wtorek, 14 listopada 2017

"Wróżka mimo woli" Ewa Zdunek

 Usługi nietypowe. Bardzo nietypowe. 



 Kiedy zaczynałam czytać najnowszą powieść Ewy Zdunek, byłam przekonana, że bycie wróżką to bardzo ekscytujące zajęcie. Z czasem przekonałam się, że może ono być również czasami bardzo niebezpieczne.

 Główna bohaterka, Emilia, postanawia odciąć się od przeszłości i pomóc w prowadzeniu rodzinnego biznesu. W ten oto sposób trafia do pralni i... zakładu pogrzebowego! I chociaż zmarli klienci przysparzą wyjątkowo dużo problemów, kobieta postanawia rozkręcić dodatkowo własny interes.
 Czy uda jej postawić grubą kreskę między tym, co było, a tym, co będzie? A może przed przeznaczeniem nie można uciec?


 Na początku "Wróżka mimo woliEwy Zdunek była bardzo interesującą, chociaż momentami przerażającą komedią pełną pomyłek. A to za sprawą pewnych zwłok. Tak, tak. Dobrze czytacie. A zaczęło się to wszystko tak :

"W grobie profesora pochowany jest jakiś facet bez buta, w urnie, w której miały się znajdować prochy pana Ryszarda, przebywa skremowany profesor, a pan Ryszard spoczywa w grobie, na szczęście w swoim własnym, ale nie takie było jego życzenie. 
Gdy pomyślę, że znów przyjdzie nam rozkopywać groby, ogarnia mnie przerażenie"

 Kiedy wydawało się, że Emilii udało się wszystko ogarnąć okazało się, że najgorsze miało dopiero nadejść.

- No. (...) -  Gdzie ta trumna? 
- Nie ma - padła głucha odpowiedź. 
(...) 
- Jak to: nie ma? A gdzie jest? 
A cholera wie - warknął pan Pawełek. - Pieprzę taką robotę. Znikające trumny, wędrujące trupy! Ja jestem porządny grabarz, a od tego może się w głowie poprzesuwać! ". 

 Z czasem akcja wcale nie zwolniła, wręcz przeciwnie, nabrała tempa i wszystko działo się bardzo szybko.


 Nie chcę odnosić się do "zjawisk" jakie miały miejsce na kartach tej powieści, bo wiadomo, że jedni słuchają wróżek niczym wyroczni, inni podchodzą do nich sceptycznie, a niekiedy nawet wrogo mając je za zwykłe naciągaczki. Nie da się jednak ukryć, że ezoteryka jest bardzo fascynującym obszarem bez względu na poglądy.
 Skupię się więc na bohaterach i fabule.
 Główna bohaterka okazała się postacią intrygującą. Z nią można się nie zgadzać, a mimo to człowiek pragnie przebywać w jej towarzystwie jak najdłużej. Tyle wokół niej się dzieje, że nie sposób się z nią nudzić.
 Postacie drugoplanowe też są bardzo ciekawie nakreślone. Bardzo przyjemnie czytało mi się o pani Zosii, która według Emilii jest najlepszą wróżką i medium. Gabriela, nowa pracownica pralni też okazała się bardzo... specyficzna. Nieobecna Roksana również wzbudziła moje zainteresowanie. I jeszcze Jurek i jego twórczość.
Fragmenty "Opowieści z Rajskiej Krainy" okazały się bardzo pouczające.
 Co do innych bohaterów, trzeba po prostu samemu ich poznać i ocenić ; polubić lub nie.
 Mnie osobiście zaskoczyło (uwaga! Tu będzie malutki spojler!) użycie nazwiska Archanioł i Diabeł. Domyślam się, że to miało być takie zabawne urozmaicenie, zwłaszcza, że tych dwóch panów prowadziło wspólny biznes. Ja jednak uważam, że "co za dużo, to nie zdrowo". Chociaż oczywiście nie neguję decyzji autorki, taki był jej zamysł i podejrzewam, że wielu osobom takie połączenie się spodoba.

 Zabrzmi to dziwnie, ale dopiero po skończeniu "Wróżki mimo woli" dowiedziałam się, że jest to już trzecia powieść o przygodach Emilii (pierwsza - "Z pamiętnika samotnej wróżki", druga- "Z pamiętnika zajętej wróżki"). Zatem dużym plusem dla tej powieści będzie fakt, że można ją czytać bez znajomości poprzednich części.


 Szczerze muszę przyznać, że wciągnęłam się w tę historię, która okazała się intrygującą książkową podróżą u boku bohaterki Ewy Zdunek. Pierwszy raz spotkałam się z takim ujęciem ezoteryki, do której do tej pory podchodziłam sceptycznie, ale przyznaję, przyjemnie mi się czytało o perypetiach Emilii. Nie jest to może jakaś wymagająca lektura; ale miło spędziłam przy niej czas, a przecież oto w tym wszystkim chodzi, prawda?

/Ania. 

"Wróżka mimo woli"
Ewa Zdunek 
Wydawnictwo W.A.B 
Premiera: 8.11.2017

Za egzemplarz recenzencki dziękuję 
Wydawnictwu W.A.B 😘😘😘


16 komentarzy:

  1. Mam w planach tę książkę, bo wydaje się być interesująca. ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie skuszę się tym razem bo nie wierzę we wróżby, czy horoskopy.:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Widziałam książkę, ale jakoś mnie nie zainteresowała. Nie jestem przekonana do tego typu tematyki.

    OdpowiedzUsuń
  4. Myślę, że ta bardzo mnie zainteresuje, więc z chęcią ją przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
  5. Fajnie, że oceniasz książkę dość pozytywnie. Też już ją mam i jestem ciekawa jej lektury. Lubię takie klimaty. :)


    Pozdrawiam Iza
    Niech książki będą z Tobą!

    OdpowiedzUsuń
  6. Co jak co ale książki o zakładzie pogrzebowym to ja jeszcze nie czytałam ;) Brzmi intrygująco i zabawnie, zapisuje sobie tytuł.

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie wiem dlaczego, ale jak popatrzyłam na zdjęcie to myślałam, że są tam miniaturowe kajdanki! W każdym razie, lektura raczej nie dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
  8. Brzmi bardzo intrygująco, zapisuję na listę :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja czytałam kiedyś "Z pamiętnika...." i nawet mi się podobało :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ech, zdecydowanie do mnie nie przemawia. Kompletnie mija się z moim gustem :/

    OdpowiedzUsuń
  11. To nie jest zdecydowanie powieść dla mnie :/

    OdpowiedzUsuń
  12. Raczej nie mój książkowy świat ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Raczej nie jest to książka dla mnie :(
    Bardzo podoba mi się czarna świeczka ze zdjęć!

    OdpowiedzUsuń
  14. Bardzo fajnie czytało się Twoją recenzję, aczkolwiek nie bardzo sięgam po takie książki

    OdpowiedzUsuń
  15. To ja zacznę od pierwszej części i zobaczymy, czy uda mi się dobrnąć aż tutaj :)

    OdpowiedzUsuń

"Serc naszych winy" Łukasz Załustowski

Recenzja patronacka   Jak mogliście zauważyć, poezja gości na moim blogu niezwykle rzadko. Czy to oznacza, że również rzadko po nią si...