poniedziałek, 23 lipca 2018

"Paleta marzeń" Małgorzata Falkowska

"Nikt nie urodził się wielkim zwycięzcą, nawet jeśli miał cholerne szczęście".



 Magda Lubraniecka właśnie wzięła rozwód i rozpoczyna nowy etap w życiu bez despotycznego męża, za to z ukochaną córką Polą u boku. Chociaż wie, że przed nią jeszcze wiele ciężkiej pracy, podświadomie czuje, że kiedyś nadejdzie dzień, w którym się usamodzielni i wreszcie będzie w pełni szczęśliwa. Gdyby tylko tak odważyła się zacząć spełniać marzenia...

 Alek Gruszczyk to uliczny artysta - malarz. Na pozór wiedzie beztroskie życie singla, którego nikt i nic nie ogranicza. Jak wiadomo, pozory potrafią mylić, a tylko sam Alek wie, ile już musiał przejść.
 Pewnego dnia kumpel podrzuca mu informację o konkursie, w którym można zdobyć konkretne pieniądze. Alek czuje, że to może być jego szansa; i na wzbogacenie się, ale też i na zaistnienie. Skąd tu tylko wziąć natchnienie? Wreszcie szczęście się do niego uśmiecha.

 Magda nie kryje oburzenia, kiedy w gazecie znajduje zdjęcie zwycięskiej pracy, na której znajduje się jej ukochana córka. Wie, że nie może tego tak zostawić. Zakłada w sądzie sprawę, aby dochodzić praw swoich i córki w imię sprawiedliwości. Przecież nie może być tak, że ktoś bezpodstawnie i bez jej zgody wykorzystuje wizerunek Poli do osiągnięcia własnych celów.

 Wkrótce Magda i Alek stają po przeciwległych stronach barykady na sali sądowej. W zasadzie wszystko wskazuje na to, że sprawiedliwości stanie się za dość, a uliczny malarz poniesie karę. Tyle tylko, że dzieje się coś przedziwnego. Sędzia zgadza się na spontaniczną propozycję Alka, który prosi, aby zarówno sąd, jak i Magda dali mu ostatnią szansę. Chce, aby Magda spędziłam z nim tydzień i poznała jego życie. Jeżeli po tym czasie matka Poli spojrzy na niego łaskawszym okiem, wtedy każde z nich pójdzie w swoją stronę. Jeżeli jednak Magda zdecyduje, że zdania nie zmieni, wtedy Alek podda się karze. Jak te siedem dni zmieni życie bohaterów?

 "- Zrobiłaś w życiu coś szalonego? - zapytałem, mając w głowie wizję kilku pomysłów rozluźnienia jej podczas naszego tygodnia.
Jakoś nie wyobrażałem sobie jej skaczącej na bungie czy biegającej boso po świeżo powstałych kałużach. Była statyczna, niewychylająca się przed szereg, na pewno nie szalona. Jedynie jej ubiór wskazywał, że mogłaby być inną osobą - bardziej barwną. Była moją paletą. Paletą marzeń, której nie mogłem mieć ".

 Uwielbiam twórczość Małgorzaty Falkowskiej, bo za każdym razem totalnie mnie zaskakuje!
Najpierw komediową serią o grupie przyjaciółek, potem dramatyczną historią walki o dziecko, a teraz piękną opowieścią o miłości. Dobrze czytacie - ta powieść nie jest ani fajna, ani przyjemna, ani sympatyczna. Ona jest po prostu piękna. Myślę, że chyba każdy chciałby przeżyć tak wyjątkowe chwile, jakie Magdzie podarował los. Tylko czy ten tydzień nie okazał się zbyt krótki? Czy można pokochać kogoś bezgranicznie znając go tak krótko? Zwłaszcza kiedy wszystko dzieje się pod czujnym okiem Marcina, byłego męża Magdy, który robi wszystko, aby odzyskać swoją rodzinę? Jedno jest pewne - ten wspólnie spędzony czas zmieni i Magdę, i Alka.

 I chociaż w tej powieści podobało mi się wszystko (i fabuła, i bohaterowie, i sceneria, i styl, i poczucie humoru, i wyczucie smaku, i przecudowna okładka) jest jednak jedna kwestia, która nie daje mi do końca spokoju - wyrok sądu.
 Abstrahując już od tego, że raczej w naszym państwie nie miałby on racji bytu, zaskoczyło mnie zachowanie Magdy. Generalnie przyjęła go ona ze stoickim spokojem. Nie walczyła, nie wyraziła swojego oburzenia. Ja wiem, powieści rządzą się swoimi prawami, czasami dla nas kilka stron więcej / mniej nie zrobiłoby różnicy, podczas gdy dla autora i jego zamysłu jest to zmiana niedopuszczalna. Ale mnie tutaj zabrakło dosłownie strony, może dwóch takiego... urzeczywistnienia. Niby główna bohaterka jest właśnie na etapie rozpoczynania wszystkiego od nowa, podejmuje walkę o siebie i Polę, nie waha się ani chwili w kwestii wytoczenia procesu Gruszczykowi, a potem nagle pozwala, żeby decyzja została podjęta za nią. Gdyby Magda wybuchła na tej sali sądowej, gdyby dostała upomnienie od sędziego, gdyby zrobiło się "gorąco", wybuchła awantura między bohaterami na sto fajerek, wszystko wyglądałoby bardziej realnie. A tak pozwany rzucił spontaniczny pomysł spędzenia siedmiu dni razem, matka Magdy (!) od razu się zgodziła, a sędzia jak gdyby nigdy nic odroczył sprawę o tydzień (!) podczas gdy w realnym świecie bywa, że sprawę sąd odracza i na kilka miesięcy (wiem, co mówię, bo sama kilkakrotnie w sądzie niestety bywałam).


