czwartek, 27 czerwca 2019

"Królik i Misia", czyli trochę zimy w środku lata.

Dziś chciałabym Was zaprosić do zapoznania się z krótką opinią o bardzo fajnej historii skierowanej przede wszystkim do najmłodszych odbiorców. 


Dawno już się tak dobrze nie bawiliśmy z młodym podczas wieczornego czytania. Książka duetu Julian Gough & Jim Field wprawiła nas (a już zwłaszcza Oskara) w doskonały nastrój. Oskarek do tego stopnia zainteresował się przygodami "Królika i Misi", że ani myślał przegapić chociażby jedno zdanie i dzielnie wytrwał do końca opowieści, a zbliżała się już 23 (!). 

Spodobało mi się to, że fabuła i akcja tej książki były poprowadzone tak, że młody od razu sam zauważył, że nie chodziło w niej tylko o to, żeby pośmiać się, kiedy zarozumiały Królik przyznał się do... A tego już Wam nie zdradzę 😉 Ale powiem Wam, że to był naprawdę niesmaczny zwyczaj. 
Tu przede wszystkim chodziło o narodziny przyjaźni. Pięknej przyjaźni, która pokona nawet najwyższe wzgórze (i niebezpiecznego wilka, który szczerze mówiąc bardziej przypominał mi lisa, ale to szczegół 😉). 


"Królik i Misia. Niesmaczne zwyczaje Królika" to pierwszy tom z serii o przygodach nietypowych przyjaciół. W Empiku znalazłam kolejne dwie, które oczywiście od razu zamówiłam, bo zarówno ja, jak i Oskar, bardzo polubiliśmy naszych bohaterów. 

Jeżeli macie dzieci, to uważam, że jest to pozycja może nie obowiązkowa, ale na pewno godna polecenia. My bawiliśmy się świetnie i mam nadzieję, że przy kolejnych przygodach zwierzaków będziemy bawili się równie dobrze. 


Jeżeli śledzicie mój instagram 
to w dzisiejszym wpisie mogliście znaleźć informację, że zakupiłam tę książkę w Biedronce. I jest to prawda 😉 Dałam za nią 12,99. Natomiast cena okładkowa to 19,99. W Empiku jednak cena jest identyczna, jak w Biedrze - poniżej podrzucam linki. Koniecznie skorzystajcie i dobrze się bawcie!


wtorek, 25 czerwca 2019

Falkowska razy dwa plus ktoś jeszcze...

Kochani, 
zapraszam Was na mega szybki wpis, w którym podrzucam Wam trzy zapowiedzi powieści, na które czekam z niecierpliwością. 
Zaczniemy od Małgosi Falkowskiej i drugiej części "Palety marzeń". Potem zwinne przeskoczymy do Katherine Center i jej "Miliona nowych chwil" po to, aby zakończyć wpis... Małgosią Falkowską, która ostatnio rozszalała się na dobre niczym burza, co mnie zresztą bardzo cieszy 😁
Korzystając z okazji zapraszam Was również do zapoznania się z poprzednimi wpisami - znajdziecie tam kilka ciekawych książkowych propozycji na ciepłe, letnie wieczory 📚


Tak jak przed sekundą wspominałam zaczynamy od drugiej części "Palety marzeń", czyli "Zgubionego szczęścia" Gosi Falkowskiej
I tutaj mam dla Was dwie mega ważne informacje. 
Po pierwsze - przedsprzedaż już ruszyła i powieść możecie nabyć tutaj ➡ KLIK w, moim zdaniem, bardzo atrakcyjnej cenie. 
Po drugie - w Empiku trwa rewelacyjna promocja na pierwszą część, więc jeżeli chcecie poznać historię Magdy i Alka od początku, lepsza okazja może się już nie powtórzyć. "Paletę" za 15 złotych(!) kupicie tutaj ➡ KLIK. Taniej już raczej nie będzie 😉 Więc naprawdę warto skorzystać. 
A jeżeli nie jesteście pewni, czy w ogóle rozpocząć książkową przygodę z naszymi bohaterami, odsyłam do mojej recenzji pierwszej części ➡ https://ksiazkowepodrozeanny.blogspot.com/2018/07/paleta-marzen-magorzata-falkowska.html?m=1
A teraz czas już na opis ⬇

Nawet największe szczęście jest w stanie zniszczyć ktoś trzeci…
Spokojne i pełne miłości życie Magdy, Alka i Poli zostaje gwałtownie przerwane wiadomością o zniknięciu dziewczynki. Zakochani dobrze wiedzą, kto za tym stoi, a Magda dla dobra dziecka musi zgodzić się na propozycję byłego męża. Kiedy jednak Pola znów znika, Magda zdaje sobie sprawę, że tym razem jej eks nie miał z tym nic wspólnego. Jest gotowa poruszyć niebo i ziemię, by odnaleźć córkę. Kto stoi za porwaniem Poli? Czy ponowne pojawienie się byłego męża w życiu Magdy zaważy na jej związku z Alkiem?

