czwartek, 11 maja 2017

"W rytmie passady" Anna Dąbrowska

 Passada. Dobra zabawa? 
Jak mogłaś, Anno Dąbrowska ?! 
J A K   M O G Ł A Ś ?! 



  Kiedy autorka podzieliła się z nami, czytelnikami, zapowiedzią i okładką swojej najnowszej książki, byłam pewna jednego - muszę ją przeczytać.
 Tym bardziej ucieszyła mnie wiadomość, że właśnie dzięki autorce, Ani Dąbrowskiej i Wydawnictwu Zysk i S-ka będę miała możliwość zrecenzowania jej i podzielenia się z Wami moimi wrażeniami.
 Musicie wiedzieć, że kiedy wiem, że otrzymam egzemplarz do recenzji, przed lekturą nie czytam opinii innych. Chcę zaczynać swoją przygodę z daną historią z czystą kartą. Nie wyrabiać sobie zdania przed lekturą, nie mieć wygórowanych oczekiwań, na nic się nie nastawiać, nie mieć uprzedzeń.
 Tutaj troszkę odeszłam od reguły, zajrzałam. Delikatnie jak przez minimalnie uchylone okno. Wiedziałam tylko jedno. Część osób była poruszona. Wyczytałam to na grupie fanowskiej pisarki na Facebooku. Byłam ciekawa, czy ja też doznam takich uczuć, emocji...

 Powieść zaczyna się niewinnie. Zbyt niewinnie...
To mnie zgubiło!
 Julita nie jest typową nastolatką. Stroni od ludzi. Nie chodzi na imprezy, randki. Ktoś kiedyś bardzo ją skrzywdził przez co stała się nieufna, a mężczyzn boi się jak ognia.
 Marcel to instruktor tańców latynoamerykańskich. Jego matka zmaga się z nieuleczalną chorobą.
28-letni tancerz chwyta się każdej nadziei. Jedną z nich jest konkurs tańca, w którym nagrodą są niemałe pieniądze. Może pomogły by one złagodzić ból umierającej matce?
 Tych dwoje już wkrótce połączą wspólne treningi. Jednak dla każdego z nich zwycięstwo będzie miało inny smak.
 I muszę powiedzieć, że mimo wielu pięknych słów już na samym początku, czegoś mi brakowało. Ta opowieść była niepełna. Tym brakującym puzzlem okazała się kizomba. Ja nie wiedziałam, jak ją się tańczy. Chwyciłam więc za telefon, uruchomiłam you tube i zanurzylam się w tym magicznym świecie passady, której melodia i emocje towarzyszyły mi przez resztę stron.


 Lekka lektura, prawda?
Taka w stylu filmów typu "Step up" albo "Just dance", gdzie pierwsze skrzypce grają : muzyka, taniec, pasja i emocje. A potem już tylko miłość. Nie może być lepszego sposobu na spędzenie wieczoru przy książce.
 Jednak z każdą kolejną stroną zauważyłam, że tej opowieści bliżej do dramatu "Trzy metry nad niebem" Federico Moccia . Czułam, że wydarzy się coś złego. Bardzo złego.
 Na 191 stronie zaznaczyłam ostatni cytat :
   "Czasami szczęście można znaleźć na wyciągnięcie ręki. 
   Szczęścia nie mierzy się miarą centymetrów, pieniędzy i wieku. 
   Szczęście mierzy się ilością uśmiechów i rytmem bicia naszych serc, 
   przypominającym tempo tańczenia passady".
 Myślicie, że dalej nie było niczego wartego zaznaczenia? Było. Nawet nie wiecie jak wiele. Ale dla mnie świat przestał istnieć. Byłam tylko ja, Julita, Marcel i kizomba. Porównania wyrzuciłam do kosza, bo były nie na miejscu. Wiedziałam, że to powieść, której nie można porównać z niczym innym.

 Pierwszy raz nie chciałam, aby nastąpił koniec.
Z każdą kolejną stroną zbliżającą mnie do zakończenia coraz bardziej się go bałam. Cholernie się go bałam. Miałam nadzieję, że wszystko zakończy się happy endem, jak w tych wszystkich romantycznych historiach. Ale czułam, że zdarzy się coś złego, bardzo złego. Nie chciałam, żeby Julita cierpiała. Tak bardzo ją polubiłam. Przecież Marcel nie mógł jej skrzywdzić!!!

 Potem nie było już nic. Tylko cisza, samotna łza spływająca po moim policzku i serce, które rozpadło się na miliony małych cząstek. Dlaczego? DLACZEGO?!

 Dochodziła czwarta nad ranem.
A ja ze słuchawkami w uszach słuchałam tych niesamowitych melodii i oglądałam taniec dusz.
Wciąż i wciąż, i wciąż rozbrzmiewały dźwięki Curti ma mi - ASTY i Magico - Mika Mendes. 
 Minęła piąta. Dzień budził się do życia. Poduszka przesiąkła łzami. Zasnęłam...


 Moje serce się zagoi. Może już dziś uda mi się je posklejać. Ale z nim jest jak z lustrem. Jeżeli się stłucze, obojętnie ile byś wysiłku nie włożył w odnalezienie wszystkich fragmentów, to jest niemożliwe. Już zawsze będzie czegoś brakować. Ta książka wyrwała kawałek mojego serca. Ale nie żałuję, bo wiem, że dzięki temu zawsze będę o niej pamiętać. Wiem, że Julita i Marcel nie znikną z momentem otworzenia kolejnej książki.

