niedziela, 11 czerwca 2017

"Odważona" Danuta Awolusi

 Dziewczyna minus 70kg. 

Kobieta plus 99% pewności siebie.

  I od razu nasuwa się pytanie, dlaczego tylko 99%, a nie 100? Jeżeli chcecie poznać odpowiedz, koniecznie przeczytajcie całą recenzję. 


 Danuta Awolusi. Rocznik '86. Rodowita Ślazaczka, mieszkająca od kilku lat w Warszawie, copywriterka i pisarka. Zakochana w muzyce gospel. Na co dzień pisze o podróżach, redaguje i prowadzi blogi. 
 Danuta Awolusi, osoba, którą śledzę w sieci. Spokojnie, nie jestem jakąś psychofanką. Podoba mi się po prostu jak pisze i co sobą reprezentuje.  Nie jest jedną z tych osób, które zyskując ładną figurę, nagle ma się za alfę i omegę w dziedzinie odchudzania i żywienia. Ona po prostu dzieli się swoim doświadczeniem, nie zmuszając nikogo do takiego samego toku myślenia. Nawet więcej, autorka Odważonej namawia do szukania własnej drogi wiodącej ku lepszej, lżejszej przyszłości, a nie kopiowania cudzych pomysłów, które zadziałają u kilku osób, a u kolejnej setki przyniosą odwrotny skutek, każdy bowiem jest inny i potrzebuje zupełnie innych rzeczy i innych składników (nie tylko tych spożywczych, ale i tych życiowych). 


 Nie przeczytacie więc w tej książce o tym, że aby schudnąć musicie rano robić to i tamto, na obiad musicie zjeść koniecznie to, a nie coś innego i, broń Boże, nie jeść po 18.00/ 20.00/ trzy godziny przed snem. Chociaż znajdziecie tu m.in. kilka ciekawych, fit przepisów na dania, które towarzyszyły autorce przez minione kilka lat, i które towarzyszyć jej będą pewnie i przez kolejne. 
 W Odważonej poznacie drogę Danuty Awolusi. Drogę, którą przemierzyła, by stać się tą osobą, którą jest w tej chwili. Świadomą.
 Świadomą tego, że aby gdzieś dojść, nie uniknie się błędów. Świadomą tego, że chcieć, to móc. Świadomą tego, że nie ma rzeczy niemożliwych. Świadomą tego, że wszystko tkwi w głowie. Jej, mojej i Waszej. Świadomą tego, by nie używać słowa "nigdy". 
 To nie jest pamiętnik osoby, która pozbyła się 70kg. To historia Dzikiej Kobiety, która wyruszyła w niesamowitą i piekielnie trudną podróż w poszukiwaniu lepszego życia. Życia, w którym wreszcie poczuje się w pełni szczęśliwa. Życia, które da jej radość i satysfakcję. 

 Danuta Awolusi schudła 70kg. Doskonale wie, że to ogromny sukces. A mimo to nadal się boi : 
(...) Nie tak łatwo wyrzucić za okno lęki. Ciągle się czegoś boję. Patrzę w lustro i się boję. 
 I póki autorka Odważonej ten lęk odczuwa, pozostanie zwyczajną kobietą, chociaż jak sama twierdzi dziką, która każdego dnia zdaje sobie sprawę, że chociaż nie zapomni o "ciężkiej" przeszłości, to tak naprawdę właśnie dzięki niej, jest teraz w tym miejscu, w którym jest szczęśliwsza. 
 Ten jeden malutki procent niepewności, który nadal w niej tkwi sprawia, że jest nam bliższa, niż niejedna ekspertka (czy ekspert) w dziedzinie zdrowego życia, która pięknie uśmiecha się do nas z pierwszych stron modnych gazet.


 Polecam lekturę Odważonej wszystkim, nie tylko osobom na diecie. Danuta Awolusi stoczyła swoją wojnę z kilogramami. Ale Wy też  toczycie swoje bitwy, tyle że na innych polach każdego dnia. Może warto podejrzeć, jak taką wojnę można wygrać? 

/Ania. 

"Odważona. Dziewczyna minus 70kg"
Danuta Awolusi 
Wydawnictwo Pascal 

     P.S.
  Na koniec trochę prywatny :
 Być może część z Was wie, że ja też od kilku miesięcy jestem na diecie. Chociaż podobnie jak autorka, staram się nie traktować tego jak kary.
  Ja nie liczę kalorii. Nie odmierzam, nie ważę, chociaż nie wykluczam, że kiedyś tak będzie. 
 Ja zmieniam. Zmieniam siebie. Zmieniam żywność, z której przygotowuję posiłki. Zmieniam postrzeganie świata. Nie mogę biegać, bo wysiadłyby mi stawy. Ale to nie przekreśla tego, że mogę spacerować,prawda? 
 Do zrzucania kilogramów podchodziłam... już nawet tego nie zlicze. Ale teraz jest inaczej. Bardziej świadomie. Do wszystkiego trzeba dojrzeć. Nawet do odchudzania. Czy był jakiś impuls, który skłonił mnie do ostatecznej decyzji?  Oczywiście, i to nie jeden. Te impulsy były też wcześniej, ale wtedy być może nie byłam na ten pierwszy krok gotowa. Teraz już wiem, że się nie poddam, chociaż doskonale zdaje sobie sprawę, że przede mną jeszcze bardzo długa i trudna droga, pewnie niejednokrotnie mokra od łez. 
 Odważonej nie odkładam na półkę. Chcę, żeby towarzyszyła mi w chwilach zwątpienia. Żeby była blisko, kiedy pomyślę, że nie dam już rady. 
 Niech będzie obok... Zawsze. 

14 komentarzy:

  1. Dobra recenzja, umierałam ze śmiechu!

    OdpowiedzUsuń
  2. Książka nie w moich klimatach, ale wielkie brawa za interesującą recenzję!

    OdpowiedzUsuń
  3. ksiazka nie w moim guscie, ale w sumie chetnie bym ją przeczytała - po Twojej recenzji :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że zachęciłam Cię do lektury tej książki :-) Mam nadzieję, że zdecydujesz się ją przeczytać :-)

      Usuń
  4. Mam tę książkę, ale jeszcze jej nie czytałam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja zabrałam się za jej lekturę jak tylko do mnie dotarła. Temat jest mi bardzo bliski, więc siłą rzeczy nie mogłam się oprzeć :-)

      Usuń
  5. Recenzja ciekawa, pewnie nie sięgnę po ta książkę z racji zawodu jaki wykonuję ale myślę, że wiele kobiet powinna ja przeczytać.

    OdpowiedzUsuń
  6. Uwielbiam książki, które nie są tylko jednorazową przygodą, ale do których wraca się latami. Ta chyba taka jest...
    Kinga

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, to zdecydowanie jedna z takich książek. Przynajmniej dla mnie :-)

      Usuń
  7. Gdybym tylko miała ku temu okazję, to z pewnością sięgnęłabym po tę książkę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że okazja do przeczytania tej książki pojawi się szybciej niż myślisz :-)

      Usuń

Nadchodzi Reloveution

 Zapowiedź patronacka   Moi Drodzy, mam zaszczyt oficjalnie ogłosić, iż mój blog objął patronatem medialnym najnowszy tomik wierszy Macie...