Premiera już 10 lipca. Zainteresowani? Bo ja już przebieram nóżkami 😉 Powieść ukaże się nakładem Wydawnictwa LIRA ❤


💠💠💠💠💠💠💠

Ok, lecimy dalej. 
Chyba każdy z nas chciałby chociaż raz na jakiś czas przeczytać coś, co nas poruszy, co nami wstrząśnie, co nie pozwoli o sobie zapomnieć. I książka, o której za chwilę przeczytacie podobno właśnie taka jest. A zapewnia o tym sama Nina George następującymi słowami "Jeżeli zamierzasz w tym roku przeczytać tylko jedną książkę, wybierz „Milion nowych chwil” (Katherine Center - przyp.). Jeśli masz przyjaciela, który jest zagubiony w życiu, zrób mu przysługę i wręcz mu tę powieść"

A opis przedstawia się następująco :
Niezapomniana historia miłosna, która pokazuje, że nawet w najtrudniejszych okolicznościach jest miejsce na chwile radości
Piękna i pełna mocy powieść o przetrwaniu
Młoda, piękna i zdolna Margaret właśnie skończyła studia i zaraz rozpocznie wymarzoną pracę. Do tego jest w szczęśliwym związku z Chipem – przystojniakiem, który wkrótce ma otrzymać licencję pilota. Są walentynki i spodziewa się, że podczas wycieczki samolotem Chip jej się oświadczy. Potem wezmą ślub i będą żyli długo i szczęśliwie.
Jednak najpiękniejszy dzień w jej życiu zamienia się w koszmar. Romantyczny lot cessną kończy się wypadkiem, a Margaret odnosi poważne obrażenia i jest sparaliżowana. W jednej chwili traci wszystko. W szpitalu musi zmierzyć się z bolesną prawdą, że nic już nie będzie takie samo jak dawniej. Czy będzie potrafiła znaleźć własny sposób na życie, a po drodze zmierzyć się z rodzinnymi tajemnicami, uleczyć złamane serce i zrozumieć, że miłość można znaleźć w najmniej oczekiwanym miejscu?
Poruszająca fabuła, bohaterka, z którą łatwo się utożsamić, romantyczna historia miłosna, zabawne dialogi i odpowiednia dawka czarnego humoru czyni z tej powieści fantastyczną feel good novel.

Jak sądzicie, ta powieść naprawdę zapowiada się tak dobrze? Cóż, wkrótce się przekonamy. Premiera 17 lipca. Już teraz mogę zapewnić Was, że dzięki uprzejmości Wydawnictwa MUZA SA na blogu na pewno pojawi się recenzja tej książki. Natomiast Wy możecie już teraz zamówić ją tutaj ➡ KLIK


💠💠💠💠💠💠💠

I dotarliśmy do zakończenia. Szybko nam poszło, prawda? Chyba podobają Wam się takie krótsze wpisy, prawda? Czy jednak się mylę? 
Ale do brzegu. Powiem Wam, że Małgorzata Falkowska chyba nie robi nic innego jak pisanie, bo nie pozwala swoim czytelnikom długa czekać na swoje kolejne powieści. Mnie to bardzo cieszy, bo nie ukrywam, że jest to jedna z moich ulubionych autorek. Dlaczego? Bo zawsze mnie czymś zaskakuje i nie pisze, jak to się mówi, na jedno kopyto. A ja lubię, jak autor jest nieprzewidywalny. Wy również? 
W ogóle zachęcam Was do odnalezienia fp Małgosi na Facebooku - tam znajdziecie więcej informacji dotyczącej jej twórczości. 
A czym zaskoczy nas w powieści, której premiera będzie miała miejsce jeszcze w tym roku? 
To chyba najlepiej ocenić po opisie 😉

Spełniając marzenia innych, spełniasz się i Ty! 
To miał być zwyczajny projekt na studia. 
Dominika, Maciej, Julian mieli pomysł, by spełniać marzenia. Zaczęło się od listów dzieciaków z pobliskiego Oratorium, jednak dzięki determinacji trójki przyjaciół i z pomocą profesora Kellera, swoją działalność rozpoczęła Fundacja Spełniacze.
12 miesięcy w roku - 12 marzeń do spełnienia.
Małgorzata Falkowska zaprasza was, czytelników, w niezwykłą podróż pełną dobra, miłości i wzajemnej tolerancji. 12 wyjątkowych listów, 12 wyjątkowych historii, wielu naprawdę życzliwych ludzi. Poznaj Fundację Spełniacze, jej założycieli i dzieciaki, którym pomogli.
Niektóre marzenia spełniają się same, innym trzeba trochę pomóc. 