 Chciałabym napisać Wam jeszcze wiele pięknych słów, opisać te emocje, uczucia, ale... nie potrafię.
 Ta historia tak bardzo mną wstrząsnęła, że po prostu nie dam rady.
 Musicie po nią sięgnąć i przekonać się sami.
Jej nie da się opisać żadnymi słowami...

 A potem będziecie marzyć tylko o jednym.
By zatańczyć passadę... 

/Ania. 

"W rytmie passady"
Anna Dąbrowska 
Wydawnictwo Zysk i S-ka 

Za otrzymany egzemplarz dziękuję autorce, Ani Dąbrowskiej oraz Wydawnictwu Zysk i S-ka.

26 komentarzy:

  1. Jestem na ogromne tak :) wszystko, co związane z tańcem bardzo mnie ciekawi, więc zapisuję tytuł ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Napisałaś piękną recenzję
    To prawda że serce pod koniec rozpada się na tysiące kawałków i ciężko jest się pozbierać,ale już wkrótce sięgnę znowu po historię miłości Julity i Marcela bo lubię wracać do czegoś co porusza mną do głębi wywołując skrajne odczucia.
    Aniu Dąbrowska dziękuję Ci bardzo za tak piękną historię <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję <3
      Tak,ja też z pewnością nie raz jeszcze sięgnę po tę historię. Jest zbyt piękna, by odłożyć ją na półkę i zapomnieć.

      Usuń
  3. Świetna recenzja i przyznam, że pierwsza którą czytam o tej książce. Wiedziałam, że książka się ukazała i jest na mojej liście do przeczytania, a Ty swoją recenzją jeszcze bardziej wzbudziłaś moją ciekawość :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :-)
      <3 <3 <3
      Cieszy mnie to bardzo, bardzo, bardzo :-)

      Usuń
  4. Bardzo silne emocje ta książka wywołuje i to czuć w Twojej recenzji. Jestem nią zainteresowana od kiedy tylko o niej usłyszałam, ale tak bardzo się boję tego zakończenia, że po prostu nie umiem zebrać w sobie odwagi :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Faktycznie, zakończenie jest mocne.
      Ale chociażby i dla niego warto ją przeczytać :-)

      Usuń
  5. Sama nie wiem czy chcę ją przeczytać czy nie. Ale to chyba tylko świadczy o tym, że powinnam! :)
    PS. dołączyłam do grona obserwatorów! :)
    PS2. zapraszam również do mnie: aga-zaczytana.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje zdanie jest proste :
      Koniecznie musisz ją przeczytać.
      A przy okazji posłuchać utworów z play listy :-)
      To połączenie jest niesamowite!!!

      Usuń
  6. Mimo że recenzja jest pozytywna mnie do takich książek trudno jest przekonać. To raczej nie jest to, czego w książkach szukam. Cieszę się jednak, że Tobie się podobała.

    Pozdrawiam Iza
    Niech książki będą z Tobą!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każdy ma święte prawo do własnego gustu. I to jest piękne :-)

      Pozdrawiam :-)

      Usuń
  7. Lecę zamówić tę powieść :)
    Miłego dnia :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Lubię, gdy książka porusza czytelnika do głębi, kiedy w głowie i sercu, aż kipi od emocji. Jeśli ta powieść taka jest, to muszę ją przeczytać!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest :-) Więc koniecznie musisz ją przeczytać :-)

      Usuń
  9. Podoba mi się okładka :D
    Ale mam ją w planach więc kiedyś może się uda :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Okładka piękna :-) A w rzeczywistości jeszcze piękniejsza :-)
      Nie wspomnę o zawartości, bo już doskonale wiesz, że skradła ona moje serce na bardzo długo :-)

      Usuń
  10. Szczerze, unikam podobnych książek. Powody można mnożyć, dzielic, dodawać i odejmować. Finalnie chodzi zapewne o odstręczająca, życiowo-basniową otoczkę, która nie przekonuje. Z niekłamaną przyjemnością zagłębiłem się za to w Twoją recenzje, która - być może - spowoduje wyłom w moim podejściu. Pozdrawiam��

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję :-)
      Życie w powieściach może Cię zaskoczyć, bo nie zawsze jest takie baśniowe jak na pierwszy rzut oka się wydaje :-)

      Usuń
  11. Autorka jest moim odkryciem tego roku, mam nadzieję, że jeszcze nie jedna lektura wyjdzie spod jej pióra :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja też czekam na więcej. Dużo, dużo więcej :-)

    OdpowiedzUsuń
  13. Ten motyw taneczny mnie przekonuje. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, jest bardzo... kuszący :-)
      Dosłownie!!!

      Usuń
  14. Świetna recenzja! Parę dni temu skończyłam czytać " W rytmie passady" i... ta książka jest genialna <3 Ale końcówka mnie rozbiła :(

    zabookowanyswiatpauli.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Faktycznie, zakończenie wbija w fotel :-)

      Usuń

"Tajemnice starego domu" Ilona Gołębiewska

Kontynuacja bestsellerowego " Powrotu do starego domu ".  Alicja Pniewska wreszcie znalazła swoje miejsce na Ziemii. Po tru...