czwartek, 22 czerwca 2017

"Bursztynowy Anioł" Anna Tabak

 Tylko strach może powstrzymać marzenie... 


 Z czego powinna składać się dobra powieść?
 Z bohaterów szytych na miarę? Z rewelacyjnego pomysłu na fabułę? Z perfekcyjnie skrojonej akcji? Z idealnie połączonych wątków?
 To wszystko prawda. Jest jednak jeszcze jeden składnik, bez którego dobra powieść nigdy nie powstanie : emocje.


 Autorką Bursztynowgo Anioła jest Anna Tabak,
twórczyni bloga annatabak.pl. Anna pochodzi z Podkarpacia, od kilku lat mieszka w Krakowie z mężem i synkiem. O miłości do książek mówi tak: Nie wyobrażam sobie dnia bez ciekawej lektury. Książki to mój sposób na odpoczynek, na naukę, na podróżowanie, na refleksję, na... Książki są dobre na wszystko! 
 Bursztynowy Anioł jest dla autorki czymś więcej niż zwykłą powieścią ; jest spełnieniem marzeń o pisaniu. I tu pojawia się pytanie: czy mamy prawo oceniać czyjeś marzenie? Jeżeli ma ono wpływ na innych ludzi, to nawet musimy!

 Nie będę ukrywać, że fabuła tej historii wydała mi się na początku taka... zwyczajna. Ciekawa, lekka (idealna na ciepłe wieczory), ale zwyczajna.
 Aśkę, studentkę ekonomii już na pierwszych stronach powieści rzuca chłopak. Cóż innego pozostaje bohaterce, jak tylko przeleżeć i przepłakać kilka dni? Ma do tego święte prawo ; przecież jej serce mocno krwawi, wszystko wydaje się beznadziejne i pozbawione sensu. Mija jednak czas rozpaczy i Asia wraca do świata żywych.
 No i się zaczyna! Wyjazd, który można nazwać mianem "zapominacza". Nowi znajomi płci męskiej. Pierwsza praca i... stare studia, na których studentka wcale nie chce być.
 Takie typowe perypetie młodej kobiety, w zasadzie dopiero uczącej się dorosłego życia pełnego decyzji, pułapek, rozczarowań, ale i uśmiechu, radości, nadziei i odpowiedzialności.


 Może to zabrzmi dziwnie, ale dla mnie to wszystko grało drugoplanową rolę. Komu więc przypadła w udziale główna? Otóż emocjom.
 Wbrew pozorom, wcale nie jest łatwo opisać takie stany jak smutek, żal, rozgoryczenie, radość, nadzieję, wreszcie miłość tak, aby poruszyć serce czytelnika. Ani się to udało. Momentami czułam to, co główna bohaterka. Łączyłam się z nią w smutku i uśmiechałam się do niej w tych jej lepszych chwilach. Czasami byłam na nią zła. Tak cholernie zła, że nie dostrzega pewnych "spraw".
 Gdybym była jej przyjaciółką, pomachałabym  jej ręką przed oczami i zapytała, czy jest ślepa, czy tylko udaje?! Ci, którzy są już po lekturze Bursztynowgo Anioła pewnie wiedzą o co, a raczej o kogo mi chodzi :-)

 Powieść przeczytałam bardzo szybko. Dużym atutem jest prosty (nie licząc ekonomicznych zagadnień :-) ) język, sporo różnych zdarzeń w życiu bohaterki i, oczywiście, jej nie tylko sercowe dylematy.
 Jeżeli na początku myślałam, że to zwykła historia, teraz już wiem, że ona jest niezwykła w swej prostocie. Ania dokonała rzeczy wielkiej, bo stworzyła przyjemną powieść pełną życiowej mądrości, z której wnioski wyciągną nie tylko osoby wykraczające w dorosłość.


 Według mnie, BARDZO udany debiut, który w niczym nie ustępuje powieściom starych wyjadaczy. Polecam wszystkim i każdemu z osobna :-)

/Ania. 

