Usługi nietypowe. Bardzo nietypowe.
Kiedy zaczynałam czytać najnowszą powieść Ewy Zdunek, byłam przekonana, że bycie wróżką to bardzo ekscytujące zajęcie. Z czasem przekonałam się, że może ono być również czasami bardzo niebezpieczne.
Główna bohaterka, Emilia, postanawia odciąć się od przeszłości i pomóc w prowadzeniu rodzinnego biznesu. W ten oto sposób trafia do pralni i... zakładu pogrzebowego! I chociaż zmarli klienci przysparzą wyjątkowo dużo problemów, kobieta postanawia rozkręcić dodatkowo własny interes.
Czy uda jej postawić grubą kreskę między tym, co było, a tym, co będzie? A może przed przeznaczeniem nie można uciec?
Na początku "Wróżka mimo woli" Ewy Zdunek była bardzo interesującą, chociaż momentami przerażającą komedią pełną pomyłek. A to za sprawą pewnych zwłok. Tak, tak. Dobrze czytacie. A zaczęło się to wszystko tak :
"W grobie profesora pochowany jest jakiś facet bez buta, w urnie, w której miały się znajdować prochy pana Ryszarda, przebywa skremowany profesor, a pan Ryszard spoczywa w grobie, na szczęście w swoim własnym, ale nie takie było jego życzenie.
Gdy pomyślę, że znów przyjdzie nam rozkopywać groby, ogarnia mnie przerażenie"
Kiedy wydawało się, że Emilii udało się wszystko ogarnąć okazało się, że najgorsze miało dopiero nadejść.
- No. (...) - Gdzie ta trumna?
- Nie ma - padła głucha odpowiedź.
(...)
- Jak to: nie ma? A gdzie jest?
- A cholera wie - warknął pan Pawełek. - Pieprzę taką robotę. Znikające trumny, wędrujące trupy! Ja jestem porządny grabarz, a od tego może się w głowie poprzesuwać! ".
Z czasem akcja wcale nie zwolniła, wręcz przeciwnie, nabrała tempa i wszystko działo się bardzo szybko.
Skupię się więc na bohaterach i fabule.
Główna bohaterka okazała się postacią intrygującą. Z nią można się nie zgadzać, a mimo to człowiek pragnie przebywać w jej towarzystwie jak najdłużej. Tyle wokół niej się dzieje, że nie sposób się z nią nudzić.
Postacie drugoplanowe też są bardzo ciekawie nakreślone. Bardzo przyjemnie czytało mi się o pani Zosii, która według Emilii jest najlepszą wróżką i medium. Gabriela, nowa pracownica pralni też okazała się bardzo... specyficzna. Nieobecna Roksana również wzbudziła moje zainteresowanie. I jeszcze Jurek i jego twórczość.
Fragmenty "Opowieści z Rajskiej Krainy" okazały się bardzo pouczające.
Co do innych bohaterów, trzeba po prostu samemu ich poznać i ocenić ; polubić lub nie.
Mnie osobiście zaskoczyło (uwaga! Tu będzie malutki spojler!) użycie nazwiska Archanioł i Diabeł. Domyślam się, że to miało być takie zabawne urozmaicenie, zwłaszcza, że tych dwóch panów prowadziło wspólny biznes. Ja jednak uważam, że "co za dużo, to nie zdrowo". Chociaż oczywiście nie neguję decyzji autorki, taki był jej zamysł i podejrzewam, że wielu osobom takie połączenie się spodoba.
Zabrzmi to dziwnie, ale dopiero po skończeniu "Wróżki mimo woli" dowiedziałam się, że jest to już trzecia powieść o przygodach Emilii (pierwsza - "Z pamiętnika samotnej wróżki", druga- "Z pamiętnika zajętej wróżki"). Zatem dużym plusem dla tej powieści będzie fakt, że można ją czytać bez znajomości poprzednich części.
Szczerze muszę przyznać, że wciągnęłam się w tę historię, która okazała się intrygującą książkową podróżą u boku bohaterki Ewy Zdunek. Pierwszy raz spotkałam się z takim ujęciem ezoteryki, do której do tej pory podchodziłam sceptycznie, ale przyznaję, przyjemnie mi się czytało o perypetiach Emilii. Nie jest to może jakaś wymagająca lektura; ale miło spędziłam przy niej czas, a przecież oto w tym wszystkim chodzi, prawda?
/Ania.
"Wróżka mimo woli"
Ewa Zdunek
Wydawnictwo W.A.B
Premiera: 8.11.2017
Za egzemplarz recenzencki dziękuję
Wydawnictwu W.A.B 😘😘😘




