Co Wy na to? 
Bo ja jestem jak najbardziej na TAK! 
Powieść zamówicie w przedsprzedaży tutaj ➡ KLIK, jednak musicie pamiętać, że na wysyłkę niestety będziecie musieli chwilkę poczekać. 

💠💠💠💠💠💠💠

Koniecznie dajcie znać, która z powyższych powieści najbardziej Was zainteresowała 📚
Albo podeślijcie tytuły tych, na które Wy najbardziej czekacie 🍀

Trzymajcie się cieplutko, Ania 😘😘😘

sobota, 8 czerwca 2019

"Okruchy lustra" Agnieszki Pyzel

"Okruchy lustra" Agnieszki Pyzel. Słyszeliście już o tej książce? Trafiłam dziś na informacje o niej całkiem przypadkiem na stronie www.empik.com i nie ukrywam, że okładka mnie zauroczyła, a opis (znajdziecie go poniżej) mocno zaciekawił (lubię takie skomplikowane relacje). Hmm... Będę miała na nią oko 😉 A Wy?


Na Instagramie ksiazkowepodrozeanny
szukaj pod : 
#agnieszkapyzel #okruchylustra #muza #wydawnictwomuza #powieśćobyczajowa #zapowiedź #premiera #czerwiec2019 

Lata osiemdziesiąte, PRL. Michalina kiepsko wypada w przedstawieniu dyplomowym na zakończenie szkoły aktorskiej. Jej myśli zajmuje bowiem Allan Wysocki, obiecujący pisarz. Po egzaminach nie może znaleźć pracy na warszawskich scenach, nie ma też pewności co do uczuć Wysockiego. Dlatego ucieka do małego miasta, gdzie otrzymuje angaż w prowincjonalnym teatrze. Tam poznaje Maćka, starszego od siebie aktora, który zostaje jej partnerem na scenie i w życiu. Jednak Michalina nie może zapomnieć o Allanie i od czasu do czasu wymyka się do Warszawy, by się z nim spotkać. Szybko staje się dla niej jasne, że nie jest jego jedyną kobietą, i po raz kolejny kończy ich znajomość. Postanawia, że skupi się na związku z kochającym Maćkiem. Tymczasem Maciek odkrywa, że Michalina go zdradza, opuszcza ją i wyjeżdża z miasta. Kobieta popada w depresję.
 Po latach znowu w jej życiu pojawia się Allan. Czy tym razem odnajdą szczęście w miłości?
- opis pochodzi ze strony wydawcy 



czwartek, 30 maja 2019

Premiery, na które czekam z niecierpliwością...

Moi Drodzy, przed Wami kolejna dawka zapowiedzi. Tym razem chciałam Wam pokazać te, na które czekam szczególnie.
Zapraszam do lektury.
Koniecznie dajcie też znać, na jaki tytuł Wy czekacie z niecierpliwością. Może wśród nich znajdę również coś dla siebie 😉

 ZACZYNAMY! 


Autor: Agata Polte 
Tytuł: Na przekór
Data premiery: 25.06.2019
Wydawnictwo: Zysk i S-ka 
Okładka:
Przedsprzedaż: kliknij tutaj
Opis: Walcz o swoje. Na przekór wszystkiemu.
Odkąd prawie zostałam potrącona na skrzyżowaniu, cały czas miałam wrażenie, że gram na loterii: uda mi się przejść albo nie…
Laura przekonała się już kilka razy, że w życiu nie zawsze można liczyć na bliskie osoby. Gdy była mała, jej ojciec odszedł, a kilka lat później do Anglii wyjechała matka pod pretekstem szukania pracy i mieszkania. Po pewnym czasie Laura zrozumiała, że matka nie zamierza po nią wracać, i przestała sobie robić nadzieję. Na szczęście nie została zupełnie sama – jest babcia, przygarnięty kundelek Loki i leniwy kot Ninja. Jest nauka i praca w klinice weterynaryjnej. Jest przyjaciel Adam. I wreszcie jest Filip, zabawny, poznany przypadkiem chłopak, z którym znajomość zaczyna się coraz szybciej rozwijać.
I kiedy Laura zaczyna naprawdę cieszyć się życiem, spada na nią kolejny cios…

