wtorek, 7 marca 2017

"Matka Polka Feministka" Joanna Mielewczyk

 Pamiętam dokładnie dzień, w którym dowiedziałam się, że jestem w ciąży. Z jednej strony to była jedna z najpiękniejszych chwil w moim życiu. Z drugiej, ogarnęły mnie wątpliwości. Czy sobie poradzę? Czy będę dobrą matką? Czy zdołam wychować maluszka na dobrego człowieka? Hormony zaczęły wariować, stałam się drażliwa, wzruszaly mnie wszystkie ckliwe sceny w romantycznych filmach. Często płakałam.
 O ciąży dowiedziałam się prawie 6lat temu. Moje dziecko już jest (jak sam o sobie mówi) dorosłym przedszkolakiem. A ja nadal zbyt często się wzruszam. To... tak w ramach wyjaśnienia, dlaczego przez 50% lektury Matki Polki Feministki byłam na granicy płaczu, a przez pozostałe 50% ryczałam jak bóbr :-)


 18 bohaterów, 18 historii.
Jedno marzenie wszystkich tych osób : idealne rodzicielstwo. Niestety los dla każdego z nich miał już przygotowany swój, nie zawsze kolorowy scenariusz.

 Ojciec, który zostaje sam z trójką małych dzieci, samotna matka, rodzic chorego dziecka, para bezskutecznie starająca się o potomstwo, to tylko niektórzy z bohaterów, z którymi Joanna Mielewczyk przeprowadziła rozmowy w ramach audycji Matka Polka Feministka w Radiowej Trójce.
 Rozmowy trudne, czasami pełne łez, a innym razem niosące nadzieje na lepsze jutro.
 Po roku, dwóch, trzech latach autorka postanowiła jeszcze raz spotkać się z osobami, które gościły na antenie radia. Co zmieniło się w ich życiu? Jak sobie poradzili? Dokąd zaprowadziło ich życie?
 Efektem ponownego spotkania jest właśnie ta książka ...


 Już na wstępie autorka napisała pamiętam, skąd wziął się pomysł na książkę, mimo że dla dziennikarki radiowej to ogromna różnica warsztatowa. Umiem przekazać emocje w przyspieszonym oddechu rozmówcy, zawahaniu, zwolnieniu. Mimo obaw Joannie Mielewczyk w 100% udało się przekazać te emocje, również na papierze.
 W trakcie czytania czułam spontaniczność autorki, jakby nie zastanawiała, czy przypadkiem gdzieś nie powtórzy jakiegoś słowa, czy jej zdanie będzie perfekcyjnie zbudowane. I przyznam Wam, że taki właśnie styl bardzo mi odpowiadał. Tu nie liczyły się piękne zwroty, ale emocje. Emocje, które często kierują naszym życiem.


 Z książki tej płynie też bardzo ważne przesłanie, o którym dziennikarka mówi wprost.
 Za dużo w naszym życiu oceniania. 
 Jesteśmy tylko ludźmi. Popełniamy błędy. Podejmujemy złe decyzje. Ale jedna rzecz (chociaż nie powinna) wychodzi nam perfekcyjnie. Właśnie ocenianie. Może najwyższy czas, żebyśmy skupili się na sobie, a nie na innych?

 W życiu każdego z nas są takie momenty, o których nie mówimy nikomu. Chowamy je gdzieś głęboko w sobie. Ale są też sytuacje, o których możemy rozmawiać wprost. Dzielić się nimi z innymi. Może się zdarzyć, że nasze słowa komuś pomogą...
 Teraz więc będzie trochę prywaty. Bo mogę...
Jestem matką, która od drugiego tygodnia karmiła swoje dziecko mlekiem modyfikowanym. Czy taki był mój świadomy wybór?  Czy tak zdecydowały względy medyczne? Tego Wam nie zdradzę. Czemu? Bo to nie ma większego znaczenia. Przyzwyczaiłam się do tego, że
jedni przyjmowali to z obojętnością. Większość jednak od razu atakowała : wam młodym to się nie chce, to źle dziecko powinno karmić się tylko piersią, tak długo jak się da, jak się karmi butelką to nie wytwarza się więź między matką o dzieckiem itd. 
 Więc spuszczalam pokornie głowę i myślałam, może faktycznie jestem złą matką. Może nie wystarczająco się starałam? Co jeśli moje dziecko nie będzie mnie kochać (wiem, że to się wydaje absurdalne, ale tak właśnie było)?
 Byłam zła, bo karmiłam nie tak jak powinnam.
Miesiące mijały, pytań o karmienie było coraz mniej. Dochodziłam do siebie psychicznie. Ale nadal byłam wściekła. Na innych, na świat, dlaczego wszystkim z taką łatwością przychodzi ocenianie mojego życia.
 Mój synek ma dziś 5 lat. Ja nie widzę świata poza nim, a on nie wyobraża sobie świata beze mnie. Więź jest. Czy jestem złą matką?
 Nie, może nie jestem perfekcyjna, ale jak każdy rodzic kochający swoje dziecko staram się jak mogę i daję z siebie wszystko.
 Tak jak bohaterowie uwiecznieni na kartach Matki Polki Feministki. 

/Ania. 

"Matka Polka Feministka "
Joanna Mielewczyk 
Wydawnictwo Czwarta Strona 

9 komentarzy:

  1. Twoja recenzja bardzo mnie zaciekawiła! Świetnie napisane :)
    Pozdrawiam,
    rainbowdoots.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziękuję za tak miłe słowa i oczywiście zachęcam do lektury :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Dziękuję za tak miłe słowa i oczywiście zachęcam do lektury :-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Lekturę przeczytam, bo chcę być mamą to przynajmniej czegoś się dowiem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wspaniała lektura, pełna emocji.
      Polecam.

      Usuń
  5. Muszę to przeczytać. Lubię historie o macierzyństwie.

    OdpowiedzUsuń
  6. Przyznam ,że to nie moja tematyka ,ale żeby dowiedzieć się czegoś więcej na temat bycia mamą to na pewno znajdzie się czas by poczytać ;)
    Zapraszam https://seemixieblog.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. Zapisuję tytuł, koniecznie! Choć boje się trochę, że będę bardzo płakać. Muszę pamiętać, żeby nie czytać tego wieczorem i nie wstać rano z czerwonymi oczami, ledwo widząc :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo wzruszająca, ale naprawdę warto mieć swój egzemplarz na półce.

      Usuń

"Nie widując gwiazd" Agata Piechota

 Gdy coraz trudniej oddychać...     Czy też czasami macie tak, że już po przeczytaniu pierwszego zdania (a w tym wypadku dedykacji) ...