągle słyszę o nim od młodego. Po obejrzeniu przeze mnie póki co wylądował w szufladzie, bo jest zdecydowanie nieodpowiedni dla 8latka. Kurczę, momentami był po prostu straszny 😱 I tutaj jak zwykle mój błąd, bo po prostu czegoś nie doczytałam. Link do filmu ➡ TUTAJ. Jego cena to aktualnie 17,99. Ja kupiłam go za 9,99.



  Ostatnim nieoficjalnym zakupem, o którym wspomnę też w przyszłości jest książka Klaudii Bianek "Ocalało tylko serce", której premiera będzie miała miejsce w marcu, ale z racji tego, że kupiłam ją w przedsprzedaży pomyślałam, że wspomnę o niej już dziś. Czemu się na nią zdecydowałam? Nie czytałam jeszcze nic tej autorki i podjęłam szybką decyzję, że czas to zmienić. Czy słusznie? Przekonamy się w marcu. Link do opisu ➡ TUTAJ.


  Ja już się napisałam, to teraz czas na Was 💜 Spodobało się Wam coś z zaprezentowanych powyżej książek i innych produktów? A może Wy kupiliście albo dostaliście w ostatnim czasie coś ciekawego? Jak zawsze komentarze są dla Was 📝📝📝
  4/02/2020 - z racji tego, że musiałam dodać sporo zdjęć i linków, telefon odmówił posłuszeństwa. Reszta zdjęć i linków pojawi się jutro 

niedziela, 2 lutego 2020

"Doktor Dolittle i jego zwierzęta" / Hugh Lofting / recenzja

  Już myślałam, że się nie wyrobię z weekendowym wpisem, ale jestem 🙋

  Dziś będzie wyjątkowo bardzo króciutko, bo w zasadzie wszystko, co już można było powiedzieć o tej historii, zostało powiedziane 😊


  Dla tych jednak, którzy być może nie czytali tej powieści, lub po prostu o niej zapomnieli, podrzucam opis od Wydawnictwa Siedmioróg :
  Powieść angielskiego pisarza Hugh Loftinga "Doktor Dolittle i jego zwierzęta" należy do światowego kanonu literatury dla dzieci. Opowiada o przygodach niezwykłego bohatera - doktora Johna Dolittle'a, zawsze pogodnego i życzliwego przyjaciela zwierząt, ikonki świata dziecięcej kultury i wyobraźni. Doktor Dolittle nie tylko kocha zwierzęta. 
  Od kiedy papuga Polinezja nauczyła go języka zwierząt, przestaje leczyć ludzi, by poświęcić się wyłącznie leczeniu zwierząt i niesieniu im pomocy. Doktor Dolittle na co dzień spędza czas na rozmowach i zabawach z psem Jipem, prosiątkiem Geb-Geb, sową Tu-Tu, kaczką Dab-Dab i wieloma innymi przyjaciółmi (...). 
  Nic dziwnego, że kiedy afrykańskie małpy potrzebują pomocy, zwracają się właśnie do doktora Dolittle'a. Niestrudzony opiekun zwierząt wyrusza wraz ze swoją wierną gromadką w daleką i pełną przygód podróż do Afryki. 

  "Doktora Dolittle" kupiłam już jakiś czas temu na promocji w Biedronce, o ile się nie mylę za 7,99 z myślą o tym, że za jakiś czas będzie to lektura młodego. Ostatnio jednak wybierając książkę przed snem zdecydował, że będziemy czytać właśnie tę 😊 I 146 stronicową opowieść pochłonęliśmy w trzy wieczory 🌜


  Powiem Wam, że miło było powrócić do czasów dzieciństwa i przypomnieć sobie historię doktora i jego zwierząt. Oczywiście siłą rzeczy w przyszłym roku szkolnym znów powrócimy do tej opowieści już jako do lektury szkolnej, ale widząc już teraz zachwyt młodego nad tą książką, będzie to miły powrót 💜

  Czytaliście? Oglądaliście ekranizację? A może wybieracie się do kin na najnowszą wersję? Jeżeli już byliście, to dajcie znać, jak z rolą Dolittle poradził sobie Robert Downey Jr. Bo szczerze mówiąc ja jeszcze się zastanawiam, czy wybrać się na seans. I oczywiście koniecznie dajcie znać w komentarzach, co Wy sądzicie o tej historii 🙋



"Pierścionek z cyrkonią" Krzysztof Piotr Łabenda

Recenzja patronacka.   W " Pierścionku z cyrkonią" 💍 Krzysztof Piotr Łabenda odpowiada na pytanie : Czy można przez całe...