Absolutny MUST HAVE
Autor: Elżbieta Rodzeń 
Tytuł: Chłopak, którego nie było 
Data premiery: 31.07.2019
Wydawnictwo: Między Słowami 
Okładka:
Przedsprzedaż: powieść nie jest jeszcze dostępna w przedsprzedaży
Opis: Jeśli naprawdę kogoś kochasz, przeznaczenie zawsze znajdzie drogę.
Martyna od dawna czeka na swoją szansę w życiu. Pracuje ponad siły w nadmorskim pensjonacie rodziców i powoli przestaje wierzyć, że cokolwiek może się zmienić. Aż pewnego dnia spotyka na plaży tajemniczego mężczyznę…
James mógłby być spełnieniem marzeń każdej kobiety, jednak zwraca uwagę właśnie na Martynę. Jako pierwszy wierzy w nią bezgranicznie i postanawia pokazać jej inny świat. Przy Jamesie Martyna odzyskuje wiarę w siebie i w to, że szczęście jest możliwe. Żadne z nich nie ma wątpliwości, że rodzi się między nimi prawdziwa miłość, gorąca i szczera. Martynie nie daje jednak spokoju fakt, że James do złudzenia przypomina chłopaka, który kiedyś był dla niej całym światem…
Co James ma wspólnego z tajemniczym Kubą?
Czy Martyna znajdzie w sobie odwagę, by zawalczyć o nową miłość?
Czy dusze, które niegdyś związał los, odnajdą się pomimo przeciwności?

Autor: Anna H. Niemczynow 
Tytuł: Życie Cię kocha, Lili 
Data premiery: 3.07.2019
Wydawnictwo: FILIA 
Okładka:
Przedsprzedaż: kliknij tutaj
Opis: Najbardziej pozytywna historia tego lata! Pamiętajcie, życie was kocha! 
Lilianna Berg, każdego poranka otwiera oczy i przyjmuje z radością to, co przyniesie kolejny dzień. Bo każdy dzień jest wyjątkowy, już nigdy się nie powtórzy. Dziewczyna kolekcjonuje unikatowe, barwne sukienki, które odzwierciedlają jej osobowość, odwagę i gotowość na podejmowanie nowych wyzwań. Każdego dnia staje przed lustrem, patrzy z radością na swoje oblicze i mówi: Życie Cię kocha, Lili. Trzy proste słowa, które są początkiem wszystkiego. Mimo utraty rodziców i przeszkód, które napotyka na swojej drodze, dziewczyna unosi wysoko głowę i dziarsko stawia im czoła. 
Spotkanie z radosną i kolorową Lili jest jak piękny letni poranek. Wnosi świeżość, energię, łamie utarte schematy i… daje kopniaka do tego, by w końcu się obudzić i zacząć naprawdę żyć. Bo bez względu na to ile masz lat, kim jesteś i co robisz, życie cię kocha, i tylko od ciebie zależy co zrobisz z tą miłością.

Autor: Anna Bellon 
Tytuł: Requiem 
Data premiery: 12.06.2019
Wydawnictwo: FILIA 
Okładka:
Przedsprzedaż: kliknij tutaj
Opis: Od dwóch lat Alek chowa się przed wspomnieniami o wydarzeniu, które zmieniło jego życie. Gdy rozpoczyna studia, wszystko wydaje się układać po jego myśli. Poznaje nowych ludzi, zawiązuje przyjaźnie, a wolny czas spędza na studenckich wypadach. Przeszłość jednak po niego wraca…
Łucja w akcie buntu przeciwko apodyktycznym rodzicom, wyjeżdża na studia do Warszawy, gdzie po raz pierwszy w życiu poznaje smak wolności. Gdy w jej świecie pojawia się tajemniczy Alek, musi zdecydować, czy przyjmie go razem z bagażem doświadczeń, czy znowu wybierze ucieczkę. 
Dokądkolwiek pójdziemy, przeszłość zawsze będzie nam towarzyszyć i gdy ktoś pragnie zemsty, żadne schronienie nie jest wystarczająco bezpieczne. Nie, jeśli ta historia mogłaby potoczyć się zupełnie inaczej.