"Bursztynowy Anioł"
Anna Tabak 
Zysk i S-ka Wydawnictwo


Powieść przeczytana w ramach akcji BookTour 
zorganizowanej przez 
Magdalenę Erbel, autorkę bloga 
Save the Magic Moments, w Klubie Książki "Przeczytaj & Podaj Dalej". 

Za możliwość przeczytania
 "Bursztynowego Anioła" 
dziękuję autorce, Annie Tabak :-*

Klaudii Nadolnej, 
dziękuję za
słodkie chwile podczas lektury ;-) 

16 komentarzy:

  1. Rewelacyjnie się zapowiada :) Bardzo chętnie przeczytam, zwłaszcza, że uwielbiam powieści pełne emocji :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie jest to dla Ciebie idealna propozycja :-)

      Usuń
  2. Emocje to podstawa. Ale najlepiej, jeśli pokazane są poprzez działanie bohatera (słynna zasada: pokazuj, a nie opisuj :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale w powieści nawet to działanie trzeba również... opisać, prawda? :-)

      Usuń
  3. Hmm, zapowiada sie ciekawe. Przyjrzę się bliżej tej propozycji. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę :-)
      Mam nadzieję, że przyglądanie się tej propozycji skończy się jej przeczytaniem :-)

      Usuń
  4. Niestety czuję jakąś taką awersję do dzieł polskich autorów. W zasadzie nie wiem skąd się wzięła. Chyba chodzi o to, że czytając chce się przenieść do innego świata, a gdy czytam o Marysi, Kasi, Ani czy Bartku to jakoś nie mogę tego zrobić.
    Pozdrawiam ciepło! :)
    Kasia z Recenzje Kasi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedyś też nie czytałam książek polskich autorów.
      Tymczasem okazało się, że na "naszym podwórku" też może dziać się dużo ciekawych i zaskakujących zdarzeń :-)

      Usuń
  5. Zapowiada się świetnie. Marzy mi się taka ciepła, przesycona emocjami powieść. Jeśli tylko gdzieś ją dorwę, to na pewno przeczytam.

    Pozdrawiam serdecznie,
    Avenity z bloga Myśli zapisane

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że pewnego, pięknego dnia trafi ona w Twoje ręce :-)

      Usuń
  6. Oj coś czuję, że do mnie by nie trafiła chyba nie te klimaty literackie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ech, mężczyźni.
      Zawsze potrzebują
      mocnych wrażeń ;-)

      Usuń
  7. Książka rzeczywiście może być ciekawa, jednak nie jestem pewna czy by mi się spodobała. Nie chodzi tu o awersję do polskich pisarzy, nie lubię polskich imion w książkach (sama nie wiem dlaczego, może dlatego, że dane polskie imię bohatera utożsamiam z kimś, kogo znam) i przede wszystkim szczerze nienawidzę obyczajówek. Może na żadną dobrą nie trafiłam? No cóż, wydaje mi się, że nie trafię, bo z własnej woli obyczajówki nie przeczytam. Książki mają być przyjemnością, prawda?
    Pozdrawiam cieplutko :*
    M.
    martynapiorowieczne.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, nigdy nic na siłę :)
      Wiadomo, że to co mnie się podoba, nie musi trafić w gusta innych :-)

      Usuń
  8. Muszę przyznać, że powoli robię sobie przerwę od typowych romansów. I chociaż opisałaś książkę w zachęcający sposób, w tym momencie nie mam na nią ochoty. Ale później, kto wie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasami lepiej dać sobie dłuższą chwilę i odpocząć od danego gatunku, żeby po przerwie powrócić z nowymi siłami i ochotą na więcej :-)

      Usuń

Nadchodzi Reloveution

 Zapowiedź patronacka   Moi Drodzy, mam zaszczyt oficjalnie ogłosić, iż mój blog objął patronatem medialnym najnowszy tomik wierszy Macie...