 Doskonale wiem, że w tej powieści chodzi o coś więcej - przede wszystkim o relację między Magdą i Alkiem. O spotkanie dwóch różnych światów. O pokazanie skrajności i tego, że przeciwieństwa się przyciągają, i że nie ma przeszkód, których prawdziwa miłość nie pokona, a ten abstrakcyjny wyrok sądu jest tylko pretekstem do rozwinięcia akcji, ale nie każdy to zaakceptuje. Ja należę do czytelników, którzy dopuszczają do siebie różne scenariusze. Rozumiem, że autorka miała taki, a nie inny pomysł i po prostu postanowiła go zrealizować robiąc z niego fundament swojej powieści, na którym ustawiała kolejne cegiełki wydarzeń. Ale są i tacy czytelnicy, którzy potrafią się przyczepić do najmniejszego błędu logicznego. Ba! Dla niektórych literówka jest najcięższym grzechem i obawiam się, niestety, że część z osób, które sięgną po tę powieść, może przez to (wyrok) źle odebrać tę historię. Realizm jest tym, co jak podejrzewam, wywoła największą dyskusję wokół tej powieści.

 "Już wtedy, kiedy ujrzałem ją pierwszy raz, czułem, że nasza historia powinna trwać dłużej. (...) Nigdy nie wierzyłem w przeznaczenie, ale to, że byliśmy w jednej sali rozpraw, nie mogło być niczym innym. Musiałem tylko dobrze to rozegrać i właśnie wtedy trafiła się szansa. Nawet nie wiem, jak na to wpadłem i co kierowało mną, kiedy prosiłem o te siedem dni, ale wewnętrzny ja bił brawo temu Alkowi, który się na to odważył".

 Sięgaj więc po tę książkę, odrzućcie na bok wszelkie uprzedzenia, uwierzcie, że niemożliwe może stać się możliwe, a osiągnięcie 100% satysfakcji! Jakkolwiek to brzmi 😉

/Ania.

"Paleta marzeń
Małgorzata Falkowska 
Wydawnictwa Lira

Recenzja powstała dzięki współpracy z autorką, Małgorzatą Falkowską oraz Wydawnictwem Lira  www.wydawnictwolira.pl👍

P.S. W środowisku czytelniczym krąży opinia, że generalnie każdy autor powinien być specjalistą w swojej dziedzinie. Skoro pisze kryminały, to spod jego pióra powinny wychodzić dzieła pełne zagadek i tajemnic. Skoro specjalizuje się w powieściach obyczajowych, powinien pisać wyłącznie o (nie)zwykłym życiu. Jeżeli w dorobku ma same dramatyczne dzieła powinien robić to, co wychodzi mu najlepiej i wciąż pisać o ludzkim cierpieniu. Odstępstwo od schematu wydaje się ogromnym wykroczeniem przynoszącym więcej szkody niż pożytku.
 Moim zdaniem ta opinia nie jest do końca prawdziwa - co swoją twórczością udowadnia Małgorzata Falkowska. W przypadku tej autorki każde odstępstwo od schematu jest jednocześnie podniesieniem sobie poprzeczki. Postawieniem przed sobą nowych wyzwań. Dlatego też za każdym razem z niecierpliwością czekam na kolejne książki Małgosi, bo nie mam pojęcia, czego tak naprawdę mogę się spodziewać.  Polecam Wam nie tylko "Paletę marzeń", ale też pozostałe powieści Małgorzaty Falkowskiej - zaskoczenie gwarantowane za każdym razem 😉

8 komentarzy:

  1. Właśnie czytam na swój egzemplarz tej książki do recenzji i muszę przyznać, że swoją recenzją jeszcze bardziej podsyciłaś moją ochotę na jej lekturę. 😊

    OdpowiedzUsuń
  2. No proszę, może czas przeprosić się z literaturą obyczajową!

    OdpowiedzUsuń
  3. Myślę, że książka moglaby mi się spodobać.Lubię czytać takie historie.Mam nadzieję, że znajdę publikację w mojej bibliotece :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze można szepnąć bibliotekarce o twórczości tej autorki ☺ Naprawdę warto!

      Usuń
  4. Jeszcze nie czytałam nic tej autorki, a słyszałam o jej twórczości sporo dobrego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że bez względu na to, po którą z jej powieści sięgniesz w pierwszej kolejności - będziesz zadowolona 💚 Chociaż pamiętaj, że cykl o przyjaciołach lepiej czytać w odpowiedniej kolejności 👍

      Usuń

"Pierścionek z cyrkonią" Krzysztof Piotr Łabenda

Recenzja patronacka.   W " Pierścionku z cyrkonią" 💍 Krzysztof Piotr Łabenda odpowiada na pytanie : Czy można przez całe...