Autor: Anna Płowiec 
Tytuł: Sekrety Julii 
Premiera: 17.07.2019
Wydawnictwo: Znak 
Okładka:
Przedsprzedaż: kliknij tutaj
Opis: Historia o miłości tak wielkiej, że przenosi góry.
Gdy Alicja znajduje listy matki, czuje, że odkrywa historię niezwykłej miłości. Nie wie, że gdy rozwikła sekret, odmieni swoje życie raz na zawsze.
Nigdy nie wiesz, kogo spotkasz na tatrzańskiej ścieżce. Julię przed tragiczną śmiercią w górach ratuje chłopak o oczach koloru niezapominajek. Choć byłoby lepiej, gdyby ich drogi nigdy się nie przecięły, czasu nie da się cofnąć. W sercu Julii rodzi się uczucie. Kiedy zdecyduje się poddać miłości, może jednak być już za późno, a los okrutnie z niej zakpi. Aby zawalczyć o miłość, trzeba będzie uciec się do sekretów, złamać wiele konwenansów i działać wbrew sobie. Czy to wystarczy, by ocalić uczucie, które narodziło się na górskim szlaku? Czy rozwikłanie sekretu sprzed lat w końcu przerwie krąg niespełnionej miłości i zrujnowanych pragnień?



poniedziałek, 13 maja 2019

Testowanie z FABERLIC

 Witajcie, Kochani. 

 Dziś zapraszam na kolejny wpis z testowania kosmetyków, tym razem od firmy FABERLIC. Jednak będzie on (post) troszkę inny niż dotychczas, albowiem będę go przez jakiś czas regularnie edytować. Dlaczego?

 Dzięki uprzejmości pani Hanny (bez nazwisk, bo RODO), mam możliwość przetestowania kilku kosmetyków FABERLIC (firma działa bardzo podobnie do znanego nam dobrze AVON'u, jednak dodatkowo ma w swojej ofercie również chemię gospodarczą).

 Już od jakiegoś czasu miałam internetową styczność z tą marką. Dostawałam mnóstwo zaproszeń do grup fanowskich, do polubienia stron przedstawicielek, nawet do zostania konsultantką tej firmy.
 Ale ja to jestem taki niewierny Tomasz - jak nie zobaczę i nie dotknę, nie uwierzę. I tutaj z tą wiarą miałam największy problem, bo ciężko było uwierzyć mi w to, że kosmetyki z FABERLIC mogą zdziałać cuda, a jeżeli należycie do tego typu fanowskich grup, to zapewne mogliście już zobaczyć efekty stosowania chociażby ich najbardziej promowanego hitu, czyli balsamu tlenowego (o nim też tu przeczytacie).



 I tutaj zmierzamy już do meritum. Kiedy pani Hania ogłosiła nabór chętnych osób do przetestowania kosmetyków oferowanych przez FABERLIC pomyślałam, że nie mam nic do stracenia. Zgłosiłam się i już w czwartek (9.05.2019) otrzymałam paczuszkę z kilkoma próbkami.
 Wiadomo, że przy testowaniu jest tak, że najlepiej spisywać swoje wrażenia na gorąco, dlatego też postanowiłam, że na bieżąco będę się dzieliła z Wami odczuciami i spostrzeżeniami po przetestowaniu konkretnych produktów, a potem regularnie będę wpis uzupełniać.
 Dlatego też jeżeli dotrwaliście do tego miejsca i jesteście ciekawi efektów testów, zachęcam Wam do zaobserwowania mojego Instagramowego profilu www.instagram.com/ksiazkowepodrozeanny, bo właśnie tam pojawi się odpowiednia informacja, kiedy już wszystkie testy zostaną zakończone.

 A teraz przechodzimy już do konkretów, bo się za bardzo rozpisałam 😉

W paczce oprócz katalogu otrzymałam próbki:
- balsamu tlenowego 
- kremu do twarzy BLUR
- szamponu BLACK DETOX 
- maski uzupełniającej keratynę
- antycellulitowego kremu modelującego EXPERT 
oraz 
- maskę do twarzy BOTANICA 


Opinie :

Krem do twarzy BLUR
- natychmiast nadaje skórze gładkość i matowość, wyrównuje koloryt
- maskuje zmarszczki, pory i inne niedoskonałości
- idealny do stworzenia naturalnego makijażu
- nie zatyka porów
- zawiera kompleks tlenowy Novaftem O2
Mój komentarz :
 Jest to pierwszy, w pełni przetestowany przeze mnie produkt od FABERLIC i jestem z niego bardzo zadowolona. Faktycznie od razu moja skóra stała się o wiele gładsza i  bardziej matowa. Może nie do końca krem (który możemy stosować również jako bazę) wyrównał idealnie koloryt, ale i tak efekt był satysfakcjonujący. Co do maskowania porów, zmarszczek i innych niedoskonałości to mam mieszane uczucia, ale ogólne odczucia mam bardzo pozytywne. Krem wchłonął się błyskawicznie. 
 Cenowo wygląda to tak, że za 15 ml kremu musimy zapłacić 45,90 (cena z aktualnego katalogu) - i dużo, i nie. Jakościowo uważam, że jak najbardziej warto go kupić i stosować codziennie, cenowo wiem, że dla niektórych może to być zdecydowanie zbyt drogo, tym bardziej, że tak naprawdę (jeżeli mówimy o makijażu) to dopiero baza. A gdzie podkład? Gdzie korektor? Itd. 
 Ja ze swojej strony napiszę tylko tyle, że jeżeli macie wolną gotówkę i przeznaczycie ją na krem do twarzy BLUR nie będziecie żałować zakupu. 

