wtorek, 11 lipca 2017

"Ród wampirów" Kinga Michałowska

  Fantastyka. Gatunek, który poznaję. Krok po kroczku. 


 Wyłonił się z mgły ratując ją, gdy już zwątpiła, że ktoś jej pomoże. Pokochała go, gotowa złamać dla niego jedną z ważniejszych zasad rodu. Dzięki niemu nareszcie znalazła dom, który był zawsze tam gdzie on.

 Anastazja czuła się samotna w świecie do chwili, w której go spotkała, lecz nie zdawała sobie sprawy jak wielkie niebezpieczeństwo dla niej i dla jej bliskich nieść będzie ze sobą ta miłość.


 Kiedy otrzymałam od autorki, Kingi Michałowskiej, propozycję przeczytania i zrecenzowania Rodu wampirów na początku ogarnęły mnie wątpliwości. Czy będę potrafiła napisać rzetelną recenzję czegoś, o czym nie mam zbyt wielkiego pojęcia? Czy dostrzegę ewentualne braki, niedociągnięcia, sprzeczności? Po chwili doszłam jednak do wniosku, że wbrew pozorom moje małe doświadczenie w zakresie literatury fantastycznej może być zaletą. Jako laik w tym gatunku, mogę podejść do tej historii z dystansem. Czy ta powieść zachęciła mnie do kontynuowania przygody z fantastyką? O tym za chwilę.


 Motyw wampirów w literaturze jest wszystkim dobrze znany. Mam wrażenie, że to taki temat, który nigdy się nie wyczerpie. Nie będę ukrywać, że w ostatnim czasie jest on głównie kojarzony z sagą Zmierzch, o której słyszeli już chyba wszyscy. Co oczywiście nie oznacza, że wszyscy ją lubią (czyt. ja :) ).

 Powróćmy jednak do powieści.
 Cała historia rozpoczyna się dwieście lat temu, kiedy to Duncan, przywódca rodu wampirów, zostaje napadnięty przez Waltera, który pragnie jak najszybciej zasiąść na czele rodu. Niestety, na staraniach się kończy, a Walter wraz ze swoimi wspólnikami zostaje wygnany.
 Mijają dwa wieki. Anastazja właśnie rozpoczyna kolejny rok w liceum. Na pierwszy rzut oka to taka typowa, choć zamknięta w sobie, nastolatka. Jak możecie się domyślić, należy ona właśnie do rodu wampirów, jednak na co dzień stara się funkcjonować jak normalna, przeciętna dziewczyna.
 Pewnego dnia, w dość dramatycznych okolicznościach, poznaje ona tajemniczego chłopaka. Od tego momentu zmieni się wszystko...

"Wyszłam ze szkoły (...) 
Ktoś złapał mnie za rękę (...) 
Okazało się, że to tajemniczy wybawiciel. 
Jego dotyk i spojrzenie spowodowały, że 
poczułam uścisk w żołądku i
przepływające na przemian fale zimna i gorąca. 
Poczułam, że tonę pod wpływem jego miodowych oczu. 
Dziwne, wczoraj byłam przekonana, że są brązowe".

 Na pewno dużym atutem tej historii jest lekki styl i pierwszoosobowa narracja w wykonaniu Anastazji. Powieść czytało mi się bardzo szybko i nawet przez chwilę nie czułam znużenia fabułą, akcją, czy bohaterami.
 Nie będę jednak ukrywać, że przed Kingą Michałowską jest jeszcze wiele pracy.
 Chociaż akcja rozgrywała się bardzo szybko, same zdania bywały czasami zbyt rozbudowane, a my, czytelnicy, lubimy szybko i konkretnie :)
 Mam też wrażenie, że autorka podążała według ustalonego schematu, czego dowodem może być chociażby charakterystyka każdej z postaci ułożona w ten sam sposób, czyli opis włosów, oczu i rysów twarzy (oczywiście w różnej kolejności). Co prawda, jest to bezpieczny tor, ale na przyszłość zachęcam do większej odwagi. Jako czytelnik lubię być zaskakiwana, nawet jeżeli chodzi "tylko" o wygląd postaci, więc jeżeli np. ktoś miał delikatne rysy twarzy, to druga osoba może wyróżniać się np. krzaczastymi brwiami, a nie ostrymi rysami :)

 Jest niestety jeszcze jedna rzecz, która nie przypadła mi do gustu. I to nie tyczy się wyłącznie autorki Rodu wampirów. Zastanawiam się, skąd wzięła się ostatnio moda na osadzanie akcji powieści w Polsce, ale nadawanie bohaterom niepolskich imion? Nie będę już tutaj rozdzielać bohaterów tej powieści na dwie grupy (z polskimi i niepolskimi imionami), ale ja po prostu tego nie rozumiem. I nie będę ukrywać, że to mnie się nie podoba. Jak Polska - to polskie imiona, jak inny kraj - to zagraniczne (chyba, że to opowieść o Polakach na obczyźnie) . I wszystko będzie wtedy ok :) Ze swojej strony dopuszczam wyjątki potwierdzające regułę :)


 Podsumowując, na pewno jest to opowieść, dzięki której patrzę teraz na fantastykę przychylniejszym okiem. Chociaż dla fanów fantasy może się ona wydać dość krótka (ma tylko 87 stron) dla mnie ta długość była w sam raz. Przy dłuższej formie mogłabym czuć przesyt wampirów, krwi i dziwnych zjawisk. Chociaż przypuszczam, że fani wampirzych klimatów mogliby o tym czytać w nieskończoność :)
 Myślę, że Ród wampirów spodoba się głównie nastolatkom (zresztą do tej właśnie grupy wiekowej skierowana jest ta powieść), bo akcja skupia się przede wszystkim na losach licealistki, Anastazji. A skoro mamy lato, to nadarza się  idealna okazja do odreagowanie stresów związanych z nie zawsze ciekawymi i, tym bardziej, z nie zawsze wciągającymi lekturami szkolnymi.
 Zatem, jeżeli macie naście lat możecie sięgnąć po tę książkę w ciemno. Jeżeli jednak naście lat mają Wasze dzieci, czy wnuki, lub latorośle sąsiadki, brata, siostry, możecie śmiało podsunąć im Ród wampirów i pokazać, że czytanie może być fajne, a historię zawarte w powieściach - różnorodne :)

/Ania. 

"Ród wampirów"
Kinga Michałowska 

Powieść zrecenzowana dzięki uprzejmości autorki, Kingi Michałowskiej :) 


4 komentarze:

  1. To idealna propozycja dla mojej znajomej :). Uwielbia fantasy :). Ja może też bym jakoś przebrnęła ;), skoro to tylko 89 strony ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie 87 :)
      Myślę, że dla osób takich jak my, to odpowiednia ilość :)

      Usuń
  2. Bardzo ciekawe, chętnie poczytam👌👌

    OdpowiedzUsuń

Nadchodzi Reloveution

 Zapowiedź patronacka   Moi Drodzy, mam zaszczyt oficjalnie ogłosić, iż mój blog objął patronatem medialnym najnowszy tomik wierszy Macie...