 Balsam tlenowy 
- Balsam przyspiesza naturalne procesy regeneracyjne. Pierwsza pomoc przy podrażnieniach, zaczerwienieniach i stanach zapalenych. 
- Przy zastosowaniu pod krem lub maskę wzmacnia działanie zawartych w nich składników aktywnych. 
- Potwierdzone badaniami klinicznymi :
* po upływie 30 minut znikają podrażnienia 
* po upływie 30 dni następuje odbudowa bariery ochronnej skóry. 
 Mój komentarz:
 Czy to jest naprawdę taki hit, jak wszyscy go oceniają, to ja nie wiem, ale z pewnością jest to najlepszy produkt jaki stosowałam w walce z bliznami po trądziku na mojej brodzie. 
 Jeżeli poszukacie sobie w internecie opini o tym produkcie zobaczycie, że działa na wszystko - i na wspomniany przeze mnie już trądzik, i na szybsze gojenie i na znikanie siniaków, itd. 
 Jak jest ze wszystkim nie wiem, ale jeżeli chodzi o moje problemy skórne faktycznie już po kilku dniach (pierwszy raz użyłam go w piątek, 10 maja, dziś jest 13) widać dużą różnicę. Przede wszystkim broda nie jest już tak zaczerwieniona, a ciemno brązowe ślady z młodości stały się zdecydowanie bledsze. 
 Przez pierwsze dwa dni stosowałam balsam tlenowy również na moje lekko zaczerwienione policzki i tu różnicy nie widziałam, więc chwilowo skupiłam się tylko i wyłącznie na brodzie. 
 Cenowo : za 50 ml zapłacimy 31,50 i to jest cana adekwatna do efektów, bo chociaż wydaje się, że pojemność jest niewielka, w rzeczywistości produkt jest bardzo wydajny, tym bardziej, że stosujemy go punktowo. Ja moją próbkę stosuję jak już wspomniałam od piątku i myślę, że spokojnie jeszcze mi starczy na 2-3 dni. I już teraz wiem, że na pewno jedną tubkę balsamu sobie zamówię. 

 C. D. N. 

niedziela, 5 maja 2019

Gąbeczki z AliExpress - hit czy kit?

 Laik o gąbeczkach do makijażu 💄


 Kilka słów wyjaśnienia : dlaczego tym razem nie będzie o książkach. 
 Co prawda jeżeli chodzi o zakupy na AliExpress założyłam drugi kanał aliexpresstozlo.blogspot.com , na którym dzieliłam się opiniami o zakupionych produktach, jednak doszłam do wniosku, że prowadzenie dwóch blogów nie ma większego sensu, dlatego od tej pory tematyka tego bloga lekko się zmieni. 
 O książkach oczywiście nadal będę pisać, ale od teraz będą się tu też pojawiać bardziej zróżnicowane wpisy (zakupy z AliExpress + opinie, przepisy, relacje z wypraw itp.). 


 A teraz wracajmy już do tematu. 
 Nastała wiekopomna chwila, w której to wreszcie postanowiłam zaopatrzyć się w gąbeczki do rozprowadzania podkładu, czyli tak zwane beauty blendery. 
 Nie jest żadną tajemnicą, że z makijażem mam tyle samo wspólnego, co z wejściem na Mount Everest, ale raz na jakiś czas jednak sięgam po kosmetyki do makijażu i staram się coś tam na tej mojej twarzy zmalować... Z jakim skutkiem to już zostawię bez komentarza 😉 Dlatego też efektów mojej pracy dziś nie zobaczycie, wybaczcie 😉

 Obejrzałam na YouTube'ie masę filmików makijażowych z wykorzystaniem gąbeczek i tych właśnie z AliExpress, jak i z naszych polskich drogerii. Wiedziałam zatem na co trzeba zwrócić szczególną uwagę już podczas samego wybierania gąbeczki, jak nakładać nią podkład, żeby uzyskać najlepszy efekt, lub jak tego absolutnie nie robić. Zresztą, filmików na ten temat jest w sieci tysiące, więc naprawdę można się trochę podszkolić 😉
 Jakie są moje wrażenia i odczucia? O tym poniżej.

               Aukcja sprzedawcy 
http://s.click.aliexpress.com/e/bHyU4meG

 Zaczniemy od wyboru. Nie będę ukrywać, że przy wyborze gąbeczek kierowałam się przede wszystkim ceną, a raczej ich niska cena skłoniła mnie do ich zakupu.
 Gąbeczki kosztowały po ok. 3 PLN/szt. , a że dodatkowo miałam do wykorzystania kupon w sklepie, za dwie sztuki zapłaciłam 39 groszy 😱😱😱

 Już po otrzymaniu przesyłki, pierwszym krokiem jaki wykonałam było namoczenie gąbeczek i sprawdzenie, o ile powiększą swoją objętość - im więcej, tym lepiej. Pod tym względem wydaję mi się, że jest ok, bo obydwie gąbeczki po prostu rosły w oczach.
 Drugim krokiem było skontrolowanie miękkości. Po otworzeniu paczuszki byłam lekko przerażona, bo obydwie gąbeczki okazały się bardzo twarde, obawiałam się zatem, że będą do wyrzucenia. 
 Po namoczeniu okazało się jednak, że ta w kształcie łezki, czy kropelki, zrobiła się bardzo mięciutka i przyjemna w dotyku (hit), natomiast ta o nieregularnym kształcie niestety pozostała strasznie twarda (kit) i z użytkowania tej postanowiłam chwilowo zrezygnować.

Gąbeczka podwaja swoją objętość, 
ale jest twarda jak kamień. 

 A jak gąbeczka (ta w kształcie kropelki) sprawdzała się już podczas nakładania makijażu? 
 Teraz podpadne pewnie wszystkim makijażystkom, ale do tej pory nakładałam podkład palcami 🙈🙉🙊 I myślałam, że jest ok. Dopiero po tym, jak rozprowadziłam podkład beauty blenderem zauważyłam ogromną różnicę. 
 Oczywiście, żeby tę różnicę zobaczyć i porównać na połowę twarzy nałożyłam podkład tak jak zawsze, na drugą zaś gąbeczką. I od razu zauważyłam różnicę.
 Przede wszystkim po stronie gąbeczki podkład wyglądał naturalniej, był lepiej rozprowadzony i wyglądał po prostu lżej. 
 Natomiast po drugiej stronie zauważyłam smugi (nie mam pojęcia dlaczego nie dostrzegałam tego wcześniej), podkład był jakby ciemniejszy i wyglądał ciężko. I przede wszystkim wyglądał strasznie sztucznie (to chyba był efekt maski). 
 I ja się pytam : czemu tak późno zdecydowałam się na zakup gąbeczki? 


Gąbeczki przed namoczeniem. 
Gąbeczki po namoczeniu. 
Chyba widać różnicę 😉

 Jeżeli chodzi o tajniki makijażu, długa jeszcze droga przede mną, a i tak nigdy nie dojdę do perfekcji, ale myślę, że od czasu do czasu coś tam na sobie potestuję ; następny krok? - makijaż oka. Oj, tu dopiero będzie się działo 😂 A może kiedyś nadejdzie taki dzień, w którym odważę się pokazać efekty mojej pracy, kto wie 😉

 Trzymajcie się cieplutko,
 Ania 😘

 Zapomniałabym! Jeżeli używacie beauty blender'ów napiszcie mi proszę w komentarzach, które Waszym zdaniem są najbardziej godne uwagi, bo zdaję sobie sprawę, że chociaż ze swojego jestem na obecnym etapie zadowolona, to są na polskim rynku na pewno dostępne gąbeczki dużo lepsze jakościowo. Będę zatem Wam wdzięczna za info, którą uważacie za najlepszą i gdzie mogę taką dostać 💟

 Produkty na zdjęciach :
* podkład z serii LUXE od AVON, odcień porcelain www.avon.pl
* błyszczyk Lip Oil z linii AVON TRUE, odcień shimmering petal (dla porównania wielkości gąbeczek przed i po namoczeniu) - swoją drogą szczerze polecam Wam ten błyszczyk 😉 Według mnie jest świetny 💟
* oraz oczywiście omawiane gąbeczki 😉

piątek, 3 maja 2019

"Więcej niż pocałunek" Helen Hoang

 Mini recenzja trzech pierwszych rozdziałów. Czy to w ogóle możliwe? 


 Wydawnictwo MUZA SA prowadzi bardzo nietypową, ale zarazem fajną akcję, w której wysyła zarówno blogerom, jak i czytelnikom trzy pierwsze rozdziały powieści "Więcej niż pocałunek" Helen Hoang (premiera czerwiec 2019) i prosi o wyrażenie opinii odnośnie otrzymanego fragmentu. 
 Poszukałam trochę w internecie i znalazłam kilka recenzji, w których ich autorki zachwycały się przeczytanym fragmentem. Nie będę tutaj nikogo cytować, w każdym razie z ich słów wynikało, że to coś naprawdę WOW, po czym ciężko się pozbierać. 
 Dlatego też bardzo się ucieszyłam, kiedy również i ja dostałam od wydawnictwa propozycję przeczytania owego fragmentu. Ale i też okropnie się bałam, że po skończonej lekturze będę zrozpaczona, że to już koniec, że chcę więcej, że jak ja teraz wytrzymam do dnia premiery. 
 Otóż, jestem już po lekturze i... mam wrażenie, że chyba dostałam inne rozdziały niż pozostałe czytelniczki 😱 Albo po prostu jestem jakaś dziwna i w ogóle mnie to nie ruszyło. I tu pojawia się zasadnicze pytanie : czy można ocenić książkę po przeczytaniu trzech pierwszych rozdziałów?



 Otóż ABSOLUTNIE NIE. I będę tutaj bronić swojego zdania niczym lew, czy raczej lwica. Owszem, fragment bardzo mnie zaciekawił, ale tak naprawdę był dopiero wstępem do całości. Całości, na którą musimy czekać do dnia premiery, czyli 5 czerwca.
 Nie chcę za bardzo się rozpisywać, bo w planach miałam mini recenzję, ale jest kilka spraw, o których chciałam Wam wspomnieć. Postaram się to zrobić zwięźle i zrozumiale. 
 Po pierwsze za słabo poznałam bohaterkę w tych dwóch rozdziałach, żeby ją polubić. Tak, celowo napisałam w dwóch, a nie w trzech, bo jeden w całości jest poświęcony pewnemu mężczyźnie, który odegra w życiu Stelli, czyli głównej bohaterki, bardzo ważną rolę (zresztą Michaela też za dobrze nie poznałam). 
 Nie poczułam z nią żadnej więzi i też jakoś bardzo jej nie współczułam. Wróć! Współczuć to złe słowo. Może adekwatniejsze będzie tu określenie, że nie zdążyłam wczuć się w jej sytuację. Stella, i to nie jest żadna tajemnica, zmaga się z chorobą Aspergera. Fajne jest to, że poznajemy ją w momencie, kiedy całkiem nieźle radzi już sobie w społeczeństwie, i to jest super, bo autorka pokazuje, że choroba wcale nie musi być w życiu przeszkodą nie do pokonania. Ale bardzo po macoszemu została przedstawiona jest droga w zmaganiach się ze swoimi ograniczeniami.
 Bardzo powierzchownie została też przedstawiona jej relacja z rodzicami, znajomymi, współpracownikami. W ogóle mało się z tego fragmentu dowiadujemy. Za to jest dużo seksu, bez... seksu. Ale żem to napisała, ale taka jest prawda. I nie chciałabym, żeby taki "model" utrzymywał się przez całą powieść. 
 Poza tym początek zdradza tak naprawdę zakończenie, albopprzynajmniej pozwala nam się go domyślać, chociaż mam nadzieję, i to wcale nie cichą, że autorka jednak mnie czymś zaskoczy. Myślę jednak, że powieść skupi się bardziej na relacjach bohaterów. Domysły, domysły, domysły. 
 I tutaj wszystko sprowadza się do meritum - trzy rozdziały to zdecydowanie za mało by cokolwiek ocenić, bo podejrzewam, że wszystko to, co o Stelli i jej otoczeniu chciałabym wiedzieć, będzie przez autorkę opowiedziane, tyle tylko, że później.



 Na koniec już napiszę Wam tylko, że u mnie nie było żadnego o, Boże! Jak ja teraz wytrzymam do czerwca?! Chociaż nie ukrywam, że historia Stelli mnie zaintrygowała i gdybym miała w rękach całą książkę, istnieje prawdopodobieństwo, że przeczytałabym ją za jednym podejściem, może dwoma. 

 Nie napiszę Wam, czy ta powieść jest dobra, czy nie, bo najzwyczajniej w świecie tego nie wiem. Myślę jednak, że warto mieć ten tytuł na oku 😉

 Trzymajcie się cieplutko, Ania 😘

"Pierścionek z cyrkonią" Krzysztof Piotr Łabenda

Recenzja patronacka.   W " Pierścionku z cyrkonią" 💍 Krzysztof Piotr Łabenda odpowiada na pytanie : Czy można przez całe...